Soft Power

O naturze władzy w Polsce

Nasze państwo w sensie politycznym ma ustrój demokratyczny, tzn. taki, w którym nadrzędnym suwerenem legitymującym do sprawowania władzy (przymusu, lub groźby jego zastosowania) jest Naród. Tworzy go ogół obywateli państwa. Na tym ich uprawnienia w demokracji w praktyce się kończą. 38 mln zatomizowanych jednostek, może wyrażać swoje opinie o polityce, głosować mogą uprawnieni do głosowania a być wybierani w praktyce Ci, którzy mają pieniądze i koneksje żeby dostać się na partyjne listy.

Mamy także, innego rodzaju władzę w kraju sprawowaną nad społeczeństwem. Najczęstszym przykładem stykania się obywateli z państwem jest władza sądownicza, pełniąca w kraju wymiar sprawiedliwości. Tutaj także mamy demokrację, samorząd korporacyjny sprawuje kontrolę nad funkcjonowaniem struktury, podobnie jak w innych korporacjach prawniczych. Istotną cechą tej władzy jest to, że obywatel może się odwołać od jej wyroków jedynie do niej samej. Kruczek, podobnie jak ordynacja w polityce – tutaj tkwi w procedurach, są na tyle uciążliwe i niezrozumiałe, że ten, kto dostał się w tryby sądowej maszyny straci masę czasu, pieniędzy, nerwów a w ostateczności mogą go skutecznie zniszczyć.

O ile w przypadku tej pierwszej władzy, zarówno w przypadku polityków administracji rządowej jak i samorządowej, mamy do czynienia z pewnym stopniem mimo wszystko kontroli społecznej i akceptacji formalnej w akcie wyborczym, to ta druga władza, wynika z woli korporacji i z mocy aparatu państwa. Społeczeństwo ma iluzoryczny wpływ na funkcjonowanie sądów w Polsce. W praktyce, zatem mamy do czynienia z systemem, w którym pewna wąska grupa wybranych realizuje newralgiczny zakres usług w sferze publicznej, a konsumenci tych usług w żaden sposób nie mają możliwości wpływu np. na jakość, terminowość, szybkość ich świadczenia itp. Oczywiście system, w którym skazany wybiera sobie sędziego jest bzdurą, ale amerykański model orzekania o winie przez grupę zwykłych obywateli jest bardziej prospołeczny, albowiem o winie de facto rozstrzyga społeczeństwo a profesjonalny sędzia orzeka karę.

Mamy także bardzo modną władzę nowego typu, czyli media – ośrodki kreowania i wpływu na opinię publiczną, kreujące rzeczywistość poprzez podawanie do publicznej wiadomości faktów uznawanych przez kolegia redakcyjne za wartościowe, ważne i istotne. Kompetencje te są bardzo istotne, albowiem dzięki wiadomościom kształtują ludzkie opinie, poglądy i przekonania – umożliwiając np. podejmowanie decyzji w sprawach forsowanych przez polityków.

Innymi kategoriami dzierżącymi władze są liczne podmioty gospodarcze, posiadające nad człowiekiem władztwo ekonomiczne. Na pierwszym miejscu są banki, które bezwzględnie królują na tej scenie, nie bez znaczenia jest Giełda i ciała z nią powiązane, jednakże najbliższym w systemie władzy jest pracodawca/przełożony w miejscu pracy. Relacja, jaka jest nawiązana pomiędzy pracodawcą a pracownikiem jest nadzwyczajna, albowiem jej charakter ma podłoże egzystencjonalne. Siła relacji wynika z władztwa personalnego umocnionego z uzależnienia ekonomicznego. Pracodawca ma nad pracownikiem prawdopodobnie większą przewagę niż państwo nad obywatelem lub sędzia nad kryminalistą (oni kalkulują ryzyko – wyrok to cena). Pracodawca jedną decyzją może zmienić życie człowieka i jego rodziny, jest to bardzo duża, nie można się dziwić, że w poprzedniej formacji historycznej państwo ludowe starało się zarezerwować dla siebie ten przywilej.

Prawdopodobnie najciekawszą kategorią władztwa jest zwyczaj, moralność i sieci powiązań społecznych. W tym przede wszystkim rodzina. Posiadanie rodziny zmienia człowieka, albowiem staje się on ekstremalnie odpowiedzialny, albo od razu przegrywa. Zdecydowanie to na zobowiązaniach rodzinnych opiera się cała drabina władzy nad społeczeństwem i jednostkami, bez tej kotwicy człowiek nie ma zahamować socjalizujących, jest skłonny do działań ekstremalnych, nie podda się presji, trudniej go okiełznać. Potrzeby ekonomiczne rodziny i troska o jej los powodują powstawanie licznych konieczności, w tym przede wszystkim popierania systemu, w którym się uczestniczy. Pieluchy najsilniej uczą pokory.

Na podstawie powyższych cech, można scharakteryzować w zarysie naturę władzy w Polsce A.D. 2011. Władza nad człowiekiem ma charakter wielowątkowy, jednostka za pomocą katalogu bodźców jest poddawana presji i automotywacji do pożądanych zachowań z punktu widzenia logiki systemu.

Margines wolności jest bardzo wąski, w zasadzie ograniczony do sfery prywatnej, (ale już nie intymnej! O nie! Nie ma tak dobrze w Rzeczpospolitej – wie o tym każdy, kto rozwodził się w sfeminizowanym sądzie rodzinnym). Niewielu polaków ma jakiekolwiek oszczędności, a bardzo mała ilość ma oszczędności umożliwiające przetrwanie w momencie perturbacji ekonomicznych. Polacy żyją przeważnie na styk, zgodnie z narodową zasadą „jakoś tam będzie”.

Można zadać pytanie czy taka władza w istocie pochodzi od ludzi? Czy w istocie jej przymus jest warunkiem niezbędnym do podtrzymania działania systemu dla dobrobytu elit, utrzymujących się stale w przewadze? Przecież każdy system, nawet nasz krajowy rządzi się pewną logiką i służy jakimś celom. Od dawna wiadomo, że w „mętnej wodzie ryby lepiej biorą”, ale przecież nie ma możliwości, żeby w narodzie było 90% ślepców. Zadziwiające jest to, że wszyscy akceptują system takim, jakim on jest, bez kontestacji, bez zadawania pytań, łykając z telewizorów papkę czyszczącą umysł z resztek percepcji.

Można zadać także pytanie, czy taka władza służy ludziom? Czy system ten jest stworzony do ochrony warunków egzystencji jednostek i zbiorowości? Czy też, system ten ma na celu eksploatację podległych mu jednostek i zbiorowości w imię utrzymania się w stanie funkcjonalności (czytaj: finansowania elit)?

Odpowiedzi na to pytanie może udzielić sobie każdy sam, patrząc na stan konta, a następnie konfrontując go z cenami na półkach sklepowych, kosztami utrzymania mieszkania i nonsensem codziennej beznadziejności.

W tym miejscu rozważań lepiej jest skończyć, zanim zacznie się narzekać na państwo – na jedyne jakie się ma…, ale trudno uciec od wrażenia, że natura naszej polskiej władzy jest represyjna. Na tym opiera się nasze państwo.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.