Ograć Orwella

Sus_scrofa_domesticus,_miniature_pig,_juvenile By Johan Spaedtke – Own work, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=26954959

W sumie kryzys będzie na rękę rządzącym – muszą tylko mądrze grać, zwłaszcza w sposób inteligentny, a nie można tego powiedzieć o ostatnich występach rządzącej elity z okazji rocznic smoleńskich i innych wizyt w miejscach, gdzie zwykli ludzie nie mają dostępu. To musiało zrobić wrażenie nawet na najwytrwalszych zwolennikach dobrej zmiany, ponieważ coś takiego jak cmentarz i prawo wejścia na niego, to dla większości Polaków – coś świętego. Ludzie siedząc w mieszkaniach mających przeciętnie 48 m. kw. mają różne myśli, lepiej żeby nie pobudzali swojej wyobraźni widokiem jak z Orwella, widząc na własne oczy, że niektóre „zwierzęta” są równiejsze. Skutki takich obserwacji u ludzi zobowiązanych do samoizolacji, powinien umieć przewidzieć każdy polityk, zwłaszcza taki, który wcześniej zaakceptował nakazy i zakazy wprowadzane w imieniu jego własnej władzy.

Kryzys będzie dla rządzących na rękę, ponieważ kryzys – już się zaczął, a wirus i jego następstwa, to tylko katalizator, który przyśpieszy, poszerzy i miejmy nadzieję, że nie za bardzo pogłębi kryzys i jego skutki. Ekonomia już siadała, gospodarka była przegrzana od ilości pieniądza w obrocie, na którego nie było realnego pokrycia w dobrach. Natychmiastowy spadek wartości Złotego, przy jednoczesnym zamrożeniu cen na rynku nieruchomości są dowodami na to, jaką fikcją jest nasza ekonomia, a zarazem jaka ona po prostu jest chora.

Jak na razie, to nie wiadomo jak wyjść z tego kryzysu, albowiem decydenci polityczni, nie mają pojęcia co robić, a decydenci biznesowi – po prostu chcą zmniejszyć koszty, jak nie ma przychodów, to trzeba ciąć koszty. To oczywiście musi oznaczać zwolnienia, w tym nawet w administracji publicznej, bo to chyba jedyna okazja – właśnie teraz, pod pozorem kwestii przewartościowywanych w gospodarce, żeby przeprowadzić redukcję i zmiany zasad działania urzędów. To będzie konieczność, np. 13-te wynagrodzenie powinno być już teraz w pełni zlikwidowane w całej administracji publicznej. Tylko uwaga, jeżeli tniemy jednym to tnijmy i innym, a to oznacza koniec rozdawnictwa środków finansowych.

Dotychczasowy model państwa, gospodarki i społeczeństwa – już się wyczerpał. Zadziwiające, że wystarczyły dwa – trzy tygodnie rozwoju wirusa i zachodnia gospodarka posypała się jak domek z kart! Jeżeli była tak mało wytrzymała, to znaczy, że nie była zbyt wiele warta. Stawką w grze jest utrzymanie zdolności państwa do wywiązywania się z jego zobowiązań, TYLKO ŻE BOGACI NIE MAJĄ NAJMNIEJSZEJ OCHOTY PODZIELIĆ SIĘ MAJĄTKIEM. Co więcej, kryzys to dla większości z nich, doskonała okazja do dodatkowego wzbogacenia się. Państwo dające pieniądze biznesmenom, którzy opowiadają się za zawieszeniem Kodeksu Pracy popełnia zbrodnię na społeczeństwie, które utrzymuje system. W momencie próby i biedy, to państwo powinno spowodować, żeby system służył ludziom, chociaż przez kilka miesięcy, ale jak widać i to nie jest możliwe w tych realiach.

Orwell uczy nas jednej ważnej rzeczy – rewolucja zawsze zjada swoje dzieci, co więcej – ofiarami są ci, którzy chcieliby normalnie żyć, pracować. DLATEGO TRZEBA UNIKNĄĆ REWOLUCJI, BO ONA JEST TYLKO WIĘKSZYM KOSZTEM DLA SYSTEMU. Dotychczasowy model uprawiania w naszym kraju polityki, – w odniesieniu do narracji Orwella – polegał na tym, że jedna grupa świń przepędzała inne od koryta, nażerała się i rzucała ochłapy dla społeczeństwa. Problem polega na tym, że przed kryzysem zdążyliśmy wielokrotnie sprzedać konie do fabryki kleju! Nie mamy aktywów, które liczą się na rynku, co więcej – nie bardzo jest skąd pożyczyć. Rządzący już plątają się w swoich własnych nakazach, których niektórzy z nich nie przestrzegają. Porozumienie polityczne z opozycją okazało się niemożliwe, nie będzie ani zmiany Konstytucji, ani przesunięcia wyborów na termin rozsądniejszy, prawdopodobnie czeka nas fikcja wyborcza, w której wielu z nas nie będzie uczestniczyć, jak również – nie mamy żadnej pewności, jak będą liczone głosy.

