Pa pa „Baltic pipe”

graf. red. MK

Pa pa „Baltic pipe”. Tyle można powiedzieć o odwiecznym marzeniu polskich elit, na importowanie gazu ze źródeł norweskich. Duńczycy dopatrzyli się problemów środowiskowych w lądowej części gazociągu i zakwestionowali już udzielone pozwolenie. Nie jest to dobra wiadomość, bo zdaje się sam pan Andrzej Duda Prezydent Rzeczypospolitej, zapowiadał, że ta rura z gazem będzie czynna już pod koniec przyszłego roku. A jednak, rzeczywistość jak zwykle okazała się ciekawsza, niż można było przypuszczać. Oto nasi zachodni partnerzy, nie dość, że chcieliby pozbawić nas energii elektrycznej, to jeszcze, chcą ograniczyć nam dostęp do dywersyfikacji dostaw gazu.

Naiwność pozostawmy sobie na czas czytania bajek dla dzieci. To co się teraz dzieje wokół naszego kraju, to już nie jest zbieg okoliczności, ani zestaw dziwnych przypadków. Oto właśnie jesteśmy rozgrywani i to w sposób tak niesłychanie ordynarnie łatwy i banalny, że nawet nie da się przed tym bronić. Zresztą kto miałby nas bronić? Przecież największy i chyba jedyny sojusznik, powiedział że nie będzie się przeciwstawiał budowie gazociągu Nord Stream 2, a tym samym krzyżujący się z nim gazociąg polski – byłby tylko problemem i zagrożeniem. Jak się okazuje – ekologicznym. Więc na wszelki wypadek ta inwestycja nie powstanie, a jeszcze bardziej żałosne będzie, jeżeli powstanie część podmorska – donikąd, bez podłączenia do części lądowej w Danii.

Warto pamiętać, że rząd naszego kraju nie tak dawno dokonał bardzo korzystnych uzgodnień dla Danii w kwestii rozgraniczenia stref interesów na Bałtyku. Okazuje się, że Dania mając małą wyspę – Bornholm, może więcej, niż Polska mająca dość długą linię wybrzeża. Jeżeli to miała być cena za położenie rurki, to chyba panowie i panie się nie dogadali. Można tylko się śmiać z „profesjonalizmu” naszej dyplomacji, jest to jednak tak żałosne, że już nie jest śmieszne.

Mamy jeszcze gazoport, do tego planujemy jego rozbudowę oraz budowę drugiego w Trójmieście. To w założeniu razem z gazociągiem z Danii, tłoczącym norweski (kończący się) gaz, miało dać nam niezależność gazową od Rosji. Około 10 mld m3 gazu, jaki miał być tłoczony tą rurą, można sprowadzić gazowcami, oczywiście jakby się je miało – to byłoby taniej. Trzeba jednak pamiętać, że sprowadzanie takiej ilości gazu na Bałtyk, jest możliwe również tylko i wyłącznie przez cieśniny duńskie. Kanał Kiloński jest za mały dla tych statków, poza tym nikt by ich tam nie wpuścił – bo to za duże zagrożenie.

Poczekajmy jednak, aż ekolodzy w Danii, Szwecji i w Niemczech zaczną się pytać o bezpieczeństwo przewozów tak olbrzymich ilości gazu do Polski! Wówczas dopiero będzie śmiesznie, jak również dopiero wówczas zobaczymy co jest warty sojusz z państwami Zachodu.

Jest jednak droga wyjścia z tej pułapki, w którą weszliśmy poprzez politykę bezalternatywności. Wystarczy zacząć negocjować z Rosją – dostawy gazu na kolejne lata, to natychmiast zmieni układ sił i stosunków. Przez lata korzystamy z układu geopolitycznego z ZSRR/Federacją Rosyjską, mając stabilne źródło – taniego gazu, praktycznie bez ograniczeń. Dlaczego mielibyśmy z tego rezygnować? Wiadomo, że zerwanie negocjacji z Rosjanami – skończyło się budową Nord Stream i Nord Stream 2, więc na tranzycie już nie zarobimy. Istniejącą infrastrukturę, można jednak długo jeszcze używać do przesyłu gazu na dotychczasowych warunkach i mniej więcej w tej samej ilości. Proszę mieć na uwadze, że będziemy potrzebowali więcej gazu, jeżeli mamy odejść od węgla – to gaz jest niezbędny w okresie przejściowym.

