O lekcji z burzenia pomników – od 2016 roku 17.09 będzie miał dodatkowe znaczenie

Każde wydarzenie mające kontekst ideologiczny, zmierza do korekty rzeczywistości, w której żyjemy. Najbardziej niebezpieczne są te wszystkie próby, które w sposób perfidny próbują dokonać manipulacji historią. Tragiczne zaś, są te z nich, w których istotą ma być zapomnienie. Burzenie pomnika generała Iwana Daniłowicza Czerniachowskiego w dzień 17 września, miało być jasnym przekazem ideologiczno-historycznym, wymierzonym przeciwko historii, która się dokonała i pozbawiającym prawa do wspomnień wszystkich tych, którzy są świadomi wielu wymiarów jej wieloznaczności, oddzielanej jednak datami – często były to lata, miesiące, dni – z dzisiejszej perspektywy zlewające się w jedną dominującą datę. Wymuszającą na Polakach jednoznaczne podejście do wszelkich kwestii historycznych w interpretacji relacji z państwem rosyjskim i innymi państwami dziedzicami historii zwycięstwa nad hitlerowskim faszyzmem. Nie może być wśród ludzi mających elementarny szacunek do takich wartości jak prawda, piękno, dobro, życie, humanizm, radość i innych – zgody na to, żeby pomimo – istotnych oskarżeń, co do obciążających faktów historycznych – przesłonić przez początek wojny – jej koniec. Nie ma zgody na taką manipulację i zgody na nią być nie może, przy pełnym szacunku dla historycznych faktów i wynikających z nich następstw. Chyba, że przyjmujemy, że przez burzenie lub wznoszenie pomników, można istotnie zmienić historię, a przynajmniej jej kontekst? Spróbujmy z tego trudnego do zaakceptowania wydarzenia wyciągnąć wnioski i zrobić użytek.

Rzeczywistość jest brutalna, rzeczywistość jest dynamiczna, wiele bardzo szybko się zmienia. Zdaje się tydzień temu stały sobie około dwóch tysięcy lat starożytne świątynie w Palmirze. Już nie stoją, ponieważ mająca w tej chwili władzę nad tamtym terytorium grupa stworzeń, które trudno nazwać przy całej wiedzy o faunie i florze „ludźmi”, postanowiła je zniszczyć. Żadna starożytna budowla nie da rady współczesnym saperom i ich wyposażeniu. Podobnie w Polsce był pomnik generała Iwana Daniłowicza Czerniachowskiego, co prawda stał o wiele krócej, bo tylko od lat 70-tych XX wieku, ale już nie ma tego pomnika. Ponieważ ludzie, a mający w tej chwili władze nad tym terytorium tak zdecydowali. Władze się zmieniają, nawet kultury przemijają, wysadza się, albo rozbiera pomniki – nowoczesne maszyny budowlane są bezlitosne nawet dla brył strunobetonowych zespolonych z odlewami. Jakie to proste – prawda? W Palmirze i w Pieniężnie, w powiecie braniewskim w województwie Warmińsko-Mazurskim już nie ma, czego wspominać.

Właśnie po to niszczy się pomniki i zabytki, żeby nie było przestrzeni do wspomnień, przestrzeni pamięci. Robią to przeważnie ludzie mający jakieś przyziemne bieżące cele, a uważają się za mądrzejszych od innych i przyznają sobie prawo o decydowaniu o tym, co jest dobre a co jest złe, w nowej – moderowanej w ten sposób przez nich rzeczywistości.

Uwaga, nikt nie mówi, że mielibyśmy mieć w Polsce pomniki hitlerowskich zdobywców! Jednak trzeba to delikatnie przyznać, ale likwidowanie poniemieckich cmentarzy to raczej nie jest powód do dumy. Czy to była konieczność? Jeżeli tak, po co odbudowywaliśmy poniemieckie miasta?