Jesteśmy w takiej sytuacji, co ważne – wprowadziliśmy się w nią sami, że nie da się określić, co czeka nas jutro? Oznacza to w praktyce, że nie kształtujemy już własnego losu, możemy oczywiście „bardziej popsuć”, chociaż może zdrowy rozsądek zwycięży? Pan premier w jednym z ostatnich wystąpień, powiedział wprost że będziemy się finansować długiem, wzrośnie deficyt. teoretycznie mamy około 300 mld jeszcze środków dostępnych “do wzięcia” w ramach progów konstytucyjnych. To, czy warto tak robić, czy nie – rozpatrzymy w jednym z kolejnych felietonów poświęconych problematyce ekonomii kryzysu. Na pewno jednak, możemy to napisać z całą odpowiedzialnością, te pieniądze trzeba będzie pożyczyć – od kogoś, jeżeli rząd zdecyduje się na kreowanie pieniądza z ominięciem Konstytucji (co już robił), to witaj inflacjo! Jeżeli zaś, to pożyczymy – to będziemy za to płacić i KTOŚ na tym świetnie zarobi. Proszę się zastanowić, kto ma największe nadwyżki? Kto może sobie do woli kreować pieniądze, które wszyscy ciągle przyjmują? Kto jest tym szczęśliwym “ktosiem”?

13 thoughts on “Ograć Orwella

  • 16 kwietnia 2020 o 04:56
    Permalink

    Dobry artykuł na czas zarazy.

    No i słuszny apel, żeby nie robić rewolucji, bo to tylko koszt – a po rewolucji i tak wszystko wraca do starego.

    Tylko “inne świnie” znajdą się przy korycie.

    Odpowiedz
  • 16 kwietnia 2020 o 05:06
    Permalink

    Proszę się nie dziwić, nie śmiać, tylko podejść do tego poważne. To jest problem globalny, bez żadnych wartości. Model kapitalisty jaki obecnie mamy to:

    – ładne d***y (obecne we wszystkich wariantach poniżej)
    – kilka samochodów
    – kilka willi, najlepiej w różnych krajach
    – parę jachtów
    – narkotyki
    – znajomości u władzy

    To jest symbol obecnie bogactwa. Ten symbol kreowany jest przez dziennikarzy. Ponownie podam przykład z “tefaułenu”. W pierwszym tzw. “wejściu” dziennikarka zdaje relacje n.t. smogu w miastach, w podtekście oburzona tym stanem i żądna krwi. 50 sekund później ta sama dziennikarka ma “wejście” już do kolejnego tematu dotyczącego największego jachtu jakiegoś prywatnego przedsiębiorcy. Przepraszam, inaczej tego nazwać nie można, ta kwoka miała po prostu mokro.
    I teraz, to nie jest byle co, przekaz w Polskę (ale przecież tak jest na całym świecie) jest taki, że po trupach do celu. Nie pominę faktu, jak bardzo to wszystko jest płytkie, miałkie i nic nie znaczące. Ten styl bycia i życia nie wnosi do niego NIC.

    Ta sama dziennikarka, ten sam dziennikarz w ostatnich dniach i ze względu na epidemię jest zmuszona łączyć się poprzez platformę Skype z różnymi gośćmi wśród których dominują politycy i celebryci (wydawałoby się wysokich lotów). To sa połączenia przeważnie na tle książek zajmujących najmniej ćwierć pokoju. Wszyscy dosłownie chwalą się oczytaniem. Wystarczy jednak obrócić głowę i poczytać brzegi, by się dowiedzieć, że najważniejsze pozycje to Grey albo 360 dni. W najlepszym przypadku książka średnio bystrego Busha. Kark mnie już boli od czytania tych pozycji w nadziei ujrzenia choćby Orwella, Różewicza czy Stachniuka. I to mówi facet, z niższej półki czyli ja.

    Ci wszyscy ludzie budują z tą swoją tandetą intelektualną świat. Czego się wszyscy spodziewacie? Że któryś biznesmen będzie skłonny żyć w niewielkiej lokalnej społeczności, skłonny do wyrażenia siebie w trudnych czasach poprzez dzielenie problemem z pracownikiem? Nie będzie. On ma problem z paliwem do jachtu. G*** go obchodzi los podwładnych.

