Religia i państwo

Obchody rocznicy pogrzebu?

 To, że żyjemy w ciekawych czasach – zderzenia paradygmatu post religijnej rzeczywistości na Zachodzie oraz silnej ofensywy religijnej w Polsce, powoduje że możliwe są rzeczy niesłychane. Przeprowadzane jawnie w świetle jupiterów, nawet rozgrywane w świątyniach, na ołtarzach – bez odrobiny skrępowania. Okazało się, że mamy w kraju grupę ludzi, która czci rocznicę – uwaga – pogrzebu!

Przeważnie w naszym kręgu kulturowym upamiętnia się datę śmierci osoby bliskiej, czy też innej np. jak w tym przypadku znanej, której pamięci oddaje się należny szacunek, na dowód tego, że właśnie pamięć nie przeminęła, trwa i zmarli są obecni w świadomości żywych. Jednakże to wszystko odbywa się pod datą śmierci.

Jeżeli chodzi o datę pogrzeby, to rzeczywiście jest odnotowywana w przypadku, gdy np. małżonkowie życzyli sobie wspólny grób a jedno zmarło wcześniej, wówczas rzeczywiście zdarza się pamięć o dacie pogrzebu. Jeżeli jednak popatrzymy na nagrobki, w dominującej większości, zgodnie ze zwyczajem widnieje tam data urodzenia i data śmierci. Nie jest zapisywana data pogrzebu, ona jest zawarta w księgach cmentarnych danej parafii lub cmentarza komunalnego.

Również rodziny, jak zbierają się na wspomnienie po zmarłym, to przecież nie w dacie pogrzebu! Może ktoś ma taki zwyczaj, może to gdzieś funkcjonuje, jednakże w większości przypadków, datą wspomnienia będzie data śmierci danej osoby, którą się wspomina.

Proszę się zastanowić, czy pamiętacie Państwo dokładne daty pogrzebów swoich bliskich? Pamiętacie daty uroczystych pogrzebów państwowych? Środowiskowych? Kolegów z pracy?

W ogóle to, co wspominanie o dacie pogrzebu miałoby upamiętniać? Nadzwyczajne wydarzenie poświęcone upamiętnieniu śmierci konkretnej osoby lub osób? Jeżeli tak, to jaki sens ma tego typu upamiętnianie? Czemu ono służy, czy też miałoby służyć?

Być może w takich przypadkach możemy mówić o zupełnie innym charakterze stosunków? Może tutaj chodzi o to, żeby skupić uwagę żyjących na samym procesie uroczystości i związanych z nimi ludzi, którzy odgrywają w nich wiodącą rolę? Przecież w istocie nawet sam pogrzeb jest w jakiejś mierze bardziej adresowany do rodziny zmarłego, jak również stanowi jej komunikat do otoczenia, niż dla zmarłego, któremu jest naprawdę wszystko jedno, z tego prostego powodu, ponieważ – nie żyje. Komu więc lub czemu mają służyć uroczystości upamiętniające – wcześniejsze uroczystości poświęcone pamięci zmarłego?

Właśnie na idei polega tutaj problem, trudno jest, bowiem oddawać cześć żałobnikom! To, kto jest podmiotem i adresatem czynności pogrzebowych jest chyba jak najbardziej zrozumiałe i nie ulega dyskusji. Jeżeli tak, to dlaczego coś takiego jak obchody rocznicy pogrzebu są przeprowadzane i to w świetle jupiterów, jak również w pełnej obstawie dostojników rządowych i kościelnych?

Jeżeli to wszystko ma sens, to zastanówmy się, czy zasadnym byłoby upamiętnianie – obchodów rocznicy pogrzebu, które właśnie są obchodzone? To znacząco zwiększa ilość obchodów, ponieważ można równolegle obchodzić samą rocznicę pogrzebu, oraz poprzednią rocznicę obchodów, jako już kolejną rocznicę, tego że się ją obchodzi. Daje to możliwość podwójnego obchodzenia jednego wydarzenia! Co powiemy na symulację obchodów już wcześniej obchodzonej rocznicy? Pięciolecie szóstej rocznicy obchodów!

Sytuacja sama w sobie jest trudna, ponieważ wszyscy rozumiemy, że prawdopodobnie chodzi tutaj o tworzenie nowej tradycji i to wszystko ma sens, właśnie w nowej logice, którą się buduje właśnie w oparciu o tego typu wydarzenia.

W interesie nas wszystkich jest zachowanie wydarzeń mających wpływ na naszą rzeczywistość w jak najlepszej pamięci. Naród bez pamięci historycznej nie jest wart zachowania w pamięci. Właśnie, dlatego sama koncepcja upamiętniania wydarzeń, które tak niedawno przyniosły Polakom tak wiele emocji, jest bardzo dobra. Jednakże wypada się skupić na kwestiach istotnych, a nie na wydarzeniach im towarzyszących. Przecież istotą jest pamięć o zmarłych, a nie o tym jak ich upamiętnialiśmy? Trzeba bardzo rozsądnie podejść do sprawy i nie mnożyć bytów ponad potrzeby. To są poważne i w istocie trudne, ze względu na kontekst polityczny sprawy. Nie potrzeba tutaj niepotrzebnych emocji. Dystans, rozsądek, szacunek dla zmarłych, ale także zrozumienie tego, kogo lub co się czci. Oczywiście nikomu nie można zabronić tego typu obchodów, jednak nazywajmy rzeczy po imieniu. Raczej nie jest nam potrzebna nowa tradycja.

