Ogólna, Technologia

Opór piachu

 Tym razem opowieść nie będzie o fizycznym oporze, jaki stawia piasek kołom samochodu – o tym napiszę innym razem. Tytułowy „opór piachu” – to opór elektryczny. Chyba każdy wie, że piasek ma w zasadzie nieskończoną oporność. Jest dielektrykiem. Dlatego też między innymi używa się czystego krzemu w elektronice. Piasek nie jest czystym krzemem a do tego, jeżeli jest mokry, już nie stanowi dla prądu elektrycznego idealnej izolacji.

Opowieść moją muszę zacząć od opisania miejsca. Wyobraźmy sobie środek Sahary. W promieniu setek kilometrów tylko piasek. I… skupiska szybów naftowych. Aż do lat 80-tych każdy szyb posiadał pompę, którą napędzał indywidualny generator, zasilany ropą z szybu, przy którym pracował. Nie jest to małe urządzenie, w zasadzie to kontener na kołach. Kosztuje też sporo, jakieś pół miliona dolarów. Kręciło się to tak przez wiele lat, do momentu, w którym zaczęły „ginąć” te kontenery. Po prostu, znaleźli się ludzie – jakieś mafie chyba, – bo to przecież logistycznie bardzo skomplikowane wytoczyć takie „cuś” przez całą Afrykę. Najczęściej te zabawki odnajdowano w Nigerii i aż RPA. Dla mnie to jest zupełnie nieprawdopodobne i wręcz niewyobrażalne przedsięwzięcie. Ale podobno dla złodzieja – jeżeli jest zysk – to i sposób się znajdzie.

Ktoś postanowił skończyć z tym problemem budując po prostu elektrownię i sieć linii średniego i niskiego napięcia. Tak też zrobiono. Sieć wygląd miała jak „ósemka”, z dwoma zespołami generatorów napędzanych turbinami gazowymi umiejscowionymi na samym dole i górze tej „ósemki”. Zwyczajem krajów południowych podzielono wszystko na odcinki, ogłoszono przetargi, tak że całość wykonywały chyba wszystkie firmy i kraje jakie istnieją, od Amerykanów, Niemców, Francuzów, Anglików, Jugosłowian po Koreańczyków… Naprawdę ciężko się było w tym połapać bo nawet na jednej stacji część była od jednego producenta i wykonawcy a reszta od „Lasa”… A po wysadzeniu w powietrze samolotu nad Lockerby, wprowadzono sankcje ekonomiczne. Wszyscy zabrali swoje zabawki i wyjechali, tuż przed uruchomieniem całości. Całość, co prawda pracowała, ale w systemie – góra tydzień pracy i kilkudniowa awaria. A w jeden dzień postoju to jakieś dwa miliony dolarów szły w niebyt. W takim to momencie pojawiłem się w tym miejscu, mając za zadanie jakoś to okiełznać. Krótko mówiąc – szerzej o tym jeszcze napiszę – po tygodniu moich działań skończyły się awarie. Problemem stała się jednak biurokracja. Dyrekcja pola dała mi wolną rękę, co do usprawnienia całości. Ale to była niemal „prywatna” umowa.

I dyrektor i ja osobiście, musieliśmy jakoś uzasadnić nasze działania. No i moje „władze” w Warszawie – też nie przysłały mnie na tydzień! W wyniku wielokrotnych i wielogodzinnych narad z biurokratami w Benghazi ustaliliśmy, że ja nic nie będę robić „oficjalnie”, dopóki nie zweryfikuje się obliczeń. Bo założono, że nastawy poszczególnych zabezpieczeń są źle dobrane. I na tym stanęło, że stworzę „pracę doktorską” na temat zabezpieczeń całego systemu i poszczególnych jego części składowych.

Do pomocy, a w zasadzie „nadzoru” i spoglądania na ręce, przydzielono mi jednego obywatela Pakistanu z brytyjskim paszportem. I tenże to jegomość wymyślił sobie, że muszę wszystko policzyć od zera, czyli od podstawowych wzorów. A w podstawowych wzorach na zabezpieczenia pewną rolę ma rezystywność gruntu, czyli wspomniany wyżej „opór piachu”. W naszej szerokości geograficznej, przyjmuje się pewne wartości z odpowiednich tabelek, jeżeli ktoś chce to robić dokładnie. Bo też w naszych warunkach ten „opór gruntu” jest zmienny i ma wartości, które mogą rzutować na wyniki obliczeń. A na pustyni? Jak dla mnie to wszędzie powinno być tak samo, – czyli wręcz pomijalne! Ale nie dla mojego „opiekuna”! I skąd mam mu na środku pustyni znaleźć mostki do badania? Jak to w ogóle robić? No koszmar jeden!

Kilka dni rozmyślałem nad tym problemem, pozorując pracę i oglądając różne dokumentacje. Aż pewnego poranka doznałem nagłego olśnienia….

Ale o tym w następnym odcinku…

4 komentarze

  1. Byłam, czytałam i przyznam z zainteresowaniem. Mam jednak zakaz wypowiadania się na tematy techniczne, chodzi o to abym nie kompromitowała rodziny.Artykuł jest napisany na tyle dostępnie, że ja akurat uczę się nowych tematów.

  2. Ech, chyba sami humaniści na tym portalu (a panom to nie przystoi), panowie podejmijcie temat, jest naprawdę ciekawy a ja przy okazji się doszkolę.

  3. Fascynująco się czyta, podnosi na duchu. Naprawdę.
    W zalewie informacji o niemożności, przeszkodach, problemach nie do obejścia, informacje o tym jak za pomocą własnych rąk i umysłu poradzić sobie w sytuacjach wydawało by się pod murem.
    Kreatywność, inteligencja, odwaga w kształtowaniu materii, taniec na linie 🙂
    Podziwiam, po przeczytaniu Pana artykułów (obydwu) mam uśmiech na paszczy. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.