Argumentem przemawiającym za utrzymaniem dostaw z kierunku rosyjskiego jest czysty pragmatyzm. Z tym położeniem, możemy czerpać z tego kierunku, moglibyśmy więcej, ale niestety już popsuliśmy wiele. Jeżeli jednak kupowanie gazu w Rosji, spowoduje że można negocjować tańsze dostawy na Bliskim Wschodzie lub w USA – i wzajemnie? To, dlaczego mielibyśmy z tego nie skorzystać? Przecież to jest w naszym interesie, zwłaszcza, że infrastruktura ze Wschodu jest gotowa, działa i wszystko jest w zasięgu naszych możliwości.

Gra geostrategiczna, w której uczestniczymy ma charakter sumowania się do zera. Ponieważ przez lata, robiliśmy wszystko, żeby zaszkodzić, a wręcz uniemożliwić sąsiednim krajom współpracę energetyczną, trzeba było liczyć się z przeciwdziałaniem. Co więcej, trzeba było mieć przygotowane scenariusze – na wypadek, różnego rozwoju sytuacji, w tym pełnej klęski i rzeczywistych niedoborów gazu, węgla i energii elektrycznej w kraju.

Rządzący naszym krajem są w kłopocie, ponieważ zbyt wiele elementów przestaje się zgrywać. Jeżeli ten trend się utrzyma, to naprawdę będą problemy. Żabę się gotuje powoli, krok po kroku. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mamy możliwości prowadzenia polityki konfrontacji, bo nie mamy aktywów, którymi można grać. Do tej pory wszystko opierało się na fikcji relacji i zaangażowania z USA. Być może czas się zastanowić, czy przyjmowanie amerykańskich instalacji w Redzikowie jest w naszym interesie? Jeżeli skończy się tak, że będziemy kupować rosyjski gaz z Niemiec, oczywiście nieco drożej, niż z Rosji – to jakoś się wszystko ułoży. Będziemy mniej konkurencyjni jako gospodarka, będziemy mieć mniej pieniędzy i będziemy się wolniej rozwijać, jednak już mówi się trudno. Za błędy trzeba płacić, może jednak warto byłoby sobie przypomnieć nazwiska ludzi, którzy podjęli decyzje lub co gorsza, nie podjęli optymalnych decyzji we właściwym czasie – przez co jesteśmy dzisiaj w sytuacji bezalternatywnej?

Na tą chwilę nie ma rozwiązania, atom jest nadal bajką. Węgiel i tak importujemy z Rosji lub z końca świata. Będą problemy. Będzie drożej. Ilustracja nie jest przypadkowa…

13 komentarzy do “Pa pa „Baltic pipe”

  • 4 czerwca 2021 o 11:00
    Permalink

    Gazociąg jest postrzegany jako przedsięwzięcie polityczne, mające na celu ominięcie Polski i krajów bałtyckich jako krajów tranzytowych[16]. (…)Były polski Minister Obrony Narodowej, a następnie Minister Spraw Zagranicznych, Radosław Sikorski, przyrównał nawet umowę o budowie gazociągu do Paktu Ribbentrop-Mołotow[17].
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Gazoci%C4%85g_P%C3%B3%C5%82nocny

    autor napisal (…)może jednak warto byłoby sobie przypomnieć nazwiska ludzi, którzy podjęli decyzje lub co gorsza, nie podjęli optymalnych decyzji we właściwym czasie (…)

    Odpowiedz
  • 4 czerwca 2021 o 11:16
    Permalink

    Sama prawda.

