Obecność wojskowa Wielkiej Brytanii na Ukrainie będzie czynnikiem destabilizacji

British_Army_No_8s lic. CC BY-SA 3.0 Uploaded by Happy-melon Autor; SelfZapowiedziana przez Davida Camerona opcja obecności wojskowej Wielkiej Brytanii na Ukrainie będzie kolejnym czynnikiem destabilizacji tego kraju. Co prawda premier Wielkiej Brytanii zapowiedział misję o charakterze szkoleniowym (czy coś na jej kształt), jednakże tego typu zagraniczne eskapady zawsze mogą być przykrywką dla czynników eskalujących napięcie i podsycających przygasający konflikt. Chodzi oczywiście o przenikanie służb specjalnych, niejawnej agentury, transfer broni, ładunków wybuchowych, a zarazem możliwość ewakuowania w drugą stronę np. dzieł sztuki lub składników majątku i technologii, które pozyska się od szukających stabilizacji miejscowych.

Zawsze jest źle jeżeli obce wojska, zwłaszcza skażone grzechem kolonializmu zabierają się za działalność szkoleniową, ponieważ wiedza jaką mogą przekazać nie jest wiedzą o tym, jak należy się bronić – w znaczeniu, jak obywatele demokratycznego państwa, tworzący społeczeństwo obywatelskie mogą skutecznie bronić swojej ojczyzny. Wojska kolonialne są znane z zupełnie innego podejścia do problemów tubylczej ludności, których wraz z ich krajem – standardowo traktują jako miejsce eksploatacji. Tak było przez 300 lat rozwoju brytyjskiego imperium kolonialnego – kolejne pokolenia brytyjskiej szlachty, potem mieszczaństwa i chłopstwa wyjeżdżały do kolonii, żeby swoją służbą zarobić pieniądze i znacząco się wzbogacić. Skutki tej rabunkowej polityki widzimy do dzisiaj w wielu wynędzniałych i ciągle zmagających się z mrocznym dziedzictwem kolonializmu krajach.

Niestety wszystko wskazuje na to, że Ukraina dołączy do tych podmiotów, w których dogorywa instytucja państwa i staje się potrzebna obecność sił zewnętrznych, które mogą reprezentować istotne interesy czynników zewnętrznych, które starają się zawsze wyssać jak najwięcej samej esencji z życia społeczno-gospodarczego danego upadającego kraju, jak również zabezpieczyć jego infrastrukturę wrażliwą. Chodzi oczywiście o ukraińskie instalacje jądrowe, które ze względu na niewiadomą co do przyszłości post ukraińskiej przestrzeni państwowej – najlepiej byłoby wyłączyć i w sposób bezpieczny zdemontować tak, żeby po pozbawieniu ich głównych elementów, w tym przede wszystkim paliwa jądrowego – nie mogły być użyte przez walczące strony w wojnie domowej do np. skonstruowania brudnej bomby. Co można zrobić bardzo łatwo po prostu wyjmując pręt z reaktora i wysypując z niego kulki lub kasetki z paliwem, po wrzuceniu których do zwykłej beczki wypełnionej trotylem otrzymujemy brudną bombę, zdolną dokonać skażenia radioaktywnego o dużej sile skupienia miejscowego np. w źródle wody.

Oczywiście to są czyste przypuszczenia nie podparte żadnymi faktami, albowiem nie wiemy na jakiej zasadzie rząd na Ukrainie porozumie się z rządem Wielkiej Brytanii. Cele misji mogą być humanitarne, więc przykładowo szczytne – wystarczy, żeby nasi sojusznicy wysłali na Ukrainę nowoczesny szpital polowy i jednostki odpowiedzialne za uzdatnianie wody, z pewnością taka pomoc może mieć istotne znaczenie dla jakiegoś szczególnie zagrożonego obszaru. Więc nie można nikogo posądzać o złe intencje, jednakże smuci kolonialne dziedzictwo wojsk brytyjskich.

