Polityka

Obiecywanie gruszek na wierzbie to standard kampanijny czyli „argument 67”

 Niestety wielu rozdaje obietnice, że jednym pociągnięciem pióra wydadzą ustawę o szczęściu, pomyślności i czymś jeszcze. To standardy kampanijne dobrze, że jeden z kandydatów o tym głośno przestrzega. Jest jednak problem systemowy – o ile wiadomo, że nikt nam tyle nie da ile kandydaci nam obiecają, to nie jest dobrze, jeżeli władza mówi w ogóle o unikaniu obietnic. Nie ma, bowiem bardziej fałszywej zasłony dla stanu spraw i ich prowadzenia niż poprzez przerzucanie odpowiedzialności za brak przeprowadzania reform na stany nieustalone.

Problemem jest obietnica pana Andrzeja Dudy, który publicznie zobowiązał się do odwrócenia reformy emerytalnej, poprzez obniżenie wieku emerytalnego z „67” do jak należy rozumieć, poprzedniej wielkości. Kwestia wieku emerytalnego „67” miała być fundamentem działania kampanijnego pana Andrzeja Dudy, atakowanie pana prezydenta Komorowskiego, za podpisanie reformy emerytalnej – w dodatku bez pogłębionej refleksji to było prawdziwe know how kampanii pana Dudy. Naprawdę bardzo istotny socjalnie i systemowo oręż, o zbicie którego stronie przeciwnej było bardzo trudno, a jedynym sposobem jest właśnie uderzenie w przysłowiowe gruszki na wierzbie.

Napotykamy tutaj jednak na dwa problemy, po pierwsze na problem wiarygodności mówcy. Po drugie na wagę problemu wśród innych spraw publicznych.

Problem wiarygodności pana Komorowskiego jest problemem w ogóle istotności jego kandydatury, albowiem ten człowiek dał przez ostatnie pięć lat świadectwo tego, jak rozumie państwo i swoją rolę w nim, jako prezydenta. Jeżeli dzisiaj ten człowiek jest w stanie powiedzieć do Narodu o niemożliwych do realizacji obietnicach innych kandydatów, to znaczy mniej więcej tyle, że uznaje bezalternatywność istniejącego systemu i istniejących – dokonanych, w tym także z jego udziałem czynności. Nie jest, bowiem prawdą, że państwo nie miało innego wyboru niż podwyższyć wszystkim i wyrównać wiek emerytalny. Co prawda jest to piękny przykład stosowania ideologii gender w praktyce (równość), to jednakże był możliwy niższy próg przejścia na np. 65 lat, jeżeli równolegle rozpoczęto by reformę przywilejów emerytalnych wybranych grup społecznych. Rząd z tego zrezygnował, zdecydował się na pogorszenie warunków życia znacznej części obywateli, a pan Komorowski to praktycznie bezrefleksyjnie podpisał.

Jednakże, co prawda to prawda, albowiem bardzo trudno będzie problem odkręcić, wręcz to należy uznać to za niemożliwe, a już na pewno nie odbędzie się to bez konsekwencji dla państwa w przypadku podjęcia takiej decyzji. Chyba jedynym sposobem na skuteczne i bezproblemowe cofnięcie tej reformy jest stworzenie warunków do dobrowolności, czyli zlikwidowanie progu przymusu emerytalnego z 67 na odpowiednio mniej – wedle dowolności. Jeżeli będzie temu towarzyszyło odpowiednie przeliczenie wielkości wypłacanych emerytur, to można będzie to w ramach systemu udźwignąć. Przy czym co trzeba powiedzieć uczciwie – emerytury wcześniejsze na pewno będą niższe, jak również emerytury otrzymywane w wieku 67, również będą niższe, bo pieniędzy po prostu będzie w systemie mniej. Alternatywą jest podwyższenie składki emerytalnej, w tym także ograniczanie uprawnień innych grup społecznych. Ciekawe, czy pomysłodawca – pan Duda, będzie miał odwagę coś takiego Narodowi przedstawić? Czy wykorzystają to sztabowcy pana Komorowskiego – idąc za ciosem, jako rzecznicy dokonanej reformy?

Realnie bowiem pan Komorowski nie ma innego wyjścia, nie może się wycofać z tego co podpisał on i co firmuje cały jego obóz. W najtrudniejszej sytuacji, może się zdarzyć, że pojawi się argument autorefleksji, na zasadzie stwierdzenia, że pewne sprawy trzeba ponownie przemyśleć. Może to oznaczać przeprowadzenie reformy w reformie, a to już jest całkowite rozmycie siły argumentacji „argumentu 67” i to bez przyznawania się do błędu, a jedynie poprzez uznanie społecznej konieczności. To jest możliwe, zwłaszcza w kontekście siły tego argumentu na wybory parlamentarne, jeżeli rząd by przeprowadził taką reformę w reformie, to wówczas na trwałe zbije ten argument opozycji, nawet jeżeli reforma tak dokonana byłaby czymś pozornym lub nieznaczącym.

Bardzo ciekawie się dzieje, zobaczymy jak bardzo to uderzenie podchwyci druga strona i może inni kandydaci, albowiem „argumentu 67” nie można przemilczeć. To ważny problem społeczny, dla dominującej większości ludzi fundamentalny.

2 komentarze

  1. Komorowski zaczyna przemawiać do ludzi, to jest bardzo ważne co mówi. Z dowolnej pipidówy nawet jak go słucha 30 osób i banda przedszkolaków, to i tak wszystko idzie w mainstream.

  2. W pierwszej chwili prawie się roześmiałam, czytając, że pan Andrzej Duda zobowiązał się do odwrócenia wieku emerytalnego z “67”, czyli na “76”, jednak Autor wyjaśnia, że chodzi o obniżenie wieku emerytalnego.
    Ja mam tylko jedno życzenie aby publiczne obietnice osób publicznych podlegały prawu i były egzekwowane przez prawo.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.