Paradygmat rozwoju

Odwieczny polski problem z zarządzaniem

 Niestety nie dzieje się dobrze w kraju. Władza zamiast zajmować się reformowaniem, zmienianiem państwa na lepsze, walczy o władzę! Czy ktoś mógł to sobie w ogóle wyobrazić, że dojdzie do takiego zwyrodnienia systemowego i to w warunkach posiadania większości parlamentarnej i urzędującego Prezydenta. Pomimo tego partia, która wygrała wybory dąży, do zlikwidowania możliwości kwestionowania jej decyzji na drodze walidacji konstytucyjnej przez Trybunał Konstytucyjny. Co więcej, każdy inny urząd państwowy, czy to Sąd, czy to samorząd, który podąża w stronę przeciwną jest oskarżany w najlepszym wypadku o jakieś bliżej niedookreślone kunktatorstwo i działanie na rzecz bliżej nieokreślonych „onych”.

Można to określić albo słowem „paranoja”, albo słowami „kroczący zamach stanu”, albowiem w rzeczywistości mamy tutaj do czynienia z uzurpacją władzy przez rządzących, którzy pomimo pełnej świadomości, że nie mają władzy umożliwiającej zmianę Konstytucji, prowadzą działania mające na celu osłabienie działania mechanizmów zabezpieczających system przed despotyzmem władzy wykonawczej. Jest to prawnie karygodne, państwowo – skandaliczne, a moralnie naganne. To jest psucie Rzeczpospolitej.

Niestety nie dzieje się pierwszy raz w historii. W zasadzie zawsze od przekleństwa wolnej elekcji, mieliśmy problem z zarządzaniem państwem. Zresztą długo go nie było, głównie dlatego, ponieważ nieskończenie bogata magnateria nie potrafiła się dogadać jeżeli chodzi o podział władzy i wyłonienie przywódcy. Kraj przez co najmniej 200 lat był traktowany przez elity, jako coś bardzo miękkiego, pozwalającego tym ludziom na dorobienie się bajecznych fortun, a zarazem pilnowanie, żeby ktoś inny nie był na tyle potężny, żeby zaszkodzić ogółowi. Nie było dobrze i do końca państwowości, jedyną nadzieją był Tadeusz Kościuszko, ale to już za późno i był zbyt słaby. W epoce napoleońskiej i w trakcie wielkich powstań, ponownie elity zawiodły, najpierw poszły z Cesarzem nie wiadomo po co i w czyim interesie, przynosząc nam hańbę niektórymi działaniami po dziś dzień. Potem ci sami generałowie nie byli w stanie przeprowadzić Powstania. O Styczniowym nie ma nawet co wspominać, jednak i wówczas problem przywództwa bardzo szybko zawisł był na murach warszawskiej cytadeli. Dopiero Polska Organizacja Wojskowa i Józef Piłsudski oraz armie państw walczących w I Wojnie Światowej, były w stanie na tyle wzmocnić nasze poczucie odpowiedzialności za rzeczywistość, że zdarzył się cud odrodzenia państwa. Zresztą cud nie trwał długo, państwo bardzo szybko popsuto i Marszałek Piłsudski musiał zrobić to, co uważał za konieczne. Po zamachu majowym znowu było niby dobrze, a w rzeczywistości jedna wielka zgnilizna, fircykowanie i blichtr za pieniądze żyjących w nędzy, bez opieki medycznej, prądu i bieżącej wody. Niestety mało kto to pamięta, a szkoda, głównie dlatego ponieważ później ta cała wypomadowana elita skończyła na szosie na Zaleszczyki, okrywając się hańbą na pokolenia. W ten sposób przyczyniła się do fikcji sukcesji władz państwowych na rzecz opozycji, która nienawidziła sanacji, a ponieważ było jej bliżej do Francuzów, to dopiero w lipcu 1945 roku jak skończyło się uznanie rządów alianckich dla swojego alianta – rządu emigracyjnego w Londynie, wyszła pełnia fikcji na jaw.

