Trzeba odbudować wiarygodność państwa

Trzeba odbudować wiarygodność państwa wobec – własnych obywateli, inwestorów oraz publicznych partnerów zagranicznych, w tym najbliższych sąsiadów. Dotychczasowa polityka rządzących doprowadziła do tej sytuacji, którą właśnie mamy przed oczami. Prawie rozkład państwa, w którym wpływowe grupy interesów są silniejsze niż rząd! Coś naprawdę niesamowitego jeżeli chodzi o kwestię legitymizacji mandatu publicznego.

Nikt nie spodziewa się, że państwo będzie potrafiło wszystko inicjować, załatwić, że będzie np. Równym partnerem w zakresie badań naukowych wobec podmiotów przemysłowych. Natomiast wszyscy spodziewają się, że państwo będzie takowe działania inicjować i wspierać. Tymczasem u nas jest tak jak jest, jeżeli są taśmy – jest akcja, słomiany zapał wygasa nam szybciej niż się pojawia.

Jednakże czego oczekiwać od państwa w którym instytucje są pozorne i główną rolę jaką mają wypełnić jest dostarczanie cieplarnianych posadek, często z niezłymi dochodami., a jakieś tam sprawy państwowe to po prostu procedury – zawsze można zrobić „ustawkę” wpaść do kogoś rano z bronią, powalić na ziemię, wybić zęby, potem jak chce odszkodowania niech się sądzi kilka lat.

Niestety w naszym kraju wszystko jest złe w tym znaczeniu, że – instytucje posiadające poważne nazwy i poważne kompetencje, w domyśle mające służyć ważnym celom – koncentrują się głównie na aktywności „do wewnątrz” budując swój świat w oparciu o bezpieczny budżet otrzymywany od państwa. Porobiły się nawet kasty ludzi, którzy wiedzą że dzięki państwu zawsze będą mieli pracę, a nawet jakby zostali zwolnieni to wielka krzywda się im nie stanie, albowiem partyjni koledzy lub korporacyjne zasady stworzą dla nich złote lub srebrne spadochrony.

Jednakże nie tylko instytucje publiczne należące do państwa są złe. Podobnie jest z dumą naszej transformacji – słynnym sektorem organizacji pozarządowych. Nie brakuje fundacji i stowarzyszeń, które nic nie robią, albo zostały powołane tylko po to, żeby chronić majątek fundatora lub rodziny przestępczej, która założyła sobie stowarzyszenie i kpi z przepisów prawa. Nie lepiej jest z kościołami i związkami wyznaniowymi, czy kościół dominujący pełni swoją społeczną rolę? A jak ją w zasadzie należy zdefiniować? Coś odrębnego od państwa, czy jako jedną z funkcji państwa?

Prawdopodobnie największym przekleństwem naszego kraju jest to, że różne branże, ciała, korporacje, grupy interesów – SAME TWORZĄ PRZEPISY DLA SIEBIE, albo mają w tworzeniu tych przepisów przemożny udział jako podmioty eksperckie, czy też wręcz dominują konsultacje eksperckie. Teoretycznie nie ma w tym nic złego, poza skażeniem przepisów przez optykę konkretnego gremium. Czym to się kończy najlepiej widać w przypadku korporacji wolnych zawodów. Jaki ma w ogóle sens składanie skargi na lekarza? To tylko jeden z setek przypadków, u nas wszystko jest źle stworzone w znaczeniu – dysfunkcyjne.

Być może jednak tak musi być w społeczeństwie epoki transformacji? Być może instytucje państwowe oraz główni gracze instytucjonalni w państwie – dopiero muszą się wykształcić i stworzyć mechanizmy współdziałania oparte o coś innego niż czysty atawizm? To myślenie byłoby do jakiegoś stopnia uprawnione, gdyby nie problem z sektorem bankowym, który od 25 lat stosuje zasady skrajnie atawistyczne wobec społeczeństwa i ma się w najlepsze. W ogóle nie ma w bankach świadomości, że trzeba zmienić ogólną politykę podejścia do pieniądza i do klienta – nikt nie rozumie, że bez klientów – istnienie tych instytucji nie ma sensu, a jednak. Prawie wszystkie banki stoją w pierwszej linii instytucji upodlenia Polaków i depopulacji państwa – wystarczy popatrzeć na różnicę pomiędzy kosztem kredytu a ceną depozytu. To przy praktycznie zerowej inflacji. Niestety takich kwestii jest o wiele więcej, w zasadzie setki – wystarczy prześledzić to w jaki sposób uzyskuje się w Polsce potwierdzenie patentowe dla swojego wynalazku. Ewentualnie może ktoś z państwa próbował zarejestrować statek powietrzny?

