Polityka

Odejścia z rządu?

 To, że pan premier Donald Tusk nie ma szczęścia do doradców to chyba już powszechnie wiadomo, to, że źle dobiera – niewłaściwych współpracowników po prostu widać okiem nieuzbrojonym, albowiem proszę wskazać jakąkolwiek osobowość ponadprzeciętną w tym rządzie? Natomiast to, że ci jego mimo wszystko współpracownicy – wolą poszukać sobie innej pracy i to już przed wyborami wewnątrz partii, nie mówiąc już o wyborach powszechnych – o czymś świadczy i to w sposób jednoznacznie symptomatyczny.

Podobno na starych okrętach i statkach – w momencie jak taki miał tonąć – szczury uciekały, jako pierwsze. Nie wiemy czy to jest prawda, ponieważ nie mieliśmy przyjemności pływać na statkach, natomiast znając inteligencję tych zwierzątek można przypuszczać, że wiedziały, co robią. Oczywiście jakakolwiek analogia poprzez porównywanie inteligencji szczurów do naszych ministrów – członków rządu – nie jest zamierzona i nie może mieć miejsca. W każdym bądź jednak razie fakty pozostają faktami – rząd nie ma wielkich ludzi, nie ma osobistości – nie ma nazwisk, a ci, którzy są w nim – zaczynają odchodzić. Resztę premier powinien w przeważającej większości już dawno wymienić, najlepiej jeszcze przed powołaniem na stanowiska.

Jeżeli obserwowane zjawisko będzie się powielać, to będziemy mieli do czynienia z rzeczywistym problemem, albowiem można będzie mieć podejrzenia, co do rzeczywistych powodów pozostawania tych nielicznych w rządzie. No, bo, po co – i dlaczego tak się narażać? Można na placówkę, można na bezpieczną posadkę do Parlamentu Europejskiego, ewentualnie być może tylko na chwilkę, ale na bardzo dobrą posadkę w spółeczkach Skarbu Państwa, gdzie szybciutko staniemy się milionerami no i można zawsze wziąć odszkodowanie za zerwanie kontraktu przez kolejną ekipę. Można nawet zaryzykować, że w tym rządzie zostaną tylko sami patrioci i agenci – i jedni i drudzy nie będą mieli nic do stracenia z przeciwstawnych pobudek, ale jest jak jest – nie mamy na to wpływu, wyboru już dokonaliśmy.

To wszystko musi być bardzo smutne, ponieważ w pozbawionym osobistości rządzie – będziemy mieli już tylko i wyłącznie z administrowaniem i troszczeniem się o to, żeby nie podpaść premierowi. Chociaż taki de facto „eksperyment kanclerski” będzie w naszych realiach bardzo ciekawy i już pokazuje, że lider poprzez słabość swojego charakteru nie nadaje się do samodzielnego i niekontrolowanego sprawowania władzy, ponieważ w najprostszym ujęciu nie jest w stanie inicjować działań pobudzających aparat państwa oraz wszystkich jego interesariuszy do konstruktywnego działania. Innymi słowy pan Donald Tusk nie jest liderem, na jakiego się kreuje, czy też bardziej jest kreowany.

Z drugiej strony, – jeżeli premier pozostanie w istocie sam na sam z władzą – to jeszcze bardziej ulegnie osłabieniu efektywność jej sprawowania, ponieważ tak nieruchliwym konglomeratem urzędów – nie da się zarządzać z najwyższego fotela, chociażby, dlatego bo podwładni trzy stopnie dalej – już nie mówią całej prawdy swoim znienawidzonym przełożonym czekając na zmianę i aż się to wszystko wywróci i będą mieli nowego szefa. Wręcz można obronić tezę i wskazać przykłady, zgodnie, z którymi administracji zależy na dokonaniu politycznego „kolapsu”, ponieważ wówczas – wiele rzeczy stanie się prostsza, przynajmniej zniknie część trudnych do realizacji zobowiązań, które zastąpi się nowymi, oczywiście po okresie analiz i badań, no i koło toczy się dalej a sternikowi – wydaje się, że steruje. Tymczasem niestety jest nie tylko prawie pełna bezwładność, ale nie da się tego zatrzymać – no i widać już skały.

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że pan premier ma asa lub całą talię asów w rękawie i je nam pokaże już w najbliższym czasie, ponieważ wyraźnie widać, że dotychczasowa formuła personalna tego rządu się po prosty wyczerpała. Jeżeli pan premier nie ufa Polakom – niech sięgnie po zagranicznych specjalistów ( w końcu nie pierwszych) – tylko niech ma się, na kim oprzeć.

One Comment

  1. Jedynie Pan Grudziński z Poznania stanowił intelektualny fundament dla rządu D.Tuska, ale odszedł do Sejmu – bo był zbyt niezależny w swoich sądach.
    W mojej ocenie, tacy właśnie powinni być doradcy i bliscy współpracownicy Premiera – niezależni.
    Ich obowiązkiem jest dawać dwa- trzy warianty decyzji czy stanowiska rządu lub samego Premiera w danej sprawie.
    Inaczej taka praca w interesie Nas wszystkich – nie ma większego sensu.
    W takim bizantyjskim otoczeniu potakiwaczy Premier się dobrze czuje, co nie świadczy o nim najlepiej.
    Jedyną pociechą dla Nas, Jego Poddanych jest to, że mimo wszystko 30 do 50% podejmowanych przez nich decyzji może być trafne.
    Tak mówi jedno z Praw Murhye’go, chociaż inne mówi, że
    “Sprawy pozostawione samym sobie mają tendencję do przemiany ze złych w jeszcze gorsze” o z tym mamy do czynienia w przypadku tego rządu.
    Oni zasługują na Trybunał Stanu za zaniechanie wielu ważnych spraw.
    Tylko w Polsce nikt jeszcze za to nie był karany.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

one × 2 =