Religia i państwo

Okazało się, że prawdopodobnie Bóg nie jest Polakiem!

 To smutne, ale musimy to sobie wreszcie powiedzieć – prawdopodobnie Bóg nie jest Polakiem, co więcej raczej nie chciałby nim być! I całe w tym szczęście, albowiem prawdopodobnie zamartwiłby się już przed ukrzyżowaniem! Świadomość tego faktu nie wynika z żadnych mocy nadprzyrodzonych ani telefonu od Boga do redakcji, ale z wieloletniego poczucia krzywdy Polaków w Polsce. Co prawda Jezus cierpiał na krzyżu, a to cierpienie było wpisane w cały ciąg zdarzeń, przewidzianych dla niego w konkretnym celu – zbawienia ludzkości – odkupienia jej grzechów swoją ofiarą. Jednakże nie uświadamiamy sobie różnicy pomiędzy nami Polakami a ludzkością, przecież to niesłychanie trudno jest sobie wyobrazić, że on osobowy Bóg – zrobił to także np. dla Niemców! Dla wielu przez wieki – fakt, że Jezus był Żydem, a jego matka Maria – Żydówką – był bardziej przerażający niż całe zło świata, albowiem jak to możliwe? Jezus Żyd? Nasz Jezus? Nasza Matka Boża – Królowa Polski – miałaby być Żydówką? To się nie mieści w polach percepcyjnych prawdopodobnie także wielu współczesnych! Przerażające połączenie – Jezus – Bóg – Żyd, pozwolił rzymianom na ukrzyżowanie go m.in. także dla odkupienia grzechów Niemców, Żydów, Rosjan, Ukraińców i mieszkańców Gwatemali też! Uświadomienie sobie złożoności tych faktów musi być niesłychanie trudne dla wielu domorosłych zwolenników koronowania i mianowania Jezusa na funkcje publiczne w Rzeczpospolitej!

Nasza powszechna religijna obrzędowość raczej nie dopuszcza w ogóle do świadomości faktu, że jacyś inni ludzie mogą modlić się także do tego samego Boga – broń Boże w obcym języku, a już zupełnie nieprawdopodobne, że w jakimś innym obrządku! Tymczasem taka jest prawda i stare kościoły chrześcijańskie – pomimo przeważnie prześladowań w swoich krajach macierzystych mają się całkiem dobrze, zwłaszcza pod względem doktrynalnym i dogmatycznym, czego nie można jednoznacznie orzec o naszej rzymskiej matce-skale!

Dla wielu przedstawicieli aparatu Kościoła Katolickiego w Polsce przedstawianie Boga, jako przełożonego Papieża stało się mimowolną formą bałwochwalstwa, w którą ludzie – ku prawdopodobnemu przerażeniu np. obecnego Papieża niestety wierzą. Obrzędowość w polskim kościele przerasta sacrum! Zarówno w wymiarze jednostkowym jak i zachowań religijnych całych parafii i diecezji.

Czymże innym jak nie próbą uczynienia z Matki Bożej bogini płodności – są dożynki pod murami częstochowskiej świątyni? Co roku dziesiątki tysięcy rolników biorą udział w dożynkach jasnogórskich, organizowanych z udziałem prezydenta. Na święto plonów delegacje rolników z całej Polski przywożą ozdobne wieńce dożynkowe! Święto rolników o charakterze dziękczynnym – za zebrane plony – występuje we wszystkich kulturach i religiach. W starożytnej Grecji poświęcano wieńce bogini Demeter, w Rzymie podobnie. Starodawni Izraelici obchodzili je dwa razy – w dniu „Pięćdziesiątnicy” oraz w „Święto Namiotów”. Nasi przodkowie – plemiona słowiańskie – miały święta dziękczynne za udane plony – w momentach przesilenia. Współcześnie w USA dla upamiętnienia pierwszych zbiorów zbóż osadników w ostatni czwartek listopada obchodzi się – bezwzględnie obowiązujące – ogólnonarodowe święto – „Dzień dziękczynienia”. Jak Kościół Katolicki może na to pozwalać? Urodzaj – decyduje o dobrobycie – rolnicy pragnący „przekupić” bóstwo – najzwyczajniej w świecie kultywują obyczaj mający magiczne podłoże. Można zgodzić się, że tradycja, przejmowanie zwyczajów i świąt pogańskich – miały na celu zastąpienie starej obrzędowości nową, ale uwaga – tylko obrzędowości! Jeżeli bowiem zadamy teologom pytanie o Orfizm, – czyli przenoszenie wątków kultu Orfeusza na Jezusa – natychmiast zostaniemy okrzyknięci heretykami. O Mitrę lepiej nie pytać, albowiem ktoś jeszcze sam zacznie wątpić – ołtarze, wino, przemiana – coś bardzo podobnego w kontekście założeń do dzisiejszej liturgii. Sokratesa sobie darujmy! Oczywiście ci bardziej światli Katolicy – natychmiast odpowiedzą, że w czasach pogańskich – religia miała na celu głównie ofiarę – dla kapłanów, żeby mogli się najeść do syta. Nie można się z tym nie zgodzić, albowiem są na to całe regały w bibliotekach – badań naukowych, jednakże nie można nie ulec wrażeniu, że w warstwie symbolicznej zewnętrznych przejawów obrzędowości w kościołach chrześcijańskich chodzi o dokładnie to samo. Wyjaśnijmy – napełnienie brzucha – tym, którzy są oficjalnymi przedstawicielami hierarchii uprawnionej do spełniania czynności obrzędowych podczas odprawiania kultu.

