Polityka

Palikot powstrzymany? System trzeszczy w szwach!

 To, czego świadkami mogliśmy być w Sejmie w miniony piątek to istotne wydarzenie w naszej historii politycznej. Co najmniej z dwóch powodów warto będzie je zapamiętać. Po pierwsze rzeczywiście establishment się zmówił i sprzeciwił tak lub inaczej i mniej lub bardziej udolnie wyrażanym nowym prądom społecznym, po drugie zatrzymano zmiany w obyczajowości publicznej.

Szok kulturowy, do jakiego mogło dojść po mianowaniu na stanowisko jednego z marszałków Sejmu osoby transseksualnej, której znaczna cześć społeczeństwa nie akceptuje w formule kobiecej to coś więcej niż mogłoby się nam wydawać. Chodzi przede wszystkim o odbiór Polski za granicą, nie ma znaczenia, że osoba Anny Grodzkiej niczym szczególnym się nie wyróżniła, – jako zjawisko polityczne jest fenomenem, dzięki domniemanej kastracji stała się kobietą w znaczeniu fizjologicznym i jest to nowość dla naszego społeczeństwa, które dotychczas tego typu osoby mogło oglądać na porno stronach w interwencie, a tu się okazuje, że mamy marszałka Sejmu! Byłaby to szansa na wielkie przemiany, jak również nieco inne postrzeganie Polski za granicą, albowiem nie ma, co się łudzić – mają nas za totalnych kołtunów, homofobów i kraj gdzie białe niedźwiedzie może już nie chodzą po centrum Warszawy, ale na obrzeżach są i to na pewno!

Samo powstrzymanie Palikota jest niesłychanie ciekawe, albowiem będzie miało olbrzymie znaczenie dla tej partii. Widać jak wielki błąd zrobił Janusz Palikot powierzając tak ważną i niezależną funkcję pani Wandzie Nowickiej – chciał promować feminizm, potem chciał transseksualizmem zastąpić feminizm i poległ. Albo zrozumie swoje własne granice, albo skaże się na podział swojej partii. Generalnie jest bez szans wobec rozłamowców bazujących na nutce „inteligenckości”, przecież jest oczywistym, że za panią Nowicką pójdą inni i jest dla nich miejsce na Platformie! Palikot nic na to nie może poradzić, nie ma w tej sprawie absolutnie nic do gadania. Jeżeli źle to rozegra – dalej się pogrążając w wodzostwie, to może przegrać klub, albowiem jego zaplecze już na tyle okrzepło i nazbierało tyle wizytówek, że ma w pełni rozwinięte skrzydła i jest gotowe do samodzielnego lotu. Mistrz – pryncypał – z Biłgoraja – przestaje być potrzebny, zwłaszcza, że nie reprezentuje sobą niewiele poza swoiście pojętym wodzirejstwem.

Nie oznacza to oczywiście zmierzchu Ruchu Palikota, jednakże możliwe jest, że te mandaty zostaną skonsumowane w części przez kawiorową lewicę, zwłaszcza gdyby chciał ją ożywić ów słynny mąż opatrznościowy oraz przez Platformę Obywatelską, gdzie bez problemu zmieści się część osób o mniej radykalnych poglądach.

Zawsze w polityce jest tak, że jakaś gra – dowolne zdarzenie jest wynikiem czegoś, ewentualnie może być preludium zapowiadającym coś większego. Co to będzie jeszcze nie wiadomo – często sytuacje rodzą swoje własne rozwiązania, jeszcze częściej nie da się czegoś rozwiązać i upadają różne struktury, które je powoływały. Janusz Palikot ma nauczkę, że nie warto stawiać na pseudo przeintelektualizowane kapitalistyczne – feministki, albowiem każdy, kto ma własny rozum i znajomości natychmiast rozwinie skrzydła lub postawi się, jeżeli chciałoby się go skrzywdzić.

Cała ta afera z nagrodami była po prostu żałosna, jest oczywistym, że naszym posłom nie należą się żadne pieniądze, – ale czy nie lepiej jak dostają je od państwa i dzięki temu mogą być niezależni wobec lobbystów i sponsorów? Zastanówmy się – przecież w naszym interesie jest zapewnienie „klasie politycznej” takich warunków funkcjonowania, żeby nawet nie myślała w kategoriach uskuteczniania lobbingu, chociaż chciwości nie da się nigdy w pełni wyeliminować. Generalnie poseł – a zwłaszcza marszałek Sejmu i wicemarszałkowie powinno mieć na tyle znaczne dochody, żeby móc obsłużyć siebie i „swój dwór” – w Warszawie i okręgu wyborczym. Przecież w istocie chodzi o ochronę naszej demokracji a w skali generalnego marnotrawstwa, jakie jest w państwie te dodatkowe kilkaset milionów – nawet jakby każdemu parlamentarzyście dawać po milionie złotych rocznie – nie ma żadnego znaczenia! Co to jest zmarnować pół miliarda złotych dla naszej administracji! Przecież to w ogóle nie są koszty!

Zastanówmy się wspólnie nad taką modyfikacją systemu, żeby do takiej błazenady więcej nie dochodziło, bo w polityce nie chodzi o granie w „kulki” lub „Angry Birds” na tablecie podczas nudnych obrad sejmowych, ale o coś o wiele ważniejszego…

3 komentarze

  1. Znowu @Krakauer w dobrej formie.
    Dobrej, bo lekkiej i przyjemnej.
    A rzeczywistości i tak nie zmienimy.

    Zima, zima i jeszcze raz zima.
    Oraz duża pewność na ciepłą wodę w kranach przez kilka najbliższych lat.

  2. Czyżby początek końca “Leppera dla salonów”, Pana Janusza Palikota? Czy to nam autor sugeruje?

  3. Palikot i jego partia zagrażają istniejącemu establishmentowi politycznemu – dla mnie cala ta heca jest celowym działaniem na rzecz utrącenia niewygodnej dla wszystkich partii, która ma w przyszłych wyborach duże szanse stania się partią większościowa, bo jest w stanie zagospodarować cześć elektoratu lewicy i duzą część chwiejnego elektoratu, który głosował na PO ale się rozczarował.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

three × 5 =