Opinia Komisji Europejskiej w sprawie praworządności w Polsce

Nie warto zadzierać z Komisją Europejską, nie ma znaczenia czy mamy rację lub jej nie mamy. Po prostu liczy się to, żeby nie wchodzić w konflikt z Komisją, jeżeli nie jest to ostateczną koniecznością – jak np. w przypadku nakazu przyjmowania nielegalnych imigrantów w ramach unijnej dyslokacji. Sprawa dotycząca Trybunału Konstytucyjnego, czy też szerzej – praworządności w Polsce – jest zupełną porażką, po prostu w ogóle nie powinno jej być. Mamy tutaj do czynienia ze szkodzeniem państwu i jego psuciem – uwaga, bez względu na przyczyny, za skutek odpowiadają rządzący. Nie rozstrzygamy już czy mają, czy nie mają racji, – bo rzeczywiście sprawa jest w pewnym marginesie dwuznaczna. Liczy się to, jaki jest skutek – ten jest porażający.

Komisja Europejska wypowiedziała się w przedmiocie praworządności w Polsce w komunikacie dostępnym [w j.pol. tutaj], Czytamy tam m.in.: „Pomimo konstruktywnego dialogu prowadzonego z władzami polskimi od dnia 13 stycznia kryzys dotyczący Trybunału Konstytucyjnego nie został zażegnany. Komisja uznała zatem za konieczne sformalizowanie swojej oceny sytuacji w zakresie praworządności w Polsce w przyjętej dziś opinii. W dniu 18 maja kolegium komisarzy omówiło sytuację w oparciu o przedstawione przez wiceprzewodniczącego Timmermansa wyniki intensywnych rozmów z władzami polskimi, a także przeanalizowało projekt opinii w sprawie praworządności. Wiceprzewodniczący Timmermans udał się do Polski w dniu 24 maja, aby spotkać się z polską premier i innymi zainteresowanymi stronami. Mimo tych rozmów polski rząd nie podjął jeszcze konkretnych działań niezbędnych do uwzględnienia zastrzeżeń Komisji. Komisja postanowiła przyjąć dziś opinię w tej sprawie w celu lepszego ukierunkowania toczących się pozytywnych rozmów na konkretne kroki niezbędne dla usunięcia systemowego zagrożenia praworządności.” [Źródło: tamże]. Nie da się z tym w żaden sposób dyskutować, generalnie chodzi o to, że Komisja czuje się „zrobiona w …”. Przyjrzyjmy się dalej – co budzi obawy komisarzy:

  • Mianowanie sędziów Trybunału Konstytucyjnego;
  • Funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego;
  • Skuteczność kontroli zgodności nowych przepisów z Konstytucją (ustawa medialna oraz inne ustawy).

Jak czytamy dalej, na tą chwilę: „przyjęcie opinii w sprawie praworządności stanowi część pierwszego etapu procedury. Polskie władze poproszono teraz o przedstawienie uwag. Po przeanalizowaniu ich odpowiedzi lub jeżeli władze te nie przedstawią uwag, Komisja może wydać zalecenie w sprawie praworządności. Oznaczałoby to rozpoczęcie drugiego etapu procedury. Nie obowiązuje żaden konkretny termin, w którym Komisja powinna wydać zalecenie w sprawie praworządności.” [Źródło: tamże]. Ten fragment nie wymaga komentarza, poza tym że w zasadzie już pani premier go skomentowała, twierdząc coś na kształt tego, że to tylko opinia. Więc jeżeli mniej więcej tak będzie wyglądała nasza odpowiedź, to sobie możemy dać w ogóle spokój.

