Polityka

Odwagi premierze!

 Odwagi premierze! Pchnij sprawy kraju do przodu! Razem pokonamy kryzys, damy odpór szaleństwom około smoleńskim! Odwagi panie premierze! Można by było rzec, gdyby premier miał jakąkolwiek skonkretyzowaną wizję zmieniania kraju, przynajmniej znał kierunek, w jakim prowadzi nasz kraj, aczkolwiek w tym sformułowaniu tkwi ziarno nieprawdy, albowiem w istocie rząd nie jest najwyższym decydentem o pozytywnych zmianach w tym kraju, a jedynie jednym z graczy, którzy współdecydują o tym, co się będzie działo pozytywnego.

Mimo wszystko premierowi trzeba życzyć odwagi, albowiem przyszły rok ma być rokiem trudnym. Nasz budżet uzależniony od dochodów z podatków pośrednich – prawdopodobnie załamie się ze względu na ich mniejszy od spodziewanego wpływ, albowiem ludzie nie mają pieniędzy na robienie zakupów. Ratowanie sytuacji zyskiem NBP też na niewiele się da, może bardziej należy upatrywać szans w zjawiskach inflacyjnych, – jeżeli by się takie nasiliły. Niestety na skutek spóźnionych działań Rady Polityki Pieniężnej nasza gospodarka nie wykorzystała w należytym stopniu i w odpowiednim momencie naturalnego bezpiecznika regulującego dopływ pieniądza. Premier musi być odważny, albowiem może być pierwszym szefem polskiego rządu, który po sporej ilości lat transformacji musiałby przyznać obywatelom, że lepiej już naprawdę było, a teraz trzeba się ograniczać!

Problem polega jednak na tym, o czym prawdopodobnie pan premier wie doskonale – ewentualnie tylko maskuje się z tą wiedzą, że znaczna część społeczeństwa nie ma już możliwości dalszego ograniczania się, chyba, że pod tym pojęciem rozumiemy np. zaprzestanie korzystania z takich zdobyczy cywilizacji jak gaz, prąd, centralne ogrzewanie, bieżąca woda, telewizja kablowa itp. Może to jest śmieszne i niewiarygodne dla przesyconej dobrobytem klasy średniej, – czyli osób płacących niski podatek ryczałtowy, – ale niestety w naszym kraju bieda i ubóstwo zaczynają wyzierać poza patologie społeczne, to znaczy, że także osoby w pełnych i zdrowych ze względu na panujące stosunki społeczne rodzinach – zaczynają cierpieć niedostatek. Co bezwzględnie odzwierciedla się na sile nabywczej szerokich mas społeczeństwa i psuje humor podobno najlepszemu ministrowi finansów w Unii Europejskiej.

Dlatego zupełnie poważnie można powiedzieć odwagi panie premierze! Życzymy panu odwagi, żeby miał pan spojrzeć zabiedzonym i często po prostu głodnym Polakom w oczy! Pech chciał, że nawet, jeżeli by się to panu udało – to jest wysoce prawdopodobne, że w tych oczach zobaczyłby pan przede wszystkim około smoleńską nienawiść, dlatego lepiej jest nie zaglądać ludziom w oczy, albowiem jakby się nam premier zniechęcił to już nikt nam nie pozostanie!

Mimo wszelkich przeciwieństw, naszemu premierowi należy dodawać odwagi, nie, dlatego żeby był tchórzem, wręcz przeciwnie z odwagi i męstwa prawie na pewno nic mu nie braku, ale żeby odważył się działać. Po prostu zmieniać rzeczywistość, prostować sprawy, wprowadzać zmiany, które zmuszą Polaków – nawet metodą małych kroków, do zwiększenia efektywności funkcjonowania w tej naszej pięknej przestrzeni. Niestety z niewytłumaczalnych przyczyn pan premier nawet tego nie czyni, gdyż prawdopodobnie liczą się dla niego głównie media i wydźwięk medialny podejmowanych decyzji. To przerażające, albowiem w mediach wszystko może wyglądać ładnie i zachęcająco, podczas gdy w rzeczywistości sytuacja może być odmienna – zupełnie inna i niepozostawiająca złudzeń.

Zastanówmy się jednak, czy są jakieś okoliczności, które mogłyby spowodować, że nasz premier zacząłby odważniej działać, zmieniając się w omnipotentnego prawie autokratę, którego decyzje mają być natychmiast wprowadzane w życie, a wszelkie próby sprzeciwu wobec jego woli wymagałyby bardzo dużej odwagi i pewności, co do merytorycznych racji.

Być może taką okolicznością mógłby być tylko i wyłącznie przymus wywołany przez sytuację nadzwyczajną, zainicjowaną np. przez kryzys. Może nasz premier lepiej odnajdzie się pod silną presją wystąpień a nawet rozruchów społecznych, które mogą nasilić się podczas kryzysu? Przecież w takich realiach może odejść od taktyki soft, jak również przestać udawać, że się nic nie dzieje, a on przynajmniej o tym nic nie słyszy i zacząć działać. Przykładowo, – jeżeli po prostu zabraknie pieniędzy, a zbliżymy się za bardzo do konstytucyjnego progu zadłużenia – premier będzie miał w ręku imperatyw prawny nakazujący uzdrowienie bilansu finansów publicznych. Jednakże czy ktokolwiek może sobie wyobrazić skutki społeczne nagłego i jednorazowego ścięcia deficytu do zera? To dopiero mogłoby bardzo skutecznie zainicjować wręcz wybuch społecznego niepokoju.

Dlatego lepiej nawet nie pisać takiego scenariusza, albowiem lider opozycji czyha i jest w stanie wcisnąć tłumom dowolny populizm, żeby tylko „politycznie” zaszkodzić rządowi. Co więcej w demokracji ma do tego pełne prawo, albowiem formalnie każdy może przemawiać do tłumu, a w szczególności lider opozycji. Co to będzie oznaczać dla kraju? Zobaczymy, dlatego mimo wszystko odwagi panie premierze, albowiem sytuacja, w którą właśnie wchodzimy, jako system będzie odwagi wymagać.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.