    Bolesna.

    Czy to prawda, że GŁUPOTA nie boli?

    Odpowiedz
  • 4 czerwca 2021 o 17:05
    Permalink

    “Jeżeli skończy się tak, że będziemy kupować rosyjski gaz z Niemiec, oczywiście nieco drożej, niż z Rosji – to jakoś się wszystko ułoży.” –
    – ależ na tym się nie skończy, bo to będzie początek końca Polski i postępujący zabór niemiecki, czyli uzależnienie gospodarcze od największego śmiertelnego wroga w historii.

    Nigdy nie powinniśmy zrywać związków politycznych i gospodarczych z Rosją, bo one były gwarancją naszej suwerenności i rozwoju potencjału gospodarczego. Nie wspominam już o gwarancji naszych granic.

    Odpowiedz
  • 4 czerwca 2021 o 20:22
    Permalink

    Kilka uwag do artykułu.
    1.
    Ideologiczne marzenie, a raczej, “idee fixe” nawiedzonych polityków, padło pod naporem potrzeb rzeczywistości.
    Cóż, brnięcie w “ślepy zaułek” to już taka nasza cecha, która pojawiła się już w czasach dawnych, jest z namaszczeniem hołubiona i wpajana do głów od najmłodszych lat.
    2.
    Dania dobrze się orientuje, że złoża norweskie swoje najlepsze lata mają już za sobą. Wie, że szans na dodatkowe połączenie z Norwegii już nie było.
    Ale liczy na perspektywiczne dostawy gazu ze Wschodu. Wybudowany gazociąg Baltic Pipe świetnie nadawałby się w przyszłości do odbierania gazu z Jamał-Europa, tym bardziej że nie muszą wykładać kasy na jego budowę (zrobił to pewien nawiedzony kraj). Nawet turbiny do “pompowania” gazu już zamówiliśmy w USA.
    3.
    Przed rokiem wygasła umowa w sprawie tranzytu rosyjskiego gazu przez Polskę do Niemiec, a wielkość tranzytu ustalana jest na aukcjach.
    Przed kilku miesiącami Polska (Gaz-System) już zapowiedziała, że od 2026 roku polski odcinek gazociągu Jamał, będzie wykorzystywany wyłącznie na polskie potrzeby.
    Czyżby wreszcie zdano sobie sprawę z “nieuniknionego”?
    Co powie tej sprawie nasz największy przewodnik energetyczny i “dywersyfikator” (P.N.)? W końcu tyle lat zmarnowano, a kontrakty na LNG pozostaną?

    Odpowiedz
    • 5 czerwca 2021 o 12:16
      Permalink

      @Ali
      Ma Pan dużą wiedzę w temacie, a ja jestem ciekawy tych amerykańskich firm, z którymi mamy zawarte długoterminowe umowy na dostawę LNG.

      A mianowicie jestem ciekawy, czy te firmy to jacyś potentaci na rynku, posiadający własne terminale i flotę gazowców, czy może tylko pośrednicy?

      Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

      Odpowiedz
      • 6 czerwca 2021 o 10:30
        Permalink

        @Niechodzący na wybory (5 czerwca 2021 o 12:16)
        Od 2023 podpisane (na 20 lub 24 lata) dostawy LNG (po gazyfikacji) wynoszą:
        – Qatargas: 2.7 mld m3,
        – Cheniere: 1.95 mld m3,
        – Venture Global: 4.7 mld m3 (po dodatkowej umowie),
        – Port Arthur: 2.7 mld m3.
        Dostawy są podpisane w dwóch formułach:
        – DES (delivered-ex-ship) – dostawa do portu rozładunku (terminal w Świnoujściu),
        – FOB (free-on-board) – dostawa na statek w porcie załadunku,
        z niewielką przewagą FOB, przy czym reeksport może dotyczyć Azji (jeśli mnie pamięć nie myli). Z tą myślą PGNiG wyczarterował niedawno w norweskiej firmie (dostawa i obsługa od 2023) dwa gazowce.

