Opłaty od depozytów to dowód na to że nie ma moralności tam gdzie są pieniądze

fot. red.

Opłaty od depozytów to dowód na to, że nie ma moralności tam gdzie są pieniądze. Problem jest istotny, otóż sektor finansowy przyzwyczajony do dużych zysków i komfortu finansowego – nie za bardzo ma na czym zarabiać. Oprocentowanie udzielanych kredytów jest na tyle duże, że ludzie biorą je z rozsądkiem i umiarem. Oprocentowanie lokat było zaś na tyle duże, że banki nie były w stanie ich utrzymać. Państwo pomogło, bank centralny zmniejszył stopy procentowe do prawie zera, w efekcie zadłużenie publiczne w Złotym jest bardzo nisko oprocentowane. Zyskało państwo jako dłużnik i banki, bo mogą płacić mniej za posiadane lokaty. Nie należy mieć jednak złudzeń, to delikatny oddech, nic więcej.

System finansowy to krwioobieg społeczeństwa i gospodarki kapitalistycznej, to tam podejmowane są decyzje o akceptacji ryzyka i udzieleniu kredytu lub odmowie, to tam kreuje się pieniądz. W praktyce jednak, ten system NICZEGO NIE PRODUKUJE, z tego faktu, że są przelewane jakieś wirtualne pieniądze lub zapisywane prawa, nie dzieje się nic, poza zużywaniem energii elektrycznej przez serwery banków. Dlatego ten system jako taki jest kosztem do utrzymania dla społeczeństwa. Bardzo pomagał na pewnym etapie rozwoju cywilizacyjnego, jak również jest potrzebny jako regulator, jednak – decyzje o alokacji środków finansowych agregowanych z całej populacji, to wystarczająca władza i wystarczająco duże możliwości. Więcej władzy tym instytucjom nie potrzeba.

Sektor finansowy w naszym kraju przez lata miał żniwa na ludziach, dzięki wysokiemu oprocentowaniu kredytów, jak również dzięki wielu opłatom i był bardzo bezpieczny w wyniku takich rozwiązań jak bankowe tytuły egzekucyjne. Dodatkowo nigdy nie doszło do żadnego rozliczenia wkładów mieszkaniowych i samochodowych z poprzedniej epoki, a to były olbrzymie pieniądze jak na tamte czasy. Nic jednak nie dało „finansistom” zarobić tak wielkiej kasy, jak systemowe oszustwo para-emerytalne, które w bólach zostało zlikwidowane. Państwo się wycofało z pomysłu na emerytury kapitałowe finansowane fikcyjnie kreowanym długiem, ale pośrednicy i inne instytucje w tym uczestniczące zarobiły na tym olbrzymie pieniądze.

Jeżeli dzisiaj za depozyt roczny w kwocie 10 tyś zł, to stanie się mniej więcej 1 zł odsetek, a inflacja oficjalna to około 3%, to znaczy że właściciel tego kapitału, trzymając go w banku płaci państwu około 300 zł z tytułu inflacyjnego spadku wartości pieniądza. Wynagrodzenie od banku w ogóle nie ma sensu, bo się nie liczy, natomiast nawet od tego „niczego” – około 1 zł, trzeba zapłacić podatek!

Wyobraźmy sobie teraz sytuację, że banki zaczną domagać się opłat za przechowywanie pieniądza. Już tak częściowo się dzieje, ponieważ konta osób fizycznych nie są darmowe (poza nielicznymi przypadkami). Płacimy za karty, płacimy za samą możliwość posiadania rachunku. To nie jest problem, bo wszystko kosztuje. Tylko jest pewien problem, te produkty bankowe mają fundamentalne znaczenie dla funkcjonowania społeczeństwa w ogóle, jak również dla funkcjonowania gospodarki jako takiej. W przypadku dalszych postulatów wypierania pieniądza elektronicznego z obrotu, w ogóle nie będzie dało się uniknąć tych opłat, jeżeli będzie się chciało nadal uczestniczyć w systemie.

Oczywiście wszystko odbędzie się w jedwabnych rękawiczkach, firmy będą płacić za posiadanie pieniądza na rachunkach, a osoby fizyczne będą płacić więcej za przywilej posiadania konta, czyli za członkostwo w systemie. Ponieważ tutaj chodzi o to, żeby system miał się dobrze, a nie jego szeregowi uczestnicy. W efekcie jednak dobrze się stanie, ponieważ to otworzy ludziom oczy i pokaże dokładniej z czym mamy do czynienia.