Naprawdę, Polska to ciekawy kraj – w poniemieckich miasteczkach, w których zlikwidowano poniemieckie cmentarze, pobudowaliśmy sobie swego czasu pomniki radzieckich i polskich zwycięzców-wyzwolicieli, odbudowaliśmy pieczołowicie poniemieckie starówki, zabytki – wielkim kosztem. Teraz mamy fazę na burzenie pomników, które jednak uważamy za niewłaściwe. Czy chociaż Bóg to zrozumie? Może to wynika z naszej chrześcijańskiej natury? Przecież chrześcijaństwo zbudowano na gruzach, tego co było? Co my zbudowaliśmy na gruzach tego, co było? Jaką nową narrację mamy w tej chwili przedkładać nad prawdę historyczną?

Niech im będzie, niech niszczą! Nic na to nie poradzimy! Natomiast możemy nie zgodzić się z próbą narzucanej logiki zniszczenia. Zburzenie pomnika Bohatera Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, przed którym kapitulowały hitlerowskie hordy prosząc o litość Armii rodzin i współobywateli MILIONÓW POMORDOWANYCH WCZEŚNIEJ, JAKO PODLUDZI W TYM BESTIALSKO GŁODZONYCH JEŃCÓW ARMII CZERWONEJ – to dokładnie taka sama logika, jak niszczenie świątyni Baala w Syrii. Chyba nawet zawsze w przypadku destrukcji z powodów ideologiczno-politycznych jest ona dokładnie taka sama, albo bardzo zbliżona. Ma zniknąć ślad po nieakceptowanej prawdzie historycznej z dzisiejszej perspektywy, to likwidacja przestrzeni do wspomnień, przestrzeni pamięci. Jednak to wcale nie powoduje, że tej historii nie było. Co więcej, to wcale nie powoduje, że przestaje nas ona dotyczyć. Niestety właśnie dopisaliśmy do niej kolejny rozdział, niestety poprzez destrukcję.

Nawet Ukraińcy są od nas bardziej pragmatyczni, albowiem oni nie zburzyli Cmentarza Orląt we Lwowie, który dla wielu jest zadrą wbitą w serca pokoleń ukraińskich patriotów (patrząc z ich perspektywy). Dobudowali obok wielki Pomnik Strzelców Siczowych! W konsekwencji mają swój pomnik, swoje miejsce wspomnień – z widokiem na cmentarz wrogów swoich dziadków i ojców. Jakie to musi być szokujące edukacyjnie! Widać jak to jest jak się przegrywa! Może nieco masochistycznie to brzmi, ale na pewno bardzo przemawia do świadomości IDEALNIE POKAZUJĄC JAK ZMIENNĄ BYWA HISTORIA, JAK NIEPRZEWIDYWALNĄ. Uwaga – wszyscy nieznający historii, zanim się oburzą, że „sprytni Ukraińcy” dobudowali „pomnik koło naszego” powinni poczytać o Strzelcach Siczowych, zwłaszcza w kontekście działań 6 Siczowej Dywizji Strzelców, która w 1920 działała w składzie 3 Armii WP. Historia naprawdę jest zmienna, nadzwyczajna, skomplikowana i złożona, historia tamtych czasów była złożona wielokrotnie.

