Ogórek, czyli inna forma paprotki – tu jest potencjał zwycięstwa!

fot. red.Czasami bycie kobietą może zaboleć, zwłaszcza jeżeli jest się kobietą atrakcyjną, wykształconą, posiadającą dorobek naukowy i nie żyjącą z wywoływania kontrowersji na temat autonomicznych praw własnej macicy i innych w tym genderów. W kolejnym tekście jest odmienne ujęcie tego samego problemu, ponieważ – czego nie zauważyliśmy, ale mamy do czynienia z jednym z najważniejszych wydarzeń na polskiej lewicy od czasów dawno niepamiętanych.

Skala, w jakiej kandydatce wspieranej przez partię lewicową oberwało się od kobiet lewicy jest fenomenem odsłaniającym hipokryzję tych osób, zazdroszczących pani kandydującej – samego kandydowania oraz czego się nie da ukryć pozytywnej prezencji, wdzięku i urody. To jest niesamowite, jak można być tak małostkowym? Przecież chyba panie krytykujące nie wyobrażały sobie w swojej pysze, że ktoś je wystawi do takich wyborów i będzie popierał?

Oczywiście już widać geniusz starego męża opatrznościowego lewicy, który wiedział, co robi. Niestety w dzisiejszych wyborach w Polsce liczy się tylko i wyłącznie telewizja, a wystarczy na panią kandydującą popatrzeć i nie podlega żadnej dyskusji, że jest najlepszą z możliwych kandydatek. Wystarczy popatrzeć na zestawienie sondażowe kandydatów i kandydatki w przedbiegach. Kandydatka popierana przez lewicę, nie tylko się wybija, ale jest najdelikatniej mówiąc jedyną osobą z pozytywnym obliczem w tym gremium, albowiem panu Dudzie już zdołano popsuć humor. Poza tym 6% na starcie to jest zachęcający poziom poparcia, być może nawet uda się wejść na drugą pozycję? Byłby to numer stulecia, jakby się okazało, że sympatyczna pani kandydatka lewicy weszłaby do drugiej tury – właśnie z panem Dudą, bez pana Komorowskiego.

Oczywiście można kandydatkę obrażać, można jej doskwierać, można próbować ją ośmieszać, można wytykać brak kompetencji, brak tzw. życiorysu itd. To wszystko to będzie przeważnie racja, ale konie wystartowały i nie ma, na kogo głosować, jeżeli ktoś nie dopuszcza do siebie możliwości poparcia kandydata popieranego przez Prawo i Sprawiedliwość – to naprawdę w tej konstelacji nie ma, kogo poprzeć, bo przepraszam kogo? Pana Palikota, który jest znany z okresowej zmiany poglądów? Pana, którego nazwisko nie padnie na naszym portalu z powodów pryncypialnych, ponieważ jego ksenofobiczne poglądy wykluczają go do zaliczania ludzi kulturalnych? Czy może obecnego prezydenta? Jeżeli tak, to, za co mielibyśmy go poprzeć? Dlatego bo inni kandydaci są niewyraziści?

Bezwzględnie kandydatka popierana przez lewicę jest swoim politycznym kształtem, który oczywiście się dopiero klaruje dobrana w ten sposób, żeby za bardzo nie przeszkodzić panu Komorowskiemu w reelekcji, ale no nie da się o niej powiedzieć, że to „komuszka”, „czerwona” itd. Wiadomo, że w naszym kraju nadal hołduje się sierpowi i młotowi, wiadomo kto wyraża się w taki sposób i ma w tym interes, ale akurat o tej pani, chociażby z racji biografii oraz tego czym się zawodowo-naukowo zajmowała nie można w ten sposób powiedzieć. Konstrukcja polityczna, jaka się wyłoni z tej pani jest potencjalnie bardzo nośna.

Zazdrość innych kobiet, które chciałyby zrobić z pani kandydującej „paprotkę” jest nobilitująca, jest wspaniałym seksizmem w ramach tej samej płci. Jednym ruchem lewica odcina się od wszelkich genderowych bredni, bzdur i straty czasu związanej z promowaniem ideologii wmawiającej kobietom, że ich macice są upodmiotowione! To jest naprawdę fenomen na skalę dziesięciolecia.

Zadziwia natomiast to, że lewica nie lansuje pani kandydującej wszędzie, – bo jest, kogo pokazać, skoro się już na taki ruch zdecydowano, należy się dać wpuścić na głęboką wodę. Przy czym trzeba zauważyć, że pani kandydująca jak nikt dotąd ZJEDNOCZYŁA przeciwko sobie prawie wszystkie środowiska lewicowe i uważające się za lewicę. Może o to chodziło wielkiemu mężowi opatrznościowemu lewicy? Przecież w tej grze, nic nie jest wykluczone.

Biorąc pod uwagę siłę wizerunku w mediach, – jaka będzie podkreślać wizerunek osoby kandydującej z poparciem lewicy, należy się spodziewać, że przy dobrej kampanii wyborczej, ta pani może zrobić nie tylko dobry wynik, ale jeżeli się jej pozwoli na rozwinięcie skrzydeł, może stać się nową osobistością na lewicy. Naprawdę w naszych realiach decydują media, to w jaki sposób jest modelowany przekaz, jak się komentuje kandydata i ile czasu mu się poświęca. Ta pani będzie bardzo przyciągała kamery do siebie, co więcej jeżeli ktoś miał możliwość jej słuchać – ten wie, że wszyscy kandydaci mogą się jej bać, ponieważ Ona umie mówić. To bardzo rzadka umiejętność na naszej scenie politycznej, dlatego trzeba się nad tym wszystkim bardzo głęboko zastanowić.

Ponieważ nie może być przypadków, to już zaczęto grzebać w życiorysie pani kandydującej z poparciem lewicy, oczywiście specjalizują się w tym brukowce, no cóż takie jest życie w Polsce, co na to można poradzić? Takie realia, a pani kandydującej trzeba życzyć najlepszego, – bo siłą rzeczy nie ma, na kogo głosować, więc prawdopodobnie trzeba będzie na nią oddać głos – w tych realiach, jeżeli nie pojawi się inny wartościowy kandydat.

2 komentarze do “Ogórek, czyli inna forma paprotki – tu jest potencjał zwycięstwa!

  • 13 stycznia 2015 o 15:56
    Permalink

    Nie można odmówić urody p.Magdalenie…tyle że to nie
    start w konkursie piękności.A raczej konsekwentnej
    skuteczności realizowania założeń – wpływania na kształt
    i formę państwowości.W przeciwieństwie do np. Czechów,
    nie mieliśmy jeszcze OSOBOWOŚCI na urzędzie w Belwederze.
    Czas najwyższy na zerwanie dotychczasowej polityki
    kontynuacji – kto tego nie dostrzega,ten…przyglądać się
    będziemy uważnie…(oby polityka ‘pewnej” stacji TV
    wraz p.Magdaleną nie “wjechała” do Belwederu).

    Odpowiedz
  • 13 stycznia 2015 o 17:18
    Permalink

    Dość ładna kandydatka.

    Do pilnowania żyrandola – w sam raz!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.