• 16 marca 2023
    • Polityka

    O sprawach decydujących o życiu Polaków decyduje kasta zwana establishmentem!

    • By krakauer
    • |
    • 26 sierpnia 2013
    • |
    • 2 minuty czytania

    O sprawach decydujących o życiu Polaków decyduje kasta zwana establishmentem, wydzielonym ze społeczeństwa za pomocą buforu materialnego – oni, elita – posiadają na tyle zgromadzonych przez ostatnie 23 lata środków finansowych, że nie interesuje ich treść reform jakie zaaplikują lub nie zaaplikują społeczeństwu. Skutki ich decyzji lub zaniechań ich nie dotkną i nigdy nie będą ich dotyczyć w takiej mierze, jak dotyczą milionów zwykłych Polaków – decydując o ich być lub nie być, często dosłownie życiu lub śmierci. Establishment może się bawić w wygodną funkcję społecznego mentora, jednakże jego decyzje i działania go nie dotykają, a to powoduje że skłonność do ryzyka jest o wiele inna – inaczej definiowana niż, jeżeli walczy się o własny interes.

    Społeczeństwo ma dwa wyjścia – zrobić rewolucję i odsunąć establishment od władzy, albo stopniowo powoli i ewolucyjnie – doprowadzać do przewartościowania w myśleniu elit i decydentów. Przede wszystkim należy wybierać do władzy takie osoby, które są rzeczywistymi reprezentantami większości społeczeństwa – ludzi, którzy nie pławią się w luksusie i dostatku posiadania z pokolenia na pokolenie, ale którzy własnymi rękami zarabiają na to, żeby żyć.

    Tylko w ten sposób społeczeństwo może sobie zagwarantować zmianę myślenia władzy, bo jeżeli będzie ją sprawował ktoś z wyalienowanych elit – to nigdy nie będzie czuł tego co to znaczy podejmować odpowiedzialne decyzje, mające wymiar społeczny. Alternatywnie społeczeństwo może się buntować, to jest drugi sposób na to żeby wymusić na establishmencie podejmowanie decyzji liczących się państwowo i społecznie. Władza tylko pod pistoletem strajkowym, czy nawet szerzej pod groźbą powszechnego buntu i wypowiedzenia jej posłuszeństwa – do progu rewolucji – musi się liczyć z opinią społeczeństwa i musi przynajmniej zachowywać pozory gry fair. Być może to za mało, ale póki co my Polacy – tutaj w kraju nie mogliśmy na nic więcej liczyć.

    Nie można być naiwnym – zawsze będzie rządzić elita, jednakże w dobie globalizacji i co tu dużo ukrywać sezonowości państwa – nasza elita ma nadzwyczajną zdolność do ulatniania się i znikania z horyzontu historii, jeżeli tylko państwo przegrywa, a przegrywa przecież stale, ponieważ elita o nie dba jedynie sezonowo i z doskoku – elita znika, ucieka, emigruje – nie można na niej polegać. To przekleństwo naszego kraju okresu ostatnich 300 lat, czy nawet 350! Jeżeli do tego dodamy jeszcze wpływy elementów obcych na nas – dramat gotowy, oto Polska właśnie – kraj rządzony przez zupełnie inny element niż ten co go stanowi. Nie chodzi tu o banalne sprawy narodowościowe, chodzi przede wszystkim o mentalność, osoby które się wydzieliły za pomocą finansowego bufora mają inne priorytety niż reszta.

    Trzeba się zastanowić jaki interes w dobrym i roztropnym rządzeniu mają dzisiejsi politycy i decydenci innych pionów – jak np. świata finansów lub mediów? Przecież ich majątki w znacznej mierze od pewnego poziomu są poza krajem, poza krajem zamierzają spędzić emerytury i nie wiążą z Polską swojego losu – ponieważ wiedzą, że nie jest to kraj ich marzeń, kraj ciekawy, a nawet klimat się nie udał. Co tych ludzi może motywować do dobrego rządzenia, jeżeli ich przyszłość nie zależy od naszego państwa, a nie będą w żaden sposób ukarani za to co dokonali i czego zaniechali? Trzeba zauważyć, że jest to pętla dramatyczna – z jednej strony decydenci nie mają pozytywnej aspiracji, bo ich nagrody nie zależą od uzyskiwanych wyników, przy tym są często osobami skrajnie zamożnymi a do tego wszystkiego nie czekają na nich kary. Co ma tych ludzi motywować do sprawnego i efektywnego rządzenia? Pieniądze? Mają już! Kara śmierci? Tej nie ma – zlikwidowana. Widmo głodu na emeryturze? Bzdura! Ciśnie się na usta słowo patriotyzm, ale jest tak skrajnie niemodne, że nie można go publicznie używać, żeby nie być posądzonym o bycie oszołomem, więc nie będziemy się tym słowem publicznie zasłaniać, ale kiedyś proszę państwa właśnie takie słowo miało swoje znaczenie – było gwarantem prawidłowego i uczciwego zachowania. Oczywiście nie wszystkich, ponieważ motywacji ludzi nie da się w pełni określić, ale mimo wszystko jako ogólna tama dla ogólnego szkodnictwa, czy też bylejakości działało i sprawdzało się znakomicie.

    Dzisiaj naprawdę jesteśmy w trudnej sytuacji, ponieważ rozwarstwienie społeczne a wraz z nim oderwanie się elit od państwa i reszty społeczeństwa jest tak znaczące, że dla znacznej części decydentów Polska jest po prostu przystankiem w karierze – jest gorzej niż za czasów Rzeczpospolitej szlacheckiej, gdzie też nikt nie chciał się na nią składać, ale była szanowana jako wspólne dobro oczywiście na wielu poziomach odniesienia od najbogatszych magnatów do najbiedniejszych chłopów. Dzisiaj tego nie ma, dzisiaj jest globalizm, a to co polskie przestarzałe, niemodne, wyświechtane, wsteczne…