Ekonomia

Oddolne mechanizmy generowania wartości podstawowej

 Gospodarka to sieć naczyń połączonych, żeby system mógł funkcjonować musi być we względnej równowadze, zakładającej równowagę popytu i podaży przy braku niedoborów i minimalizacji systemowej dziury, – czyli elementów poza systemem, nieobciążających, ale zarazem niedokładających się do ogólnego potencjału. Tylko taki sposób myślenia zapewnia trwały wzrost i unikanie kryzysów, czyli okresów braku stabilności i niepewności, a co jest z tym związane obniżenia potencjału gospodarczego.

Bardzo ważną rolę w gospodarce pełnią oddolne mechanizmy generowania wartości podstawowej. Czym jest wartość podstawowa? Najprościej rzecz ujmując – są to produkty proste, które składają się na większe całości i umożliwiają zabezpieczenie podstawowych potrzeb ludności jak również samej gospodarki. Jest to produkcja energii i jej nośników, żywności i jej przetworów, miejsc zamieszkania, itp. Generalnie chodzi o wszystkie produkty i usługi, niezbędne do funkcjonowania systemu społeczno-gospodarczego. Dzięki nadwyżkom w produkcji tych dóbr możliwe było wchodzenie na kolejne stopnie rozwoju, albowiem cywilizacja ludzka dysponowała nadwyżkami wynikającymi z nadprodukcji żywności, energii i miejsc zamieszkania. Przez lata decydowało to o rozwoju, nawet wojny pomimo swojego niszczycielskiego charakteru – przyczyniały się do olbrzymiego przyśpieszenia rozwoju.

Wytwarzaniem tych nadwyżek zajmowały się tradycyjnie pojmowane za uboższe warstwy społeczne, oczywiście klasa włościańska, drobni rzemieślnicy, przedsiębiorcy niewielkich rozmiarów i inni. Niestety zabrakło dzisiaj tych ludzi, a popyt jest zabezpieczony – gdyż tanią produkcję sprowadza się z Azji, gdzie wyeksportowano miejsca pracy. W konsekwencji w naszych krajach pozostała strukturalna dziura w systemie, w którym szeroka grupa ludzi nie ma możliwości zapewnienia sobie dochodu dzięki posiadanym atutom, ponieważ przegrywają konkurencję z graczami z zupełnie innego systemu. Jest to konkurencja, której nie da się wygrać zachowując nasz dotychczasowy model społeczno-gospodarczy i myśląc o zachowaniu poziomu życia.

Dzisiaj ten prosty mechanizm podstaw każdej zdrowej gospodarki, w tym polskiej jest zachwiany i nic nie zapowiada się, że będzie możliwość powrócić do pożądanych rozwiązań z punktu widzenia optymalizacji modelu. Jedynie dzięki naszej ogólnej biedzie – a co jest z tym związane niższemu poziomowi kosztów możliwe jest nasze funkcjonowanie w orbicie systemu gospodarczego zachodu, jako względnie tani, solidny i sprawdzony wytwórca/podwykonawca. Bez stałego dalszego optymalizowania kosztów i poprawiania, jakości jesteśmy skazani na kurczenie się grupy produkującej produkty podstawowe, a przejście na poziom technologiczny jest trudne, w istocie niemożliwe albowiem po pierwsze nie mamy takich możliwości a po drugie nie mamy popytu na dobra nowej gospodarki, gdyż jesteśmy zbyt biedni. Jest to symptomatyczne, wystarczy przejrzeć listę inwestycji, na jakie poszły środki unijne – większość środków to inwestycje w prostą zapóźnioną infrastrukturę, myślenie w kategoriach Gospodarki Opartej na Wiedzy można odnosić wprost do Sci-Fi.

Bez zapewnienia bazy ekonomicznej nie będzie możliwości zapewnienia rozwoju społecznego ani nawet utrzymania dotychczasowego poziomu życia. Jeżeli bowiem okazuje się, że przykładowo ziemniaki z Niemiec lub Cypru są w naszych sklepach tańsze od rodzimych (i często lepsze), to znaczy się, że nadal niczego się nie nauczyliśmy i w ogóle nie ma, o czym rozmawiać. Jakiekolwiek dywagowanie o wspólnym rynku i korzyściach, jakie Polska odnosi jest a przynajmniej powinno być – jedno kierunkowe: jakie korzyści Polska przynosi.

W interesie wielkich decydentów europejskich, jest takie ułożenie mechanizmów ekonomicznych, żeby kraje biedniejsze jak Polska mogły zapewnić pracę i możliwość generowania z wynikającego z niej dochodu – bogactwa, w zamian za dobra potrzebne na zachodzie. Jest cała masa produktów, których tam się nie opłaca produkować a bezsensownie się je importuje z Chin, napędzając tamtejszą gospodarkę i jej potęgę. Jeżeli Europa chce, żeby Polacy, Czesi, Węgrzy i inni – kupowali niemieckie, francuskie i włoskie samochody, jeździli do Grecji i Hiszpanii na wakacje oraz mieli pieniądze na zakupy na wyprzedażach w Berlinie i Londynie – musi stworzyć mechanizmy generowania wartości podstawowej tutaj na kontynencie.

Kwestią odrębną jest czy zrobić to przez wojnę celną, czy też nakłaniać wielkie korporacje – kusić je dostępem do unijnego rynku, możliwości jest wiele, albowiem to Europa – przy odrobinie wysiłku może dyktować warunki. W naszym interesie jest zapewnienie korzyści z globalnego wolnego handlu, jednakże przy zapewnieniu posiadania znacznej zdolności do generowania wartości podstawowej i kumulowania wartości tutaj – tak, żeby zostało to w Unii Europejskiej.

3 komentarze

  1. Wplyw ultrakonkurencyjnosci Azji nie wytlumaczy znikniecia wszystkich, ani nawet wiekszosci miejsc prac prostych. Bardzo duzy wplyw ma najzwyczajniej postep technologiczny. Niedlugo kasjerki w supermarkecie nie beda potrzebne, gdyz bedzie mozna samemu sie zeskanowac. Poza tym konkurencji z Azja nie wytrzymuje takze zachod i to w sektorze dobr zaawansowanych technologicznie – przyklad to spadek sprzedazy samochodow Peugeot/Citroen a wzrost Kia/Hyundai. Obawiam sie, ze tego wysilku w Europie musialoby byc nieco wiecej niz odrobine oraz ze glownie wysilac sie beda warstwy ubogie, a nie elity.

  2. Postęp technologiczny? W Polsce? Proszę pana miej pan litość

    • Tak w Polsce. Odwiedzal Pan jakas fabryke niedawno moze? Rozumiem, ze internet moze pod strzechy wszedzie nie dotarl, ale zapewniam, ze Opel w Gliwicach, Fiat w Tychach, Toyota w Walbrzychu stoi na najwyzszym poziomie i nigdy nie bedzie zatrudnial tylu ludzi co dawniej. A to tylko jedne z wielu przykladow, gdzie popyt na proste prace zastapiono robotami. Zatem troche wiecej rozwagi sugeruje.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.