Przecież w Pieniężnie można było obok istniejącego, postawić pomnik AK-owców, tworząc piękne miejsce historii – pokazując pokoleniom prawdę, wedle obowiązującej narracji historycznej, do której oczywiście mamy pełne prawo. Ciekawe, jak taki pomnik – w zestawieniu jako „pomnik kata” (używając obowiązującej w naszym kraju retoryki historycznej) z pomnikiem „ofiar” byłby uznawany przez odwiedzające go co roku delegacje Rosjan z pobliskiego Kaliningradu? Zaprotestować, nie bardzo mieliby, przeciwko czemu, albowiem są zachowane fakty historyczne. Niczego byśmy nie burzyli, tylko dodalibyśmy kontekst historyczny do miejsca. Mogliby milczeć, ewentualnie zadumać się nad złożonością historii, co robi wielu Polaków we Lwowie widząc sąsiedztwo Cmentarza Orląt. Czy nie byłoby to historyczną wartością dodaną, do historii tych ziem, przecież wyzwolonych przez Armię Czerwoną? Naprawdę nie da się temu zaprzeczyć, chyba że idziemy w pełen „czad” i uznajemy, że Auschwitz wyzwolili Ukraińcy (Front Ukraiński), a Warszawę – Białorusini (Front Białoruski), natomiast „sowieci” jak wiadomo kolaborowali z Niemcami od 17 września, więc „nie mogli” potem wyzwalać. Ktoś za 100 lat będzie wdawał się w jakieś niuanse historyczne? Po co? Przecież to wymaga wysiłku, trzeba znaleźć książki, przeczytać, więc wykonać wysiłek. Pomnika już nie ma, nie świadczy o historii przestrzeni, w której żyjemy, między innymi dzięki talentowi wojskowemu człowieka, którego popiersie oderwano. Tylko, kogo to obchodzi? W ramach doktryny rusofobii – w ogóle nie ma problemu.

17 września jest datą wkroczenia Armii Czerwonej na tereny wschodnie byłego państwa polskiego. Bezwzględnie to rocznica agresji – nikt z tym nie dyskutuje. Ta symboliczna data została nie przypadkowo wybrana na destrukcję pomnika, miała być symbolem. Więc symbolem pozostanie, ale także właśnie – zniszczenia pomnika generała Iwana Daniłowicza Czerniachowskiego generała Armii Czerwonej, pogromcy niemieckiego faszyzmu, również oskarżonego o współudział w likwidacji polskiego podziemia zbrojnego. Co więcej, to może być data symboliczna, dla wszystkich, którzy są w Polsce przeciwni burzeniu pomników, radzieckich wyzwolicieli ziem polskich. Ważna dla wszystkich, którzy przeciwstawiają się logice rugowania pamięci z przestrzeni.

Można zinwentaryzować wszystkie zniszczone już pomniki żołnierzy radzieckich i o nich oraz ludziach, których upamiętniały 17 września pamiętać. W ten sposób nie pozwolilibyśmy na zubożenie przestrzeni o pamięć historyczną. Będzie to działanie wbrew wszystkim tym, którzy chcieliby żeby pamięć o wyzwolicielach wygasła. Trzeba jednak być w tym ostrożnym, ze względu na obowiązujące w Polsce prawo, dotyczące prześladowania za gloryfikację totalitaryzmów. Byłoby to jednak działanie w słusznej sprawie.

Przecież, jeżeli zapomnimy o historii, nawet jak wyrwiemy kartki z książek, czy też zburzymy pomniki, to nie zmienimy czasu przeszłego. Nie da się! To się już wydarzyło! We wszystkim jest potrzebny pragmatyzm, zwłaszcza w sprawach tak delikatnych jak pamięć przodków. Jeżeli nie szanujemy cudzych pomników, już obecnych w naszej przestrzeni od lat, odrzucając prawdę, czy też nie godząc się na ich istnienie, ze względu na istnienie historycznych zastrzeżeń do ówczesnych działań konkretnych osób, nie wyrażając w ten sposób zgody na płacenie ceny – mimo wszystko za wyzwolenie – to nie oczekujmy potem, że ktoś nam pozwoli u siebie w kraju budować nowe pomniki naszych bliskich! Przecież to wszystko jest nadal żywe, żyją rodziny, żyje pamięć czy tak bardzo nie możemy uszanować czyjejś wrażliwości? Jakie to smutne! Jednak od tego roku, mamy nowy dodatkowy kontekst 17 września.

NIE ZAPOMNIMY. WIECZNA CZEŚĆ I CHWAŁA ŻOŁNIERZOM I ŻOŁNIERKOM ZWYCIĘSKIEJ ARMII CZERWONEJ – WYZWOLICIELOM ZIEM POLSKICH Z HITLEROWSKIEJ NIEWOLI!

