Polityka

Odbiorą nam fundusze unijne?

 Odbiorą nam fundusze unijne? W ogóle trzeba się zapytać, czy po 2020 roku, jeszcze będzie istniała jakaś Unia? Zwłaszcza w tym rozumieniu transferowym jak dotychczas. Model polityki spójności, na którą jest przeznaczona mniej więcej jedna trzecia środków budżetu Unii Europejskiej, stopniowo się wyczerpuje. Nie dlatego, ponieważ w krajach biednych zapanowała powszechna szczęśliwość. W zasadzie dopiero liznęliśmy infrastrukturę, a część wybudowanej okazała się niewystarczająca dla naszych potrzeb (autostrady, kolej, urządzenia inżynierii wodnej i inne). Problemem jest pojawienie się nowych wyzwań w starych krajach unijnych, jak również nowych wyzwań dla całej Unii.

Podstawowym problemem Unii Europejskiej jest wyłączenie z rynku znacznej części społeczeństw krajów Południa. Dotyczy to milionów ludzi głównie w Hiszpanii, Grecji, Włoszech, którzy nie pracują, nie uczą się, nie zdobywają doświadczenia życiowego, a ich konsumpcja opiera się na dochodach rodziców i wcześniejszych pokoleń. Bez rozwiązania tego problemu, nie ma w ogóle mowy o tym, żeby dalsze istnienie Unii Europejskiej w obecnym formacie funkcjonalnym było możliwe. Ponieważ nabrzmiewający problem rozsadzi Europę i to szybciej, niż się nam wszystkim wydaje. Problemy społeczne przenoszą się na politykę, a ta oddziałuje na ekonomię. Skutki są porażające, będą się nasilać. 

Nie bez znaczenia w nurcie społecznym jest problem polityki wobec przybywających do Unii imigrantów i nielegalnych imigrantów. Dotychczasowe modele pomocy społecznej na Zachodzie są bardzo kosztowne, a koszty ekonomiczne przenoszą się na koszty polityczne. Ponieważ utrzymanie olbrzymiej ilości ludzi na świadczeniach pomocowych po prostu dużo kosztuje. Budowane na tym tle oburzenie opinii publicznej już doprowadziło do Brexitu. Rosną siły polityczne, opowiadające się przeciwko migrantom, to może spowodować szukanie pieniędzy, tam gdzie można je zabrać – pod każdym pozorem. Rządy zachodnie nie zabiorą pieniędzy na pomoc socjalną dla migrantów i ich potomków, ponieważ boją się poprawności politycznej, natomiast ograniczenie środków pomocowych dla biedniejszych krajów unijnych, które są bezlitośnie eksploatowane przez ich biznes – nie będzie problemem. Zwłaszcza jak dorobi się do tego ideologię.

Drugim generalnym problemem jaki został wywołany w związku ze zmianami geopolitycznymi, wynikającymi z nowego paradygmatu polityki amerykańskiej i europejskich lęków przed Bliskim Wschodem i Rosją – to problem polityki obronnej. To wielkie wyzwanie i szansa dla Europy. Mowa o wspólnych zakupach sprzętu wojskowego, organizacji sił zdolnych do działań w zakresie bezpieczeństwa, wywiadu i całej infrastruktury logistycznej, jakiej potrzeba dla wsparcia działań wojskowych Unii Europejskiej. 

W praktyce wymusza to zmodyfikowanie koncepcji redystrybucji środków unijnych, dwa dotychczasowe największe strumienie – pomoc na rzecz spójności oraz pomoc dla rolnictwa,  to największe obciążenia dla budżetu Unii Europejskiej. Nie ma wzrostu gospodarczego, a na nowe podatki nikt się łatwo nie zgodzi. Oznacza to, że trzeba będzie przekierować środki – na inne formy alokacji. Jest to proces naturalny i nie można się jemu dziwić. Przykładowo, czy w ogóle jest normalne to, że bardziej wspieramy rolnictwo, niż inwestycje w Badania i Rozwój? Jeżeli Unia Europejska chce zachować swoją supremację przemysłowo-technologiczną, musi inwestować w badania. Rolnictwo nie jest najważniejszą dziedziną gospodarki w znaczeniu generowania dochodu, jednakże ze względów politycznych jak i bezpieczeństwa żywnościowego Unii – nie będzie tutaj ani cięć, ani zmiany koncepcji. Przynajmniej w krajach prawdziwego Zachodu. Nieco inaczej może być z rolnikami w krajach Europy Środkowej, którzy o czym trzeba pamiętać i tak są traktowani gorzej. Jednak, to właśnie polityka spójności – mająca łącznie budżet na około 350 mld Euro, jest naturalnym zasobem, na którym można oszczędzić. 

Jak wchodziliśmy do Unii, otwarcie naszego rynku uzasadniano logiką działania całej Unii. Elementem tej logiki były trzy podstawowe wolności przepływów: kapitałów, towarów i usług oraz ludzi-pracy (pracowników). Ponieważ kraje wchodzące były na słabszej pozycji, zdecydowano o stworzeniu polityki spójności, mającej w istocie charakter kompensacyjny. Podobnie działają fundusze norweskie i szwajcarskie, gdzie kraje te w zamian za przywilej dostępu do unijnego rynku, przekazują dla biedniejszych krajów unijnych środki pomocowe. Nie robią tego jednak dlatego, bo mamy piękne oczy, ale dlatego ponieważ tak się umówiły z Komisją Europejską, na zasadzie „coś za coś”. 

