Opowiadanie bajek a realia garnka za 41 mld zł (cz.1)

graf. red.

Opowiadanie bajek ma się tak do realiów garnka, że przez chwilę można zająć ludzi, żeby nie myśleli o głodzie. Można im dać 500 +, co przekłada się na około 41 mld zł w skali całego budżetu państwa. Jednak w skali pojedynczych świadczeniobiorców to nadal tylko 500 zł. Nie badamy, czy to jest dużo, czy mało. W ogóle w to nie wnikamy, bo to jest kwestia pojedynczych osób, każdy ma prawo do swojego postrzegania rzeczywistości z perspektywy tego, co wkłada do garnka. Możemy się odnieść tylko do kosztów ogólnych funkcjonowania w naszej rzeczywistości społeczno-gospodarczej. W tej skali 500 zł miesięcznie przekazywane dla każdego dziecka, to jest zwrot podatku – pomoc socjalna, na poziomie pozwalającym na standardowe wyżywienie takiej osoby. W praktyce więc, nasze państwo – czyli, my wszyscy pokrywamy koszty żywności dla każdego dziecka w Polsce i dzieci pracowników zagranicznych w Polsce, których rodzice są uprawnieni do pobierania tych świadczeń.

Całość robi około 41 mld zł w skali budżetu państwa na rok 2020, jest to tzw. „rozszerzony” wariant programu Rodzina 500 +. Wielkie osiągnięcie socjalne naszego rządu, mające niesłychanie istotne znaczenie polityczne. Prawdziwa zdobycz „sprawiedliwości społecznej”. Istotne działanie socjalne naszej władzy, itd. To naprawdę wielka sprawa, bo oto nasze państwo, pierwszy raz w historii 30 lat nędzy transformacji – zachowuje się w sposób pożądany przez większość obywateli.

Pożądany, to znaczy – pro socjalny, wręcz socjalistyczny – prowadzi rozdawnictwo z redystrybucji podatkowej. Ściślej, państwo zadłuża się na poczet przyszłych dochodów podatkowych, żeby wypłacać obywatelom posiadającym dzieci po 500 zł na głowę dziecka. W opinii większości społeczeństwa to jest pozytywne, poprawne i pożądane. Jest to polityka wpisująca się w oczekiwania większości, bo większość ma dzieci lub uważa ich posiadanie za bardzo ważne. Generalnie nie można się nie zgodzić z taką argumentacją. Dzieci są ważne i to dobrze, że państwo wspiera ich posiadanie.

Chodzi o to, że zarówno w perspektywie osobistej jak i w perspektywie generalnej – posiadanie dzieci i wspieranie macierzyństwa i rodzicielstwa jest BEZWZGLĘDNIE pożądane, potrzebne, dobre i celowe. To nie podlega i nie może podlegać żadnej wątpliwości. Wypada jedynie zadać pytanie – dlaczego jest tak w tej wspaniałej gospodarce para – neoliberalnej, że państwo musi dokładać się do dzieci, bo ludzi nie jest stać na ich utrzymanie? Jednak pozostawmy to pytanie, pytaniem bez odpowiedzi.

Mamy więc dwie perspektywy: pierwszą pojedynczego, osobistego, prywatnego garnka, do którego państwo dokłada nam 500 zł na każde posiadane dziecko. To bezwzględnie dobrze z perspektywy naszego garnka. Drugą – generalnego garnka, którym jest budżet naszego państwa i trzeba z niego wyjąć 41 mld zł, żeby móc wrzucić po 500 zł do naszych małych domowych garnków.

To wysoka cena za sprawowanie władzy, albowiem te pieniądze po przeliczeniu na budżety pojedynczych rodzin przekładają się na wzrost popytu oddolnego. To znaczy, te pieniądze w dominującej większości są wydawane na bieżącą konsumpcję dóbr podstawowych, część jest odkładana – są do tego nawet specjalne rozwiązania! Autor zna przypadki ludzi, którzy od urodzenia dziecka, odkładają wszystkie otrzymywane od państwa i samorządu pieniądze – na jego mieszkanie. W przypadku 2-latka, można już odłożyć kuszącą sumkę. Jeżeli rodzice dziecka (nasi czytelnicy), będą w sposób zdyscyplinowany nadal odkładać pieniądze, to dziecko w wieku 18 lat może mieć około 110 tys., zł! To jest istotna kwota, pozwalająca na dobry start w życiu, prawdziwy kapitał początkowy dla młodego człowieka. Należy życzyć wszystkim dzieciom tak zapobiegliwych rodziców. Co prawda mieszkania się za to nie kupi, ale to jest kwota, która może wystarczyć na dobre studia w kraju, połączone z nauką języka.

Zapraszamy w najbliższych dniach na 2-gą część felietonu.

11 myśli na temat “Opowiadanie bajek a realia garnka za 41 mld zł (cz.1)

  • 17 stycznia 2020 o 08:11
    Permalink

    Rozdawnictwo trwa, tylko pod koniec 2020 roku te 500 zł REALNIE będzie warte ok. 440 zł …

    Ruszyła inflacja.

