Soft Power

O realiach „brania na litość” przez popleczników tzw. uchodźców

 Wiele się mówi w naszym kraju na temat przyjmowania tzw. uchodźców. Aktywizują się organizacje społeczne, w tym międzynarodowe organizacje pozarządowe będące znanymi instytucjami nacisku na sferę publiczną na całym świecie, obecnie zaczynają wywierać presję na polską scenę polityczną i szeroko rozumianą sferę publiczną przez swoje kampanie światopoglądowe.

Uwaga, wchodzimy na bardzo niebezpieczny grunt, ponieważ to przeważnie potężne i wpływowe, dobrze ustosunkowane organizacje, mające dostęp do mediów, przez co są zdolne narobić wiele hałasu o nic, ale nikt lepiej z organizacji pozarządowych nie przykleja łatek i nie dorabia ideologii, mającej na celu wywołanie autoprewencji, ograniczającej wolność słowa u ludzi, wypowiadających się odwrotnie od lansowanego przez te podmioty zbioru poglądów i tez.

Generalnie propozycja dominującej większości tych podmiotów jest prosta i banalna, mówią że Polska powinna jako kraj europejski przyjąć tzw. uchodźców i uchodźców (tutaj przeważnie nie ma zróżnicowania), dać im gościnę, środki utrzymania, a następnie przyjąć kolejnych i jeszcze kolejnych, a potem znowu kolejnych i jeszcze więcej, następnych – bez względu na jakiekolwiek okoliczności. Wedle tych organizacji liczy się bowiem bardziej prawo tych ludzi do osiedlenia się w Polsce, niż prawo Polski do nie osiedlania tych ludzi. Warto dodać, że często na czele tych organizacji stoją osoby o odmiennym pochodzeniu narodowościowym, etnicznym, cywilizacyjnym, jak również i rasowym. Co nie musi, ale oczywiście może determinować rozumienie pojęcia Wspólnoty, której chleb jedzą, inaczej niż przeciętnego syna rolnika spod Mławy lub plantatora papryki spod Grójca.

Uwaga – nikt tutaj nie krytykuje potrzeby udzielenia azylu ludziom potrzebującym pomocy. Jednakże nikt nie może nakazać Polsce przyjmowania ludzi, którzy jako zbiorowość mogą stanowić dla nas zagrożenie, a cywilizacyjnie – są nam wrodzy, bo np. ich święty tekst będący programem religijno-ideologicznym dla ich Wspólnoty nawołuje do nienawiści i zabijania ludzi o wyznaniu takim, jakie dominuje w Polsce, jak również ateistów itp. Dlatego należy pamiętać, że prawo tych ludzi – bez względu na ich pochodzenie, kulturę, wyznanie, jakiekolwiek cechy do uzyskania azylu, musi być równoważone z prawem Polaków do spokojnego życia, w kraju w którym nie będziemy hodowali wspólnoty zdolnej do masowego zabijania ludzi w imię swojego błędnego rozumienia nakazów własnej religii. Te interesy się po prostu równoważą, a to oznacza, że mamy prawo wybrać to, co jest dla nas bardziej korzystne, czyli w skrajnych przypadkach nawet odmówić prawa do Azylu.

Jednakże te organizacje, w większości będące w istocie rzecznikami złej sprawy – koncentrują się na kampanii nienawiści wobec osób, które bronią polskiego prawa do nie przyjmowania ludzi, stanowiących cywilizacyjne zagrożenie. Dlatego dialog z nimi jest niemożliwy, kwestią pilnego ustalenia jest to, jak daleko można się posunąć w konflikcie i jaka organizacja powinna zajmować się np. prawną ochroną osób broniących prawa Polski do nieprzyjmowania tzw. uchodźców, albowiem ulubioną i niestety bardzo skuteczną strategią tych organizacji jest bombardowanie pozwami w atmosferze medialnego smrodku, który produkują przy pomocy swoich współpracowników w mediach mainstreamowych. Niestety nie tylko polskich, co pokazuje z jakim zagrożeniem musimy się borykać na własnym terytorium, broniąc własnych praw.

Gdyby tego było mało, jedną z ich ulubionych metod walki jest tworzenie sytuacji presji emocjonalnej w mediach. Do tego celu mogą posługiwać się ze złymi intencjami np. zdjęciami niedożywionych dzieci, co jest już skrajną perfidią i za samo takie działanie, należy się tym organizacjom dokładniej przyjrzeć. Chodzi o to, że pokazywanie np. niedożywionego noworodka w obozie uchodźców na pierwszych stronach mainstreamowych gazet i portali jak również zrobienie o tego typu problematyce i ich emisja, zawsze rozmiękcza serca ludzi. To naturalne, jak widzimy bowiem krzywdę człowieka, odruchem serca jest pomóc, co nie budzi żadnej dyskusji. Jednak w tego typu sprawach mamy do czynienia – przeważnie – z jedną wielką manipulacją, mającą na celu właśnie wzbudzenie emocji.

