Ekonomia

Opłaty rosną i będą rosnąć

 Naród miał mistrzostwa, w innych zdobył medale a teraz dostał pożywkę medialną w postaci dramatu rodziny z Sosnowca, a tym czasem nasi quasi-monopoliści przysyłają milionom Polaków kolejne faktury.

Po pierwsze przeciętny człowiek nie ma najmniejszej szansy zrozumieć, za co płaci na podstawie faktury za gaz lub energię elektryczną i usługi dystrybucyjne. A pobieranie akcyzy od energii elektrycznej konsumowanej przez gospodarstwa domowe to po prostu żart ze społeczeństwa, żeby tego bardziej kwieciście nie nazwać. Od 517 kWh energii elektrycznej pobrano akcyzę 10,34 zł – tak napisano na fakturze autora, Przypomnijmy, akcyza jest podatkiem od luksusu, co jest luksusowego w prądzie elektrycznym? Czy ktoś może to wyjaśnić? Albowiem, jeżeli prąd elektryczny w III RP jest luksusem to, co jest standardem? Łuczywo? Lampa naftowa? Chyba nie, bo o opodatkowaniu paliw lepiej nie myśleć, jeżeli nie chce się klnąć na rządzących częściej, niż co 3 minuty.

Ale akcyza to nie wszystko, bo mamy jeszcze VAT no, bo to jest faktura przecież! Jak mogłoby nie być VAT-u! A jest go aż 23%!

Abstrahując jednak od kwestii złodziejskiego podatku akcyzowego nakładanego przez będące znakiem zapytania państwo na konsumentów energie elektrycznej warto zastanowić się nad skalą wzrostu cen, albowiem jest zatrważająca.

Składowe kosztu energii to względem całości faktury:

[1] energia elektryczna czynna 44,4%

[2] opłata przejściowa 2,6%

[3] opłata jakościowa 1%

[4] opłata dystrybucyjna zmienna 31,6%

[5] opłata dystrybucyjna stała 1,2%

[6] opłata abonamentowa (OSD) 0,5%

[7] podatek VAT 18,7%

Kwota podatku VAT jest w rzeczywistości niższa od stawki 23%, albowiem podatek jest naliczany od ceny energii, bez opłat dodatkowych. Oczywiście największą częścią naszej faktury jest główna składowa – koszt energii elektrycznej czynnej, czyli to to faktycznie zużyliśmy we własnym domu paląc światło, włączając pralkę, czy też pisząc tekst na komputerze – to 44,4% ogólnego kosztu, czyli uwaga mniej niż połowa! Druga pod względem wartości jest opłata dystrybucyjna zmienna wynosząca 31,6% kwoty łącznej, to koszty zmienne wynikające z konieczności utrzymania sieci przesyłowej, jest funkcją ilości pobranej energii. Trzeci pod względem wartości jest podatek VAT. Łącznie wszystkie didaskalia to 55,6% wartości rachunku.

Jeżeli ceny energii elektrycznej, zgodnie z założeniami paktu klimatycznego miałyby dalej rosnąć, a należy jeszcze uwzględnić koszty budowy nowej elektrowni jądrowej oraz odnowienia i rozbudowy infrastruktury przesyłowej, to wszystko na to wskazuje, że nie ma innego wyjścia.

Kwestią racji stanu jest to do jakiej kwoty mają dojść nasze rachunki za energię elektryczną. W Niemczech przeciętny koszt rachunku za energię elektryczną dla trzy osobowej rodziny to około 75 Euro miesięcznie. W Polsce póki co jest o połowę taniej, albowiem jest to około 50 zł na osobę (w Niemczech około 100 zł), to pokazuje jak drogi jest prąd dla Polaków, albowiem przecież stosunek dochodów nie jest 1:2, ale przeciętnie co najmniej 1:3. Powoduje to, że mamy bardzo drogie koszty utrzymania domów. To nie są żarty, powoli w tym kraju nie da się żyć, albowiem taniej – wliczając przebicie w dochodach jest na zachodzie.

Prawdopodobnie nie da się zatrzymać wzrostu cen i on będą stale rosnąć, wszystkie składowe trendu na to wskazują, albowiem ktoś musi zapłacić za przebudowę i budowę infrastruktury, można się tylko modlić o fundusze unijne. Jednakże na marginesie dyskusji trzeba się zapytać, czy aby nie idziemy w ślepy zaułek, albowiem zachód zmierza w stronę inteligentnych sieci i sterowania kompensacyjnego w sieciach energetyki rozproszonej. W ogóle trzeba się nad wszystkim zastanowić, albowiem czas najwyższy zmienić prawo budowlane w taki sposób, żeby było można budować tylko i wyłącznie w technologiach energooszczędnych. Wszystko to kwestia odpowiedniego opodatkowania, które wymusza pożądane zachowania jednostkowe w celu uzyskania korzyści skali.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.