Polityka

Pacyfikacja placu Taksim przez turecką policję

Dla zobrazowania tego co działo się w Istambule w ostatnich dniach warto zobaczyć to drastyczne video [UWAGA DRASTYCZNE SCENY!] na portalu gazety “RADIKAL”. Jedna dziewczyna nie zdążyła uciec z dachu autobusu. Był to atak z zaskoczenia a nawet po rozpędzeniu tłumu wielu ludzi dostało – jak mówią nasi tureccy przyjaciele – „dokładkę”. Mająca tu miejsce brutalność przeraża nawet Turków, którzy mają za sobą służbę wojskową w ich bardzo groźnej i “tradycyjnej” armii.

We wtorek rankiem doszło do przejęcia placu Taksim przez policję, które trwało wiele godzin, aż w końcu męczeni i gazowani ludzie ulegli. Wieczorem (z wtorku na środę) służby bezpieczeństwa otoczyły park używając wielkiej siły ludzkiej i sporej ilości pocisków gazowych. Mimo, że bomby gazowe nie były dorzucane (prawie) do parku wiele z nich spadło obok. Ilość „pieprzu” uformowała unoszącą się nad parkiem parzącą chmurę. Wielu demonstrantów którzy chcieli dołączyć do protestujących na terenie Gezi parku, aresztowano a wszystkie ulice dookoła placu zostały zablokowane i patrolowane przez Tomy i pieszych policjantów.

Z wtorku na środę postanowiłem dostać się do parku mimo wcześniejszych informacji – że nie ma takiej możliwości. Podejrzewałem, że największy tłum będzie na najbardziej znanej ulicy w europejskiej części Istambułu. Nikomu raczej nie zależało na stawianiu oporu, a część zgromadzonego społeczeństwa oddzielona od serca protestu chciała się dostać do reszty przyjaciół, zamkniętych w pierścieniu policji.

Starcia wyglądały bardzo sinusoidalnie, Mianowicie: ludzie podchodzili pod plac Taksim, wystrzelano wówczas kilka bomb, kilka granatów hukowych i dodatkowo kilka z gazem, wówczas ludzie się cofali – przed gazem. Zaczerpnięcie powietrza – chwilka oddechu i powrót w stronę placu. Turcy starali się budować także prozaiczne barykady, które rozstępowały się przed uderzającymi w nie ze sporą prędkością Tomami – spełniając swoją rolę bo policyjne wozy bojowe nie mogły w pełni swobodnie rozpędzać tłumu.

Pomyślałem, ze jest to ryzykowny ruch, ale przejdę mniejszymi uliczkami za tylnie wejście do Gezi parku i miedzy hotelami przejdę do parku. Wiele trzeba oddać właścicielom hoteli. Ci wspaniali ludzie wykazali wielką solidarność z Narodem. Nie dość, że udostępniają toalety, a w holach hotelowych można odpocząć a nawet uciąć małą drzemkę to jeszcze widziałem, że kanapy i kilka lóżek zostały przerobione na łóżka szpitalne, dla ludzi potrzebujących pierwszej pomocy.

Doszedłem do miejsca gdzie Gezi park był już w zasięgu mojego wzroku, a w oddali stała jedna osoba, kilka metrów za nią jeszcze kilka. Było ciemno a lampy były zgaszone, gdyż policja chciała odciąć prąd na terenie Taksim. Poszedłem powolnym krokiem, aż przede mną przejechał Tom patrolujący okolice – był to znak by wracać.

Zadzwonił do mnie znajomy, który był na Istiklal (Aleja Niepodległości) – głównej ulicy. Kazał mi się pośpieszyć bo mundurowi spychają ludzi w głąb alei i trzeba zbierać nogi za pas. Spotkaliśmy się w połowie ulicy – policja zepchnęła tłum bardzo głęboko. Dochodziły do nas także sprzeczne wiadomości – z końca ulicy o obecności Policji. Ukryliśmy się w dyskretnym miejscu do rana.

O godzinie 7.30 wyszliśmy zobaczyć co się dzieje i jak wygląda stan szkód po walkach. Barykady zniknęły, cześć ulic była wysprzątana. Ku wielkiemu zdziwieniu, wszedłem na plac Taksim bez najmniejszego problemu. To samo było z Gezi Parkiem. Policja rozstawiona dookoła całego terenu dosłownie piła herbatę, karmiąc gołębie i rozmawiając. Sytuacja przez to przybrała wymiar absurdalny. Coś dziwnego, jak gdyby nigdy nic. Było to szokujące jak wyemitowanie w dzień najzagorzalszych walk w Istambule (w szczycie oglądalności o 19.30) wyborów na najdziwniejszego kota na świecie, przez jeden z bardziej oglądanych kanałów. (szok dla Turków)

Gdy wszedłem do parku panowała cisza, konsternacja, a wszędzie dookoła były porozstawiane duże baniaki. Pomagają one zneutralizować szkody wyrządzane przez gaz. Wielu ludzi było wycieńczonych, zmartwionych lecz z nadzieją patrzyli na środowe popołudnie.

Do spotkania nie doszło. Z jednej strony Tayyip nie spotkał się z demonstrantami – bo nie. Użyl argumentów, że nie będzie się spotykać z ludźmi z parku, bo nie są oni jedynymi którzy tego chcą i nie jest tez pewny jakie interesy będą przedstawiać. Z drugiej strony po całodniowych starciach nastąpiło – odbicie placu Taksim i później blokowanie go. Co spowodowało utratę nadziei na możliwość zaufania premierowi u ludzi w parku. Premier Erdogan powiedział jednak mediom, że spotka się z przedstawicielem parku jakim będzie – pro-reżimowa piosenkarka, która nigdy nie była w parku.

