Polityka

W oczekiwaniu na expose Prezes Rady Ministrów Ewy Kopacz

 W oczekiwaniu na expose Prezes Rady Ministrów pani Ewy Kopacz, wielu a nawet zbyt wielu bardzo głęboko się pogubiło. Kilku poszło „o most” za daleko. Co najmniej dwóch może trzech wręcz przeszarżowało. Tymczasem ta pani jeszcze nic nie zrobiła, co wymagałoby podsumowania – pojedyncze decyzje mają charakter sygnalny.

Pięknie rozbudowano oczekiwania, wielu oczekuje na gruszki na wierzbie, chyba wszyscy pragnęliby usłyszeć „coś nowego”, z wyjątkiem opozycji i co najmniej jednego członka rządu, którzy chcieliby zając miejsce pani Kopacz.

Śmiało, uwolnijmy wodze fantazji, – czego byśmy sobie życzyli od nowego-starego rządu, z panią ex-marszałek, jako panią premier? Mówią o kwestiach socjalnych? O wsparciu dla rodzin wielodzietnych? O konieczności głębokiej reformy służby zdrowia? Proszę śmiało, ale zarazem uczciwie robiąc bilans – po stronie kosztów, tych wszystkich życzeń. Niestety nie ma nic za darmo i to, że życzenia się materializują, wynika właśnie z tego, że budżet jest równoważony! Jeżeli dodamy zbyt wiele elementów po stronie wydatków, – o co naprawdę jest nie trudno, to bardzo szybko obudzimy się w nowych realiach.

Podstawowym problemem nowej pani premier są dochody budżetu państwa, przy tej skali pożerania przez sektor publiczny dochodu narodowego. Generalnie nie jest dobrze, ale można społeczeństwo jeszcze trochę opodatkować, zwłaszcza tą bogatszą jego część, której wprowadzono tyle liberalnych ułatwień i ulg!

Byłoby czymś przełomowym, gdyby pani premier powiedziała, że np. mamy co roku mieć budżet zrównoważony, tzn. nie możemy wydawać więcej niż zarabiamy – i dochodzimy do tego w ciągu 10 lat, tnąc wydatki i na początek mniej zadłużając się. Ciekawe ile głosów po takim oświadczeniu zyskałaby pani premier? Oszczędzanie? Netto? Do tej pory załatwiał to wzrost gospodarczy, jednakże proszę państwa w warunkach deflacji – a jest to pierwszy od lat budżet w warunkach deflacji, – jeżeli będziemy mieli jakikolwiek wzrost realny, to naprawdę będzie sukces i można go przeznaczyć na spłatę zadłużenia. To jest największy problem. Musimy jak najszybciej zejść z długiem publicznym do poziomu, który nie będzie budził zaniepokojenia Komisji Europejskiej i spokojnie będziemy mogli przyjąć z Frankfurtu wagony z Euro!

W ten właśnie sposób pani premier może osiągnąć w jednym, trzy niesłychanie ważne cele – po pierwsze oddłużyć państwo, po drugie przyczynić się do przyjęcia wspólnej waluty Euro i uzyskać korzyści z tego wynikające, a po trzecie wzmocnić bezpieczeństwo państwa poprzez członkostwo w unii walutowej.

Prawdopodobnie to byłoby bardzo dużo już, jeżeli chodzi o oczekiwania wobec pani premier. Czy to byłoby możliwe? Czy tej pani starczyłoby odwagi na rzeczywiste i realne postawienie przed ludźmi spraw? W konsekwencji – cięcie najlepiej uposażonym z funduszy publicznych? Na pewno grupy uprzywilejowane nie byłyby zadowolone, jednakże jak długo mamy kontynuować fikcję, w której utrzymanie przywilejów rozwala finanse publiczne i kosztuje głodowe renty i koszmarne podatki dla wszystkich? Uwaga, – jeżeli w ostateczności wyjdzie, że wszyscy powinniśmy mieć po równo, to nie będzie żaden socjalizm, po prostu państwo będzie miało tak mało, że będzie w stanie tylko i wyłącznie wypłacać najniższe świadczenia. Jak wówczas uzasadnić przywileje emerytalne? Trzeba o tym myśleć już dzisiaj, zwłaszcza dlatego, ponieważ złotówka oszczędzona dzisiaj oznacza kilka złotych oszczędzone w przyszłości z tytułu odsetek.

Jesteśmy biednym krajem, biednych ludzi – nie ma szału w Rzeczpospolitej! Czasy, kiedy można było próbować zębami złoto z „czerwonych złotych” z inicjałami Zygmunta Augusta – to zamierzchła przeszłość. Sny o potędze, o rozdawnictwie – to jedna wielka fikcja i oszustwo. Wszystkie obietnice polityków opierają się na ucieczce do przodu, ewentualnie wprost na zadłużaniu wszystkich, kosztem aktualnie uprzywilejowanych. To się musi skończyć, jak będzie przyrastało – wówczas można dzielić! Jeżeli nie przyrasta, a wchodzimy właśnie w okres, w którym stosunkowo długo może nie przyrastać – to nie ma, czego dzielić, chyba tylko dodatkowe podatki.

Z nadzieją i z otwartością, życząc pani premier wszystkiego najlepszego – oczekujemy jej expose. Przy czym – nikt tu nie oczekuje cudu, cud jest niemożliwy. Ciągle walczymy o przetrwanie, a nie o to żeby było lepiej – to smutne, ale tak tutaj jest.

Życzmy sobie natomiast tylko jednego – jak najmniej powrotu do problematycznej przeszłości, jak najmniej spraw nas nie dotyczących i na które nie mamy wpływu!

One Comment

  1. Biorąc pod uwage, kto jej to pisał nie ma po co ani tego słuchać ani tolerować – ci skompromitowani ludzie powinni odejść natychmiast

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.