W PRL-u również nie było szału z zarządzaniem, owszem pierwsze pięciolatki w okresie odbudowy i industrializacji szły szybko zgodnie z planem, jednak później zaczęło się typowe dla nas malkontenctwo, którego kolejne przesilenia mieliśmy wraz z wymianą sekretarzy i rozruchami, czy to w Poznaniu, czy to na Wybrzeżu. Niestety kończącymi się krwawo, przez okrywającą się hańbą tzw. władzę ludową. Pomimo dramatu jakim był w istocie, od strony czysto administracyjno-sprawczej to Stan Wojenny był sukcesem, przede wszystkim ocalił naszą wewnętrzną suwerenność – udało się uniknąć konfrontacji z Układem Warszawskim, która byłaby dramatem, cofającym nas cywilizacyjnie do stanu z okresu poprzedniej wojny. Wielkim sukcesem był Okrągły Stół, niestety zapłaciliśmy za niego cenę, jaką było zniekształcenie systemu, przez specjalne uprawnienia dla uprzywilejowanych w poprzednim systemie. W zasadzie płacimy tą cenę i dzisiaj, ponieważ nowa władza, często przypomina, że to właśnie z tym niechcianym dziedzictwem chce walczyć.

Nasze 27 lat demokracji, w tym 19 pod rządami tej Konstytucji, to również jest czas, kiedy ciężko było z zarządzaniem państwem. Na początku pan Mazowiecki miał kredyt zaufania, potem już ludzie poznali co to jest bieda i co to jest „kuroniówka” i żadna inna władza, takiego mandatu od społeczeństwa nie dostała. Wielką niewykorzystaną szansą były działania panów prof. Kołodki i prof. Hausnera, chociaż ten drugi zgłosił swój plan nie w tym momencie, co powinien. Reformy rządu AWS, zostały w znacznej części odwołane przez rząd jego mentalnych kontynuatorów – PO i PSL skasowało reformę emerytalną, niestety nikogo nie rozliczając z powodu błędnych decyzji.

Jak na tym tle ocenić dzisiejszy stan rządzącej nami elity? Przecież nawet prezes partii formującej rząd, określił to co się tam dzieje mianem eksperymentu, czy też w sposób semantycznie bardzo zbliżony! Czy to się nazywa odpowiednie podejście do kwestii fundamentalnej jaką jest rządzenie państwem?

Na to nałożył się ten przedziwny konflikt na szczytach władzy, w kręgach elit – skutek jest trudny do określenia, można powiedzieć tylko tyle, że to wielki wstyd.

Można zrozumieć, że z powodów pryncypialnych nie można dojść do porozumienia, co do przyczyn katastrofy smoleńskiej, jednak kwestie tak zasadnicze jak budowa elektrowni jądrowej, rozbudowa armii, pomoc socjalna dla polskich rodzin – powinny być pewnym standardem ponad wszelkimi podziałami, ponieważ te sprawy dotyczą kwestii zasadniczych i fundamentalnych, nie powinny nawet podlegać dzieleniu w ramach tortu po zwycięstwie wyborczym. W czym jest problem się dogadać i ustalić, że np. nie ruszamy tego i tego, dajemy na to pieniądze zgodnie z harmonogramem, dzielimy to na takie i takie etapy i przedstawiamy jako nasz wspólny sukces?

Niestety nie może być o tym mowy w warunkach, w których jedna duża siła parlamentarna najpierw będąc w opozycji negowała legitymację wówczas rządzących do sprawowania władzy, a obecnie jak sama jest u władzy, podważa prawo części sceny politycznej do nazywania się Polakami, dzieląc Naród na lepszy i gorszy, w domyśle szkodliwy sort.

Wnioski nie są potrzebne, musi być jakiś sposób żeby spowodować konsensus. Być może będzie to możliwe, dopiero po naturalnej śmierci niektórych ludzi? Ciężko powiedzieć. Niestety takie mamy nieszczęście, że ludzie wielcy są rzadziej niż raz na sto lat, a na pewno o wiele rzadziej niż potrzeba. Natomiast ludzie podli, szkodliwi, cyniczni i destrukcyjni – są na każdym kroku. Niestety w nadmiarze.