Ponieważ nikt nie mówi o tym, że tych “nowych” dzieci w istniejącym obozie od czterech lat, po prostu nie powinno być, a ich rodzice, jeżeli się na nie zdecydowali, to są skrajnie nieodpowiedzialnymi przestępcami, ponieważ nie mając warunków do wychowania dziecka, zdecydowali się na prokreacje, pomimo pełni świadomości swojego dramatycznego położenia. Ten sam los z premedytacją ściągają na swoje dziecko, chociaż sami sobie nie są w stanie zapewnić przetrwania. Tutaj właśnie tkwi problem, którego się nie chce dostrzec i o którym się nie chce mówić. W tym wszystkim chodzi po prostu o odpowiedzialność. Proszę nie mówić, że uchodźcy jak każdy ma prawo do prokreacji, proszę tego nie mówić w kraju, gdzie normalnie pracujących ludzi na umowach śmieciowych nie stać na własne dzieci, ponieważ taka argumentacja to po prostu cyniczny redukcjonizm moralny, wymuszający przerzucenie odpowiedzialności za czyjeś błędy i brak pohamowania popędu płciowego. Odpowiedzialni ludzie, wstrzymują się z decyzją o posiadaniu dziecka, do momentu, aż go na nie stać. To tak działa w Europie Środkowej, w tym w szczególności w Polsce. Nie można sobie pozwolić w tej dziedzinie na błąd, chyba że jest się prymitywnym kulturowo człowiekiem, który postrzega prokreację jako coś naturalnego, co się po prostu dzieje. Tylko wówczas powstaje pytanie, dlaczego ktoś inny ma płacić za jego styl życia?

Odpowiedzialny mężczyzna nie zrobi swojej żonie lub kobiecie z którą wiąże swój los dziecka w obozie dla uchodźców, albowiem tam po prostu nie ma warunków, do tego, żeby można było zapewnić mu jakiekolwiek warunki do przetrwania. Po prostu – czy to takie skomplikowane? Podobnie odpowiedzialne organizacje świadczące pomoc dla uchodźców, powinny brać pod uwagę, to do jakiego kraju chcą ich sprowadzać, bo wymaganie od ludzi, żyjących za 1400 zł, żeby ze swoich podatków opłacali życie uchodźców, zupełnie inaczej postrzegających rzeczywistość, bez świadomości komplikacji i złożoności natury relacji, powodujących że w tym kraju trzeba każdy grosz wydzierać rzeczywistości pazurami – to brak szacunku dla tych ludzi. Na brak szacunku odpowiedzią jest brak akceptacji. Dlatego nie można się dziwić, że ludzie nie dają brać się na litość, albowiem sami żyją w biedzie, a wmawianie komukolwiek, że rodzina w mieszkaniu socjalnym naprzeciwko, w której co roku przybywa jedno lub więcej dzieci, to w porządku, podczas gdy jego stać z trudem na jedno – to tworzenie konfliktu cywilizacji. Na to jako państwo nie możemy się zgodzić i prawdopodobnie po wygranej prawicy się nie zgodzimy. Dlatego, ponieważ takie samo prawo jak tzw. uchodźcy, mają mieszkańcy – do życia w spokoju, a ci ludzie mogą stanowić potencjalnie bardzo poważne zagrożenie. Dlatego nie ma mowy dla obcej kulturowo imigracji, przy czym – to nie oznacza, że mamy być zamknięci na prawo dla azylu, dla ludzi naprawdę potrzebujących. Trzeba umiejętnie oddzielać te kwestie.

Nie dajmy naciągać się organizacjom, które lansują swój sposób postrzegania rzeczywistości w istocie nie mający nic wspólnego z humanitaryzmem, czy też dobrem, tych wszystkich nieszczęśliwych ludzi. Jeżeli ktoś żyje, po prostu karmi samą potrzebę swojego istnienia z nagłaśniania spraw tego typu, to czy można go uznać za osobę w pełni obiektywną? Na szczęście nasze społeczeństwo i społeczność międzynarodowa stworzyły wspólne i powszechne standardy pomocy, w których pomniejsze organizacje nie odgrywają żadnej roli, a już na pewno nie “karmią się” dramatem uchodźców.

Pamiętajmy – to są delikatnie sprawy wymagające dużego dystansu, bez emocji – tak, żeby pomóc tym ludziom, a sobie nie zaszkodzić. Na pewno należy zwiększyć polską pomoc humanitarną dla tych ludzi w obozach uchodźców, jak również dla poważnych instytucji pomocy międzynarodowej. Jednak do medialnych inicjatyw różnej proweniencji organizacji pozarządowych (nie wszystkich, tylko niektórych), należy podchodzić bardzo ostrożnie.