Banki bowiem przyjmując depozyty, mogą kreować pieniądz udzielając kredytów. To wspaniały mechanizm, w którym ryzyko powinny brać na siebie, ale jak wiadomo przerzucają je na system poprzez terroryzowanie państwa upadkiem systemu finansowego. Jeżeli na tym nie potrafią zarobić tak dużo, żeby nasycić swoją chciwość, to znaczy, że coś w systemie mocno się zepsuło. Przecież cena za kredyty i pożyczki jaką płacą klienci banków nadal jest szokująca, zwłaszcza w stosunku do zysku z depozytów.

Wniosek jest jeden – tam gdzie są pieniądze, nie ma moralności. Oczekiwanie jej jest słabością intelektualną, za którą się płaci. Właśnie to robimy, indywidualnie – płacąc olbrzymie odsetki, a jak może być za chwilę, także za przywilej posiadania pieniądza. Dodatkowo jako zbiorowość, jako państwo – tolerując pozycję sektora finansowego, na którą naprawdę nie zasługuje.

Kapitalizm doszedł do takiego etapu rozwoju, że sam się zwija i wpycha w spiralę samouduszenia. Potrzeba nowych regulacji, nowych instytucji i nowych rozwiązań, które spowodują że do tej części życia publicznego wróci minimum etyki i odpowiedzialności za państwo i wspólnotę.

17 thoughts on “Opłaty od depozytów to dowód na to że nie ma moralności tam gdzie są pieniądze

  • 24 sierpnia 2020 o 05:38
    Permalink

    “systemowe oszustwo para-emerytalne, które w bólach zostało zlikwidowane”
    Przepraszam bardzo, a Pracownicze Plany Kapitałowe to niby co jest jak nie kolejny “skok na kasę” obywateli?

    Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2020 o 07:58
    Permalink

    Złodziejstwo, jedne wielkie zorganizowane złodziejstwo!

    Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2020 o 09:15
    Permalink

    Doskonały Artykuł!
    Zdanie: “tutaj chodzi o to, żeby system miał się dobrze, a nie jego szeregowi uczestnicy. ” – jest jego kwintesencją!
    Tak już jest w Nadwiślańskim i Banasiowym Macondo.
    Amen.

    Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2020 o 10:08
    Permalink

    Lichwa była zakazana już kilka tysięcy lat temu…..
    Starożytni byli mądrzejsi, niż dzisiejsi politycy?
    Oddanie w PRYWATNE rece systemu finansowego świata, musiało się tak skończyć.
    W naturze ludzkiej nie leży altruizm, tylko egoizm.
    Więc założenie, że bankierzy kontrolujący obecnie rzady, zrobią coś dla społeczeństwa, jest bezzasadne.
    Społeczeństwo będzie dojone, przy pełnej współpracy rzadzących.

    Wydaje mi się, że doszliśmy do końca kolejnego cyklu rozwoju cywilizacji.
    Przynajmniej, na Zachodzie.
    Nastapić musi reset systemu.

    Fragment niezłego wpisu:

    System feudalny utrzymywał się tak długo, jak długo zdolność organizacji i samopomocy wśród wyzyskiwaczy przekraczała zdolności organizacji i samopomocy wśród wyzyskiwanych. Dopiero uprzemysłowienie wywołało potrzebę masowej wymiany towarów, surowców a wraz z tym mas pracowników a nie tylko paniczów. Masy zostały wyrwane z zaścianka, zaczęły się ze sobą wymieniać informacjami, kształcić, porównywać doświadczenia i walczyć. W tym momencie feudalizm stracił swoją podstawę istnienia: przewagę informacyjną. Dokładnie tak samo tylko troszkę wcześniej upadało średniowiecze: kościół rzymskokatolicki utracił monopol na rozumienie i interpretację zapisów biblii a to zaledwie dzięki jednemu za to upartemu niemieckiemu mnichowi który przetłumaczył biblię na lokalne narzecze oraz drugiemu niemieckiemu złotnikowi, który złamał monopol zakonów na produkcję książek. Dwóch niemców za pomocą ślepego uporu, technologii i niezachwianych przekonań skasowało system który przez tysiąc lat trząsł całym kontynentem.
    Radzę to ku przestrodze zapamiętać.