Jeżeli mielibyśmy stracić lub mieć ograniczone te wszystkie fundusze, będziemy w sytuacji w której trzeba będzie pomyśleć o nowym paradygmacie rozwoju. Ponieważ sytuacja, w której istotnie pompujemy swoją rzeczywistość unijnym wsparciem zostanie zmarginalizowana. Największym zagrożeniem jest tutaj stworzenie osobnego budżetu dla Strefy Euro. Ponieważ to państwa mające Euro, są największymi płatnikami netto do unijnego budżetu. Podział środków jest czymś naturalnym. 

Kwestią istotną jest to, w jaki sposób będziemy domagać się wprowadzenia mechanizmu kompensacji. Nasza gospodarka jest istotnie uzależniona od działania wielkich korporacji, które transferują zyski do central na zachodzie. Opowiadanie bajek o dumpingu socjalnym w Europie  jest po prostu niegodziwością. Chyba, że o czymś nie wiemy i ktoś nam celowo nisko płaci i ogranicza i tak głodowe emerytury?

System europejski się zmienia, w naszym interesie jest dostosowanie się do tych zmian, jeżeli strumienie pieniędzy europejskich będą przekierowane, to trzeba umieć się do tego dostosować.

6 komentarzy

  1. Realnie zrobili nas w ciula, jak zwykle nas wykorzystali przemienili całą naszą gospodarkę i nas podporządkowali uzależniając a teraz odmawiają nawet tych groszy co nam dawali na inwestycje. Polska powinna to przemyśleć.

  2. Odpowiedź na tytułowe pytanie: “Odbiorą nam fundusze unijne” jest proste.

    TAK, odbiorą i to na nasze życzenie.

    Zatem nie CZY, tylko KIEDY?

    I musimy z tym jakoś żyć.

  3. Nic nie dzieje się przypadkiem. Polacy powinni wiedzieć, że celem UE, (tej starej złożonej z kilku kolonialnych państw) jest utrzymanie swoich wpływów i dominacji gospodarczej nad pozostałymi państwami, które będą utrzymywane w stanie zniewolenia i podporządkowania gospodarczego. Dlatego m.in. przejęto i zniszczono nasz przemysł. Dawna inwestycja zachodu w Solidarność i Kościół już im się zwróciła, a teraz chodzi tylko o to, aby utrzymać status quo. Temu będzie służyć podtrzymywanie na respiratorze, czyli pomoc doraźna na niby rozwój, ale taki jaki będzie odpowiadał kolonistom, no i manipulacja świadomością poprzez ośrodki wpływu. A jak mamy się bronić przed tą agresją skoro nasze służby od 30 lat są rozbijane i słabe? “W polskich służbach specjalnych premiowane są oportunizm, lizusostwo i nieróbstwo. W efekcie są one martwe albo w stanie śmierci klinicznej. Od 15 lat mamy nieskuteczne służby specjalne — taką druzgocącą diagnozę stawia w rozmowie z Onetem były szef Agencji Wywiadu płk Grzegorz Małecki.” http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/grzegorz-malecki-nie-jestesmy-gotowi-na-obrone-przed-terrorystami/wc77wj9. 30.05.2017. Jeżeli taka jest prawda, to nic dobrego nas nie czeka. Inna sprawa, że były szef Wywiadu, takim wywiadem szkodzi Polsce i naszym służbom. Smutne, do czego polityka styropianowa doprowadziła.

  4. A jak mamy się bronić przed tą agresją skoro nasze służby od 30 lat są rozbijane i słabe? “ 🙂
    Nie mamy ,nie mieliśmy tyle szczęścia co Rosjanie,fakt ‘wierchuszka”
    służb radzieckich już za Gorbaczowa chodziła na euroatlantyckim
    pasku – był na szczęście szczebel średni i doły,myślące kategoriami
    rosyjskiej racji stanu i to oni po 2000ym przejęli władzę,”KGB-GRU” z pożytkiem dla Rosji i Rosjan. W drugiej połowie 80’ , PRLowskie służby(?)
    już zdecydowanie przewerbowane pracowały na konto nowego suwerena …

    • A ostateczny kres prawdopodobnie położyła weryfikacja na koniec PRL. Ale mam nadzieję, że u wielu nowych przyjętych po 90-tym roku zostało choć trochę patriotyzmu i chęci służenia ludowi. No chyba, że służą teraz “jaśnie państwu”, jak w II RP. Gdyby im politycy nie przeszkadzali oraz sami ich szefowie, to może udałoby się odbudować potęgę, którą podobno byliśmy wcześniej w PRL. Chyba Zacharski, czy to Siemiątkowski (nie jestem pewien) w jakimś wywiadzie, czy książce podawał, że nasz wywiad był klasyfikowany jako jeden z czterech najlepszych na świecie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.