11 thoughts on “O lekcji z burzenia pomników – od 2016 roku 17.09 będzie miał dodatkowe znaczenie

  • 19 września 2015 o 06:41
    Permalink

    Wczoraj pod artykułem “Rozbiórka historii Polski trwa …” wypowiedziałem się na ten temat więc nie będę się powtarzał. Pan nadal stosuje manipulacje w swojej argumentacji “ślizgając” się po temacie. Ja nie przyjmuje Pana stanowiska w tym przypadku, nie chcę Pana obrazić ale muszę to napisać. Pana pogląd na tą sprawę był by dla mnie zrozumiały, gdyby to głosił patriota rosyjski.

    Odpowiedz
    • 19 września 2015 o 23:09
      Permalink

      Czego Pan Czesław nie rozumie? Że złamano prawo?
      Że dokonano prowokacji? Czy tego że pomniki burzy się – dziwnym trafem – w miejscowościach do których zostali przesiedleni polscy obywatele narodowości rusińskiej, którzy uważają się za banderowców czyli ukraińców (pisane z małej litery!!!! – bo nie ma narodowości “ukraińskiej” – dokładnie jak to opisuje Encyklopedia Katolicka z roku 1913).
      Czy Pan Czesław nie widzi że takim samym fffff ffffff w lffffff skórze troglodyty jest bffffff burzący ffffffę jak i ten co fffff ten ffffff?

      https://adnovumteam.wordpress.com/2015/07/06/b-%E2%99%AB-06-07-2015-sprawa-barbarzyncy-vadima-t/

      Odpowiedz
    • 19 września 2015 o 23:50
      Permalink

      Przekaz felietonu jest bardzo objektywny, przedstawia zlozonosc dzialan tamtych czasow i podkresla, ze ci obecnie tak znienawidzeni w Polsce wyzwolili ja spod ludobojczej pregiezy hitlerowskiej, ci “zachodni” koalicjanci nawet o tym przez chwile nie mysleli, by Polsce pomoc …. trzeba prawdzie spojrzec w oczy a nie emocjami wrogosci burzyc resztki istniejacych powiazan z tak bliskim geograficznie sasiadem, a wiadomo sasiedzi potrzebuja wiele razy sasiedzkiej pomocy ……poza tym, rozbiorka takiego pomnika bez konsultacji z administracja Okregu Kalingradzkiego, ktirego pieniadze kumuluja handliwcy polscy jest po prostu hamska i prymitywna , nie odpowiada prawu dyplomatycznemu i dobrym obyczajom

      Odpowiedz
  • 19 września 2015 o 08:05
    Permalink

    Potrzebna refleksja! Pałami nas nie dobiją! Nie pozwolimy zapomnieć. Zgłaszam się jako wolontariusz do akcji upamiętniania sprofanowanych miejsc pamięci

    Odpowiedz
  • 19 września 2015 o 08:06
    Permalink

    Burzycielom pomników jeśli już nie uznają ogólnych wartości humanistycznych czy chrześcijańskich proponuję test na licencję odważnego niszczyciela pomników bohaterów narodowych sąsiedniego mocarstwa. Proponowałbym aby ci prowodyrzy burzenia udali się w swoim mieście w miejsce przebywania osiłków skłonnych do bójek po czym bez ostrzeżenia kopnęli jednego z nich i wykrzyczeli im prosto w twarz “który chce następny w mordę”. Po zaliczonym teście mogą z czystym sumieniem burzyć pomniki naszych “wrogów”.

    Odpowiedz
  • 19 września 2015 o 08:26
    Permalink

    Pan Czesław nic nie kuma jest widocznie euro-atlantyckim prowokatorem. Przykład ukraiński z tym pomnikiem Strzelców Siczowych jak mówią Lwowiacy Ojców SS-manów jest dobitny, bije po oczach i potwierdza, że to co mówi autor to absolutna prawda. Podoba mi się taki pragmatyzm. Zamiast burzyć – postawić obok nasz większy, niech się Rosjanie zastanawiają przy każdej wizycie nad charakterem swojego wyzwolenia, czy też raczej tego co stało się po nim. Nic dodać i nic ująć.