    Potem nadeszły faszyzmy (włoski, niemiecki, radziecki, chiński, chilijski, kubański, koreański i tak dalej) które po kolei skończyły się, a które również są formą feudalizmu. Przeciwwagą feudalizmu wydawała się być przez chwilę demokracja, ale demokracja skończyła się w momencie, w którym warstwa rządząca zaczęła podejmować decyzje z których nie może być rozliczona, bo rozliczającym dostęp do informacji jest zabroniony prawem. Od momentu, w którym demokrację bezpośrednią zastąpiono demokracją przedstawicielską wybory stały się sponsorowaną przez kapitał farsą w której wybierany jest lepszy krawat, bardziej opalona morda bądź też lepiej do podciągniętych zmarszczek dobrany zestaw trzecich zębów.

    Dziś znowu żyjemy w feudalizmie. I tym razem feudalizm czerpie swoją jedyną przewagę z przewagi informacyjnej opartej na monopolu przemocy państwa zabraniającego nam dowiedzieć się podstawowych rzeczy o otaczającym nas świecie:
    * kto jest właścicielem systemu bankowego ?
    * kto posiada monopol na druk waluty i dlaczego nie są to państwa ?
    * kto od zniesienia standardu złota finansuje państwa i jaką pobiera za to opłatę ?
    * kto podejmuje najważniejsze decyzje w imieniu tej planety, które później teoretycznie wybrani przez nas politycy dziwnie zgodnie wprowadzają w swoich lennach w życie ?
    (Tutaj małe wyjaśnienie: już Napoleon zauważył, że ręka biorąca dająca jest ważniejsza od ręki biorącej).
    Ten, kto kredytuje nasze państwa również nimi rządzi. Skoro nawet nie wiemy, kto nami rządzi (bo bynajmniej nie są to ci, na których regularnie głosujemy) to jak możemy się przeciwko nim zbuntować ? Do kogo mamy strzelać ?

    Odpowiedz
    • 24 sierpnia 2020 o 13:10
      Permalink

      No niezły fragment, tyle że autor tego wpisu odleciał z tym faszyzmem w państwach socjalistycznych, widać brak wiedzy. Państwa oparte na demokracji ludowej miały być antidotum na feudalizm i kapitalizm, zaś faszyzm był formą obrony interesów wielkiego kapitału i sposobem realizacji interesów imperialnych. Gdyby nie zachodni imperializm kapitału i pozostałości religii w państwach socjalistycznych, m.in. w PRL, wtedy systemy demokracji ludowej miałyby czas się doskonalić i ewoluować w kierunku ludowej oświeconej demokracji bezpośredniej. Niestety tego czasu zabrakło, bo imperializm zachodni ze swoimi fałszywymi flagami praw człowieka i pseudo-wolności okazał się bezwzględny i oszukańczy, a wszystko w interesie wielkiego kapitału i lichwy na której ten kapitał także żeruje.
      Szkoda, że autor tego wpisu nie nazywa rzeczy po imieniu, że winę za ten stan ponosi właśnie system kapitalistyczny, które się feudalizuje tworząc coraz to nowocześniejsze formy władzy i zniewolenia. A co gorsza z tą nowoczesną formą zniewolenia determinującą kulturę głupoty, egoizm i hedonizm jest trudno podjąć jakąkolwiek walkę. Dawniej komuniści mieli łatwiej bo kultura społeczeństwa była oparta na bardziej jednolitych formach zniewolenia wynikających z braku wykształcenia i religii, a więc wystarczyło postarać się o dobre oświecenie jednostek i można było tworzyć nowy system wartości. Dziś jest to już wręcz niemożliwe, bo każdy głupek cokolwiek piśmienny i potrafiący liczyć, ale wyzwolony z bojaźni religijnej sądzi, że ma monopol na prawdę. Do tego dochodzi propaganda rożnych interesów kapitału i efekty rozbicia mentalnego społeczeństwa możemy obserwować na co dzień. Te wpływy możemy obecnie obserwować na Białorusi. A oligarchia zachodnia liczy po cichu dutki na kontach bankowych ukryta za swoimi politycznymi lokajami będącymi ich namiestnikami w skolonizowanych państwach.

      Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2020 o 10:41
    Permalink

    Profesor Szahaj określił współczesny kapitalizm jako system zorganizowanego oszustwa. Lepiej wycofać wszelkie depozyty z banków.

    Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2020 o 15:13
    Permalink

    Miecław
    24 sierpnia 2020 o 13:10

    Faszyzm miał wiele wspólnego z “dyktaturą proletariatu”, czy Salazaryzmem, Frankizmem.
    I nie było to wbrew pozorom złe, pomimo prasy potepiającej to w czambuł.
    Bez dyktatury ukierunkowanej na rozwój, długofalowe planowanie, nie da się uprzemysłowić społeczeństw agrarnych własnymi siłami.Tak stworzono bazę przemysłową.

    Na przykład w Korei Pd., na Tajwanie, w Singapurze, Japonii.
    Korporacjonizm jest jedną z form skutecznego działania.
    O ile przywódca jest patriotą, a nie idiotą.
    A takich nie brakuje pod patronatem USA.
    Patrz- wyniki krajów Ameryki Pd w tworzeniu ludzkich warunków życia……
    Mieli dyktatury, stracili szanse.

    Białoruś to ostatnia dyktatura zachowująca ten kierunek.
    Prawa SOCJALNE, kooperatywy pracownicze, planowanie gospodarcze.
    Taki wzorzec nie może istnieć, trzeba go zniszczyć.
    Pożytecznych idiotów nie brakuje nigdzie.

    Odpowiedz
    • 24 sierpnia 2020 o 19:37
      Permalink

      @wmw
      “Białoruś to ostatnia dyktatura”…
      – chmmm…, znaczy się, wola wiekszosci to dyktatura ?

      Można i tak interpretować, tylko w takim razie, czym bylaby (rzeczywista) demokracja ?

      Patrząc takimi kategoriami, jedyna możliwa opcja, by uniknąć “dyktatury”, każdy z nas, t.j. każdy z ludzi, musiałby być oddzielnym państwem…

      Odpowiedz
      • 25 sierpnia 2020 o 00:27
        Permalink

        100/100
        No właśnie. A fakty są takie, że zachód przypina piętno dyktatury wszędzie tam, gdzie nie może realizować swoich interesów. Ma opracowaną własną wersję demokracji, która umożliwia zarządzanie tzw. zasobami ludzkimi w interesie kapitału, a nie w interesie ludu, tyle że mało oświecony lud i do tego poddany atawistycznej propagandzie tego nie rozumie, że dobrego gospodarza się nie wymienia co 5-10 lat. Bo szkody będą większe niż zyski, oczywiście dla ludu.
        Dyktatura kapitału zachodniego doskonale opanowała mechanizmy sterowania ludzkim postrzeganiem. Jest to tzw. broń poznawcza, którą stosują w ramach kolorowych rewolucji.

        Odpowiedz
    • 25 sierpnia 2020 o 00:20
      Permalink

      @wmw

      Widzisz jest jeden problem z rozciąganiem definicji faszyzmu na różne formy demokracji ludowo-socjalistycznych, zwanych też dyktaturami proletariatu, zwłaszcza wtedy, gdy nie pasują do interesów zachodu. Wtedy wrzuca się je do jednego worka z faszyzmem, a to nie to samo. Narodowa dyktatura proletariatu to tylko nazwa ukuta kiedyś, jako przeciwwaga do pojęcia dyktatury kapitału. Moim zdaniem żadna dyktatura proletariatu nie spełniała żadnych przesłanek, aby uznać ją za faszystowską. Faszyzm bowiem zakłada imperialny podbój innych nacji w interesie swojego narodu. Dyktatura proletariatu, nawet jak uznamy za takie demokracje ludowe XX wieku, nigdy nie realizowały celów faszystowskich. Różnica jest więc zasadnicza.

      Dlatego bardziej wypełnia znamiona faszyzmu system amerykański ze swoimi podbojami imperialnymi i władzą korporacji, niż dawne dyktatury proletariatu nawet te najbardziej krwawe, bo musiały się zmierzyć z interesami kapitału, stąd masa zbrodni wynikająca też z ciemnoty, atawizmów, braku oświaty.

      Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2020 o 21:08
    Permalink

    Dojrzały (były 50-parolatek)
    24 sierpnia 2020 o 19:37

    W świetle ostatnich wytycznych nowomowy, kazdy kraj niezależny od USA to dyktatura.
    Każdy rząd, to reżim, nie przestrzegającyc praw, ustalonych arbitralnie przez centrum decyzyjne leżące za Wielką Wodą.
    Współczesne Urbi et orbi…..

    Oglądałem kiedyś filmik w którym rejestrowano chór psów, szczekajacych na rozkaz.
    Nie powiem, składnie to szło.
    Współczesne media dziwnie taką scenkę przypominają.
    Za moment, będą szczekac na Pakistan, Indie, Turcję.
    Nie bedą szczekać na Arabów, czy Izrael.
    Dopóki szczekają zgodnie z komendą…..

    Cenię dyktatury prospołeczne.
    Jedynie one są w stanie dużym kosztem zmienić rzeczywistość w krajach nierozwiniętych, łamiąc konserwatyzm, niszcząc elity do pewnych norm i form przyzwyczajone.
    Obecna narracja, a przede wszystkim swięte prawo własności, na stulecia blokują wszelkie takie zmiany.
    Nie da się zmienić takich układów, trwających przez stulecia, bez wycięcia w pień tych pasożytów.
    Bo ich potęga oparta jest na przywilejach czy własności- nadanych przez królów sprzed 500 lat.

    Łukaszenka zablokował taki rozwój sytuacji, powstanie nowej szlachty, wyprzedaż za bezcen.
    Putin musiał już liczyć się z nową szlachtą.
    Nowa szlachta rzadzi Ukrainą.
    W Polsce powstaje ta klasa.

    A wszystko zmierza do globalnej oligarchii, moznowładców którzy sa anonimowi.
    Kolejny powtarzający się w coraz większej skali cykl historyczny.
    Efekt też będzie podobny.
    Na gruzach, zbuduje się model który po kilkdziesięciu/ kilkuset latach, osiągne podobny stan.
    Atrofii i chaosu.

    Odpowiedz
  • 24 sierpnia 2020 o 21:21
    Permalink

    ,A co do RZECZYWISTEJ DEMOKRACJI…..

    Yeti? Wielka Stopa?
    Ktos widział?

    Bardzo dużo elementów występuje realnie w społeczeństwach niewielkich, pozbawionych wielkiej własności prywatnej, warstw uprzywilejowanych.
    Szwajcaria, Skandynawowie.

    Moim zdaniem, po przekroczeniu pewnego progu liczebności, przestaje funkcjonować.
    Taki “efekt skali” gdzie po przekroczeniu pewnych wartości, zmieniają się właściwości materiału.
    Społeczeństwa, stosunków międzyludzkich.

    Demokracja bezpośrednia ma inne własności niż przedstawicielska.
    Moim zdaniem, progiem jest 10 milionów.

    Nawiasem mówiąc.
    Czy twory typu Monako, Luksemburg, Andorra, sa demokracjami?
    I komuś to przeszkadza?
    Wystarczy światły monarcha, by funkcjonować dobrze.
    I prosperować dzięki “brudnym pieniądzom”.
    Watykan to demokracja?
    A ma pełne międzynarodowe uznanie……
    Wyjątki w regule, obalaja regułę.

    Odpowiedz
  • 25 sierpnia 2020 o 08:49
    Permalink

    Obecnie toczy się spór o to czy zachowany jest monteskiuszowski trójpodział na władzę sądowniczą, ustawodawczą i wykonawczą. Dyskutanci przeoczyli jednak, że mamy w Polsce jeszcze jeden rodzaj władzy: władzę bankową. I to za jej sprawą mamy prawo bankowe, które chroni banki a nie ich klientów. Ale to się zmieni. Musimy się tylko zbuntować. Zacznijmy od nie głosowania na partię bankową, na Nowoczesną.
    https://wolnemedia.net/przeciw-wladzy-bankowej/
    ===========

    Nikt nie przewidział istnienia czwartej władzy- mediów.

    Ani narodzin piatej- finansjery…..

    Trzeba uwspółcześnić koncepcję teorii państwa?