Najważniejsze jest to, co z tego wszystkiego wynika? Otóż i tutaj musimy się cofnąć do początku, w istocie w ogóle nie ma znaczenia, co zostało zawarte w tej opinii i jaką minę robił pan Timmermans na konferencji prasowej zwołanej ad hoc. Liczy się to, że ta opinia została wrzucona nagle. Oznacza to mniej więcej tyle, że Komisja przyjęła wobec nas strategię odwrotną od tej, którą my powinniśmy mieć wobec niej. Pisaliśmy o tym niedawno – należało cały czas mówić o praworządności i kokietować Komisję, absolutnie nie dopuszczając do eskalacji konfliktu. Wówczas mając usta pełne frazesów o wartościach, moglibyśmy robić swoje przez jakiś czas. Komisarze to skrócili, stosując taktykę poklepania po plecach. Porozmawiali przez telefon, nieco spuścili z tonu, przez chwilę byli nawet mili, a dzień po tym uderzyli z grubej rury. Widać już dzisiaj, że to gra na poważne ukaranie Polski – bez względu na to, co zrobimy lub nie zrobimy. Skończy się dalszą marginalizacją Polski, może nawet obcięciem jakichś funduszy – lub bardziej może nie przyznaniem czegoś, na czym będzie nam zależeć.

W tym wszystkim trzeba rozumieć, że to była decyzja pani Angeli Merkel, bez zielonego światła z Berlina, nie byłoby żadnego postępowania i wytykania Polsce czegokolwiek.

Wnioski możemy wszyscy oglądać w naszych telewizorach. Tutaj nie będzie dobrego rozwiązania, ponieważ rządzący grają na czas, opozycja umywa ręce, a ludzie którzy szukają na nas haków – mają małe żniwa.

3 thoughts on “Opinia Komisji Europejskiej w sprawie praworządności w Polsce

  • 2 czerwca 2016 o 07:29
    Permalink

    Kapitalizm to bardzo dobry ustrój,ale dla kapitalistów.!UE to bardzo dobra organizacja,ale dla najsilniejszych!Słaby albo się dostosuje ,albo zginie.!

    Odpowiedz
  • 2 czerwca 2016 o 08:44
    Permalink

    Unia ma wiele innych problemów do rozwiązania i chce sprawę praworządności w Polsce zakończyć jak najszybciej.

    Inaczej czekają nas upokorzenia i rozczarowania na warszawskim szczycie NATO, bo to są połączone sprawy i ci sami politycy w nich występują.

    Może okazać się, że politycy rozjadą się bez ustaleń, gdyż te dotyczyć mają CZŁONKA WSPÓLNOTY EUROATLANTYCKIEJ, a tu interesantem wzmocnienia wschodniej flanki sojuszu okazuje się kraj, nie do końca spełniający wymogi członkostwa.

    Tylko że nikt tego głośno nie powie.

    Pozostaną u nas DZIKIE POLA, jako dogodny bufor dla Zachodu.

    Nic nie będą musieli robić poza paroma wycieczkami 8-10 kołowych transporterów opancerzonych US Army – co jest bardzo medialne.

    Polacy zostaną pozostawieni sami sobie ze swoimi problemami.

    Zachód nie może wspierać kraju, który jest bliższy w swoich praktykach politycznych “wschodnim satrapiom”, niż standardom Euroatlantyckim.

    Poza tym to pozwoli im zaoszczędzić zasoby, prowadzić handel z FR oraz umacniać pozycje globalnych korporacji w Polsce.

    Zacznie się ZIMNE OMIJANIE POLSKI, pełne uprzejmych frazesów – co nasi prowincjonalni politycy ŁYKNĄ jako GWARANCJE.

    Mamy kwiecień 1939 roku i niespodziewane oraz nieuzgodnione z Polską GWARANCJE BRYTYJSKIE.

    Teraz jest podobnie, tylko że te gwarancje SŁABNĄ.

    Znowu stajemy się przedmiotem w europejskiej polityce i to na własne życzenie.

    Odpowiedz
  • 7 czerwca 2016 o 23:03
    Permalink

    Nic UE ma swoje interesy
    my weszlismy do UE
    musimy sie dostosowac
    bo beda problemy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.