Społeczeństwo

Onkologia wymaga zmian, bo ludzie umierają w cierpieniu i bez nadziei

 Pan Bartosz Arłukowicz zorientował się, że onkologia wymaga zmian i to zmian systemowych, do tego celu pan minister zdrowia powołał zespół roboczy! Refleksję pana ministra zawdzięczamy prawdopodobnie postawie Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i pana prof. Jacka Jassema – jego prezesa. To on napisał dramatyczny list do czołowych osobistości w naszym państwie – przedstawiając to, o czym wiedzą ludzie dotknięci tą dramatyczną chorobą – w Polsce chory na raka jest system leczenia raka, chociaż nawet nazywanie tej plątaniny pomyłek i niezaradności oraz niemożności systemem leczenia czegokolwiek jest dużym kredytem zaufania na wyrost.

Kluczowe dla problemu jest limitowanie kwot na świadczenia onkologiczne. Jest oczywistym, że jesteśmy krajem biednym i zacofanym i nie stać nas na takie finansowanie jak krajów zachodnich, jednakże my już per capita, (czyli na głowę) wydajemy na leczenie przeciętnie mniej niż nasi południowi sąsiedzi. Co widać, czasami słychać i często czuć w przychodniach onkologicznych i na oddziałach, albowiem pacjenci po prostu postanowili okazywać wrogość. Ktoś, komu zgodnie ze standardowym przebiegiem choroby – zostaje kilka miesięcy, może dwa lata egzystencji i trochę wegetacji – nie musi być ani delikatny, ani nawet bać się Sądów w tym kraju, albowiem co można mu zrobić? Odmawiając natychmiastowej, kompleksowej i wszechstronnej pomocy – państwo już skazało takiego człowieka na śmierć, ewentualnie na straszne cierpienie, a jego rodzinę na problemy, o jakich lepiej nie myśleć.

Podobno pan premier Donald Tusk osobiście objął, czy też ma objąć nieformalny patronat nad pracami tegoż zespołu. Maja w nim brać udział także dyrektorzy szpitali, czyli osoby prawie z pierwszej linii walki z tą okrutną chorobą.

Dobrze się dzieje, rząd działa – minister upomniany przez premiera, wie że jest na widelcu i jego głowa spadnie, jeżeli nie zmniejszą się kolejki, to bardzo dobrze, że najpierw rząd zamierza pomóc tam, gdzie czas jest funkcją życia. Onkologia musi pójść na pierwszy ogień przemian i musi mieć standard przynajmniej dający pacjentom nadzieję. Oczywiście na miarę możliwości finansowych państwa, jednakże tutaj właśnie zaczynają się schody.

Po pierwsze – pytanie, – po co zespół specjalny, jeżeli przy ministrze zdrowia funkcjonuje „Rada do Spraw Zwalczania Chorób Nowotworowych” – szczegóły [tutaj] – warto poczytać tam można „wyklikać” protokoły z obrad, dla wprawionych w czytaniu „języka urzędniczego” to bardzo wartościowa lektura. Jednakże dobrze, niech sobie rząd powołuje tysiąc zespołów – najlepiej dla każdego chorego osobne konsylium. Jednakże, jaki to ma sens? Innymi słowy, co takiego musiało się stać, że rząd Rzeczpospolitej dostrzegł problem onkologiczny, a właściwie systemowej dysfunkcji oznaczającej po prostu wyroki śmierci i totalny wzrost kosztów leczenia nowotworów? Czyżby lista leków refundowanych rozłożyła wszelkie wsparcie do terapii? Firmy farmaceutyczne nie chcą dawać próbek leków ratujących życie? Coraz więcej ludzi zdesperowanych grozi „rozpierdoleniem” kogoś lub czegoś i zabiciem się, albowiem wiedzą, że stoją na brzytwie?

Drugie pytanie, – jeżeli wiadomo, że nie będzie więcej pieniędzy, bo nie można spodziewać się cudów, chociaż może premier się zreflektuje i solidnie doinwestuję onkologię – to, co zostanie ścięte? Można zapytać inaczej, jeżeli zespół ma ustalić, co ściąć, żeby efektywniej wykorzystać pieniądze to, dlaczego nie zrobiono tego wcześniej i kto za to odpowiada? Przecież ci ludzie to fachowcy, nie ma takiej możliwości, żeby dzisiaj wiedzieli i oceniali fakty, jako wymagające modyfikacji, a wczoraj byli zieloni i nie mieli pojęcia o konstrukcji systemu i jego marnotrawstwie!

