Paradygmat rozwoju

Optyka spojrzenia strategicznego

 Wiele się mówi w polityce o reformach i inwestycjach, jednakże nikt nie przygotowuje oceniających działania administracji publicznej do strategicznego oglądu sytuacji, zakładającego spojrzenie właśnie z perspektywy strategicznej a nie z perspektywy indywidualnej lub interesu prywatnego. Spojrzenie strategiczne jest podstawą przy ocenie wszelkiego rodzaju efektów działań w ramach stosowania kryterium wyboru publicznego. Niestety nie stosują go jednostki, jednakże nie można mieć o to do nich pretensji. O wiele gorzej, że nie stosują go politycy, często oceniający jednostkowo, klasowo lub kastowo i przedstawiający swoje opinie – jako wzorce postrzegania dla opinii publicznej kierunkującej swoją percepcję w sposób polityczny.

Przykładowo stadiony. Wiele mówi się w Polsce, że nie stać nas na ich utrzymanie, że są zbyt drogie, za duże, nie na nasze warunki – nie zapełnimy ich w ostateczności nie zarobią nigdy na siebie i będą musiały czerpać z publicznych środków. Nawet jeżeli to wszystko jest prawdą, to trzeba wziąć pod uwagę dwie kluczowe kwestie – po pierwsze inwestycja w stadiony to inwestycja w możliwość uprawiania wielu wysublimowanych dyscyplin sportowych, co samo w sobie jest celem i zarazem korzyścią, albowiem zależy nam jako państwu i społeczeństwu, żeby w naszym kraju rozwijał się cały szereg dyscyplin sportowych zarówno w ramach popularnego uprawiania sportów jak i wyczynowego uprawiania sportów. W tym kontekście w ogóle nie można kwestionować istnienia stadionów – są one potrzebne klubom sportowym jak również zawodnikom wyczynowym, do celów doskonalenia swoich umiejętności, ćwiczeń i generalnego rozwoju w zakresie uprawianych dyscyplin. Można się więc cieszyć, że udało się w tak krótkim czasie i w sumie za niewielkie środki wybudować w kraju całą sieć doskonale zapowiadających się obiektów sportowych. Niech będą one świątyniami sportu i spełniają swoją rolę – właśnie służąc sportowcom, przecież do tego zostały wybudowane! Przy okazji mogą oczywiście wypełniać też inne funkcje, jednakże – nade wszystko i przede wszystkim na tych obiektach od najmniejszego „Orlika” po „Stadion Narodowy” powinni królować sportowcy – doskonalący swoje umiejętności.

Jest jednak oczywistym, że być może nie potrzebowaliśmy tak dużo stadionów, ponieważ nie stać nas – naszych miast na ich utrzymanie. Niestety nie zwymiarowano potrzeb i w efekcie mamy kilka wielkich białych słoni w naszych miastach i nic na to nie poradzimy. Optyka strategiczna wymaga zatem podjęcia trudnych politycznie decyzji – obiekty, które nie mają szans na funkcjonowanie w jakiejkolwiek formule, lepiej jest zakonserwować i pozostawić, ewentualnie zmienić funkcję ich wykorzystywania, albo je zburzyć! To spowoduje poważne oszczędności związane z koniecznością utrzymywania.

Wniosek z oceny strategicznej– dobrze, że wybudowaliśmy sieć obiektów sportowych, jednakże zmieńmy funkcję tych, które nie będą w stanie się utrzymać, zanim to utrzymanie pochłonie nasze budżety. Wymaga to jedynie odwagi i odpowiedniego podejścia, szerszego spojrzenia uwzględniającego kontekst całości na poziomie uzysku dla społeczności jaki jest wynikiem istnienia danej inwestycji.