    W styczniu ma podobno przekroczyć zakładany “roczny” poziom.

    A tego obecna władza nie powstrzyma.

    Urzędowa kontrola wzrostu cen?

    Inspektorzy Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej (reaktywowanej) ruszą do sklepów i na targowiska?

    Zacznie się powtórka z PRL-owskiego handlu, może nawet z powrotem “kartek”?

    Czy jedynym sposobem utrzymania realnej wartości 500 plus jest dalszy powrót do realnego socjalizmu – bo w warunkach prywatnej gospodarki, inflacji nie da się ZAKAZAĆ, wymodlić, zakląć …

    Na razie zima nie pokazała jeszcze swego prawdziwego oblicza w Nadwiślańskim i Banasiowym Macondo.

    Do końca lutego, który w tym roku ma 29 dni – wiele się może jeszcze wydarzyć.

    Nie ciekawe scenariusze mogą się pojawić.

    A dominujący Kościół milczy – zajęty walką z LGBT, gender, ekologizmem i może nawet cyklizmem oraz aktualnie trwającą po domach – kolędą.

    Amen.

    P.S.
    Wiosną urośnie szczaw …

    Odpowiedz
  • 17 stycznia 2020 o 09:28
    Permalink

    Kumpel już dwa razy odkładał z 500 plus na dziecko, ale to co odłożył na piersszzą kupkę żona wydała na wakacje w Chorwacji a to co mieli na drugiej – na instalacje gazową w swojej skodzie. tak wygląda rzeczywistość, trzeba być bogatym żeby akumulować kapitał.

    Odpowiedz
  • 17 stycznia 2020 o 09:28
    Permalink

    Ja bardzo lubię pana redaktora Krakauera, ale jesteśmy ludźmi dorosłymi więc ośmielę się zauważyć pewną naiwność autora artykułu, infantylizm społeczny.

    Pamietam kiedy Pan pierwszy raz pisał o realnej wartości 500+ na czas pisania poprzedniego artykuły, który ocenił Pan na 483 złote (bodajże). Wówczas wypomniałem, że statystyki gusowskie mozna sobie wsadzić dość głęboko. 500+ warte jest dzisiaj 350 złotych. To jest realne.

    I teraz ta naiwność, że oto 500+ jest zbawieniem dla biedniejszych, a w schemacie tak to ładnie wygląda jak to Rząd zadłuża się na poczet przyszłych podatków. To bzdura oczywiście. W zasadzie długów mamy tak wiele że ciężko tu umiejscowić źródło.

    No i ostatnia sprawa, jakoby 500+ przyczyniło się do wzrostu dzietności. Raz, że to z perspektywy czasu niezbyt prawda a dwa, gdyby to była prawda to, nie daj los zresztą, płacilibyśmy zapomogi na rzecz pokolenia które stąd zwyczajnie sp**** (da nogę) jeśli tylko dorośnie.

    Głupota totalna. Nie zapewniliśmy NIC więcej ponad to. Samo 500+ nie jest w stanie zatrzymać tu beneficjentów ponieważ nawet te głupie media lansują dziś bogactwo w portfelu, nie w głowie. Zatem tak skuszeni młodzi wyjadą po więcej dóbr na zachód, podobnie jak na błyskotki dała się skusić Soli(TFU!!!)darność. Oni tu zostali, nachapali się i mówią swoim dzieciom TEŻ się nachapcie! Wyjezdżajcie!

    No bo…co ich tu trzyma? Kłócący się Rząd? Jaki? bylaJaki!

    Odpowiedz
    • 17 stycznia 2020 o 13:12
      Permalink

      Myślę, że to tylko wstęp a przekaz właściwy będzie w drugiej cześci felietonu. To co jest napisane tutaj jest w pełni poprawne, dla wielu ludzi te 500 zł to prawdziwy oddech ale to tylko perspektywa ich małych kociołków

      Odpowiedz
      • 17 stycznia 2020 o 15:12
        Permalink

        Dokładnie. Ale czy postkomuniści (lewica) jakkolwiek, w jakiejkolwiek
        formie mają serce po lewej stronie? Gdzie tam!!
        Jeszcze by…. 🙂
        Dla nich liczy się WYŁĄCZNIE opinia “rynków finansowych’
        (finansowych grandziarzy i lichwiarzy, z czego TO wynika?).
        Wspólny korzeń?!

