Religia i państwo

Odwoływanie się do prawa natury to dyskwalifikacja cywilizacji

 Jeżeli ktoś świadomie w XXI wieku odwołuje się w kwestiach społecznych lub obyczajowych do prawa natury to zaprzecza całemu rozwojowi cywilizacji ludzkiej. Nie ma bowiem czegoś takiego jak prawo natury odnoszące się do społeczeństwa lub odnoszące się do człowieka na płaszczyźnie relacji społecznych. Tutaj wszystko ma uwarunkowania konsensualne czyli umowne – przy czym bardzo często wynika z obyczaju, tradycji itp., najczęściej mających swoje źródła w prawie pochodzącym od Boga – wedle uznania poszczególnych religii. Więc jeżeli ktoś powołuje się na prawa natury – to w istocie odwołuje się do praw, o których się powszechnie sądzi, że są pochodzenia ponad naturalnego w znaczeniu znanej nam biologicznej ekumeny – jaką stanowi w wielkim rozumieniu planeta ziemia i układ ciał fizycznych w znanym nam sposobie pojmowania wszechświata.

Oczywiście odwołanie przykładowo do InVitro jako sposobu na łamanie prawa natury – ma jak najbardziej słuszne znaczenie, ale tylko w kontekście biologicznym – przyrody ożywionej, której elementem są także ludzie. Jednakże nie można tolerować w obiegu publicznym odwoływania się do tego prawa w kontekście społecznym, obyczajowym czy też co jest decydujące – politycznym. Polityka ma mniej więcej tyle wspólnego z prawem natury co z ochroną środowiska oraz prawem geologicznym i górniczym! W tym kontekście jak najbardziej można mówić o prawie natury – w rozumieniu przestrzegania praw pewnego systemu naturalnego, jednakże wkładanie tego do nauk społecznych i przymuszanie przez to ludzi do rezygnacji z części wolności – jest trudne do uzasadnienia. Przynajmniej nie można się z tym zgodzić w sposób bezrefleksyjny, albowiem jest to jak wskazano powyżej obraza dla całej naszej cywilizacji.

Chociaż jeżeli weźmiemy pod uwagę, że pomimo 2000 lat chrześcijaństwa – czy też ponad 1000 jak w naszym kraju ludzie nadal boją się czarnych kotów, czy też piątków 13-tego – nie mając zupełnie w pamięci daty likwidacji Zakonu Templariuszy a piorun i burza pomimo piorunochronów powodują zakrywanie głów kołdrami to o czym my w ogóle rozważamy? Przecież to prawa natury! No bo taki czarny kot to się może na człowieka rzucić z przerażenia jak się go otrąbi z samochodu i wysiądzie a ta bestia nie chce uciec. Nic dziwnego – boi się z przerażenia, ogłuszenia i oślepienia. Ot prawo natury! Nie trąbić na czarne koty proszę państwa! Zwolnić, nie rozjeżdżać – to pożyteczne zwierzęta, a ubarwienie futra to zdaje się sprawa genetyczna! Czyli znowu prawo natury! A nawet doboru naturalnego! Fantastyczne pole do badań statystyków!

Co zrobić jeżeli jest się wiernym chrześcijaninem – katolikiem, a jeden z czołowych hierarchów tegoż kościoła w sposób wręcz fantastyczny odwołuje się do prawa natury, praktycznie na każdym kroku gdy trzeba coś udokumentować w ramach kwestii społecznych – podeprzeć się czymkolwiek co brzmi naukowo? Co ciekawe – arcybiskup Józef Michalik przewodniczący Episkopatu Polski odwołuje się właśnie do praw natury, a nie bezpośrednio do Biblii. Zapomina dodać, że wykładnia teologii chrześcijańskiej już dawno zawłaszczyła zasób pojęć obejmowanych prawami natury na własne podwórko (św. Tomasz pisał o prawie odwiecznym i inne). To wielka strata i wielkie uproszczenie, jednakże inaczej Kościół prawdopodobnie nigdy nie poradziłby sobie z absorpcją odkryć naukowych i ich użytecznością dla społeczeństwa – nadal mielibyśmy na indeksie dzieła Galileusza i w ogóle brak postępu w nauce.

