O swobodzie działalności gospodarczej i kapitalizmie państwowym

Polski kapitalizm państwowy ma twarz sytych spółek Skarbu Państwa, jak również w części sprywatyzowanych, działających jednak, jako częściowe lub zupełne naturalne monopole lub firmy strategiczne w danej dziedzinie gospodarki – to pozostałość po własności, jaką posiadało nasze państwo ludowe oraz w części II Rzeczpospolita (port w Gdyni, PKP, chemia, inne). Obecnie z tego majątku pozostało niewiele, ale na tyle dużo, że rząd wymyślił Program Inwestycje Polskie, któremu trzeba przyglądać się szczególnie bacznie, gdyż może być rzeczywistą dźwignią rozwojową lub przewałem 1000-lecia – największym odessaniem majątku poza rabunkiem dóbr królewskich i municypalnych przez złodziej – zaborców.

Większość, a chyba nawet i wszystkie kraje Unii Europejskiej posiadają firmy państwowe, szczególnym wzorcem kraju realizującego niezwykle udanie model kapitalizmu państwowego jest Francja – należy brać przykład z Francuzów i starać się ich naśladować wszędzie tam gdzie jeszcze jesteśmy w stanie. Jednakże kapitalizm państwowy to nie tylko Europa – Federacja Rosyjska, Chiny, Brazylia, państwa arabskie – a nawet USA – realizują swoje modele budowy kapitalizmu z udziałem sektora państwowego i to nie tylko w dziedzinach rozumianych, jako tzw. monopole naturalne, czy też zastrzeżone dla rządów branże militarne. Biorąc pod uwagę sukcesy w rozwoju tej koncepcji na Dalekim Wschodzie – trzeba się zgodzić, że ta koncepcja nie jest do końca pozbawiona sensu. Jeżeli jednak nie chcielibyśmy pracować na państwowym za przysłowiową „miskę ryżu” lub pod rygorem wieloletniego pobytu wśród pięknych i nietkniętych ręką człowieka krajobrazach północnej Syberii – to zawsze możemy podpatrzeć model skandynawski. Przykładowo w Norwegii – znana firma naftowa posiadająca także u nas stacje benzynowe jest państwowa, co więcej ma nawet to w nazwie.

Trzeba to sobie wyraźnie uświadomić – ze względu na słabość naszej gospodarki, jej wrażliwość, niesamodzielność i jej niewielkie rozmiary w porównaniu z rynkami globalnymi – efektywność skupiania niektórych dziedzin gospodarowania pod kontrolą polityczno-własnościową państwa będzie zawsze większa niż w przypadku zdania się na niewidzialną pięść rynku. Wynika to z tej banalnej okoliczności, że jakkolwiek pieniądze nie śmierdzą i na pewno nie mają narodowości, jednakże ci, którzy nimi zarządzają mogą mieć zupełnie inne cele niż oczekiwalibyśmy od przedsiębiorców realizujących swoją działalność w Polsce. Prawdziwość tej tezy potwierdzają nawet aktualne wydarzenia, gdy pewien międzynarodowy producent samochodów proweniencji włoskiej – ze względów w istocie politycznych – wycofuje się z dochodowej działalności gospodarczej w Polsce poprzez zmianę asortymentu i pogodzenie się z wyższymi kosztami produkcji w innym kraju Unii Europejskiej – właśnie z powodów politycznych.

My Polacy nie mieliśmy szczególnie zbyt dużo czasu żeby się wzbogacić. Przykładowo – ilość i jakość naszych kapitalistów jest naprawdę niewielka. Gdybyśmy mieli 1000 biznesmenów o portfelu rozmiarów pana dr Jana Kulczyka – traktowanego przykładowo, jako wzorzec odniesienia, to z pewnością nasza gospodarka i możliwości działania wyglądałyby inaczej. Tymczasem jest jak jest – klasa biznesowa jest nieliczna i słaba, a dodatkowo przepłoszona z kraju – mało, kto o tym wie, ale poważny biznes ostatecznie przesunął się podatkowo (w sensie rezydencyjnym) z kraju wraz z początkiem nieszczęsnych rządów Prawa i Sprawiedliwości, Samoobrony RP i Ligi Polskich Rodzin. Wówczas w sensie podatkowym zniknęła z polski dominująca większość „średnich i dużych pieniędzy”, nie mówiąc już o tak zwanych „starych” pieniądzach, które już dawno musiały odizolować się od szaleństwa tubylczych instytucji skarbowych. Przykład dramatu pana Romana Kluski, któremu za zniszczenie – jednej z najbardziej technologicznych polskich firm zapłacono jakieś żenujące odszkodowanie – wypłasza z Polski wszystkich o przychodach powyżej kilku milionów złotych. Mechanizm jest prosty – zarabiasz – masz dobry biznes pokazujący, że mieścisz się na rynku i dajesz sobie radę – zgłaszają się do Ciebie smutni panowie oferujący „spółkę” lub korzystny kontakt i rozwój działalności. Jeżeli się człowiek zorientuje, z kim ma do czynienia, wówczas rano w majestacie prawa wywleka się go z łóżka, aresztuje, zajmuje majątek a nawet samochody terenowe, jeżeli takie posiada – nagle okazują się przydatne wojsku! Skandal! Skandal! Coś niesamowitego!