Potrzebujemy obudować wiarygodność państwa, tak naprawdę budując je na nowo – potrzebujemy pełnej sanacji. Nowego podejścia, nowych ludzi, nowych przepisów, nowych zasad. Wszystko musi się zmienić, albo nie zmieni się nic. Uwaga, nikt nie powiedział że nie będzie w tym elementu ryzyka, jednakże czy my nie ryzykujemy na co dzień na tym nędznym padole łez zmarnowania sobie życia? Jeżeli przez 25 lat na gruzach prawie pół wieku stabilizacji udało się nam stworzyć system, w którym 5% społeczeństwa ma się super-świetnie, około 15% ma się bardzo dobrze lub dobrze, a reszta żyje od pierwszego do pierwszego – ewentualnie chce stąd uciec, to znaczy się że można te wskaźniki poprawić jeżeli tylko zmieni się zasady na – uwaga słowo klucz – solidarne! Właśnie tego potrzebujemy – solidarności społecznej, ekonomicznej, patriotycznej, na każdej płaszczyźnie życia. Tego zabrakło w realiach neoliberalnego ludobójstwa, gdzie pierwszy milion trzeba było ukraść, a najlepszym rodzajem polityki był brak polityki.

Szkoda, że Marszałek nie żyje!

4 thoughts on “Trzeba odbudować wiarygodność państwa

  • 17 czerwca 2014 o 15:12
    Permalink

    Nie da się odbudować wiarygodności podmiotu, który istnieje tylko na papierze

    Odpowiedz
  • 17 czerwca 2014 o 16:51
    Permalink

    Oni, na użytek tzw.motłochu,wprowadzili termin
    “pąństwo prawa”…który znaczył już w owym czasie
    pogardę i kpinę z Narodu. 1989r.jesień.
    Równocześnie z lansowanym hasłem – wytrychem likwidując komórki PG(przestępstwa
    gospodarcze), przy WUSW(Wojewódzki Urząd Spraw
    Wewnętrznych), (nie wszyscy znają, pamiętają ówczesne
    skróty, i jednostki organizacyjne),szeroko otworzyli
    wrota dla masowego uwłaszczania się, kradz…tzn.
    prywatyzacji majątku narodowego.Już można, nic
    nie musimy udawać.Hulaj dusza, piekła nie ma…
    Termin solidarni/ność, bardzo szybko stracił
    na znaczeniu, stał się wyświechtanym, nic nie
    znaczącym frazesem, i tak to trwa w najlepsze do
    dziś, a może i do jutra, bez nadziei na …

    Odpowiedz
  • 17 czerwca 2014 o 18:48
    Permalink

    …Pozbawiona samodzielnej polityki zagranicznej, z gospodarką sukcesywnie redukowaną do podwykonawstwa, zdemontowaną armią, społeczeństwem bombardowanym ideologią permisywizmu oraz ilustrującą go spornografizowaną „rozrywką” i „reklamą”, drenowana rosnącą emigracją, z młodzieżą obracaną w coraz gorszych matołów przez kolejne niewydarzone reformy edukacyjne – Polska wydaje się skazana na powolne zgnicie. Najgorsze zaś, że w społeczeństwie towarzyszy temu zrezygnowane lub aprobatywne poczucie stabilizacji: przeświadczenie, że tak ma być, a w każdym razie nie ma żadnej alternatywy. Obóz zdrady narodowej tryumfuje, jego prominenci wykrzywiają nalane gęby do kamer w uśmiechu sytych, nażartych małp. Nikt nie podejmuje kontestacji, bo uboższych całkowicie pochłania walka o chleb, a zamożniejszych walka o modniejsze gadżety…

    Powrót do pozytywizmu.

    http://www.mysl-polska.pl/node/113

    Odpowiedz
  • 17 czerwca 2014 o 21:23
    Permalink

    Autor pisze: “Trzeba odbudować wiarygodność państwa wobec ?”
    Dla kogo i po co?
    Po co to robić?
    Dla ELIT to państwo jest dobre.
    Im ono wystarczy.
    Armii mamy wystarczająco dużo, żeby razem z policją obroniła te ELITY przed RUCHAWKAMI motłochu.
    I to wystarczy.
    Po co jakieś napinanie mięśni i zwojów mózgowych?
    Jest dobrze.
    Jest nawet bardzo dobrze, a Premier III RP i jego aktualny Minister od Spraw Wewnętrznych są najlepsi na świecie …
    Lekarze nas wyleczą, o ile jest to zgodne z ich sumieniem.
    Bóg wszystkich przyjmie.
    Amen.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.