    Odpowiedz
  • 25 sierpnia 2020 o 10:06
    Permalink

    @wmw
    Ależ zgadzam się całkowicie z Kolegą !
    – dlatego też użyłem zwrotu “rzeczywista” (demokracja)…

    A co do określenia “dyktatura”, po prostu zauważam (również), że, dla manipulowania przekazów, określenie jest nadużywane, albo, pierwotne znaczenie tego słowa jest już zupełnie nieadekwatne do rzeczywistości…
    – bo jeśli na Białorusi jest “dyktatura”, to jak nazwać rządy np. Hitlera i nazistów ?

    Co do demokracji (bezpośredniej)….,
    – chmmm…, faktycznie, przy iluś tam milionach obywateli, to, pomimo, iż posiadamy już, przynajmniej teoretycznie, takie możliwości, ze względów technicznych mogłoby to być problematyczne…

    Ktoś powie, “ale, jak to tak, przecież technika komunikacyjna jest już tak rozwinięta, że wystarczyłyby sieciowe/internetowe referenda”…?
    – no właśnie, i tutaj jest “pies pogrzebany”…!
    Nie bez kozery krowopaska armia oddała “internet” dla użycia ogółu…
    – w takiej, jak dotychczasowa, postaci, internet byłby najlepszym narzędziem/sposobem wprowadzenia SWIATOWEJ DYKTATURY (pod hasłem “demokracji”)!
    Sieć ta, praktycznie, na każdym poziomie umożliwia manipulacje wymianą informacji…

    W którymś tam miejscu, w zupełnie innym kontekście rozważałem możliwość wprowadzenia “rządów światowych” i demokracji, może nie bezpośredniej, ale “skutecznej”. Pozwolę sobie jeszcze raz zacytować swoją wypowiedź:
    “Zakładając, iż na Swiecie panuje socjalistyczny/komunistyczny porządek, wybory, ich cykliczność, skład rządu, długość kadencji itd. ustalalibyśmy sobie i wybierali SAMI I WSPóLNIE (na całym Globie)…!
    Oczywiście, to nie wytyczne, a przykład, ale co stałoby na przeszkodzie wytyczyć “piramidę rządową” ustalając np., iż dany okręg “reprezentuje” JEDEN, lokalnie wybrany przez społeczeństwo przedstawiciel, który “posłuje” na wyższy, np. “regionalny” szczebel.
    Szczebel regionalny z pośród siebie wybiera znowóż JEDNEGO przedstawiciela, który delegowany jest do poziomu np. “krajowego”. Analogicznie, poziom “krajowy” wybiera JEDNEGO, który dostaje się już do poziomu “światowego”. A ten jest zarazem RZąDEM SWIATOWYM.
    – okręg/region/kraj/-> RZąD SWIATOWY…

    Bardzo prosta i przejrzysta struktura, a zarazem jej skład byłby wynikiem NASZEGO WYBORU !

    Oczywiście, chciwość, pazerność, chęć dominacji to przywary od zarania Ludzkości. By wyeliminować negatywne następstwa “omyłkowego wyboru” jakiegoś “przedstawiciela”, wystarczyłoby obostrzyć “kontrolę” i wprowadzić dodatkowe możliwości NATYCHMIASTOWEGO ODWOŁANIA feralnego polityka…
    – gdyby okazał się nim ktoś na najniższym poziomie, “okręgu”, wystarczyło by np. “wniosek o odwołanie i przeprowadzenie “okręgowego referendum” i gdy np. 51% wyborców jest za “odwołaniem”, dotychczasowy “polityk” MOMENTALNIE TRACI SWOJą FUNKCJę…!
    – podobne zasady można by było ustalić na wyższych “pozimach”, z tą tylko różnicą, iż “referenda” dotyczyły by tylko samych “poziomów”, np. większość “krajowych” odwołuje wcześniej wytypowanego przez siebie JEDNEGO..”