Z punktu widzenia poszczególnych osób – stadion, zwłaszcza jeżeli ktoś nie jest kibicem lub pasjonatem imprez sportowych to po prostu marnowanie pieniędzy, a infrastruktura podłączająca go do przestrzeni – to już szczyt marnowania pieniędzy, albowiem łatwo można dowieść że środki przeznaczone na stadion i jego infrastrukturę – mogłyby zmienić charakter wielu miejsc w przestrzeni publicznej, czyniąc je bardziej komfortowymi i dostępnymi dla mieszkańców. Tutaj włącza się logika kryterium interesu publicznego, która każe w taki sposób sterować dokonywanymi wyborami, żeby równoważyć różne interesy. Trzeba przy tym pamiętać, że synergia i kreowanie nowej wartości jest możliwa tylko i wyłącznie po skupieniu potencjału. Uczynienie całej przestrzeni super-przepustową, nie dodaje jej niczego nowego, poza zmniejszeniem kosztów przemieszczania się i kosztów utraconych korzyści wynikających ze strat czasu na to komunikowanie.

Rolą polityków w tych procesach jest odpowiednie – zgodne z prawdą – przedstawianie faktów. Trzeba oceniając to co mówi polityk – umieć w sposób odpowiedni ocenić, czy jego ocena jest dokonywana w sposób strategiczny, czy też dany „wybraniec Narodu” posługuje się swoją optyką, ewentualnie czy w sposób celowy – zgodnie z linią własnej partii nie dokonuje przekłamania i nie nazywa tego co wnioskuje na podstawie obserwacji osobistych – oceną strategiczną. Jest to najczęściej po prostu oszustwo, za które polityka nikt nie rozliczy, chyba że jego własna partia, jednakże na to w temperaturze naszego sporu nie bardzo można liczyć.

Mając na uwadze powyższe, sami umiejętnie dokonujmy ocen, w taki sposób żeby nie dać się nabrać na czyjś prymitywizm lub jawne szkodnictwo. Przy czym uwaga, czasami jest to niesłychanie trudne, albowiem w przypadku niektórych inwestycji nie sposób dopatrzeć się kryterium interesu publicznego, a w przypadku jeszcze innych można mówić o jawnej korupcji, marnotrawstwie, ewentualnie głupocie – czyli można podejrzewać, że najczęściej miały tam miejsce przekręty przy przetargach. Z łatwością można wskazać nawet takie inwestycje, które zaprojektowano po to, żeby ktoś na nich zarobił – funkcje użytkowe w ich przypadku to margines ich rzeczywistej „użyteczności”. Przy czym uwaga – powszechną praktyką administracji państw demokratycznych jest zawyżanie kosztów w niektórych przypadkach, tylko po to i dlatego, żeby zabezpieczyć środki finansowe dla działalności służb specjalnych – czasami tak trzeba, jak nie ma innego wyjścia.

One Comment

  1. Dyzio_marzyciel

    Ciekawy wątek poruszył @autor.
    Nie mamy w Polsce myślenia strategicznego, w dodatku wybiegającego w przyszłość na 20 -40 lat.
    Aby to myślenie i działania planistyczne zaistniały, muszą się pojawić PATRIOCI, którzy ominą NEOLIBERALNY ZAKAZ planowania (wszystko ma się NIBY samo wyregulować).
    Biedaka aspirującego do roli średniaka w Europie, czyli Polskę – nie może być stać na czekanie na POMYŚLNĄ koniunkturę oraz na to że się “samo jakoś ułoży”.
    Ułoży się, ale po myśli globalnych koncernów i światowych banków, które już pękają od nadmiaru spekulacyjnego pieniądza.
    Biedako-średniak musi liczyć tylko na siebie.
    Do tego potrzeba MĄDRYCH PATRIOTÓW, jak np. przed II wojną w Polsce był Minister Eugeniusz Kwiatkowski, twórca Gdyni, Centralnej Magistrali Kolejowej, COP i wielu innych inwestycji przemysłowych.
    Polski patriota to ktoś, kto myśli o rozwoju Polski i dobrobycie jego mieszkańców – 20 – 40 lat do przodu.
    Nie znajduję takich wśród obecnych polityków w Polsce.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

18 − fifteen =