6 komentarzy

  1. Dożyjemy czasów tak jak to było w czasach II R.P,że będziemy obchodzić urodziny Naczelnika,przepraszam Prezesa!

  2. chyba to tylko we wschodniej Polsce jest możliwe, bo tam podobno nawet samochody się święci. U nas w europejskiej części kraju tylko uroczystości rządowo samorządowe odbywają się pod łyżką wody.

    • Jestem z Polski wschodniej,mocno wschodniej…
      “u nas w europejskiej” 🙂 🙂 widoczny podział,
      ale czy nobilitacja? Śmiem wątpić,tym bardziej iż z”Europą” NIGDY nie było mi po drodze…

      Ps.Aaaaaaaaaa, ci “polscy europejczycy’ w światłej
      części eurolandu pn.POlska 🙂 zwykle korzenie mają
      bardziej wschodnie niż im się to wydaje. Jeśli jesteś
      z ‘zachodu’ wsłuchaj się w zaśpiew kresowy ojca czy dziadka…dodam że nie jest to powód do rozpaczy.
      🙂

  3. Niektórzy Hierarchowie związani z dominującym wyznaniem proponowali aby obchodzić uroczyście rocznicę I Komunii, internet rozgrzał się kpinami i sarkazmem, być może ci sami (poprzednie nie chwyciło) próbują teraz od innej strony czyli uroczystości związanych z pogrzebem. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Wszelkie rocznice i daty można mnożyć w nieskończoność doprowadzając poważną/tragiczną sytuację do absurdu. Więcej nie piszę, wyjdzie na to, że kogoś obrażam.

  4. Krzyku masz rację, już za PRL na Śląsku święcili auta.

  5. Z punktu widzenia naszej kultury i tradycji jest wywod i pytania autora zrozumiale…ale juz np. w kuturze i tradycji Buddyzmu i Hinduismu rzeczy maja sie innaczej, 7 dni.po smierci odbywa sie tzw.wedrowka duszy by “zasiedlic” nowe cialo …to.okresla sie w tym kregu kulturowym.jako reinkarnacje ..dusze .osob zmarlych w sposob nagly, tragiczny np.w jakims wypadku, w drodze zabojstwa it’d. “zasiedlaja” ( = reinkarnacja ) nowe ciala natychmiast, by “przebyc swoj , tym duszom “zaprogramowany ” ( determinacja = przeznaczenie ) los do konca …np. w Buddyzmie i Hinduizmie samobojcy “rodza” sie natychmuast i.musza swojego np.tragicznego bytu na Ziemi “dokonac”….
    Poza tym autor wspomina w felietonie, ze niby znarlemu jest wszystko jedno czy i kiedy go pochowaja …a skad niby autir to ma wiedziec.. czy ma w tym zakresie prywatne doswiadzczenia ….otoz “po smierci” tj.po stwierdzeniu zgonu w/g nam tu dostepnych kryterii w organizmie zachodza w czesci dalej procesy biologiczne, wlasnie takze neurologiczne …nastepuje wymiana gazow w drodze osmozy, czesto bardzo znacznie rosna wlosy i paznokcie, “zmarli” odczuwaja bol, gdyz np.po “wycieciu ” organow do transplatancji maja w miesniach i we krwi hormony stresu ….medycyna wlasciwie nie umie dokladnie okreslic z jaka chwila czlowiek umiera …sa np.wypadki na swiecie , jeden z Norymbergii b.znany, ze pewna mloda ( 30 lat ? ) w ciazy w dridze wypadku komunikacyjnego poniosla b.powaznych obrazen , byla w stanie tu okreslanym jako ” wachkoma” =nieprztomna , ale wszystkie procesy zyciowe tocza sie dalej ….ta nieprzytona “donosila” cos 5 miesiecy te ciaze do konca, byla odzywiana sada it’d. i urodzila zdrowe dziecko, pomimo, ze byla w tzw.klinicznej smierci , miala wypusaby juz akt zgonu, jej mozg niby nie dawal “fal” …..pytali lekarze i inni , czy za przepriszeniem trup moze “donosic” ciaze i uridzic zdrowe dziecko, pidczas “porodu” wydzielac horminy stresu do krwi …..nikt nie wie , kiedy sie tak umuera naprawde i czy odczuwa sie bol i lek…wiec , niech autor nie miwi, ze zmarlemu jest wszystko jedno czy go pichowaja czy nie …” nie mow hop, zanim nie przeskoczysz ” !

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.