Paradygmat rozwoju

Oczekujemy nieoczekiwanego pamiętając że zanim będzie dobrze najpierw musi być gorzej

 Jesteśmy w sytuacji, w której już oczekujemy czegoś nieoczekiwanego, pamiętając, że zanim będzie dobrze najpierw musi być gorzej. Jest to sytuacja, co najmniej dziwna, wręcz niespotykana w tym znaczeniu, że nigdy jeszcze nie było tak, żeby 36 mln ludzi oczekiwało na zmianę, której kierunku nie znają. Oczekiwanie nieoczekiwanego jest niesłychanie łatwe, ponieważ cokolwiek, może posłużyć za nowy – przecież nieoczekiwany wymiar rzeczywistości.

Mniej więcej tak wygląda umowa społeczna po ostatnich wyborach. Ludzie nie wiedzą, czego oczekiwać po nowej władzy, jednak z doświadczenia każdy czuje, że zanim będzie dobrze, najpierw musi być gorzej. To się nazywa zgoda elektoratu na reformy i ponoszenie związanych z tym faktem obciążeń, transformacja zawsze kosztuje, – jeżeli ludzie godzą się na ponoszenie kosztów, to tylko na początku dając kredyt nowej władzy. Potem już jest gorzej, bo z czasem każdy chce i oczekuje, żeby sytuacja uległa poprawie.

Niestety nowa władza ma misję zupełnie dalej idącą niż zwykła chęć poprawy sytuacji ogólnej, w której każdemu byłoby w jakiejś mierze lepiej, albo przynajmniej każdy miałby na to szanse. Nowa władza będzie myśleć kategoriami „wielkości kraju”, a w tym celu będzie budować zupełnie nową, kolejną numerowaną Rzeczpospolitą. Na tym polega to nieoczekiwanie, bo generalnie nikt tego nie oczekuje, ludzie patrzą na rzeczywistość z perspektywy wielkości telewizora, ewentualnie wieku swojego samochodu. Myślenie w kategoriach wspólnoty i np. satysfakcja indywidualna z otwarcia nowego gazoportu – to abstrakcja, zwłaszcza że np. ta inwestycja może przyczynić się do wzrostu przeciętnych cen gazu.

Istnieje poważne ryzyko, wręcz jest to prawie pewne, że nowa władza zmarnuje swój czas na tworzenie podstaw pod zmianę generalną, której nikt poza ludźmi myślącymi w kategoriach mesjanistyczno-jagiellońskich nie będzie rozumiał. Zamiast wykorzystać zaufanie opinii publicznej do przeprowadzenia kilku trudnych i co najmniej dwóch lub trzech ekstremalnie trudnych reform, bez których za jakieś dziesięć lat znowu będziemy potrzebowali czegoś na kształt „terapii szokowej” i kolejnej wersji ludobójczej transformacji, albowiem w warunkach paradygmatu gospodarki kapitalistycznej, opartej na neoliberalnym błędzie ZAWSZE zanim będzie dobrze najpierw musi być gorzej, przy czym wcale nie jest powiedziane, że to dobrze, które następuje w okresie przyszłym, to nie jest tak jak ze słynną kozą i zatłoczonej izbie, do której gospodarz ją wprowadza tylko po to, żeby poczuć ulgę jak ją po jakimś czasie wyprowadzi. Na marginesie oczywiście, można powiedzieć panu Tuskowi, że „ciepłą wodę” to mieliśmy już za Gierka!

W efekcie przybędzie nam pomników tragicznie zmarłej rodziny prezydenckiej, przybędzie nam rond, ulic, placów i innego rodzaju miejsc pamięci, odbędą się piękne Msze celebrujące kolejne otwarcia, będą odśpiewane patriotyczne śpiewy, wiele biało-czerwonych dumnie będzie powiewać na wietrze, będą dziesiątki mądrych odczytów, może nawet powstanie kilka-kilkanaście prac naukowych w temacie, będzie kilku magistrów, doktoraty, może i przybędzie habilitacja. Potem będzie kolejny dzień, potem kolejny, a potem będą znowu wybory. Na nich społeczeństwo znowu będzie decydować, czy pragnie rond i Mszy, czy też może, chociaż warto pomyśleć o czymś więcej, o czymś innym, np. o tym skąd wziąć więcej pieniędzy i względnie sprawiedliwie je podzielić pomiędzy wszystkich? Uwaga nikt nie mówi, że nowa władza nie ma takich zamiarów, problem polega na tym, że może nie zdążyć zacząć tego wprowadzać w życie, ponieważ celebrowanie nowej rzeczywistości, jako element budowy nowej rzeczywistości po prostu będzie wymagał zbyt wiele czasu.

