Społeczeństwo

Ojciec, matka i dziecko, czyli synek nie chciał książek, więc nie kupiłem mu ich

 Rodzina. Tak możecie sobie pomyśleć, co ja o niej wiem.  Przecież sam jeszcze jej nie założyłem, a się wypowiadam. Związek, rodzina i wreszcie dziecko. O chyba wymieniłem nie w tej kolejności jak wygląda to obecnie. Ale niech już tak będzie…. Urodziny, spotkania i impreza. Stałe pytania, których najbardziej „nie trawię” z całego prostackiego wachlarza pytań.

I się zaczyna. Bombardowanie bez pośpiechu, ale z oczekiwaniem na zamierzony efekt przez pytającego. Co ty tak naprawdę chcesz robić w życiu? Kim chcesz być? Kiedy weźmiesz ślub, bo już czas na Ciebie. I oczywiście to ulubione: kiedy założysz rodzinę? Bo każdy musi ją mieć. Przecież nikt nie może być sam.

W ten właśnie sposób troszczą się o nas ciotki, najbliżsi i sąsiedzi. Każdy chce naszego dobra i życzy nam jak najlepiej. Więc, w czym problem? Jeśli ktoś trzyma za nas kciuki to chyba dobrze nie? Hmmm wszystko zależy od punktu widzenia.

W myśleniu społeczeństwa założenie rodziny jest postrzegane, jako kolejny naturalny etap w życiu każdego człowieka. Zgodzę się z tym, ponieważ jestem zdania, że warto pozostawić po sobie jakiś ślad na tym świecie, a nawet trzeba.

Oczywiście rodzina to również szczęście podobnie jak dwoje ludzi, kiedy zdecyduje się na założenie jej. Ale czy na pewno ten etap w życiu wygląda tak bardzo różowo czy może zupełnie inaczej? Czy każda osoba nadaje się do tego, aby założyć rodzinę i wychować dziecko?

Dziecko, kiedy jest jeszcze małe to prawdziwy skarb. Patrzymy, podpatrujemy, podziwiamy, zachwycamy się nim… Tak i to jest właśnie piękne, bo sam zazdroszczę tamtych wspaniałych chwil. Następnie przychodzi etap przyswajania wiedzy i poznawania świata. Ojciec i Matka rozkładają nad swoją pociechą największy parasol zarówno z zakresu wiedzy jak i ochrony. To rodzic jest odpowiedzialny za wychowywanie i za wpojenie najważniejszych prawd życiowych.

Z punktu widzenia osoby posiadającej już swojego potomka jest to oczywiste i logiczne, jednak w praktyce wygląda to już zupełnie inaczej.

Rozmowa miała miejsce w jednej z restauracji, oczywiście zaznaczę, że należała do tych z poważniejszych. Więc nie spodziewałem się takiego stwierdzenia jakie padło w zasadzie szokując wszystkich. Jeden z ojców pił, a drugi jadł. – „Ten mój to nie musi za dużo siedzieć przy książkach, bo piątki same mu wpadają” – powiedział pierwszy. Na to drugi tatuś – „a ten mój powiedział, że nie mam mu kupować książek do szóstej klasy, bo i tak nie będzie się uczył, więc mu ich nie kupiłem. Jak nie chce się uczyć to nie musi. Wychowawczyni często wzywa mnie do szkoły, bo niby ten mój dokucza innym dzieciom. Ale to pewnie jemu dokuczają” – stwierdził drugi tatuś. Miałem stolik obok i jeszcze nie skończyłem swojego dania, ale już musiałem opuścić lokal, bo moje uszy nie mogły tego wytrzymać, dalej było jeszcze gorzej…

Synek nie chciał książek, więc nie kupiłem mu ich”. Czy tak powinno wyglądać zachowanie rodzica? A może właśnie chodzi o to, że rodzina to brak stresów i życie chwilą? Może ten syn, który nie ma tych książek stworzy rodzinę, w której nie będzie żadnych problemów? Nie będzie przejmował się jutrem i będzie szczęśliwy i zakończy życie z uśmiechem na twarzy. Nie wiem.

Z drugiej strony, kto to powiedział, że każdy musi mieć rodzinę i dziecko? Czy ktoś zapisał gdzieś, że każda osoba jest zdolna do wychowania według własnych zasad pociechy? Czy każdy człowiek z wiekiem dojrzewa i jest w stanie decydować na początku życia za swoją pociechą? To bardzo trudny temat, ale z moich obserwacji wynika, że im więcej ludzi się słucha to mają jeszcze bardziej odmienny pogląd w tym temacie. A co Państwo o tym myślicie? Rodzinę może założyć każdy?

