Ekonomia

OFE w systemie zabezpieczenia społecznego 1999-2010

Warto pamiętać o raporcie GUS z 18 grudnia 2010 roku “Otwarte Fundusze Emerytalne w systemie zabezpieczenia społecznego 1999-2010, GUS WARSZAWA 2010″ autorstwa zespołu pod red. Pani prof. Grażyny Ancyparowicz – Dyrektor Departamentu Statystyki i Finansów Głównego Urzędu Statystycznego.

Chciałem przypomnieć publicznie podsumowanie z tego niesłychanie ciekawego raportu, nie wszyscy mieli szanse się z nim zapoznać, a uważam, że z punktu widzenia potrzeb rozumienia naszej racji stanu i formułowania paradygmatu rozwoju, jest to konieczne. Głównie dlatego, ponieważ słowami urzędu statystycznego obecny rząd RP przyznał się do posiadania obiektywnej wiedzy o stanie zabezpieczenia społecznego i kierunkach ewolucji niedomagań systemu. Rzadko zdarza się trafić na tak ciekawy, obiektywny i prawdziwy dokument. Poniższa całość za: GUS “Podsumowanie i wnioski (s. 127-130 – cytatów pod tekstem oryginalnym nie zamieszczam oryginalne zgodnie z numeracją z dokumentu tutaj są w nawiasach kwadratowych):