Jeżeli zmarnujemy kolejne cztery lata, po ostatnich ośmiu, które niestety również nie „robiły szału”, to może nas spotkać poważne rozczarowanie, co do zawartości wspólnego kociołka, albowiem nie przybywa w nim ze względu na magię lub modlitwę. Oczywiście, ta druga na pewno nie zaszkodzi, jednak nie można się koncentrować tylko na tym, co by się chciało. Rzeczywistość trzeba przyjmować taką, jaką ona jest, robiąc jeszcze rezerwę na stany nieustalone, błędy i możliwe marnotrawstwo.

W naszej sytuacji dzisiaj, trzeba mieć świadomość, że jutro też będzie dzień. Nie da się żyć samymi marzeniami o wielkości! W naszym przypadku później, może być jeszcze gorzej i chyba o to się rozchodzi. Tylko, że decyzje zostały już podjęte.

4 komentarze

  1. Jestem ciekaw jaka dla ciebie jest różnica gdy ograbia cię polski czy holenderski kapitalista,polski czy niemiecki bank?

  2. @jerzyjj
    nie wiem, czy z uwage na olbrzymia i drugocaca manipulacje glownie kk ludzie zdaja sobie sprawe z tego, ze przez “solidarnosc” obalono caly sytem spoleczno-polityczny, za tym tez wlasnosc srodkow
    produkcji = prywatyzacja wszystkiego, co sie tylko da.Obecna sytuacja jest tego rezultatem a nie “wina rzadu, ktory nie umie lub nie chce dobrze rzadzic …”, jak sie to glosi.
    Rzad = krawiec kraje jak mu materii staje” !!!
    Z obaleniem poprzedniego systemu obalono epokalne zdobycze rewolucji francuskiej: wolnosc, rownosc, bratetstwo i z tych pryncypii wynikajacych demokratycznych praw, dlatego obecna sytuacja odbierana jest jako niezwykle zla i nawet tragiczna, wyraza niepowetowany zal i zlosc za utrata istniejacego porzadku prawno-spolecznego…. Winienie tego czy tamtego rzadu, za to , ze porusza sie w przez ludzi wybranym systemie jest niedorzeczne !
    Albo sie nie obala demokracji albo sie ja obala i tym przywraca sie stare formy bytowania od kapitalizmu przez feudalizm az do atawizmu , wlasnie do tych archaicznych form zmierzaja ludzie, ktorzy nie widza lub nie chca widziec zwiazku przyczynowo-skutkowego, pomiedzy obecnie zaistniala sytuacja a tym, dokad chciano dotrzec lapiac sie uporczywie kk, firmacji z epoki feudalnej …wlasnie pomalu zaczyna feudalizm obejmowac ster …czy nie ma na to swiadomosci klasowej w Polsce ????

  3. Tylko nie “to’ o czym pisze autor w końcowych akapitach,
    mamy przesyt, jesteśmy(już) uczuleni jako Naród na
    “pielęgnowanie szajby”, i kult jednostki – JP II,tyz !

    Ps.Przypominam (sobie) mowę Leszka B. z przed 26 lat,
    kiedy to wspominał o trudnościach(okres przejściowy,
    około 1/2 roku)potem będzie zdecydowanie lepiej…
    i BYŁO,JEST LEPIEJ lecz tylko tym którzy uprzednio zapoznali się(mieli taką ‘możliwość”) z lokalizacją co smakowitszych kąsków ciasta ,nim zgasło światło…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.