Historia

O niebezpieczeństwach polskiej polityki milczenia historycznego

 Niestety mamy w kraju trudną do zrozumienia politykę milczenia historycznego, chociaż rządzą nami historycy, a państwo łoży duże pieniądze na instytucję, która miała opracować wszelkie kwestie historyczne w sposób zgodny z polskim interesem narodowym.

Nie da się zrozumieć jak mogło dojść do czegoś takiego jak słynna uchwała Sejmu RP, w której odnośnie wydarzeń na Wołyniu, dopatrzono się jedynie znamion ludobójstwa (co cynicznie wykorzystali ukraińscy nacjonaliści rządzący samorządami zachodniej Ukrainy pomimo rzekomej przyjaźni). Podobnie nie da się zrozumieć, dlaczego państwo polskie jest „ślepe na jedno oko” jeżeli chodzi o ocenę wydarzeń historycznych dotyczących działalności podziemia niepodległościowego na ziemiach polskich po restytucji władzy państwowej po wojnie na ziemiach polskich.

W pierwszym przypadku – dopuszczono się hańby i skundlenia interesu narodowego, depcząc pamięć historyczną przodów, bestialsko zamordowanych w planowym procesie przez organizację zbrojną kierującą tłumem odmiennym narodowościowo. Co trzeba zrobić, żeby zbrodnia była uznana za ludobójstwo? Nie wystarczy planowe mordowanie WSZYSTKICH ludzi na danym obszarze w tym samym czasie? Jeżeli do tego dodamy jeszcze stopień zwyrodnienia katów, to nie da się tego nazwać inaczej niż bestialskim ludobójstwem dokonanym na naszym Narodzie – przez Naród sąsiedni. Wystarczy to powiedzieć wprost, niech druga strona zmierzy się ze swoim dziedzictwem (skoro równolegle nam zarzuca działania analogiczne, co nie jest prawdą i wynika po prostu z bilansu krzywd) i tyle, jesteśmy w porządku wobec siebie, co jest chyba najważniejsze.

W drugim przypadku – z powodów politycznych afirmuje się proces i ruch o charakterze powszechnym i wielowątkowym, w którym niestety były elementy zbrodnicze, po prostu bandyckie, złodziejskie i kryminalne. Dla zanegowania faktu odrodzenia się państwa polskiego, jako państwa zmierzającego w kierunku budowy państwa robotników i chłopów – dokonano zafałszowania historii, jednoznacznie nazywając wszystkich, którzy nie złożyli broni – bohaterami, bojownikami, kontynuatorami oporu. Tymczasem ten opór często miał miejsce wobec byłych kolegów z oddziałów partyzanckich, którzy zaczęli odbudowywać Polskę, w takich warunkach w jakich mogli. Ponieważ dzieci musiały jeść, a bez dachu nad głową nie da się przeżyć w naszym klimacie z rodziną. Niestety trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – Polska została zdradzona przez aliantów i podporządkowana przez siłę, którą ją wyzwoliła od faszyzmu. W Londynie rząd polski stracił uznanie, ciągłość państwa de facto została przerwana, ponieważ przestano uznawać ten rząd – rozformowano armię na zachodzie. Alianci odpuścili Polskę, przekazali ją do rosyjskiej strefy wpływów. Bez pytania nas o zdanie, nawet o czym trzeba pamiętać, nie zaproszono Polaków na defiladę w Londynie.

Wszyscy nas zdradzili. Warto zatem zapytać, a będzie to pytanie trudne – jakiej Polsce, po 6 lipca 1945 gdy dotychczasowi „sojusznicy” Rzeczypospolitej: Wielka Brytania i USA wycofały uznanie dyplomatyczne Rządu RP na uchodźstwie, uznając równocześnie powołanie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej – ci “żołnierze” wyklęci służyli? Do tej daty, jeszcze można uzasadnić w jakiś sposób ich legalność, a brutalność próbować wykazać jako konieczną reakcję wobec sytuacji ogólnej. Tylko chodzi o to, co się działo po tej dacie, a działo się BARDZO WIELE ZŁEGO.

Może o czymś nie wiemy? Był jakiś skrawek terytorium, gdzie przetrwała Rzeczpospolita „Jaśnie Panów”, „Rotmistrzów” i „Plebanów”? W imię której – „żołnierze” przeklęci przez rodziny ich ofiar dokonywali m.in. egzekucji, mordów, podpaleń, porwań, gwałtów i innych zbrodni – na ludności Polski? Przecież był rozkaz naczelnego dowódcy Armii Krajowej o rozformowaniu oddziałów. Co robili ci inni ludzie w lasach z bronią lub strzelając do sąsiadów w plecy?