    I dlatego, najważniejsze oczekiwać od polityków. Mądry polityk zbuduje silny sektor państwowy zdolny w trudnych czasach pokryć odpływający pieniądz. To sa bardzo ciekawe i potrzebne czasy. Mogą powstać i zapewne właśnie powstają bardzo mądre opracowania. Żeby nabrały sensu MUSI przyjść do nas bieda. Zwykłe wiercenie w brzuchu, brak magnezu czy elektrolitów zmusi nas do przeczytania tych opracowań. Obawiam się tylko, że najpierw musi przyjść argument na końcu widelca.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • 16 kwietnia 2020 o 09:09
    Permalink

    Kilka refleksji odnośnie artykułu.
    1.
    Podawane przez Autora sugestie “cięcia kosztów”, nie są realne, bo byłyby zbyt ostentacyjne: redukcja stanowisk administracyjnych to większe straty wizerunkowe (a może również wyborcze), niż chwilowe korzyści finansowe. Takie rzeczy robi się inaczej: poprzez zwiększenie (nieoficjalnej) inflacji i zmniejszenie stóp procentowych. Dla “nowoczesnego obywatela” to korzyść, bo żyje “na długach”, a tylko dla tradycjonalistów to problem, bo zasoby ulokowane w bankach topnieją ekspresowo. To właśnie oni, tj. posiadacze drobnych kapitałów finansują system. Wraca socjalizm: nie mający nic (lub mający niewiele) będą egzystować kosztem posiadaczy (drobnego) kapitału.
    2.
    Cytat: “… TYLKO ŻE BOGACI NIE MAJĄ NAJMNIEJSZEJ OCHOTY PODZIELIĆ SIĘ MAJĄTKIEM”.
    Bogaci, a w szczególności ci powiązani z systemem, nie mają powodów do obaw nigdy. Skoro mają tu egzystować, a nie zabierać swojego kapitału gdziekolwiek indziej, to muszą mieć dobrze. System o tym wie, i system im pomaga.
    3.
    Cytat: “Pan premier w jednym z ostatnich wystąpień, powiedział wprost że będziemy się finansować długiem, wzrośnie deficyt. teoretycznie mamy około 300 mld jeszcze środków dostępnych “do wzięcia” w ramach progów konstytucyjnych”.
    Pan premier był bankowcem, więc wychodzi z kryzysu jak umie, czyli “po bankowemu”. Niewspółmierny rozkwit “metod bankowych” ruszył na świecie poczynając od rządów R.Reagana, po to aby z czasem tylko przyspieszać, odpowiednio do sytuacji jakie sam prokurował. Wirtualne równowagi “finansowo-księgowe” już dawno wyparły tradycyjne znaczenie tych pojęć. Jedyna różnica to ta, że początkowo robiono to dla własnych zysków, a teraz się to robi po to, żeby móc w ogóle egzystować nadal, bo inaczej to szokujący powrót do rzeczywistości i utrata koryta.
    O tych “300 mld. dostępnych środków” z kreatywnej księgowości, które fikcyjnie nie spowodują przekroczenia “progów ostrożnościowych”, to zapewne efekt osobistej inwencji szefa rządu na polu kreatywnej księgowości. Na krótką metę to wspaniale, a na dłuższą metę? Potem to będą się martwić inni. Aby się zorientować bliżej w tym, co napisałem, proponuję przeczytać chociażby:
    https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/tarcza-finansowana-i-jej-finansowanie-nbp-i-rzad-a-koronawirus/f51v5ev

    Odpowiedz
    • 16 kwietnia 2020 o 10:34
      Permalink

      Zięba to ten gość za każe lać dożylnie perhydrol ile się da? 🙂

      Odpowiedz
  • 16 kwietnia 2020 o 14:20
    Permalink

    “Kto jest tym szczęśliwym “ktosiem”?…………………………………………………………………………………………………… Grandziarze finansowi. Lichwiarze …

    @Grzegorz z Kotliny Kłodzkiej. Zięba (zawsze) ten sam. Oszołomy z liberalnej lewicy laickiej (od PiSu do postkomunistów) również ci sami, i dlatego jest jak jest. Zresztą kto by tam słuchał oficjeli – eurooszołomów… 🙂

