Soft Power

Ogłupienie społeczeństwa chroni elitę przed rewolucją

 Komunizm był złem, a związki zawodowe upominające się o prawa pracownicze są niemodnym reliktem poprzedniego ustroju, w którym pracowało się na zmiany w fabrykach. Mamy zakasać rękawy i ochoczo brać się do pracy a nie narzekać na sytuację, narzekają tylko nieudacznicy. Tego uczą nas media, takiego przekazu żąda establishment – idiotyzmy, kłamstwa, manipulacje w najlepszym wypadku ogłupianie i rozmiękczanie mózgów przez idio-tele lub debilne seriale o idiotach, ewentualnie dla kobiet blogi córeczek lub kochanek pokazujące, że współczesna Polska ma być słodką idiotką wesoło zaharowującą się w garnkach.

Niestety nasze społeczeństwo dało sobie to i wiele innych bzdur wmówić przez ostatnie lata, a przeciętny Polak piekielnie boi się utraty stabilizacji tej, jaką posiada – nawet w wariancie minimum i za nic nie zbuntuje się pierwszy, owszem w domu może się buntować, ale dzięki powszechnej dostępności mocnych alkoholi błyskawicznie utopi swoje smutki, ewentualnie wleje żonie lub psu – alternatywnie skopie kota. Natomiast, jako pierwszy publicznie Polak się nie zbuntuje, nie powie głośno, że np. władza go okrada – jawnie rabuje i nie daje nic w zamian poza pozorną szansą na ubieganie się np. o pomoc pogotowia, – jeżeli tego akurat byśmy potrzebowali. Polak się nie zbuntuje, bo wie, co za to grozi, pan policjant przyjdzie do zakładu pracy i wezmą go za złodzieja lub przestępcę. Dla większości społeczeństwa to są kategorie rozłączne.

Jednakże ten przeciętny obywatel nie bałby się upominać o swoje, gdyby wiedział, że instytucja musi mu odpowiedzieć, że w wielu przypadkach ma racje, że może i nawet powinien się zbuntować, jeżeli dzieje mu się krzywda. Niestety świadomość obywatelska jest prawie żadna, ewentualnie ujemna – władzę, państwo – aparat urzędniczy traktujemy, jako część wrogiego systemu, który jedynie utrudnia nam egzystencję. Najboleśniej można się o tym przekonać otrzymując banalny mandat.

Ten stan niedorozwoju społeczeństwa obywatelskiego nie jest przypadkowy. Elita bardzo wiele zrobiła w celu storpedowania jego fundamentalnych instytucji, tutaj ramię w ramię idzie kościół dominujący, państwo i samorządy. Słyszał ktoś w kościele dominującym o radach parafialnych i ich władzy? W państwie np. o udziale w orzekaniu składów orzekających tzw. czynnika społecznego – ławników? A samorządy? Mają liczne jednostki pomocnicze – wszędzie od lat ci sami ludzie, gdzieniegdzie już kolejne pokolenia! Wszystko się dusi we własnym sosie – nie pozwala się obywatelom na niezależność i prawo do wygłaszania własnych poglądów.

Tematy zastępcze w polityce powodują, że obywatele przeżywają kampanię poselską o Invitro lub małżeństwa homoseksualne – zupełnie nie zwracając uwagi na to, że te problemy nie dotyczą całości spraw państwowych a jedynie wybranych nisz. Do tego dochodzi mitologia smoleńska i mamy gotową wspaniałą listę tematów zastępczych, po słuchaniu, których naprawdę można chcieć tylko się napić mocnego alkoholu, żeby nie stracić wiary we wszystko do następnego poranka.

Oddolne mechanizmy grupowania się ludzi w większe wspólnoty będące wyrazicielami tego samego interesu – poza sterowaniem tłumem poprzez media społecznościowe są niemożliwe. Rządzący doskonale pamiętają dramat ACTA, jak potężne grupy w całym kraju nagle wyszły na ulicę, oraz nieco wcześniejszy protest przeciwko podwyżce cen paliw. Tyko wieloletnie ogłupienie społeczeństwa i strywializowanie realnych wartości – uratowało spokój społeczny i istnienie polityczne tego nieszczęsnego rządu.

Nie ma dzisiaj takiej siły politycznej, która nie byłaby w jakimś wymiarze skompromitowana. Zawsze znajdą się, bowiem sposoby na to, żeby ośmieszyć każdą inicjatywę nawet w momencie jej podejmowania, czy też jeszcze przed ogłoszeniem jak to się właśnie podminowuje próbę reaktywacji – niezakontraktowanej lewicy. Ponieważ media społecznościowe, co do zasady są też pod kontrolą, bo chyba nikt nie myśli po tym, co się stało w Egipcie, Tunezji i dzieje się w Syrii, że to wszystko sobie działa ot tak sobie? Chyba nie ma ludzi tak naiwnych?

Obecnie w Polsce jedynie podgrzewanie ogólnej atmosfery fatalistycznej poprzez skupienie emocji społecznych przy okazji różnych rocznic – może doprowadzić do kumulacji napięcia społecznego i zaistnienia jakiejś sytuacji krytycznej. Od co najmniej trzech lat próbuje to z premedytacją zrobić prawicowa prawica – po słynnych wydarzeniach w około Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, które były katalizatorem ówczesnego buntu. Jednakże wszyscy mają świadomość, że zwykli ludzie się boją o swoje miejsca pracy i kredyty, a na emerytach i rencistach nie da się w pełni oprzeć walki, ponieważ z wyćwiczonymi oddziałami prewencji nie mają po prostu szans. Nie mówić już o tym, że podobno powołane do tego służby socjalne ścigają rencistów, którzy byli aktywni na demonstracjach, gdyż podobno są chorzy?

4 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    Drogi panie, tej elyty już nic nie ochroni

  2. Stach Głąbiński

    Po raz kolejny zgłaszam tą samą uwagę: próba opisu sytuacji nie zawierająca elementów pozwalających przynajmniej zarysować proces rozpoznania działań dających szansę poprawy, jest besensownym biadoleniem. W nin. tekście jedyny wniosek to chyba zbuntujmy się. Jednak bunt bez określonego celu, wzniecony jedynie w nadziei, że może coś z tego wyniknie, nie jest wyjściem.

    • Drogi panie SG odpowiem w sposób uporządkowany:

      Po raz kolejny zgłaszam tą samą uwagę: – bardzo dziękuję za każdą

      próba opisu sytuacji nie zawierająca elementów pozwalających przynajmniej zarysować proces rozpoznania działań dających szansę poprawy, – nieprawda to wszystko jest tam zawarte, aczkolwiek faktycznie rozłożenie akcentów nie jest położone na proces…

      jest besensownym biadoleniem. – Nie ma przymusu czytania, proszę pamiętać że piszemy dla ludzi o różnych polach i poziomach percepcji – coś co dla pana jest bezsensownym biadoleniem dla innej osoby jest złamaniem jej dotychczasowego świata… naprawdę nie wszyscy są tak doskonałymi znawcami lewicy jak pan…

      W nin. tekście jedyny wniosek to chyba zbuntujmy się. Jednak bunt bez określonego celu, wzniecony jedynie w nadziei, że może coś z tego wyniknie, nie jest wyjściem.
      – jest ponieważ dalej trwać tak nie można bo zdechniemy!

  3. Słusznie prawi @Autor!
    Ja też uważam podobnie.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.