Nie można pozwolić na relatywizm historii. Jednoznaczne świętowanie i afirmowanie tych ludzi, jako czegoś spójnego jest przekłamywanie historii. Byli wśród nich ludzie wspaniali o wybitnej karcie polskiego patriotyzmu, wielu zostało bestialsko zamordowanych – przez katów państwa robotników i chłopów. Podobnie wielu innych patriotów, którzy złożyli broń zgodnie z rozkazem podziemnych dowódców – zostało tak potraktowani jak i zbrodniarze, albowiem nowa bezwzględna władza wykorzystała swoją przewagę podciągając pojedyncze przypadki pod ogół. Wyrządzono wiele zła, w kraju przez pewien okres czasu toczyła się wojna domowa i tak wygląda obiektywne przedstawienie faktów. Nie zastanawiamy się tutaj nad rachunkiem krzywd, ani bilansem ofiar. Liczy się to, że środowisko post-niepodległościowe, nie było żadnym wojskiem, gdyż ich państwo nie istniało, a ich rząd został ośmieszony i odesłany na bruk. Ludzie nie mogli się pogodzić z nowym ustrojem, dokonali wyboru – usiłując odwrócić zegar historii często w imieniu tych, którzy Polskę przegrali już w 1939 roku, a potem jeszcze dobili decyzją z 1944 roku. Nie można do tego dorabiać ideologii – zło trzeba nazwać złem, bohaterom postawić pomniki, a morderców nazwać z imienia i nazwiska, tego wymaga pamięć ofiar.

Dopiero po procesie wyjaśnienia takich spraw jak opisywane, czy też szmalcownictwa, postawy części elit wobec okupacji niemieckiej i innych kwestii – można brać się za rozliczanie historii Narodu, a nie za przekłamywanie prawdy, hołdowanie cudzej narracji, czy też milczeniu o okolicznościach niewygodnych z punktu widzenia dzisiaj sprawowanej logiki władzy.

Inaczej naszej społeczeństwo będzie bezrefleksyjną ofiarą polityki uznającej np. obcy interes narodowy, albowiem tak jest wygodnie dla zleceniodawców naszych obecnych władców, czy też ludzie będą karmieni mitami walki zbrojnej, podczas gdy pod pewnymi względami analogiczną obecnie w innym kraju bezczelnie nazywa się terroryzmem. Bez pamięci nie ma podstaw i fundamentów. Bez podstaw i fundamentów nie ma wartości. Bez wartości nie ma trwania.

7 komentarzy

  1. Milczymy o Wołyniu,o Upa,o ofiarach NSZ,o pochodzeniu polityków xxxxxxx,o roli Usa wIraku,Syrii,Libii.O osiągnięciach PRL nie wspomne.

  2. CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM 🙂

    NARÓD POLSKI NIE UZNAWAŁ WŁADZY KOMUNISTÓW. WIĘC O JAKIM PODPORZĄDKOWANIU SIĘ WOLI RZĄDU MOŻE BYĆ MOWA ???

  3. Kamilku, oczywiście cześć i chwała bohaterom, ale mordercom nie powinno stawiać się pomników. To że Naród nie uznał, nie miało wówczas żadnego znaczenia, ponieważ Ci żołnierze zostali porzuceni przez własnych dowódców i zdradzeni przez sojuszników. Kto im dał prawo zabierać ze sobą ludzi do piekła?

    • Nic nie wiesz o akcjach UB które pozorowało ataki “leśnych band” na “nie winnych chłopów” Poczytaj dziecko archiwa IPN. Straty ludności są zawyżane, oraz często zmanipulowane. Władza komunistów z nadania moskiewskiego dwukrotnie ogłaszała amnestie, po czym mordowała 17-latkę :)Ci ludzie nie mieli dokąd pójść, za lata walki z okupantem. W każdej organizacji są czarne owce, ale to nie powinno rzutować na całościowe spojrzenie na tych ludzi. Prawda jest taka, że resztki narracji postkomunistycznej wymrze za lat 20. Pogódź się z tym.

  4. inicjator_wzrostu

    Jakie wnioski dla obecnych 15-25 latków, jak fala kłamstwa instytucjonalnego zacznie odpływać?
    Uznać, że z obu stron były NIEPOTRZEBNE ofiary wojny domowej.
    I modlić się JEDNAKOWO za wszystkich poległych i pomordowanych.
    To byli jednak Polacy i każda śmierć osłabia naród oraz pozostawia rodzinę w żałobie.
    Pora po latach skończyć z tym dzieleniem trupów na lepsze i gorsze, nasze i obce, słuszne i niesłuszne …
    Trzeba żyć, a ciągłe grzebanie w grobach poprawi tylko warunki życia sektora cmentarnego z IPN na czele …
    Pora zacząć żyć.

  5. @kamil
    Jeśli dobrze rozumiem, to przez 20 lat pozostanie tylko jedna – jedynie SŁUSZNA HISTORIA.
    Przepraszam – a co z żołnierzami AL.?

  6. Gniewna Zjadaczka Ogórków

    Bardzo aktualny tekst dzisiaj

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.