Kultura

Opóźnienie i moderowanie przekazu w polskich mediach

 Być może to sprawa błaha, wręcz banalna, prawdopodobnie przypadek, jednakże zastanawiającym jest to, że w naszych mediach mainstreamowych – tych tradycyjnych, a zwłaszcza w telewizjach mamy do czynienia ze znacznym opóźnieniem informacyjnym, któremu bardzo często towarzyszy trudna do wyjaśnienia selektywność w doborze informacji. Obserwując przykładowo jeden z popularnych polskich portali, gdzie użytkownicy mają możliwość do umieszczania linków do najbardziej wg. nich wartościowych informacji a opóźnienie, po jakim “newsy” są podawane przez główne wydania wiadomości mamy do czynienia z jedno lub nawet dwu dniowymi okresami opóźnienia. Problem jest prawdopodobnie o wiele bardziej skomplikowany niż kwestia tłumaczenia i załatwiania zgody na emisję, po prostu oglądając media globalne, a media polskie – trudno jest nie ulec wrażeniu, że mamy do czynienia z częściową moderacją przekazu udostępnianego widzowi polskojęzycznemu.

Rytm pracy redakcji telewizyjnej polega na przecedzaniu informacji, jakie są przechwytywane przez “Newsroom” na kolejnych etapach selekcji. Rytm 24-godzinny jest trudny do zaakceptowania nawet w przypadku codziennych głównych wydań dzienników informacyjnych, albowiem rzeczywistość jest o wiele szybsza niż oczekują tego decydujący o składzie newsów redaktorzy. W zasadzie chyba żadna redakcja nie może sobie pozwolić na odejście od stałego filtrowania informacji ze wszystkich dostępnych źródeł, albowiem bycie pierwszym z danym tematem jest fundamentem dla doktryny przekazu informacyjnego w ogóle.  Niestety w naszych mediach tak nie jest. Posiadamy trzy liczące się informacyjne kanały ogólnokrajowe, w których na przemian nadawane są te same informacje. Profile stacji komercyjnych zdecydowanie odstają od stacji publicznej, jednakże wszędzie run na informację jest podstawowym wyznacznikiem aktualności przekazywanych wiadomości. Można jedynie mieć nadzieje, że więcej będzie informacji naprawdę liczących się a mniej wypełniacza czasu antenowego w postaci niekończącego się narzekania różnej maści półidiotów lub spotów informacyjnych o ocieleniu się rekina grenlandzkiego lub filmików z mediów społecznościach przedstawiających różne wygłupy. Jest to żenujące, zwłaszcza, gdy inne stacje informacyjne nadają pełne dramatyzmu sceny z walk w Syrii, protestów w Hiszpanii lub niesłychanie ciekawych okupacji kolejnych skwerów przez ruchy oddolne w USA. Niestety nasze media wlewają nam do mieszkań papkę z ekranów naszych odbiorników, starając się moderować przekaz w taki sposób, żebyśmy mieli silnie wypaczoną wizję świata, w tym w szczególności naszego własnego podwórka.

Skandalem jest, że informacje dostępne w międzynarodowych agencjach informacyjnych pokazywane są z dobowym opóźnieniem albo ponawiane są np. przez dwa dni, jako newsy. Takiej telewizji w zasadzie nie da się oglądać bezkrytycznie, w szczególności, jeżeli ma się w ofercie propozycje innych w tym zagranicznych dostawców. Być może w wyniku kryzysu w państwie media publiczne wreszcie upadną i rynek zweryfikuje wspaniałe pensje redaktorów serwujących nam codzienne pakiety wiadomości. Prywatyzacja kanałów ogólnokrajowych i mediów regionalnych to doskonały pomysł na urealnienie treści nadawanych przekazów, albowiem nawet, jeżeli nadal będą nadawane bzdury to już przynajmniej nie za publiczne pieniądze.

Wszystko ma jakiś powód, nawet w epoce masowej informacji – informacja specjalnie przecedzona ma wartość podwójną, po pierwsze informuje a po drugie kierunkuje. Ukierunkowanie widza to podstawa moderowanego przekazu. Przedstawianie Polakom moderowanej rzeczywistości chroni ich przed prawdziwą, pełną percepcją i trudną i bolesną sztuka zadawania pytań. A wiadomo im mniej rządzeni zadają pytań, tym rządzenie jest łatwiejsze no i jest mniej rozczarowań. Na szczęście lukrowanie rzeczywistości na nic się nie zdaje zwłaszcza tam, gdzie widz polski ma możliwość porównania skleconej w mediach polskojęzycznych wiadomości z przekazem z innych krajów. Często nie trzeba znać języków obcych, żeby zobaczyć, że cielenie się powyżej wspomnianego rekina wcale nie było najważniejszą wiadomością w danym dniu na świecie.

Na tle mediów mainstreamowych jedna stacja wyróżnia się obiektywizmem, a właściwie dwie albowiem zbliżony pakiet informacyjny można zobaczyć w telewizji i podobny w związanym w nim radiu. Chodzi oczywiście o “Telewizję Trwam” i związane z nią radio. Jeżeli ktoś chciałby z tych mediów czerpać informację o Polsce i świecie, ten może liczyć na całościowy przekaz wzbogacony o silny wątek religijny, w zasadzie nie obecny w mediach mainstreamowych. Oczywiście kształtowanie sobie światopoglądu na podstawie jednych mediów zawsze daje ograniczony efekt, ale zwłaszcza w zakresie polityki krajowej – warto jest się przynajmniej czasami zapoznać z ofertą tej stacji, albowiem oferuje ona zupełnie inny od powszechnego punkt widzenia. Poglądy należy wyrabiać sobie samemu, pluralizm nigdy w niczym nikomu nie zaszkodził poza obozem rządzącym i jego interesami.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.