Reforma systemu ubezpieczeń społecznych, wprowadzona od 1 stycznia 1999 r. naruszyła solidaryzm społeczny w osiąganiu dobra wspólnego. Dotychczas najjaskrawiej wystąpiło to w ochronie ryzyka dożycia wieku emerytalnego. Połączenie umowy pokoleniowej (zgodnie z którą pokolenie pracujących finansuje bieżąco wypłacane emerytury) z modelem emerytur kapitałowych, zniszczyło logikę systemu repartycyjnego, zaburzyło funkcjonowanie mechanizmu redystrybucji środków przeznaczonych na wypłaty świadczeń. Spowodowało, że wraz z wchodzeniem w wiek produkcyjny kolejnych roczników ubezpieczonych, rósł udział kwot przekazywanych do otwartych funduszy emerytalnych, a coraz mniej zasobów pozostawało w dyspozycji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Wysiłki zmierzające do ograniczenia niedoboru Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z góry skazane były na niepowodzenie, nie tylko z przyczyn demograficznych (starzenie się społeczeństwa), ale z powodu niekorzystnej sytuacji na rynku pracy, która sprzyjała zatrudnianiu w szarej strefie i „na czarno”, ograniczając wpływy ze składki na ubezpieczenia społeczne. Na zwiększanie się liczby osób, które nabyły uprawnienia emerytalne oddziaływały nie tylko czynniki demograficzne, ale także zmiany systemowe, skłaniające uprawnionych do skorzystania z prawa do wcześniejszej emerytury. W tych okolicznościach, dotacje z budżetu państwa do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – niezbędne dla wypłaty bieżących świadczeń – musiały rosnąć coraz szybciej, co w połączeniu z innymi wydatkami sztywnymi przejawiało się permanentnym niedoborem środków w budżecie państwa. Deficyt ten starano się ograniczać, wprowadzając coraz wyższe podatki pośrednie, odbierając uprawnienia socjalne, przenosząc niektóre świadczenia wypłacane wcześniej przez ZUS do ośrodków pomocy społecznej, zwiększając zaangażowanie budżetów samorządów lokalnych w realizacji funkcji edukacyjnych i opiekuńczych państwa. Jedną z metod ograniczania deficytu budżetu państwa było utrzymywanie wydatków majątkowych na bardzo niskim poziomie (ok. 5% wydatków ogółem). Brak środków na inwestycje finansowane ze źródeł scentralizowanych hamował tempo wzrostu PKB w regionach ubogich, o wysokim bezrobociu, gdzie prace interwencyjne i roboty publiczne mogłyby poprawić sytuację na rynku pracy. Przekazanie większości zadań inwestycyjnych w kompetencje jednostek samorządu terytorialnego, bez odpowiedniego zabezpieczenia finansowego było jednym z powodów szybko powiększającego się zadłużenia samorządów lokalnych. W wielu przypadkach brak zasilania finansowego utrudniał wykorzystanie środków Unii Europejskiej, utrwalając regionalne dysproporcje, a także dysproporcje rozwojowe między poszczególnymi miejscowościami. Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych (general government), utrzymujący się w całym okresie transformacji, finansowano: emisją obligacji, pożyczkami, kredytem i wyprzedażą majątku państwowego. Ponieważ nie wystąpiły trudności w zaciąganiu nowych zobowiązań, dług publiczny i koszty jego obsługi rosły z roku na rok, osiągając w 2009 r. poziom uzasadniający uruchomienie procedury nadmiernego deficytu. Rozpoczęty w 2010 r. proces sanacji finansów publicznych prowadzi do dalszego drenażu portfeli gospodarstw domowych, głównie za pomocą instrumentów fiskalnych, lecz polityka taka nie da się utrzymywać w nieskończoność. Spektakularne przedsięwzięcia zwiększające jednorazowo dochody budżetowe w 2011 r. (w tym wpływy z prywatyzacji w kwocie 15 mld zł) nie rokują trwałej poprawy równowagi finansowej sektora general government. Jest więc prawdopodobne, że nie uda się powstrzymać wzrostu zadłużenia inaczej, niż przez redukcję dotacji do FUS. Może wtedy powstać konieczność zmniejszenia bądź zawieszenia transferu składek do OFE, co nie wyklucza równoczesnego odebrania nabytych uprawnień emerytalno-rentowych. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest procedowany obecnie rządowy projekt (z 3 września 2010 r.) ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw. Wprawdzie wiadomo już, że – ze względu na kontrowersje między członkami gabinetu Donalda Tuska – projekt ten nie będzie mógł wejść w życie od stycznia 2011 r., ale należy oczekiwać jego wdrożenia w późniejszym terminie. Renty kapitałowe nie gwarantują dochodów osobom niezdolnym do pracy nawet na poziomie minimum egzystencji, konieczna zatem będzie pomoc socjalna, którą należy wziąć pod uwagę w szacunkach wpływu projektu ustawy na finanse publiczne. Co znamienne – autorzy projektu nie odnieśli się do standardów Unii Europejskiej w zakresie zabezpieczenia socjalnego, chociaż tego wymaga procedura legislacyjna. Polska należy do grupy najuboższych krajów Unii Europejskiej, toteż – przy znacznej polaryzacji majątkowej społeczeństwa – przeciętne wynagrodzenia trudno uznać za wysokie. Ten fakt, przekreśla możliwość skutecznej ochrony ryzyka socjalnego metodą kapitałową. Emerytury, niezależnie czy pochodzić będę wyłącznie z ZUS, czy z ZUS i OFE będą na tym samym poziomie. Spektakularnie wysokie zyski fundusze inwestycyjne przynoszą tylko w krótkim okresie, w długim rentowność tego typu inwestycji kształtuje się na poziomie 4-7% rocznie, OFE nie są wyjątkiem [215]. Renty kapitałowe z ogólnego stanu zdrowia i kapitałowe renty rodzinne będą symboliczne, jeśli nie zostaną dofinansowane ze środków publicznych do minimalnej, określonej ustawowo kwoty. Budżet państwa – obok coraz wyższych transferów do ZUS na wyrównanie niedoboru środków