10 komentarzy

  1. Doskonałe!
    Władza w Polsce walczy o władzę.
    Czyli na razie mamy chaos.

  2. Elity mamy do d. to ich wina nieudacznicy, złodzieje i oszuści, poza tym obcy nie chce za wiele pisać ale mamy nadreprezentacje mniejszości narodowych w elitach bo u nas wystarczy że masz krewnych za granicą już zyjesz na wyższym poziomie już znasz język – to praca w call center a nie na stacji benzynowej w nocy

    • @Henryk Stawka
      czy to wynik roznic majatkowych miedzy Polska a “Zachodem”czy roznic mentalnosci i proby “dublowania” w Polsce, wszystkiego z “zachodu”i dlatego ten “zachodni” styl zycia oceniany jest “wyzej “?

  3. Jan Zamoyski. Hetman i polityk: ”Spójrzmy tylko na królestwo (Polskę) nasze, jedno z pierwszych w Europie, spójrzmy na jego siły i środki obronne, na jego dostatki, bogactwa, na wszystko, co ludziom jest potrzebne. Czegóż nam brakuje? Oto rządu silnego (nie polskojęzycznego) i ustalonego ładu prawnego, a wtedy wszystko będziemy mieli i stać będziemy silni i pewni siebie.”
    P.S
    Z dostępnych danych wynika, że już w okresie stowarzyszeniowym z UE straciliśmy więcej majątku niż w wojnie z Hitlerem. Straty Polski w wyniku niemieckiej agresji z lat 1939-1945 wynosiły około 500 mld USD.
    W wyniku akcesji do UE Polska straciła (wg różnych źródeł) od 600 mld USD do 2 bln USD i ponosi straty w wysokości ok. 80 mld USD rocznie.
    Trudno pojąć ekonomiczny sens tego stowarzyszenia i akcesji do UE – komu rzeczywiście ma on przysporzyć korzyści? Czy możemy głosić poglądy, że obcy kapitał odbuduje nam gospodarkę?
    Polska zasobna w surowce pod względem produkcji energii oraz dysponująca dobrymi warunkami dla uprawy roślin, ma wszelkie warunki ku temu aby być najbogatszym krajem w Europie [gospodarka PRL dekady Gierka (1970–1980) wg opinii ekonomistów kanadyjskich(NIE RADZIECKICH)była dziesiątą gospodarką świata], by stać się organizmem niezależnym gospodarczo, wolnym od zniewolenia finansowego i ekonomicznego
    ZACHODU.