        Katarski Qatargas i amerykańska Cheniere to znane firmy, natomiast dwie pozostałe, Venture Global LNG i Port Arthur LNG, to firmy zawiązane na potrzeby potencjalnych projektów. Polega to na tym, że dla różnych projektów poszukuje się chętnych inwestorów, a po zgromadzeniu funduszy rusza się z realizacją takich projektów.
        W chwili podpisywania umów z PGNiG, te firmy (Venture Global i Port Arthur) nie miały wymaganych zgód budowlanych (na nowe terminale), środowiskowych i eksportowych – stopniowo je podpisują. W sumie nie są to pośrednicy (jak np. Centrica), ale ad hoc powstałe projekty pod zamówienia.

        Odpowiedz
        • 6 czerwca 2021 o 18:52
          Permalink

          Jeszcze raz dzięki za merytoryczną odpowiedź. Ta wiedza bardzo przyda mi się w dyskusji na innym forum.

          Pozdrawiam

          Odpowiedz
        • 6 czerwca 2021 o 20:29
          Permalink

          Pozdrawiam. “Fajnie” mówić o konkretach.

          Odpowiedz
  • 4 czerwca 2021 o 20:37
    Permalink

    Autor się rozmarzył, że któryś z naszych głównych polityków może zmądrzeć . Nawet Redzikowo umorzyć . Była taka piosenka Trubadurów – marzenia jak ptaki szybują po niebie …

    Dostaliśmy prztyczka w nos. I DOBRZE ! To i tak mało jak na naszą politykę .

    Co ciekawe w telewizjach CISZA ! Na jednej Cichnouska , na innej przepychanki polityczne.

    Co do Niemiec to może być gorzej , kiedy kanclerką zostanie Annelene Cośtam.
    Zielona i zawzięta na wszytko co nie jest OZE . Merkel była o niebo lepsza .

    Natomiast Węgrzy właśnie PODPISALI w Petersburgu nową umowę gazową z Gazpromem na 15 lat . Już z nowego Płd. Potoku ! Ergo mają w d.. Ukrainę, co nam przez łeb nie przejdzie . Co więcej Rosatom – najlepszy obecnie koncern od WSZECHSTRONNEGO zajmowania się atomówkami – od projektu, poprzez budowę , zaopatrzenie w uran, do kredytowania i odbioru zużytego paliwa obiecał przyspieszyć rozbudowę węgierskiej atomówki .

    Że też musiał się nam trafić ten zwyrodniały odpad intelektualny po styropianie !!!

    Odpowiedz
    • 4 czerwca 2021 o 22:05
      Permalink

      @fly “Była taka piosenka Trubadurów – marzenia jak ptaki szybują po niebie …
      Koszula bliższa ciału ..a to (wtręt) w kontekście miasta Łodzi. Ugadał? 🙂

      Odpowiedz
  • 4 czerwca 2021 o 21:04
    Permalink

    @Ali – co powie dywersyfikator P.N. ? Jak cały ten stęchły intelektualnie odpad styropianowy WYPRĘŻY SIĘ DUMNIE i powie – znowu Putin. Poprosimy naszego hegemona o nowe sankcje!!!

    On P.N.- właściwie UN powinien już dawno siedzieć. Lepiej wisieć ! Jak wielu inn.

    Pocieszę wszystkich – i tak umrzemy z zimna przy karbidówce, ale DUMNIE !
    Nasz ukochany SENAT powziął decyzję (uchwałę?), że każdy senator zasponsoruje jednego opozycjonistę na Białorusi.

    Są jeszcze normalne kraje, w których takie coś nazwaliby “ingerencją w wewnętrzne sprawy innego kraju”.

    Odpowiedz
  • 4 czerwca 2021 o 21:18
    Permalink

    Aaa, jeszcze jedno, pamiętajcie – zakaz zgromadzeń spontanicznych nadal obowiązuje!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.