na świadczenia – zostanie dodatkowo obciążony dopłatami do minimalnej wysokości emerytur i rent, a także dodatkowymi dotacjami na zasiłki z pomocy społecznej. Rozpoczęta przed jedenastu laty reforma powinna być wstrzymana, nie tylko ze względu na pogłębianie się strukturalnej nierównowagi finansów państwa, ale przede wszystkim z uwagi na jej negatywne społeczne skutki. Przeciwko kapitałowej metodzie ochrony ryzyka starości i niepełnosprawności przemawiają także przesłanki czysto ekonomiczne. Przymusowe oszczędności gospodarstw domowych na cele emerytalno-rentowe, w połączeniu z ubóstwem emerytów i rencistów, będą czynnikiem hamującym efektywny popyt, a tym samym – spowalniającym tempo wzrostu PKB. W tych warunkach pogłębi się dystans cywilizacyjny dzielący Polskę od rozwiniętych krajów o gospodarce rynkowej. Nędza gospodarstw domowych emerytów i rencistów zagraża klęską humanitarną wobec wysokiego prawdopodobieństwa skomercjalizowania i sprywatyzowania placówek służby zdrowia. Szczególnie zagrożeni będą rolnicy indywidualni. Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie nałożenia od 2015 r. na tę grupę społeczną obowiązku opłacania składek zdrowotnych, część mieszkańców wsi prawdopodobnie utraci dostęp do ubezpieczeń zdrowotnych na skutek nieopłacania składek, tak jak nie płaci składek na obowiązkowe ubezpieczenia majątkowe [216]. Już obecnie poziom ochrony ryzyka socjalnego jest w Polsce niepełny, niższy od standardów zdefiniowanych w Konwencji Nr 102 MOP, Europejskiej Karcie Społecznej, naszej Konstytucji z 1997 r. Dalsza redukcja uprawnień socjalnych, w celu podtrzymywania bytu OFE oraz ochrony interesów grup związanych z tymi funduszami (w szczególności inwestorów giełdowych oraz uczestników przetargów na obligacje skarbowe), osłabi wiarygodność naszego państwa, zarówno wobec własnych obywateli, jak i na forum międzynarodowym. Fascynacja możliwościami pomnażania kapitału w operacjach na rynku finansowym, łączyła się z przekonaniem, że kilka monopolistycznych organizacji będzie konkurować ze sobą, na czym skorzystają wszyscy zainteresowani – od przyszłych emerytów, poprzez instytucje sektora finansowego i podmioty niefinansowe, aż po sektor general government. „Wprowadza się do sektora publicznego zasady konkurencyjności w alokacji środków finansowych na poziomie wyboru dokonywanego przez ubezpieczonego i na poziomie polityki inwestycyjnej podmiotów ubezpieczeniowych” [217]. Rozczarowanie było nieuniknione, bowiem przyjęto a priori fałszywe założenie, że wyższa konkurencja, to wyższa efektywność, podczas gdy OFE od początku tworzyły oligopol, co wykluczało konkurencję. Obecnie badania naukowe koncentrują się na udowodnieniu tezy, że należy zwiększyć swobodę działania funduszy, a wówczas będą one miały lepsze wyniki finansowe. Problem polega na tym, że autorzy tych opracowań i symulacji nie widzą różnicy między funduszami inwestycyjnymi, do których inwestorzy przystępują dobrowolnie, świadomie ponosząc określone ryzyko, a funduszami emerytalnymi, których funkcją jest prawnie gwarantowana ochrona ryzyka dożycia wieku emerytalnego. Z kodeksu dobrych praktyk wiadomo, że nie można angażować cudzych pieniędzy w ryzykowne transakcje finansowe, nawet jeśli rokują one spektakularnie wysokie zyski, a zwłaszcza nie wolno tego czynić bez zgody właściciela. Tym bardziej, nie wolno wystawiać na wysokie ryzyko, oszczędności ludzi, którzy przepracowali kilkadziesiąt lat i nie mają – z uwagi na wiek (bądź stan zdrowia) – innego źródła utrzymania niż emerytura lub renta z ubezpieczenia społecznego. Antynomia między stopą zwrotu a ekspozycją na ryzyko powoduje, że oszczędności ulokowane w OFE nie przyniosą w długim okresie wysokich stóp zwrotu, a emerytura kapitałowa nigdy nie będzie wysoka. W dalszej perspektywie losy otwartych funduszy emerytalnych zależą od stanu finansów publicznych w Polsce, ale na krótką metę – od przyjęcia bądź odrzucenia projektu Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej dotyczącego zmian organizacji i funkcjonowania systemu emerytalnego w Polsce. Ministerstwo zaproponowało zmniejszenie składki przekazywanej do OFE z 7,3% podstawy wymiaru, wprowadzenie możliwości jednorazowej wypłaty środków zgromadzonych w OFE przez osoby, które ukończą 65 lat [218], przekazania zgromadzonych w OFE środków, albo ich części do funduszu emerytalnego wyodrębnionego w ramach FUS. Propozycje te wywołały bardzo ostrą reakcję lobby pracodawców z „Lewiatana” i BCC, a także środowiska naukowców i działaczy gospodarczych związanego z rynkiem kapitałowym [219].

[źródło]: http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_pgw_otwarte_fundusze_emerytalne_1999-2010.pdf

Wnioski:

1. Rząd wie że dzieje się źle!

2. Rząd ma pełną świadomość źródeł i przyczyn tego że dzieje się źle!

3. Rząd, ma pełną świadomość potrzeby i nieuchronności zmian.

4. Rząd nie godząc się na program reform godzi się na negatywne skutki złego stanu rzeczy.

5. Każdy kto liczy na emeryture za 20 lat powinien zachować ten tekst, bez działań rządu i redefiniowania umowy społecznej to będzie niestety samo spełniająca się przepowiednia.

6. Brak koniecznych reform to podpalanie kraju, ale nagłość ich wprowadzania po wyborach 2011 nie może stać się legitymacją do ekonomicznego i socjalnego duszenia społeczeństwa, albowiem wtedy będzie już tylko prawdziwy pożar.

Podsumowanie:

Chwała, że w Polsce są tak mądrzy ludzie jak Pani prof. Grażyna Ancyparowicz i jej zespół!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.