    • @jerzyjj
      nie moge sie nigdzie. dokopac, ze w wyniku przystapienia Polski do EU poniosla ona takie okropne straty…mimo , ze nie znam zrodel, gdzie mozna by sie z tymi danymi zapoznac ugnsjs to nawet za prawdopodobne, gdyz np.Norwegia, pare razy namawiana do przystapienia do UE odmawia i mowi , ze jest za uboga na to i do tego szracila by tsk wiele min.kwoty i praea poliwowe ryb w tym praea do tzw. tradycyjnego polowu wielorybow przez eskomosow, zakaz hodowli reniferow lub jej taka przemyslowa modyfikacja, ze panstwu Norweskiemu doszla by wielka liczba ludzi do kompletnej alimentcji, gdyz pozbawi sie ja calkowicie jej tradycyjnej formy zycia i zaspakajania potrzeb oraz leczenia tej ludnosci z alkoholizmu, leko -i narkotykozaleznosci z tych samych.powodow / utrata tradycyjnych form zycia i zaspakajania tez ta droga swoich potrzeb: wyzywienie, leczenie, odziez, mieszkanie … itd. ), przez normalizacje i przymusowe zezwolenia np.na produkcje nieomal wszystkiego min.EU zskazuje trafycyjnej producji sera np owczego “oscypki” w Polsce i w Rumuni, gdzie po wstapueniu do UE ludzie gloduja, bo UE zakazala naturalnej /”brudnej” ze specyficzna fermentacja bez pasteryzacji mleka …/ producji sera …to samo do x innych produktow spozywczych, kosmetycznych, lekow …wszyskto dyktuja olbrzymie koncerny i “wykanczja” swoimi normami male i srednie firmy….W Polsce “Solidarnosc” jeszcze dlugo przed jakimikolwiek negocjacjami z UE miala za zadanie kompletnie wykrwawienie sie przemyslu ( “komunistycznego ” ) i to jsk.leci: stoczniowy, kopalnictwo wegla kamienego, brunatnego, torfu, soli, zakaz polowu ryb i ich hodowli, zakaz produkcji serow i innych przeteorow mlecznych , mies i wedlin, przetworow owocowo-warzywnych …,, prawie wszystkiego w przemysle chemicznym i nawozow sztucznych ( swiatowa klada zakladow w Policach k/ Szczecina, Pulawskich Azotow …), b.dobrych kosmetykow itd., it’d ..mizna by wyliczac dlugo, dlatego wierze w stwierdzenia @jerzyjj, lecz nie wiem co.bylo by z wymisna handlowa , gdyz “zachod” do ostatnich dni nie chcial dopuscic Polski do miedzynarodowego systemu bankowego i wymiany walut na gieldach …, podobnie jsk to robi sie do dzis z Iranem ….( przeczytac o tym.w necie ), dla kontrastu podam, ze na calym obszarze tzw.panstwa islamskiego ISIS caly czad banki gwarantuja obrot gotowka i jej transfer gdzie sie chce i komu sie chce …a potem cos mowi sie., ze nie mozna pokonac teroryzmu …czy Polska ma wieksze straty niz zyski z czlonkostwa w UE ? Moze @jerzyjj lub ktos inny podrzuci mi jakis material zrodlowy …?

    • c.d.
      wydaje mi sie, ze Polska ma nie wiadomo skad fatalny kompkeks nizdzosci w stosunku do “zachodu” i.mamrocze od zawsze , ze jest “zachodem” , choc jest wschodem ….i dlatego lawtwa ja zniewolic i.latwo ja korumpowac….to problem psychologiczny, ktorego efekty widac w ekonomii ……zwrot np. tylko w sferze gospodarczej w strone Rosji ma wrecz nieograniczone szanse rozwojowe, ta samo w sferze kultury i to przez duze “k” : bogactwa muzeum “Ermitage” np.obopulne wystawy, balet i sztuka operowa, malarstwo wspolczesne, kostiumologia, dramaturgia teatralna, sztuka filmowa, poezja ….czego to nie mozna byc soba …? Dlaczego trzeba wyzuc sie z wszelkiego posiadania by udawac kogos innego nim czym sie jest ….cala orientacja zyciowa Polski koncentruje sie na tym udawaniu i probach syrojenia sie w cudze piorka, zachlystywanie sie wszystkim, nawet przestepczoscia z ” zachodu” jest csla trescia zycia, niech to kosztuje ile chce …

  4. PiS władzę ma, natomiast walczy z degręgoladą złodziejstwa, nieuczciwości itp. A jak jest to trudna walka to widać na każdym kroku ale jestem przekonany, że dadzą radę i tego im serdecznie życzę.

  5. Mykoła,w weekend majowy ma być 30 stopni,w piątek 10 ,w sobotę 10,i w niedzielę 10.Tak samo wygląda walka PIS ze złodziejstwem,cel wszystkim ruch niczym,aborcja ,dekomunizacja,wojna z inaczej myślącymi to główny front. najważniejsze że jest nowa droga do domu p.Broszki.ą reszta w rękach Prezesa!

  6. Wladyk już ci chciałem przyznać rację a ty znów czepiasz się drogi, czy ty nie widzisz, że żyjesz w innej rzeczywistości. Tobie drogę zrobili towarzysze w PRL a kto miał zrobić tej biednej Pni Premier, nu kto?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.