Obecnie nasi decydenci próbują skłonić niektóre z firm polskich do poszerzania działalności poza nasze granice, co wcale nie jest takie proste, ponieważ generalnie – nikt nas nie chce nigdzie, ponieważ nie brakuje na świecie kapitału, a nie mamy jakichś nadzwyczajnych technologii wzbudzających zainteresowanie kogokolwiek. Stąd też można się cieszyć z planów ekspansji dużej spółki górniczej, której udaje się wejść na potężny rynek kanadyjski lub do bardzo bogatych zasobów mineralnych w Chile. Jednakże pojawiają się także inne pomysły – jak np. na ekspansję Giełdy Papierów Wartościowych na rynki krajów Europy Środkowej. Pojawia się jednak niezrozumiały problem – części akcjonariatu państwowego, w której to spółce Skarb Państwa posiada 35% akcji z zagwarantowaniem sobie głosu decydującego na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Część krajowych „ekspertów” podnosi to, jako problem, – ponieważ niekoniecznie np. akcjonariusze giełdy w Wiedniu chcieliby sprzedać udziały spółce kontrolowanej przez polski rząd.

Jest to coś niesamowitego, albowiem polski rząd jakoś nie miał problemów ze sprzedaniem hut, stoczni, kopalń, zakładów mechaniki precyzyjnej, no i przede wszystkim banków – podmiotom kontrolowanym przez inne rządy. Czas najwyższy zacząć się cenić i eksportować własny kapitalizm – na początek państwowy, albowiem to się nam po prostu opłaca, przy okazji usuwając wszystkie przeszkody, jakie pojawiają się na drodze. Być może powyższy przykład nie jest idealny, ponieważ giełda, – czyli podmiot zarządzający handlem prawami własności w danej gospodarce to wyjątkowo trudna inwestycja, jednakże na coś musimy postawić – a giełda, jako jedna z niewielu rzeczy w naszym kraju naprawdę się udała.

3 thoughts on “O swobodzie działalności gospodarczej i kapitalizmie państwowym

  • 20 marca 2013 o 07:50
    Permalink

    Srutu tutu stołek z drutu! Już to widzę jak ktoś Polaczków dopuści do czegokolwiek… może Kulczyka, ale nie tam jakiś uopków pomiotków

    Odpowiedz
  • 20 marca 2013 o 11:59
    Permalink

    Dziękuję!!!

    Program Inwestycje Polskie SA jak każdy “program” powszechnej prywatyzacji realizowany przez “państwo” czyli jakichś urzędników jest mi totalnie obojętny – bo będzie jak zawsze nieudany. Znaczy uda się zatrudnić kilku prezesów, rozszabrować trochę majątku, zawłaszczyć resztki…I DOBRZE. Czym prędzej się to zrobi, czym prędzej zlikwiduje państwową własność – tam gdzie ona jest zbędna tym lepiej dla nas wszystkich. W sumie nie ważne jakim kosztem.
    Przeżyłem “świadectwa udziałowe, 100mln, IKE, OFE, II i III Filar, Fundusze Inwestycyjne…rozszabrowali, przejęli za bezdurno i dobrze zrobili…

    Czym mniej państwa w gospodarce tym lepiej.

    Problemem polskiej gospodarki jest nieumiejętność stanowienia prawa, brak wiedzy ekonomicznej, prawnej, populizm polityków pokroju Lepper, Giertych, Kaczyński, Tusk. Oczywiście z ich całymi kamarylami.

    SLD rozwaliło Stocznie Szczecińską – bo chcieli przejąć świetnie prosperujące państwowe przedsiębiorstwo, inni pozamykali Kluskę, JTT, BiF i wiele innych.
    Kaczyński przegnał z Polski wielkich i wielu średnich, Tusk z Rostowskim właśnie dorzynają przedsiębiorców, którzy jeszcze próbują tu płacić podatki…z różnych powodów chcą tu a nie w Niemczech czy na
    Słowacji.

    I największy żal mam właśnie do PO z Tuskiem na czele, że obiecywali normalność, reformy, godność, sprawiedliwość a zawiedli wszystkich, i młodych, i starych, i przedsiębiorców, i pracowników.
    Ustawa o VAT liczy setki stron, ma setki załączników, tysiące nowelizacji. Tak samo ustawa o CIT – jeszcze gorsza /jak może być coś gorszego/.
    Obie te, zasadnicze dla gospodarki, ustawy są w wielu punktach wzajemnie sprzeczne. Do tego gryzą się z ustawą o rachunkowości i “Kodeksem Cywilnym”.
    I konia z rzędem, temu, kto je przeczytał, zrozumiał i umie stosować.

    Produkowane przez Sejm ustawy pisane pod dyktando lobbystów, posiadają sformułowania przestępcze, znane i rozumiane przez nielicznych /vide afery: paliwowa, węglowa, stalowa, rolna, złomowa, dawno temu spirytusowa, prywatyzacyjna itd, itp/, po zarobieniu kogoś, płotki pozamykają…a ministrowie – odpowiedzialni za aferki…żyją sobie dobrze.

    Eh.

    Odpowiedz
  • 20 marca 2013 o 18:59
    Permalink

    A może na początek odkupić TP SA od Francuzów?
    Przy okazji – ściąnąć z dr Kulczyka i b. Prezydenta Kwaśniewskiego ich PROWIZJE.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.