    Odpowiedz
  • 16 kwietnia 2020 o 20:24
    Permalink

    Przez ostatnie 2 miesiące świat żyje pandemią koronawirusa. Media codziennie relacjonują sytuację podkręcając strach i wywołując panikę wśród społeczeństwa. Efekt jest taki, że po raz pierwszy w historii zamknięto dosłownie 1/3 globalnej gospodarki. Wszystko w imię naszego dobra i powstrzymania pandemii, na którą do tej pory zmarło ponad 100 tys. osób, co niewątpliwie jest tragedią. Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej jeżeli weźmiemy pod uwagę, że na świecie żyje prawie 8 mld ludzi oraz, że tylko od początku roku zmarło na różne choroby prawie 16 mln osób, czyli jakieś 160 razy tyle, co „z powodu koronawirusa”. Celowo wziąłem w cudzysłów „z powodu”. 99% osób, które zmarły, a u których zdiagnozowano wirusa, cierpiało na inne ciężkie choroby. Nie sposób zatem powiedzieć jednoznacznie co ostatecznie przyczyniło się do śmierci chorego.
    https://independenttrader.pl/kto-zyska-na-zniszczeniu-gospodarki.html
    ============

    Głos rozsądku……

    Odpowiedz
    • 18 kwietnia 2020 o 09:48
      Permalink

      Ostatni raz tłumaczę bo już nie mam siły:
      1. Ofiar jest mało ponieważ podjęto przeciwdziałanie
      2. Ludzie umierający na COVID-19 z powodu innych chorób ŻYLI BY jeszcze wiele lat gdyby nie zarazili się wirusem.
      3. Jak ten wirus nie jest groźny dla zdrowych osób to zapraszam do pracy w szpitalu miejskim w Sosnowcu. Nie ma tam kto sprzątać po tym gdy panie dotychczas zatrudnione stwierdziły, że nie będą umierać za płacę minimalna (lub mniej).

      Odpowiedz
  • 16 kwietnia 2020 o 23:58
    Permalink

    Sytuacja jest taka, że system próbuje sam oszukać siebie.

    Odpowiedz
  • 17 kwietnia 2020 o 09:34
    Permalink

    “Zwierzęta” drugiego sortu muszą zrozumieć, że już żyją w systemie feudalnym, a więc mniej im wolno, niż “zwierzętom” pierwszego sortu.
    Dlatego nie ma już znaczenia, że:
    “Stawką w grze jest utrzymanie zdolności państwa do wywiązywania się z jego zobowiązań, TYLKO ŻE BOGACI NIE MAJĄ NAJMNIEJSZEJ OCHOTY PODZIELIĆ SIĘ MAJĄTKIEM.” – bo oni się nigdy w historii świata nie dzielili tylko kumulowali, nieraz bezużytecznie ten majątek, co niszczyło politykę i gospodarkę. Teraz jest podobnie. Oczywiście w ramach pomocy charytatywnej rzucą ileś tam ton maseczek i środków ochrony dla służby zdrowia, co by podratować drugi sort “zwierząt”, aby system nadawał się do dalszej eksploatacji. Państwo wywiąże się ze zobowiązań tymczasowo przesuwając koszty na dług, który kiedyś przyjdzie zapłacić, jak zwykle “zwierzętom” drugiego sortu. To taka nowoczesna forma pańszczyzny i poddaństwa, która nawet z prawdziwym kapitalizmem ma niewiele wspólnego.

    Odpowiedz
  • 17 kwietnia 2020 o 10:19
    Permalink

    Proszę się martwić o gospodarkę. Gdy ludzie zaczną głodować władza (na całym świecie) wprowadzi Gwarantowany Dochód Podstawowy wystarczający na przeżycie. Skąd wezmą pieniądze? W Polsce zlikwidowany zostanie ZUS (itp), NFZ, WUP i PUP oraz wszystkie istniejące państwowe i samorządowe instytucje pomocowe (bo przy GDP są zbędne). Dzięki takiemu posunięciu w budżecie zostaną pieniądze wypłacane do tej pory na wynagrodzenia pracowników tych instytucji oraz na emerytury i renty. Ponieważ GDP obecnie były nieco wyższy niż płaca minimalna, to średnio z każdego zwolnionego można by wypłacić GDP dwóm osobom. W dodatku brak składek na ZUS itd. zwiększył by możliwości firm. Oczywiście w sytuacji gdy nie trzeba się martwić o przeżycie ani o emeryturę pracodawca musi bardziej się starać by ktoś u niego pracował.
    PS. Gwarantowany Dochód Podstawowy jest wypłacany od urodzenia aż do śmierci każdemu obywatelowi mieszkającemu na terytorium kraju przez minimum 6 miesięcy. Jest stały i niezależny od niczego.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.