3 komentarze

  1. Głos z Berlina

    Popieram, w Niemczech jest jeszcze gorzej, Niemcy żyją żeby utrzymywać Muzułmanów

  2. Dzień Dobry
    Statystycznie jakieś 0,5% organizacji pozarządowych przynosi jakiś sensowny ogólny efekt. Pozostała reszta NGO-sów ale i nie tylko to takie legalne miejsca zbierania się wszelkiej maści kombinatorów, nieudaczników, ludzi niestabilnych emocjonalnie albo pięknoduchów. Ci pierwsi zwykle z pomocą nieźle wyszkolonych radców (prawnych) zwykle zajmują się wynajdywaniem luk lub reinterpretacją prawa oraz lobbingiem. Dla kasy. Ci drudzy znajdują cieplusie miejsce by wciągać w swoje wizje (po dopalaczach) ludzi ufnych. Dla kasy. Ci trzeci to ideologiczni i etyczni dywersanci którzy do swoich teorii o pancernych brzozach przekonywać “rzesze” ludzi. Dla kasy. NO i jeszcze pięknoduchy. Żyjący w samospełniającym się kłamstwie być może najbardziej szkodliwi. Pięknoduchy to taki gatunek który wydaje np. 10 “baniek” żeby uratować dwie foki a nie widzi stada fok głodującego przez grabieżczą gospodarkę niemieckich kutrów. Naprawdę nie widzi. Najbardziej szkodliwi bo z kasą się nie liczą choć jeśli chodzi o drugi cel działalności to… dla kasy.
    Dotacje, fundraising, i oczywiście odpisy. A to ostatnie idzie super jak się ma swoich w “skarbówce”. Nie znam skali ale proceder istnieje i kilka przypadków w mediach się przewinęło. I tu apel. Jak na nic nie dajecie to jedna długa krecha w miejscu KRS i składać “na papierze”.
    Do całej tej ich “dobroczynności” jeszcze ideologia: artykuły, konferencje, “spocik” najlepiej ze zdechłą foką albo pozostając w temacie, z brudnym i obdartym dzieckiem ciągniętym przez rodziców zakapiorów nielegalnie przez granicę. Ciekawe że np fotografów od takich zdjęć a więc świadków tych nielegalnych działań nie posyłają za kratki. Bo przecież by zrobić zdjęcie musiał wiedzieć przed faktem a nie po fakcie. Czyli co? Wiedział i nie zgłosił? To za współudział i konfiskata sprzętu!
    “Boski” klucz do pomagania zadziała jedynie dla rzeczy “boskich”. Dla wszelkiej maści imigrantów ŻERUJĄCYCH na “pomaganiu” punkt odniesienia jest inny. Coś jak punkt odniesienia dla np. zabójców czy gwałcicieli. Sądzimy ich według praw dla prawych i uczciwych ale punktem odniesienia wspomnianych jest mord czy gwałt. Totalne niezrozumienie relatywizmu bo stosowanie zupełnie nie w tą stronę. Zabójcę karze się według praw zabójcy. Gwałciciela według praw właściciela. Z imigrantami trudniej. BO przecież nie pojedziemy za karę z całym naszym dobytkiem do ich kraju, żerować na ich systemie. Pozostaje co najwyżej powiedzieć po Zemanowsku: “Nikt cię tu nie zapraszał. Skoro już jesteś, szanuj nasze przepisy. Jeśli ci się to nie podoba, odejdź”. Z tym że ja z tym odejdź nie byłbym tak delikatny. Po prostu kogoś kto jest wbrew Naszemu porządkowi i naszym przepisom zapakowałbym w samolot i wyrzucił na spadochronie nad jego krajem. Z całą jego rodziną. Rozumiem tylko jeden rodzaj imigrantów: imigrantów patriotów. Takich co to przyjeżdżają i mówią by pomóc im odzyskać ich kraj. Ale to opowieść na inny temat. Taki o wojenkach, obozach dla uchodźców, łupieniu i grabieniu słabych przez wielkich, ich armie i banki.
    Pozdrawiam
    Udanego dnia

  3. Nie chcemy tu obcych, nie chcemy tu Islamu, nie chcemy tu tych terrorystów – dlaczego rząd tego nie rozumie? G. mnie obchodzą ich argumenty – jak się cokolwiek zdarzy w tym kraju to tłum wymorduje tych ludzi bez względu na to czy będą winni czy nie i tak się skończy Islam w Polsce. czy to naprawdę trudno zrozumieć?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.