Być może elementem szkolenia ma być przekazanie wojskowym ukraińskim informacji na temat skutecznych metod prowadzenia walk i pacyfikacji w terenie zurbanizowanym, albowiem ze względu na charakter wysoko zurbanizowanego Donbasu, jak również takich ognisk zapalnych jak Mariupol czy Charków, jest oczywistym, że ta wojna będzie nadal się toczyć w miastach. Specyfika prowadzenia walk w mieście jest zupełnie inna, zwłaszcza jeżeli chodzi o połączenie przez armię okupacyjną zadań policji i typowych zadań wojskowych. Brytyjczycy doskonale rozbudowali w Irlandii Północnej siatkę zdobywania informacji, jak również mieli WYBITNIE wykształcone metody przesłuchań i pozyskiwania informacji od więźniów. Wspomnienia bohaterów i męczenników IRA tworzą jednoznaczny i bardzo ponury obraz brytyjskiej działalności wojskowej w Irlandii Północnej.

Jak widać na podstawie powyższej symulacji – wszystko jest możliwe, jednakże możemy być pewni, że pojawienie się na Ukrainie wojsk brytyjskich ma przede wszystkim znaczenie polityczne, ponieważ Londyn mógł z łatwością skorzystać z pośrednictwa firm dostarczających na skalę globalną zaawansowanych usług w zakresie bezpieczeństwa. Wówczas nie byłoby ryzyka politycznego związanego z ewentualną śmiercią żołnierzy, którzy przecież nie będą tam rozdawać kwiatów ani cukierków. Z pewnością za jakiś czas usłyszymy o kolejnym państwie, które również będzie oferowało Ukrainie wsparcie ze swojej strony, potem okaże się, że trzeba będzie ściągnąć specjalne uzbrojenie np. ciężkie – do zapewnienia bezpieczeństwa w strefie pobytu wojsk, następnie lotnictwo do ochrony lotniska i już się nam stworzy całkiem spory arsenał i potencjał wojskowy zdolny do rozpętania wojny, do której Zachód prze od pierwszego dnia Majdanu przeciwko Federacji Rosyjskiej.

Zastanówmy się raczej – jak „wypisać się” z tego szaleństwa i co możemy zrobić, żeby nie być głównym „beneficjentem” ewentualnej rosyjskiej odpowiedzi. Chodzi o to, żeby wszystkim było wiadome, że wojska brytyjskie na Ukrainie są tam z woli i na ryzyko rządu pana Camerona i bez względu na scenariusze możliwych prowokacji art. 5 Traktatu nie znajduje zastosowania do sytuacji, jaka może wyniknąć z pobytu tam tych oddziałów. Właśnie mniej więcej takiej deklaracji nasz rząd powinien domagać się od Brytyjczyków. Bez tego istnieje ryzyko sprowokowanego konfliktu. Chociaż, czy Brytyjczycy wiedzą w ogóle w co się pakują? Czy rozumieją sytuację? Prawdopodobnie to jest źródłem problemu.

Niestety, gdyby tego zła było mało – z medialnych zapowiedzi przedstawicieli rządzących w Polsce i USA wynika, że na Ukrainę wybierają się także instruktorzy z tych dwóch krajów. Mówimy o ilościach – kilku, do kilkunastu wojskowych, więc to nie przekracza w istocie obsady attachatu przy placówkach dyplomatycznych, ale widać że komuś zależy na robieniu z “igieł” – “wideł”. Prawdopodobnie temu też służył “pokaz siły” wojsk NATO w położonej na granicy Estonii i Federacji Rosyjskiej Narwie.

2 komentarze do “Obecność wojskowa Wielkiej Brytanii na Ukrainie będzie czynnikiem destabilizacji

  • 26 lutego 2015 o 05:30
    Permalink

    W Narwie miała miejsce duża manifestacja wojskowa, nawet Niemcy się zdziwili był artykuł w Die Welt

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2015 o 01:01
    Permalink

    Jeszcze tej tuby, z której onuc wali cccccccccc smród nie zamknęli?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.