    Odpowiedz
  • 19 września 2015 o 12:52
    Permalink

    to wszystko, to są rozważania żab w bajorku które niedługo wyschnie. Palmyra, to symbol. wieje potężny wiatr historii. po zawierusze już nic nie będzie takie samo,aż chce się zacytować Norwida”…….gorejąc nie wiesz, czy stawasz się wolny,
    Czy to co twoje, ma być zatracone ?
    Czy popiół tylko zostanie i zamęt,
    Co idzie w przepaść z burzą ?……..”

    Odpowiedz
  • 19 września 2015 o 15:43
    Permalink

    Akurat potrzebna nam awantura z pomnikiem, który od lat zarastał chwastami w zapomnianym przez Boga i ludzi – Pieniężnie.

    Można to było rozegrać kulturalnie, jak przed laty profesor Majchrowski z mogiłami żołnierzy sowieckich pod krakowskim Barbakanem.

    Są władze wojewódzkie i ich odpowiednicy w obwodzie kaliningradzkim – mogli się dogadać, co zrobić z pomnikiem.

    Zabrakło dobrej woli, albo uwidocznił się antyrosyjski szał w małej mieścinie na Warmii.

    Teraz są sławni, jak Herostrates.

    Odpowiedz
  • 19 września 2015 o 17:43
    Permalink

    To bardzo cenny punkt widzenia, rzeczywiście jesteśmy głupsi od Ukraińców. Oni załatwili sprawę po mistrzowsku.

    Odpowiedz
  • 19 września 2015 o 22:08
    Permalink

    No cóż, już Napoleon stwierdził, że historię piszą zwycięzcy. Sądzę, że nie on pierwszy ten fakt odkrył, tylko jego stwierdzenie jako pierwsze zapisano w annałach. Nie ważne kto pierwszy to sformułował. Ważne, że nadal zwycięzcy chcą decydować o prawdzie historycznej. Wstyd tylko, że obecni zwycięzcy są tak bezmyślni i pośledniego gatunku.

    Odpowiedz
  • 3 października 2015 o 21:07
    Permalink

    Historię piszą zwycięzcy? czyżby Polacy byli zwycięzcami? czy kto dla Polaków tą historię pisze? To jest hańba, że coś takiego jak niszczenie pomników ma miejsce. I jest hańbą, że sejm uchwala tego typu ustawy, całkowicie niezgodne z polską racją stanu i faktami historycznymi. Należy więc zapytać: kto jest w sejmie? i kto nam takie ustawy każe uchwalać?
    Pod uwagę wziąć także należy, że jeżeli porządek jałtański został uznany za niebyły, to przecież – na Boga! – Polski wcale nie ma! nie było jej nigdy! Nie zostaliśmy wyzwoleni spod niemieckiej okupacji lecz cały czacz pod tą okupacją jesteśmy! czy Polacy są tego świadomi? Czy Polacy nie rozumieją, że dla Rosjan pomniki te ważne są jedynie ze względów historycznych ale dla Polaków są one życiowo ważne? dla Polski są życiowo ważne? i potwierdzają fakt istnienia Polski od 1945 roku?
    Jeżeli zaneguje się Porozumienie Jałtańskie, to oznacza, że nigdy żadnego PRLu nie było, nie urodziliśmy się Polakami w Polsce, nie istnieliśmy jako państwo i Naród.
    Komu jest takie myślenie na rękę?
    Czy Polacy nie rozumieją, co z nimi wróg robi?
    W interesie Polski i Polaków jest czcić miejsca chwały Bohaterskich Żołnierzy Armii Czerwonej.
    Taką prostą prawdę powinni Polacy w końcu zrozumieć.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.