Pamiętajmy o bezdomnych

Jeżeli nie trzaskający mróz, to przynajmniej święta powinny nam przypomnieć o problemach osób wykluczonych z naszego życia społeczno-gospodarczego. Bezdomni, bo to o nich mowa są smutnym sumieniem każdego społeczeństwa, które między innymi poprzez stosunek do nich podczas okresu zimowego wyraża poziom swojego humanizmu, czy też miłości chrześcijańskiej, jak kto woli, bo okazji ku jej okazywaniu akurat nie brakuje.

Problem bezdomności można i należy rozpatrywać zawsze w dwóch równoległych i ściśle powiązanych ze sobą wymiarach. Pierwszy – niezwykle bolesny wymiar indywidualny, skupiający się głównie na poszukiwaniu przyczyn upadku w życiu poszczególnych osób, drugi – to wymiar społeczno-ekonomiczny, czyli poszukiwanie przyczyn, z powodu, których w naszym społeczeństwie tak łatwo można stać się osobą bezdomną.

Formalnie, jako jednostki funkcjonujące w społeczeństwie jesteśmy zwolnieni z obowiązku pomocy bezdomnym, te zadania wzięło na siebie państwo, łupiąc nas niemiłosiernie z podatków. Jednakże na tym polu działają liczne organizacje społeczne, w tym także te zaangażowane ideologicznie – mają bardzo duży udział w łagodzeniu zewnętrznych objawów tej patologii, przy czym trzeba pamiętać, że prawdopodobnie jednak najwięcej robią samorządy prowadzące profesjonalne noclegownie jak również tolerujące w wielu obiektach publicznych nocowanie osób bezdomnych. Oczywiście swój udział ma w tym także PKP, jednakże wiadomo, że nie chodzi tutaj o działania ad hoc, czy też pozostające na marginesie, – ale o działania skoncentrowane na dotarciu do osób bezdomnych z pomocą, nie tylko w przetrwaniu najgorszego okresu klimatycznego, ale przede wszystkim w wydobyciu się z trwania w stanie bezdomności i bezradności.

Nasza administracja i społeczeństwo są wobec osób bezdomnych – niechcących podporządkować się wymogom przebywania w miejscach dla nich przeznaczonych są bezradne, a kolejnym stadium, do którego przechodzi się wprost z bezradności najczęściej jest obojętność lub w skrajnych przypadkach, gdy bezdomny jest natarczywy – już agresja. Ludzie agresywnie bronią swoich domów przed „zagnieżdżaniem” się bezdomnych, policja i straże miejskie – nie zawsze ochoczo garną się do interwencji. Bezdomni w ten sposób bardzo często stają się problemem dla siebie i swojego otoczenia, w szczególności ludzi, których w danym momencie obciążają swoim bytowaniem, a którzy nie powinni ponosić kosztów związanych z uciążliwością z tym bytowaniem związaną.

W mediach pojawiają się trudne w przekazie relacje z interakcji społeczeństwa z bezdomnymi, którzy wszędzie stanowią problem. Zwłaszcza w środkach publicznej komunikacji, albowiem roznoszą fetor i mogą powodować roznoszenie wszy. Ludzie się ich zwyczajowo brzydzą i obawiają, albowiem zdarzają się mniej lub bardziej agresywni bezdomni, którzy potrafią np. opluć. Przy czym sprzeczka z bezdomnym jest z góry skazana na niepowodzenie, albowiem on z zasady nie ma nic do stracenia i będzie walczył nawet o swoje śmieci tak jak się walczy o to, co się ma najcenniejszego, czyli życie. Taki przypadek sprzeczki w Krakowie z udziałem dwóch bezdomnych utrzymujących się ze zbierania złomu zakończył się zabójstwem.

Jednakże prawdopodobnie najbardziej uciążliwym problemem jest plaga żebractwa, która oblega najpiękniejsze miejsca w nastawionych na turystów miejscach. Często żebraniu towarzyszą kradzieże, a jeszcze częściej cwaniactwo. To poważny problem, albowiem w miejscach reprezentacyjnych często zdarza się, że jest więcej żebrzących niż turystów! To przeważnie doskonale zorganizowane grupy, dzielące między swoich członków terytorium, posiadające wyspecjalizowane czujki ostrzegające o zbliżaniu się służb porządkowych itp. Pieszy turysta, kobieta wkładająca zakupy do samochodu pod marketem lub osoba korzystająca z bankomaty – są bez szans wobec zorganizowanego żebractwa i często złodziejstwa.

Państwo powinno w sposób jednoznaczny zobowiązać gminy do dbania o osoby bezdomne w okresie zimowym nawet, jeżeli oznaczałoby to konieczność przymusowego pozbawienia wolności dla tych osób. Niestety nie ma tutaj łatwych rozwiązań, z jednej strony państwo oferuje dobrowolne ośrodki pobytowe, z których te osoby nie chcą korzystać – albowiem po prostu wolą używki od porządku i ciepła, a z drugiej nie powinno się nikogo pozbawiać wolności tylko, bo jest zbyt biedny, żeby zapewnić sobie miejsce pobytu.

Ze względu na ograniczenia konstytucyjne – przymus pobytu w ośrodkach tymczasowego pobytu dla takich osób musiałby być poprzedzony jakimś zarzutem i wyrokiem sądu, gdzie oskarżony miałby do wyboru – karę w standardowym trybie lub dobrowolne poddanie się próbie – bez konsekwencji karnych właśnie w takim ośrodku. Być może z czasem udałoby się wyrobić u takich ludzi zwyczaj – zimowania w ośrodkach tymczasowego pobytu, zapewniających możliwość bytowania, a także przywrócenia społeczeństwu. Jest oczywistym, że akcja nie objęłaby wszystkich, gdyż to po prostu nie jest możliwe. Mając na uwadze wszelkie dotychczasowe doświadczenia w realizacji projektów dla osób bezdomnych należy zawsze stawiać na działania podmiotów pozarządowych – one są najbardziej efektywne!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.