        Odpowiedz
  • 17 stycznia 2020 o 09:44
    Permalink

    To jest tylko respirator ekonomiczny konieczny do przetrwania biznesu i nic więcej. W ten sposób napędzając konsumpcję zatrzymano upadłości drobniejszych firm, ale zyski z tego i tak są transferowane do wielkiego korporacyjnego biznesu i to często obcego pochodzenia za granicę. Oczywiście powstrzymało to trochę kompletny upadek narodu i degradację ludzi biednych, ale nie na długo bo inflacja i tak to wszystko zje, a długi państwa pozostaną.
    Dlatego zbyt optymistycznie autor rozważa oszczędności na przykładzie tego 2-latka, że “można już odłożyć kuszącą sumkę. Jeżeli rodzice dziecka (nasi czytelnicy), będą w sposób zdyscyplinowany nadal odkładać pieniądze, to dziecko w wieku 18 lat może mieć około 110 tys., zł! ”
    Pytanie – jaka będzie wartość rynkowa i siła nabywcza tych 110 tys. zł po 18 latach, ze względu na inflację i fakt, że banki nie oferują żądnego korzystnego oprocentowania lokat, które by chociaż niwelowało inflację? I tu Sz. Krakauer się myli, będzie to naprawdę skromna sumka, za którą 18-latek kupi sobie 20 letni samochód, aby nauczyć się jeździć. TYLKO!!!

    Biznes przejmuje całe segmenty gospodarki pauperyzując lud. Za 20 lat obudzimy się w Polsce stanowej, gdzie będzie 5 % bardzo bogatych i 15 % względnie bogatych posiadających na własność kraj, a 80 % będzie tylko poddanymi prekariuszami. Do tego prowadzi ten system liberalnego kapitalizmu uświęconego religijnie ze świętą własnością dla biznesu, jak dawniej dla szlachty i Kościoła.
    Każdy Polak powinien sobie przeczytać pracę pt. “Rozdroże” Marii Dąbrowskiej z 1937 roku, gdzie opisywała ona krytycznie tę szlachecką wolność i ich “świętą własność prywatną”, która doprowadzała do niewydolności systemu i upadku państwa. Była ona bowiem rzeczniczką uwłaszczenia chłopów. W bibliotekach można jeszcze znaleźć tę publikację wydawaną także w PRL.

    Odpowiedz
    • 17 stycznia 2020 o 23:11
      Permalink

      K. marzy aby jego brat (yhm, jego brat, akurat) był na banknocie. Ja też. Proponuję banknot 100 000.

      MUSIAŁEM ZMIENIĆ PANIE GRZEGORZU BO ROBOTY INDEKSUJĄ TAKIE KWIATKI, PO CO KOMU KŁOPOTY? SWOJĄ DROGĄ TO CIEKAWA HIPOTEZA – JUŻ O TYM SŁYSZELIŚMY KILKA RAZY. WEB J.

      Odpowiedz
      • 18 stycznia 2020 o 08:58
        Permalink

        Nie gniewam się. czasy trudne. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi. Pozdrawiam.

        Odpowiedz
  • 17 stycznia 2020 o 13:34
    Permalink

    500 zł hańby polskiej maskujące polską biedę własnie do tego prowadzi Solidarność i styropian, Polacy są żebrakami we włąsnym kraju.

    Odpowiedz
  • 17 stycznia 2020 o 15:23
    Permalink

    Miecław: ” tak są transferowane do wielkiego korporacyjnego biznesu i to często obcego pochodzenia za granicę”

    A ja bym zrobił taką regulację. Zamiast pieniędzy były by bony, do nabycia produktów w miejscach, które dostały certyfikat płacenia odpowiedniej proporcji podatków w kraju.

    Wsparło by to polskich przesiębiorców, i zachęciło zagranicznych do zostawiania części zysków w Polsce.

    Odpowiedz
    • 17 stycznia 2020 o 20:06
      Permalink

      Dobry pomysł!!! Ale wiesz, że wystarczy jeden telefon od pani z wiadomej ambasady lub z kilku ambasad i “jaśnie państwo” na kolanach proszą o wybaczenie, że więcej takich pomysłów mieć nie będą. 🙂

      Wiesz tak sobie myślę, że te polskie/niepolskie “jaśnie państwo” to jakieś mało kumate jest. Po wojnie zostali ich przodkowie na maksa upokorzeni na zachodzie, gdzie generałowie od Andersa musieli się pracą fizyczną parać, aby zarobić na swoje utrzymanie, bo zabrakło im honoru, aby wrócić do kraju i pracować na rzecz narodu. No i zobacz oni się w ogóle nie uczą, bo ich potomkowie wisieli u klamek zachodnich, aby im ich system przywrócili w kraju, co po wielu latach psychomanipulacji narodu się udało. Sądzili, że już odzyskają władzę i majątki a naród będzie dalej jak za feudalizmu na nich pracował a tu się tak porąbało, że znowu na kolanach muszą służyć swoim watykańskim i zachodnim panom. Bo niczego nieświadomi zostali wycyckani i okradzeni przez swoich zachodnich mocodawców, jak na wojnie i po wojnie.
      To są chyba jacyś ludzie specjalnej troski, czy co, sam już nie wiem? 🙂
      A naród w normie, jakoś przetrwa, jak za czasów poddaństwa w I RP.
      http://www.niewygodne.info.pl/artykul9/04708-Jak-wyglada-protekcjonizm-starej-UE.htm

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.