Trzeba się zastanowić, czy ze względu na spodziewane odchodzenie ludzi od Kościoła instytucjonalnego, jak również dezaprobatę dla jego nauk – nie byłoby lepiej dla przyszłości tej instytucji – zmienić strategię z masowej na elitarną? Przecież, jeżeli dzisiaj bycie Katolikiem kojarzy się z byciem molestowanym, ewentualnie molestowaniem – czy też w najlepszym wypadku zlizywaniem bitej śmietany z owłosionych męskich kolan – to za parę lat nic z tego już nie pozostanie! Młodzi odsunęli się od Kościoła – nie ma życia młodzieżowego w tej instytucji – nakierowanej głównie na gromadzenie środków materialnych od dorosłych – to oni przecież są głównym targetem. Chodzenie do Kościoła uznaje się za obowiązek, który wierni wypełniają – mają wypełniać, w tym dawać na tacę, składać się na konieczne inwestycje itd.

Gdzie w tym wszystkim jest myślenie o sacrum? Kościół zbudował swoją potęgę nie na sprzedawaniu miejsc na cmentarzach lub jeszcze wcześniej – sprzedawaniu odpustów, ale na udzieleniu jak dotąd najbardziej zwięzłej i prawdopodobnej odpowiedzi na pytanie – czy coś się z nami dzieje po śmierci? Kościół Katolicki – wzniósł wysoko krzyż żywego i osobowego Boga – Jezusa Chrystusa – wcześniejszego poddanego rzymskiego w dawnej prowincji Judea i powiedział – on umarł, – ale zmartwychwstał! Przez dwa tysiące lat – ta podstawowa wiadomość – o zmartwychwstaniu – umożliwiała Kościołowi zmianę pytania z czy się z nami coś dzieje po śmierci? Na – o wiele ważniejsze, – co się z nami dzieje po śmierci? Już samo takie postawienie pytania oznacza, że jednak coś się prawdopodobnie dzieje! Dowód w postaci zmartwychwstania – zachowany w pisemnym przekazie zwanym Biblią (książką), do tej pory wystarczał. Jednakże czy wystarczy na kolejne 1000 lat? Zwłaszcza, jeżeli duchowni sięgają po bitą śmietanę – zamiast po słowo Pana i Boga żywego, któremu – przypomnijmy – służą!

Rozważanie tych dylematów – wymaga najpierw uświadomienia ludziom, że religia, którą wyznają to uznanie za swojego Pana i Boga – osobowego bytu, poznanego, jako Jezus Chrystus – i nie jest on na pewno Polakiem! Jak również raczej – nie szczególnie mu zależy na koronowaniu na Króla Polski! Możemy o tym w ten sposób mówić, albowiem wiemy, co mówił z Ewangelii – słowa w niej o Polsce nie było! Na tej podstawie można podyskutować nad obrzędowością, a samouświadomieniem potrzeby kontaktu z osobowym Bogiem, dalej miejscu Kościoła w społeczeństwie, państwie, życiu codziennym. Być może wówczas – nawet „wierzący, ale niepraktykujący” uznają, że w nauce Kościoła są mądrości i wiedza, których do tej pory nie zauważali – i opłaca się zaufać mądrzejszym i bardziej doświadczonym.

Wszystko jest przed nami, jednakże najpierw musimy zamienić wyznawanie religii z myślenia o Kościele w sensie administracyjno-materialnym w myślenie o Bogu, przypomnijmy – osobowym, rzeczywistym, wszechobecnym, który wiedział, że te litery tutaj zostaną przez piszącego te słowa napisane a następnie przez czytającego je teraz – przeczytane zanim obaj się narodzili! Czy to nie wspaniałe?

Ps. Trochę to smutne, że Bóg nie jest Polakiem – przecież o wiele łatwiej by nam było jakby, chociaż Papież nim był! A tu…

4 komentarze

  1. Doskonałe ujęcie problematyki sacrum w kontekście swoistego wymiaru obrzędowości. Dobrze napisane.

  2. Lepiej niż dobre, wręcz doskonałe opisanie naszej polsko-katolickiej nierzeczywistości.
    Krakauer po raz kolejny udowadnia, że jest albo księdzem albo byłym księdzem.
    Wierzy, ale odrzuca Go zamotanie Naszej Wiary (bo i mojej) w ten powierzchowny katolicyzm. Tak owinięto przekaz religijny w Polsce, że nie widać spośród tych zewnętrznych OPAKOWAŃ – wiary.
    Gdyby funkcjonowały stosy – Krakauer byłby niewątpliwie kandydatem nr 1.
    Bo to co nam objaśnia – dyskredytuje całkowicie aparat kościoła katolickiego w Polsce.
    A swoja drogą: czy to możliwe, żeby Matka Boska była Żydówką?

  3. Według mnie jesteś bardzo dobry Krakauer i z dużą przyjemnością i dość systematycznie czytam Twoje wpisy, które w sposób oczywisty wyjaśniają fakt funkcjonowania zarówno religii, jak i polityki.

    • Wspaniale 🙂 Bardzo dziękuję 🙂 Oczywiście będę się jeszcze bardziej cieszył, jeżeli Pani jako nasza stała czytelniczka od czasu do czasu obdaruje naszą fundację jakąkolwiek kwotą – albowiem niestety wszystko kosztuje a my jesteśmy non-profit 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.