Wojskowość

Obrona Terytorialna musi być subsydiarna wobec armii zawodowej

 Wszelkie koncepcje dotyczące Obrony Terytorialnej w Polsce muszą w swoim centrum, zgadzać się w jednej wspólnej istocie – muszą uznawać subsydiarność Obrony Terytorialnej wobec armii zawodowej. Inne myślenie o Obronie Terytorialnej jako o gwardii narodowej lub czymś w rodzaju pospolitego ruszenia jest bezwzględnie szkodliwe dla samej idei Obrony Terytorialnej, która żeby w ogóle mogła zaistnieć musi być ściśle postrzegana jako część wielkiej idei obrony narodowej, której gestorem jest i pozostanie armia zawodowa.

Nie ulega wątpliwości, że Obrona Terytorialna powinna istnieć, być może powinna być ona nawet masowa – jeżeli będą takie uzasadnione potrzeby strategiczne, a wszystko na to wskazuje, że mogą takie wystąpić. Jednakże Obrona Terytorialna musi być podporządkowana jednej i tej samej zasadzie – każdy grosz wydany na Obronę Terytorialną (z wyjątkiem pieniędzy na łączność), ma być pieniądzem, którego armia zawodowa już nie potrzebuje na zasadzie alternatywy. To znaczy nie można wydawać pieniędzy, których potrzebuje armia zawodowa np. na nowoczesne uzbrojenie, na ładnie wyglądające na papierze wirtualne jednostki Obrony Terytorialnej. Ponieważ tych pieniędzy nie ma zbyt wiele, muszą być one wydatkowane w taki sposób, żeby zawsze służyć do wzmocnienia armii zawodowej w taki sposób, jak to będzie uznane za potrzebne.

Uzbrojenie i generalne wyposażenie dla Obrony Terytorialnej można zdobywać z trzech głównych źródeł – po pierwsze ze stanów schodzących z wyposażenia armii zawodowej, po drugie z wyposażenia innych formacji bezpieczeństwa i porządku oraz z nadwyżek sojuszników. Jedynie środki łączności należy mieć dokładnie takie same jak armia zawodowa (chodzi o kompatybilność), co musi kosztować, ale bez łączności nie ma mowy w ogóle dzisiaj o prowadzeniu walki. Taką politykę wyposażania można wspierać w kwestiach krytycznych zakupami uzbrojenia lub wyposażenia kluczowego, którego pojawienie się w formacjach uzbrojonych i wyekwipowanych w sprzęt z demobilu – znacząco podniosłoby zdolności np. informacyjne lub przeciwpancerne takiej formacji. To można zrobić zawsze, to kwestia decyzji politycznych, zwłaszcza jakby się oszczędziło pieniądze na jakichś innych mniej potrzebnych wydatkach, jednakże zasadą Obrony Terytorialnej powinno być wyposażenie w to, co schodzi z własnej armii.

Nie ulega wątpliwości, że taka polityka wpłynęłaby zdecydowanie negatywnie na zdolności wojskowe tak rozumianej Obrony Terytorialnej, jednakże lepsza jest taka Obrona Terytorialna niż żadna! Przy czym o czym trzeba pamiętać, paliwo wszędzie kosztuje tyle samo. Jednakże pewnych kosztów w ogóle nie da się uniknąć, to jest po prostu niemożliwe jeżeli się myśli o obronności, a w prezentowanym podejściu – eliminuje się komponent konkurowania Obrony Terytorialnej o pieniądze z MON-u.

Prawdopodobnie to jest właśnie główny klucz do niechęci wojskowych do tworzenia tego typu struktur. Jeżeli powierzylibyśmy organizację i utrzymanie jednostek Obrony Terytorialnej samorządom, to problem konkurowania o te same pieniądze co ma MON by zniknął, zwłaszcza jeżeli byśmy zadeklarowali, że pieniądze na te nowe zadania samorządów mają pochodzić z ich dochodów własnych.

W takim pozycjonowaniu Obrony Terytorialnej, z czasem powstałaby w kraju sieć jednostek, które w miarę obrastania w sprzęt i wyposażenie, byłyby w stanie osiągać wyższą potencjalną wartość bojową. Do tego byłaby potrzeba przygotowania odpowiednich schematów, które byłyby realizowane w terenie, oczywiście pod nadzorem profesjonalnych oficerów z szerokim wykorzystaniem kadr w stanie spoczynku – wszystko na zasadzie dobrowolności i chęci. Bez żadnego przymusu z tym wyjątkiem, że ten kto nie chciałby się zaangażować w działalność Obrony Terytorialnej lub Obrony Cywilnej, płaciłby większy podatek dochodowy od dochodów osób fizycznych o np. 1 lub 2 %, które przechodziłyby dla samorządów w ramach ich udziału w podatkach. Ponieważ płaciliby wszyscy – i kobiety (dla których jest wiele zajęć w Obronie Cywilnej) i mężczyźni – to byłyby pieniądze umożliwiające finansowanie struktur i np. magazynowania podstawowego sprzętu i wyposażenia, finansowanie szkoleń itd. Jest niezmiernie ciekawych – co można byłoby osiągnąć w skali kraju, jeżeli podeszlibyśmy do takiej organizacji w sposób sieciowy i zgodnie z najnowszymi wzorcami zarządzania organizacjami.

Biorąc pod uwagę możliwości mobilizacyjne państwa, ilość samorządów szczebla podstawowego i pośredniego – można tutaj liczyć na około jeden milion rekrutów o ile oczywiście byłoby na tyle ochotników. Nie trzeba nawet rozważać, co to by oznaczało w praktyce dla możliwości wojskowych naszego państwa.

2 komentarze

  1. Szanowny Autorze! NIE ZGADZAM SIĘ z tezą Acana w tej materii!
    Tworzenie bytów równoległych to tworzenie bytów wirtualnych. Tworzenie stanowisk, kolejnej biurokracji a przede wszystkim wyciąganie pieniędzy z naszych kieszeni!
    Żadnej “obrony terytorialnej”! Dokończmy coś takiego co nazywa się “Obrona Cywilna”! Była – a może i jeszcze jest struktura, byli fachowcy, jest stosowne prawo itd…
    Po jaką ch… tworzyć coś kolejnego?
    Skupmy się na wyszkoleniu i doposażeniu tych oddziałów wojska jakie mamy, zlikwidujmy od zaraz przerosty generalsko-biurokratyczne i tym sposobem nie wyciągajmy pieniędzy z i tak pustej kieszeni społeczeństwa!!!

    Przypominam że w ciągu 25 lat tak zwanej “wolności” Polskie Wojsko podjęło DWIE słuszne decyzje = “Rosomak” i ostatni przetarg na helikoptery. Cała reszta, te “Gawrony”, F-16 “Nielot”, jakieś rakiety kupowane za astronomiczne sumy itd to wyrzucanie wagonami kasy!

    Wojna domowa na UPAdlinie pokazuje jak ważną sprawą jest artyleria, czołgi i wozy piechoty.

    Czy mamy odpowiednie i sprawne ilości “GRAD-ów”, haubic, armat? Czy mamy wystarczającą ilość T72? Czy mamy w końcu zakupioną amunicję do Leopardów?

    Nie bujajmy w obłokach!

    Pozdrawiam! 🙂

    DLA NIEZGADZAJĄCYCH SIĘ MAMY SPECJALNE KONTO, GDZIE TEŻ MOGĄ WPŁACAĆ ! WEB. JÓZ.

  2. Bardzo słuszne i potrzebne spostrzeżenia. Tworzymy OT i OC w naszej gminie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.