Ogólna, Technologia

Odblaskiem po oczach

 Wszyscy kierowcy, którym zdarzyło się jechać w nocy po nieoświetlonych drogach niejednokrotnie drętwieli, kiedy niemal w ostatniej chwili pod prawie samą maską wyrastały zjawy pieszych, problem ten nasila się zwłaszcza poza okresem letnim kiedy rzeczywistość staje się deszczowa i szaro-bura, a pobocza polskich dróg pozostają nieoświetlone.

Prawo o ruchu drogowym nakłada obowiązek noszenia przez dzieci do 15 roku życia znajdujące się po zmroku na drodze widocznych elementów odblaskowych, to z pewnością ruch w dobrym kierunku tylko czy to wystarczy?

Problem jest istotny zwłaszcza poza terenem zabudowanym, wielu pieszych nie ma świadomości, że kierowca samochodu widocznego dla pieszego nawet z kilku kilometrów, pieszego zobaczy dopiero kiedy dystans będzie wynosił ok 20-30 metrów – przeciętne światła mijania maja zasięg 40-50 metrów, w przypadku kiedy samochód będzie jechał z prędkością 50 km na godzinę kierujący będzie miał około 2 sekundy na reakcje, czy zdąży ominąć pieszego?

Prawdopodobnie tak, gorzej będzie kiedy będzie jechał z prędkością 100 km na godzinę, pieszy będzie martwy a to, że prędkość była wyższa niż dozwolona będzie pewnie wpisane jako przyczyna wypadku, oczywiście będzie to prawda ale nie będzie to jedyna przyczyna.

Nie jest tajemnicą, że w kiepskich warunkach atmosferycznych mijające się samochody często się oślepiają wzajemnie, zwłaszcza kiedy jakiś domorosły fan „wiejskiego tuningu” zaopatrzy nieprzystosowane do tego reflektory w żarówki „ksenonowe”, światła nagminnie są źle ustawione a wielkim przegranym takiego stanu rzeczy jest życie pieszego.

Warto zauważyć, że kiedy założymy odblask to będziemy widoczni już ze stu kilkudziesięciu metrów a kiedy samochód będzie miał włączone tzw. „długie światła” to odległość to wzrośnie nawet do kilometra. Najciekawsze jest to, że osoby, które mają największa szanse stać się ofiarami takiego wypadku z niezrozumiałych przyczyn unikają wszelkich odblasków jak „diabeł święconej wody”, tłumy ludzi wracających np. z wieczornych mszy, wyłaniają się jak zjawy w swoich ciemnych odświętnych ubraniach. O nieszczęście naprawdę łatwo a sam fakt wcześniejszego pojednania z Bogiem rodzin pewnie nie pocieszy.

Należy bezwzględnie doprowadzić do obowiązkowego noszenia elementów odblaskowych czy wręcz całych kamizelek dla osób poruszających się wzdłuż nieoświetlonych dróg po zmroku. Nie wolno pominąć faktu, że niemal połowa wypadków śmiertelnych na drogach ma miejsce po zmierzchu, a ruch w tym czasie jest wielokrotnie mniejszy. Koszty odblasków są iluzoryczne a jeśli nawet by były zbyt wysokie, bez większego problemu powinno się udać, przekonać zarówno firmy ubezpieczeniowe jak i innych sponsorów, aby dofinansować jakąś partie takich elementów również dla osób dorosłych.

Pomijając kwestie prawa należy włączyć do promowania takich rozwiązań wszelkie instytucje, które maja wpływ na ludzi i ich przekaz jest poważnie traktowany. Nieocenioną pomoc mógłby nieść np. Kościół dominujący (i inne) przekonując swoich wiernych, często uczestniczących w wieczornych nabożeństwach do „upiększenia” odzieży odblaskami, bo choć zdecydowanie można uznać, że mimo takie elementy odblaskowe nie są ostatnim krzykiem mody, ale skutecznie ratują życie!

Swoje do zrobienia może mieć też samorząd – kamizelki nie są drogie, należy je propagować wśród mieszkańców, a aktywne używanie przez władze i pracowników samorządowych – może stać się zaczynem mody, chociaż w naszych warunkach raczej stygmatyzacji, bo człowiek w kamizelce odblaskowej – kojarzy się z pracownikiem drogowym. Stąd trzeba zmieniać mentalność – edukować, informować, nakłaniać. Głupi kawałek jaskrawego materiału może uratować komuś życie, oszczędzić od kalectwa i zdrowotnych komplikacji.

Stanem idealnym jest oczywiście – oświetlone pobocze z wydzielonym chodnikiem, dobrze pomalowaną jezdnią z liniami krańcowymi i elementami oddziałującymi na koło z informacją o przekroczeniu skrajni. Gminy nie powinny na tym oszczędzać, skandaliczny stan dróg nie może być wytłumaczeniem do oszczędzania na oznakowaniu.

W tych częściach kraju, gdzie zdarza się coś jeszcze komuś hodować, oczywiście warto pomyśleć o jakichś łatwo rozpoznawalnych elementach dla dużych zwierząt np. w formie klipsów odblaskowych, czy nawet czymkolwiek zawiązanym w widocznym miejscu. Naprawdę wieczorne zderzenie z krową – pomijając już nawet aspekt moralny (coś strasznego zabić lub okaleczyć tak sympatyczne zwierzę) – może się skończyć tragedią.

2 komentarze

  1. Całość opisana przez Autora się zgadza. Dodam jeszcze, że całkiem spora część kierowców włącza migacz w chwili skrętu w lewo/prawo, zamiast znacznie wcześniej i to jest równie niebezpieczne.

  2. Mrzonki i tyle ,chociaż autor ma rację . Tyle tylko ,że pomimo obowiązku poruszania się po drogach , poza terenem zabudowanym , przeciwnie do ruchu pojazdów, noszenia elementów odblaskowych itp. Nieliczne jednostki się tak zachowują. Nie wiem czy w szkołach i z ambony nie można o tym przypominać ? Tyle że kapłan ma inne cele niż bezpieczeństwo swoich owieczek , a nauczyciel(ka) ma program do realizacji i gdzieś tylko w tym wszystkim ginie człowiek

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.