Po prostu bez jaj panowie Arłukowicz i Tusk! Naprawdę bez jaj! Sześć lat rządów pana Tuska – w tym czasie nastąpił po prostu regres i zapaść w onkologii, a oni powołują zespół? Ludzie przecież to są jaja w biały dzień! No chyba, że premier i minister przestraszyli się listu pana prof. Jassema, który jak mógł najdelikatniej napisał po prostu jak jest i że za niedługo już niewiele będzie!

Naprawdę, jeżeli wszystko, co można zaoferować poważniej chorym na nowotwory to morfina (w specjalnej postaci), to naprawdę nie udawajmy. Nie udawajmy niczego więcej, że ktoś coś leczy, czy kogoś leczy, że są pobierane jakieś składki? Po co to komu, jeżeli państwo koncentruje się na uśmierzaniu bólu, więcej nie może zrobić, bo tak skonstruowało system, że nowotworu wcześnie nie da się wykryć. Przykładowo autor zna osobiście przypadek nowotworu złośliwego płuca, który przez pierwsze 4 lub 5 miesięcy był uporczywie rozpoznawany przez lekarza pierwszego kontaktu, jako „jakiś kaszel”. Chora zmarła po ciężkiej chorobie, czy mogłaby żyć dłużej, jeżeli właściwe rozpoznanie byłoby możliwe po procedurze badania PET/CT od ręki? Ile jest w kraju takich osób dzisiaj – skazanych na śmierć z braku rozpoznania? Szkoda słów!

Umowa społeczna wymaga od każdego rządu – troski o system publicznej służby zdrowia, zwłaszcza w jej najbardziej wrażliwych sektorach, do jakich należy onkologia. Jeżeli rząd poprawi system na tyle, żeby to było widoczne i odzwierciedliło się na stałe zarówno w statystykach jak również w jak najbardziej subiektywnych odczuciach ludzi.

Rak nie wybiera! Każdy może być chorym, każdy może mieć w rodzinie chorego!

3 komentarze

  1. Na temat jak wygląda służba zdrowia w tym onkologia, rodziny z niepełnosprawnymi zarówno dziećmi, jak i dorosłymi napisano wiele stron a mnie brakuje słów aby to komentować.
    Stąd sarkazm: zlikwidować NFZ, zlikwidować Ministerstwo Zdrowia (będą to całkiem spore oszczędności), natomiast należy organizować bale charytatywne na rzecz chorych i niepełnosprawnych. Jaśnie państwo się zabawią, telewizja sfilmuje i pokaże w najnowszych wiadomościach a może nawet coś zostanie dla chorych. Mój sarkazm wynika po przeczytaniu artykułu jakie to prezenty wystawili na aukcję WOŚP różni ważni politycy.

    • WOSP nie moze i nigdy nie powinna zastapic tego co przynależy państwu (ktore to , chciałoby uchodzic jako powazne) w temacie szeroko rozumianej słuzby zdrowia. Podstawowa zasada realizowana w normalnych systemach społeczno – politycznch(tych, niestety coraz mniej), szpitale i lekarze mają leczyc i przywracac do zdrowia pacjenta, a nie jakiś chazarski rachunek ekonomiczny , to nie ta “branża”, to nie sklepik ze śledziami, cebula , czosnkiem i macą.Owsiak szukający ‘na gwałt słoika z geldem” , jest nie tylko śmieszny , ale i załosny. To tylko skrót myslowy.A przy “okazji’ aukcji , co niektorzy , ‘ogrzeli’ sie w swietle jupiterów – okazja dobra , by “błysnąć”.Wszak o to chodzi.

  2. inicjator_wzrostu

    Temat jest dosyć poważny.
    Ale nie jest nośny politycznie i nie będzie.
    Krewni prominentnych polityków zawsze załapią się na drogie, niekiedy “eksperymentalne” procedury lecznicze.
    Zwykły szarak nawet na potwierdzenie obecności choroby nowotworowej musi swoje odczekać.
    Wówczas jest już zwykle za późno.
    Poza tym wyleczenie zbyt późno zdiagnozowanej choroby drożej kosztuje.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.