Postanowiłem zrobić kilka zdjęć i wrócić do bazy by odespać trochę. W drodze powrotnej zostałem zatrzymany przez policjanta (zapewne dlatego ze fotografowałem pomalowana sprayem Tomę). Nagle otoczyła mnie ich gromadka i zaczęli zadawać rożne pytania – dawałem do zrozumienia, że nic nie rozumiem i że jestem dziennikarzem z Polski. Kilku młodych chłopaków i kilku starszych komunikowali się w języku bardzo ulicznym. Po przeszukaniu moich kieszeni zaczęli wypytywać, po co mi cytryna? Otóż cytryna bardzo dobrze koi bol dróg oddechowych porażonych gazem. Po ewidentnym braku komunikacji postanowili mnie puścić z prezentem w postaci – kopniaka na szczęście. Cytryna została skonfiskowana, ale tutaj są bardzo tanie…

W przemówieniu (3 godzinnym- po zdobyciu przez policje placu Taksim), premier powiedział, że zakończy tę sprawę w 24h i dodał, że ,,artik bu eylemlere son vermenizi rica ederim… ama devam ederseniz de anlayacağiniz dilden konuşurum!”- co znaczy – „zaczniemy do nich mówić w takim języku, że zrozumieją’’ Co moi tureccy przyjaciele odczytali jako kolejne przyzwolenie do nadużycia przemocy przez policję. Premierowi pośrednio zarzuca się, że nie ma pojęcia o muzyce i kulturze, wiec postanowił to w swoim subtelnym stylu zripostować: „Onlara göre biz resimden, müziken anlamayiz. Onlara göre biz zenciyiz?!” [According to them, we don’t understand from art, music … To them, we are black (niggers)] Co można przetłumaczyć jako: według nich (protestujących) nie rozumiemy sztuki czy muzyki, czy oni maja nas za „czarnuchów”? („Zenciyiz” to bardzo specyficzne tureckie określenie na ludzi o ciemnym kolorze skóry).

Do ciekawych obserwacji należy to, że do parku ludzie przynieśli więcej gaśnic i rozstawiono kubły z wodą żeby łatwiej chronić namioty – pocisk gazowy jest pokryty metalową powłoką, która się rozgrzewa podczas emisji gazu do bardzo wysokiej temperatury, tak że bez problemu może stopić – podpalić powłokę namiotu z tworzywa sztucznego lub jakiejkolwiek gumy.

Czekałem na atak jak wszyscy zebrani. Prowadziłem wywiady z jedną z obecnych w parku grup anarchistycznych jak i z losowo losowymi przechodniami. Ludzie byli wyjątkowo spięci i poddenerwowani. Policja co chwile się przegrupowywała, demonstrując pokaz siły – prawdopodobnie na polecenie swoich zwierzchników. Trzeba tutaj dodać, że policjanci też łatwo nie mają. Widziałem jak śpią w autobusach, ławkach, kartonach na ziemi albo nie śpią po wiele godzin (mają jakiś problem z rotowaniem, znajomi Turcy twierdzą że rząd ma problem z zaangażowaniem innych służb porządkowych – ponieważ grozi odmowa wykonania rozkazu, dlatego wykorzystują intensywnie tych, którzy już okrzepli w boju). Posiłkowo sprowadzane są policjanci z innych miast. Wiadomo, że jeden policjant zginął –spadł z mostu, co nie miało żadnego związku z demonstrantami.

Na budynku AKM (tam gdzie było pełno flag i transparentów różnych protestujących ugrupowań, które później zniszczono) zawieszono Atatürka oraz po jego obu tronach flagi Turcji.

Właśnie dostałem wiadomość od przyjaciela – jest godzina 17.41 czasu lokalnego (w Polsce godzina wcześniej) – policja zaczyna się grupować i mobilizować w pełnym rynsztunku do szturmu. Zatrzymano ponadto kilkadziesiąt osób, głównie te z profesjonalnymi maskami gazowymi… Pójdę w rejon wydarzeń, jednakże po przygodzie z Policjantami otrzymałem z redakcji portalu kategoryczny zakaz – jakiegokolwiek narażania się na jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Mogę tylko obserwować z daleka…

2bloki, Istambuł 13 czerwca 2013r., „Pacyfikacja placu Taksim przez turecką policję” – bezpośredni link http://wp.me/p1RMxj-37Q

Część I relacji naocznego świadka: Istambuł, Taksim – gdzie są prawdziwe informacje?

Część II relacji naocznego świadka: Żądania protestujących z Taksim

Część III relacji naocznego świadka: Zamknij się Tayyip! Turcja powstała z kolan!

Cześć IV relacji naocznego świadka: Fotorelacja z placu Taksim i parku Gezi w Istambule “No Tayyip No Cry”

 

Przedstawiamy film stanowiący podsumowanie wydarzeń ostatnich dni w Istambule w świetle fotorelacji naszego korespondenta

Istambuł, Taksim – protesty 2013

 

2 komentarze

  1. No i sytuacja się uspokaja.
    Premier Erdogan PRZEMÓWIŁ i już jest dobrze.
    Wszelkiego rodzaju zadymiarze i rozrabiacze, szczególnie Ci z zagranicy – muszą być zawiedzeni.
    Tęskni się za WALKĄ z Policją, jak sprzed 1989 rokiem?
    Trzeba się było wcześniej urodzić.
    A teraz nie czytać Jarosława Marka Rymkiewicza zbyt wiele.

  2. To jest normalna walka o charakter państwa tureckiego. Demokracja czy muslimy. Wydaje się, że jednak muslimy zwyciężą. Chronić przed tym należy Polskę!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.