2 komentarze

  1. Rodzinę oczywiście może założyć każdy, ale czy jest pewien, że chce mieć rodzinę. Wspólne życie to ciągłe liczenie się z drugą osobą, uszanowanie jej poglądów i widzenia świata, jeżeli ktoś nie jest w stanie tego zrozumieć to związek się rozpadnie lub będą żyli obok siebie. Natomiast posiadanie dziecka to po pierwsze, należy zadać sobie pytanie, czy starczy mi energii aby poświęcać dziecku swój czas i uczyć go świata? (80% zachowań dziecka to wartości wyniesione z domu). Po drugie posiadanie dziecka to duży wydatek finansowy i znów pytanie, czy stać mnie na dziecko?. Ludzi jest na świecie ponad 7 miliardów, jest wiele brutalności i czy na pewno chcę aby moje dziecko żyło w takim świecie?. Zgadzam się, że temat trudny, zatem każdy powinien sam decydować co wybiera.

  2. Pan Autor jak zwykle otwiera puszkę Pandory i zwinnie próbuje wymknąć się od odpowiedzialności za to co zrobił.

    Otóż, Autora wołanie o pomstę do niebios nad rodzicami którzy nie dorośli do tego aby wziąć odpowiedzialność za swoje dziecko, ma swoje podstawy w faktach, ale kompletnie ignoruje historyczny kontekst, a to błąd.

    Twierdzenie, że rodzinę może założyć każdy, jako historyczne stwierdzenie jest nieścisłe. W ciagu 10 tyś. lat cywilizacji ludzkiej tylko mniej niż 10% populacji (nie mylić z tzw. obywatelami) było w formalnych związkach małżeńskich sankcjonowanych przez władze lub grupę społeczną.

    Gorzką prawdą jest to, że większość ludzi w historii rodziło sie w rezultacie masowych, często brutalnych, gwałtów na kobietach przez elity adminstracyjne i militarne a w mniejszym stopniu, z krótkich związków intymnych gdyż dla nich małżeństwa były zakazane lub bariery ożenku zbyt wysokie. Zarówno ja, jak i prawie wszyscy inni, gdzieś wzdłuż lini genetycznej, pochodzimy od brurtalnie zgwałconej kobiety, prawdopodobnie wielu kobiet które nigdy nie miały szans małżeństwa i formalnego założenia rodziny a w odruchu ludzkim jednak podjęły często samotną walkę o wychowanie potomków w tak tragicznych okolicznościach. Ale takie fakty są często okryte tajemnicą złożoną w grobie rodzinnym.

    Aż do XVIII wieku małżeństwo było ekskluzywną instytucją polityczną definiującą struktury władzy i pozycję społeczną małżonków a koncepcja masowego ożenku jest tworem, o tak, XX-go wieku, i wbrew propagandzie rezultatem ideologii lewicowych a nie prawicowych.

    W tym kontekście nawoływanie to ograniczania prawa do małżeństwa i zakładania rodziny, brzmi nie jako zaniepokojenie nieodpowiedzialnością niektórych rodziców za wychowanie swoich dzieci, ale propagowanie powrotu do stosunków społecznych promujących rodzinę jako przywileju uwarunkowanego predyspozycjami psychologicznymi, uznaniem społecznym lub atrybutem władzy czy zamożności.

    Faktem jest że, z perspektywy historycznej interesy dziecka nie były nigdy tak chronione jak w rodzinie, niezależnie od tzw. charakteru rodziców, które jest zwodniczym słowem wytrychem często ukrywającym indywidualne tragedie ludzkie, bezpośredni rezultat brutalnej polityki socjalnej oligarchów wladzy.

    Wiele tragedii rodzinnych lub zaniedbania dzieci jest bezpośrednim rezultatem zderzenia wiary rodziców, w klamliwą propagandę systemu, podstępnie presentowaną jako ludzkie wartości moralne, z brutalną, sankcjonowaną przez władzę ,rzeczywistością prawa pięści.

    Nie chce pomiejszać wagi zaniepokojenia pana Autora stanem rzeczy, ale wiem, że nie można rozwiązywać problemów rodziny dla dobra naszych dzieci bez rozwiązania problemów rodziców, czy to społecznych, ekonomicznych czy medyczno-socjalnych.

    Może to zabrzmi kontrowersyjne, ale właśnie ludzie jak my, którzy chcą za wszelką cenę utrzymać swój system wartości, nie zdając sobie sprawy że, są przedmiotami ataku i wyrafinowanych manipulacji propagandy, często zostają bezwiednie, narzędziami systemu wrogiemu rodzinie, dobru dziecka i godności ludzkiej. I jest to tragiczne.

    Dlatego: “Nosce te Ipsum”.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.