Polityka

Odwołanie Gowina na razie nie ma znaczenia

 Odwołanie Jarosława Gowina nie ma żadnego politycznego znaczenia w obecnej części rozgrywki politycznej naszej rządzącej elity. Liczą się tylko suche fakty, to znaczy możliwości politycznego oddziaływania na rzeczywistość a tak się akurat składa, że pan Jarosław Gowin ma liczne grono zwolenników w swojej partii, którzy prawie na pewno za nim pójdą, a nawet, jeżeli nie pójdą to będą się zachowywali jak polityczna wewnętrzna opozycja.

Obecna sytuacja polityczna w naszym kraju wyklucza opłacalność jakichkolwiek politycznych przetasowań w ramach istniejącego układu i układ ten doskonale o tym wie. Władza jest zainteresowana głównie trwaniem i korzystaniem na etatach władzy a nie prześciganiu się w politycznych i tak pustych, ale nadzwyczajnie kłopotliwych deklaracjach. W tej chwili się to nikomu nie opłaca, nawet samemu Gowinowi. Jest już na tyle blisko do wyborów parlamentarnych w naszym kraju, że jakiekolwiek ryzykowanie poza szyldem, – na jaką to banicję został właśnie skazany np. pan Ryszard Kalisz – może się skończyć problemem z wybieralnością, a nie ma nic gorszego dla polityka w pełni zasłużonego dla naszej sceny politycznej niż “nie-wybieralność” w pełni sił politycznych.

Co więcej przecież nawet premier nie jest politycznym dzieckiem i doskonale zdaje sobie sprawę z kłopotu, jaki w tej chwili stanowi dla niego pan Gowin i stopniowego narastania siły tego zjawiska. Tutaj nie ma żartów, Tusk ma pełną świadomość faktu, że on jako formuła polityczna w końcu się skończy, a wówczas może nadejść czas na atrakcyjność takich politycznych osobowości jak właśnie pan Gowin, zwłaszcza, jeżeli walka polityczna nadal będzie się toczyć po prawej stronie sceny politycznej – co jest celem samym w sobie rządzącej części establishmentu.

Obaj wielcy protagoniści doskonale zdają sobie sprawę z sytuacji, w jakich się znajdują – wiedzą, co mogą osiągnąć, wiedzą, kto jest aspirującym a kto broniącym swojej pozycji, tam naprawdę nikt nie ma złudzeń i nie ma sentymentów. Ostateczną bronią Donalda Tuska jest pełne pogrążenie Platformy Obywatelskiej i swobodna ucieczka na jakąś unijną wyspę urzędniczą, – z czym jako ugrzeczniony wobec władczyni „Rzeszy europejskiej” – premier nie powinien mieć problemów!

Wszyscy zdają sobie sprawę z możliwości skrócenia meczu i zejścia Donalda z boiska, wówczas na pewno bardzo szybko zostałaby skonstruowana jakaś proteza czyniąca Grzegorza Schetynę namaszczonym, ponieważ Gowin, co już pokazał – jest przeciwny narzucaniu mu woli przez grupę, on woli sam rządzić. Warto pamiętać o jego powiedzianych w emocjach słowach na temat środowisk prawniczych. Jeżeli tak mówi urzędujący minister sprawiedliwości – to znaczy się, że to jest bezsilny minister w skorumpowanym przez system rządze, skorumpowanym wyjaśnijmy w znaczeniu systemowych zależności i przewidywalności. Pan Gowin najwyraźniej tego nie lubi, ponieważ jest go stać na indywidualizm a własna praca intelektualna powoduje, że przerasta przeciętnych polskich polityków – czy to się nam podoba czy nie, – co najmniej o dwie klasy.

Wszystko będzie zależało od ambicji i odrobiny szczęścia. Jeżeli Gowin grając na upadek Tuska będzie grał na siebie lub będzie grał w grupie nielojalnej albo grupie wypuszczonej na niego przez ludzi Tuska – to przegra. Jeżeli jednak podejdzie do problemu niewybieralnego już Donalda Tuska w sposób taki jak Egipcjanie podchodzili do usuwania faraona – zwycięży, ponieważ ciemny lud chce zobaczyć słońce po wielu długich dniach zaćmienia! Oto wyjdzie kapłan – pokaże zawiedzonemu “ludowi” Platformy światło słoneczne i stanie się jasność. Nie trzeba już, bowiem wiele żeby strącić posągi starego władcy, nie mówiąc już o nim samym, aczkolwiek jak to zawsze się dzieje – stary lew może jeszcze głośno ryczeć i ubić ostatnim ciosem młodego pretendenta.

Największym wrogiem Tuska w tej rozgrywce jest faktyczny brak dokonań. Największym sprzymierzeńcem Gowina jest opozycja, która może sobie pozwolić na robienie wrażenia, że z nowym przewodniczącym – takim przewodniczącym, jest w stanie się dogadać, oczywiście na politycznym trupie winnych katastrofy smoleńskiej po polskiej stronie, a przecież wiadomo, kto jest winien!

Więc odwołanie Gowina na razie nie ma znaczenia, ale może właśnie, dlatego warto jest go odwołać?

2 komentarze

  1. Nie warto odwoływać Pana Jarosława Gowina, bo bez niego byłoby NUDNO!
    Prasa nie miałaby o czym pisać i blogi nie miałyby tematów.
    Premier nie miałby też czym się zajmować, a tak twórczo interpretuje co jakiś czas wypowiedzi swego ministra.
    I interes się jakoś kręci.
    Oraz spełniany jest postulat każdej władzy wodzowskiej: DOBRY CAR, źli (i głupi) ministrowie!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.