Jednakże postępując w ten sposób Kościół wyrządza szkodę cywilizacji i swojej doktrynie, przez co ją rozmywa i czyni niewiarygodną. Nagle się pojawia problem – jak teoria względności i Kościół zajmuje wobec niej stanowisko, pokrętne ale zajmuje – musi! Potem pojawia się faszyzm, nazizm i komunizm – Kościół również zajmuje wobec nich stanowiska. Następują kolejne odkrycia naukowe, kolejne zjawiska w sferze społecznej – jak rozwody i dzieci z próbówek – Kościół także musi zająć wobec nich stanowisko – za każdym razem usiłując włączyć daną nowinkę lub ją wyłączyć ze swojego uznania – powołując się właśnie na prawo natury. Proszę sobie poczytać jak Papieże w XIX wieku odnosili się do poszczególnych powstań w Polsce, jak odnosili się do idei ruchu robotniczego – na samym jego początku i jak zaczął rozkwitać – zwłaszcza warto przeczytać Encyklikę Leona XIII Rerum novarum – z maja 1891 roku, gdzie Papież pięknie poparł drobnomieszczaństwo i kapitalistów, w tym feudałów – przeciwstawiając się samej idei równości człowieka wobec człowieka i inne trywializacje niewolnictwa i wyzysku klasowego w imię prawa natury np.: „prawo do posiadania prywatnej własności otrzymał człowiek od natury”. Gdy tymczasem Biblia mówi coś zupełnie ważniejszego od tego co napisał Leon XIII otóż w Księdze Kapłańskiej w Rozdziale 25 znajdujemy zapis: “23 Nie wolno sprzedawać ziemi na zawsze, bo ziemia należy do Mnie, a wy jesteście u Mnie przybyszami i osadnikami.” To wszystko jest dostępne w Internecie – za darmo proszę sobie odnaleźć rozdział i werset oraz encyklikę i porównać. Co jest zatem prawem bożym – czyli naturalnym – jeżeli nawet Papież nim manipulował?

Trzeba kiedyś powiedzieć stop głupocie, ciemnogrodowi i zabobonowi. Nie zgadzamy się na to, że prawo własności człowiek otrzymał od natury – to nie jest prawda! Tak samo nie zgadzamy się na to, że prawo wywodzi się z prawa naturalnego – przypomnijmy ma ono charakter konsensualny! Tylko od ludzi zależy czy wykroczą poza szklany sufit ograniczeń jakie wyznacza prawo pochodzące – dla wierzących od Boga i czy tym samym rozpoczną nową erę w rozwoju ludzkości – nowy rozdział cywilizacji, czy też wolą poruszać się w przestrzeni pojęć ograniczonych dogmatami otrzymanymi w przekazie od Boga. Kościół byłby o wiele bardziej uczciwy i prawdziwy – jakby powoływał się wprost na konkretne słowa Jezusa, przykazanie Dekalogu – czy co tam chce, ale wskazywał na ponadnaturalne pochodzenie jego stanowiska i stąd też płynącą mądrość – niż nadal bezczelnie ścinał ludziom umysły i je spłaszczał odwołaniem do prawa naturalnego!

Precz z ogłupianiem ludzi i zaprzeczaniem cywilizacji przez przedstawicieli dowolnej religii!

2 komentarze

  1. Całkowicie popieram @Autora w jego wywodzie!
    Może nie do końca, ale jednak mnie przekonuje.
    Czy to oznacza, że podczas burzy z piorunami mam już przestać palić świeczki i ustawiać je w oknie z obu stron świętego obrazka?
    Przecież teraz producenci świec i Świętych obrazów pójdą z torbami!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.