    Link całości:
    https://obserwatorpolityczny.pl/sukces-szwajcarii-w-zwalczaniu-skutkow-pandemii/?unapproved=145298&moderation-hash=8d4a7118c23fd75524a51e7e7a75c5a3#comment-145298

    Pomysł jest spontaniczny, ale po głębszej analizie, nadal obstaję przy tym, że taki sposób zarządzania byłby chyba najbardziej zbliżony do “demokracji” i na pewno byłby wynikiem NASZEGO wyboru…
    Oczywiście, “efekt końcowy”, mógłby być zupełnie różny od naszych oczekiwań, ale byłoby to wynikiem wyboru “większości”…

    Odpowiedz
  • 25 sierpnia 2020 o 15:02
    Permalink

    Dojrzały (byly 50-parolatek)
    25 sierpnia 2020 o 10:06

    Przerabialiśmy już ten system w demokracji szlacheckiej.
    Sejmiki wybierały posłów, dawały im instrukcje.
    I tak wyłonionych posłow mozna było KUPIĆ.
    Czy był to rodzimy magnat, czy obcy ambasador, nieistotne.

    Lot miał problem ze znalezieniem 10 sprawiedliwych w 5 000 Sodomie.
    My mamy problem znalezienia 560 sprawiedliwych w 38 milionowym kraju.
    W skali planety?
    Niewyobrażalne…..

    Dodajmy do tego jeszcze jedną rzecz.
    Większość krajów świata, nawet uznawana za demokratyczne, rzadzona jest według całkiem innych- nieeuropejskich zasad, wynikających z odrębności kulturowej.
    W wiekszości z nich, głosujący nie maja wyboru.
    Musza głosować tak, jak zadecyduje rada starszych, przywódca plemienny, ród będacy właścicielem okolicy, czy tym podobne lokalne autorytety.

    Nie mówimy tu o krajach będacych monarchiami absolutnymi, czy Chinach, gdzie oczywiście istnieje demokracja wewnątrz struktur zarzadzających, dyskusje co do kierunków działań, ale na zewnątrz to monolity okreslajace działanie dla reszty poddanych.

    Moim zdaniem, od momentu gdy to pieniądze zaczęły decydować o wyborze danego delegata/ urzędnika, skończyła się demokracja.
    Pozostaje merytokracja, wybór ze wzgledu na kwalifikacje, stopień radzenia sobie na poprzednim stanowisku.
    Czyli Chiny, Konfucjanizm.
    Nie dobra gadka na wyborczych wiecach, tylko wyniki, droga od dołu na szczyty.
    Choć jest długa…

    Odpowiedz
    • 25 sierpnia 2020 o 16:25
      Permalink

      @wmw
      Dlatego też rozwiązałbym to w ten sposób:
      “Oczywiście, chciwość, pazerność, chęć dominacji to przywary od zarania Ludzkości. By wyeliminować negatywne następstwa “omyłkowego wyboru” jakiegoś “przedstawiciela”, wystarczyłoby obostrzyć “kontrolę” i wprowadzić dodatkowe możliwości NATYCHMIASTOWEGO ODWOŁANIA feralnego polityka…
      – gdyby okazał się nim ktoś na najniższym poziomie, “okręgu”, wystarczyło by np. “wniosek o odwołanie i przeprowadzenie “okręgowego referendum” i gdy np. 51% wyborców jest za “odwołaniem”, dotychczasowy “polityk” MOMENTALNIE TRACI SWOJą FUNKCJę…!
      – podobne zasady można by było ustalić na wyższych “pozimach”, z tą tylko różnicą, iż “referenda” dotyczyły by tylko samych “poziomów”, np. większość “krajowych” odwołuje wcześniej wytypowanego przez siebie JEDNEGO..”

      Nawet, gdyby wszyscy byli przekupieni, to “dół” i tak mógłby ich pojedyńczo odwołać…

      Ale to, tak, jak powiedziałem, moje spontaniczne myślenie na temat “demokracji”.

      Jeśli chodzi o ścisłość, to również jestem za “wiedzą i doświadczeniem” i w gruncie rzeczy, ostateczne decyzje powinny pochodzić nie od pajaców (polytykierów), a być przemyślanych/przekonsultowanych i popartych głęboką wiedzą najlepszych ziemskich naukowców i praktyków…

      Odpowiedz
      • 25 sierpnia 2020 o 16:27
        Permalink

        Aaaa, i jeszcze jedno…
        – moim zdaniem, w pierwszym rzędzie, należałoby wprować PEŁNą ODPOWIEDZIALNOść ZA MYLNE/ZŁE DECYZJE wraz ze wszystkimi tego KONSEKWENCJAMI !!!

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.