Społeczeństwo

O karze śmierci

 W ostatnich dniach w naszym kraju ponownie rozgorzała dyskusja o zasadności przywrócenia do polskiego kodeksu karnego kary najstraszniejszej. Kara śmierci w majestacie prawa, to najsilniejszy sposób oddziaływania państwa na społeczeństwo, albowiem sam fakt, że zgodnie z prawem i na mocy decyzji władz państwowych można zabić człowieka szokuje i przeraża. Kara śmierci wywołuje strach względem państwa i budzi grozę wobec jego aparatu, albowiem jest to bardzo realna i odczuwalna kara, którą przestępcy muszą kalkulować w ramach swojego „biznesplanu”.

Stosowanie kary śmierci to pewien standard, z którego od początków zorganizowania społeczności korzystali władcy, budząc postrach i posłuszeństwo wśród poddanych. Prawo do „gardła”, to było to, co w każdej epoce budziło lęk przed władzą. W ten sposób ludzie wiedzieli, że jeżeli za bardzo się wychylą, mogą stracić życie. Niestety nie dotyczyło to tylko przestępców, ale także bojowników o wolność, rewolucjonistów, ciemiężonych, niewinne kategorie ofiar można wymieniać w nieskończoność. Kara śmierci zawsze była bardzo wygodna dla władzy, albowiem usuwała źródło problemu – daną niewygodną jednostkę, a zarazem uciszała pospólstwo, albowiem strach się bać władzy, która wiesza, strzela, łamie kołem, usypia lub dusi.

W kategoriach moralnych większości systemów religijno-cywilizacyjnych, jakiekolwiek zabijanie bezbronnego człowieka uznawane jest, za co najmniej niegodne, nie moralne a w ostateczności złe. Zabicie człowieka jest ohydne w swojej konstrukcji, albowiem przemocy towarzyszy strach i lęk, poczucie bezsilności i osamotnienia względem przemocy brutalnie stosowanej zwłaszcza, jeżeli wszystko dzieje się w majestacie prawa i jest realizowane przez funkcjonariuszy państwa. Prawdziwa licencja na zabijanie, podparta paragrafami i wydawanymi na ich podstawie orzeczeniami najczęściej przez starych ludzi w togach, w imię abstrakcyjnego państwa, po to żeby chronić społeczeństwo przed jednym z jego członków.

Z jednej strony pozytywnie jest, jeżeli przestępca musi się liczyć z tym, że państwo (społeczeństwo) posiada zdolność ukarania go w sposób zupełny. To musi powodować kalkulowanie przestępstwa, satysfakcja związana z owocami przestępstwa powiązana z ryzykiem przeciwko cenie, jaką trzeba przy ziszczeniu się wszystkich negatywnych przesłanek zapłacić, jeżeli przestępstwo się nie powiedzie. Być może faktycznie kara śmierci w ten sposób odstrasza, a z drugiej, po przekroczeniu pewnych granic może wręcz zachęcać do brutalizacji, albowiem albo „mi się uda” albo „mi się nie uda”, – więc dlaczego mam „nie iść na całość”? Co to oznacza w praktyce? Nie mniej i nie więcej niż tylko tyle, że odstraszająca funkcja kary ostatecznej jest z istoty przewrotności ludzkiej natury względna. Dlatego argument „odstraszający” może być instrumentem, jedynie względem ludzi wyznających stosunkowo prymitywny system wartości, którzy się faktycznie przestraszą kary systemowej. Osoby wyrafinowane, będą zawsze szukać dziury w całym. Tu nie ma reguł, rzeczywistością rządzą fakty.

Jeżeli zgodzilibyśmy się, aby państwo miało nad nami tak dużą władzę – władzę nad naszym życiem, to należy się nad tym dokładnie zastanowić i skonstruować system w taki sposób, żeby wyeliminować z maksymalnie możliwa pewnością wszelkie pomyłki i przekłamania systemu. Mord sądowy to prawdopodobnie najokrutniejszy mord, jaki człowiek może na drugim człowieku przeprowadzić. Jednakże można się zastanowić, dlaczego społeczeństwo – państwo ma się godzić na najgorsze zbrodnie, bez prawa do zwykłej ludzkiej zemsty. Zabiłeś = umrzesz. Musi się z tym, jako przestępca liczyć.

Trudno jest rozsądzić spór – za czy przeciw? Nasze państwo ma stosowne zobowiązania traktatowe, które chronią nas przed jego okrucieństwem. Na zagadnienie należy popatrzeć pragmatycznie zadając pytanie, co jako państwo (społeczeństwo) mielibyśmy z wprowadzenia kary śmierci? Co takiego w praktyce by się zmieniło? Z pewnością żylibyśmy w innych realiach, z pewnością mielibyśmy szansę „uwolnić się” od najgroźniejszych przestępców. Jednakże, to w praktyce niczego by nie zmieniło, ponieważ można stosować bezwzględna karę dożywotniego więzienia – bez prawa do wcześniejszego zwolnienia. Z punktu widzenia wyłączenia przestępcy ze społeczeństwa jest to to samo, z jednym ważnym wyjątkiem – zwalnia nas z moralnej odpowiedzialności za stosowanie kary śmierci, przed światem, przed sobą samym i dla wierzących przed Bogiem! A jest to chyba bardzo istotna kwestia, warto mieć czyste sumienie. Niewielu zwolenników kary śmierci uświadamia sobie ten fakt, że popierając tą karę ponosi za jej stosowanie moralną odpowiedzialność. Mówiąc obrazowo, takie osoby mają krew na rękach.

7 komentarzy

  1. Zgadzam się z argumentacją, państwo ma inne metody niż zabijanie – na tym polega jego wyższość, że nie musi z takich środków korzystać

  2. Cały pana/pani wywód na temat zaniechania wykonywania kary śmierci – bez zmiany nawet interpunkcji, można wykorzystać na udowodnienie sensu jej wykonywania. Zalezy to jedynie od “zamówionej tezy”. Hipokryzja się to nazywa panie/pani krakauer. Można zadać pytanie, czy pisał/pisała to pan/pani na zamówienie przyjaciół i zwolenników tego norweskiego mordwercy, czy jest to pana/pani prywatne zdanie??
    Powinien/a/ pan/pani wiedzieć, ze nie ma pojęcie bezwzględnego dożywocia, ono nie istnieje!! Następca Lukaszenki powypuszcza wszystkich z więzienia, jako “przeciwników” upadłego władcy!! Bowiem i ten “Norweg” może byc traktowany jako “przeciwnik” upadłego systemu pozwalającego na “zanieczyszczanie” społeczeństwa imigrantami nieodpowiedniej rasy czy wyznania, a jego czxyn można potyraktować jako wezwanie “do obudzenia się”. Jestem o tym przekonany, że tak by było, serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

  3. Takiego stanu rzeczy nie można wykluczyć, ale jestem zdecydowaną przeciwniczką zabijania jak krakauer

  4. Szanowna pani Moniko_R (14.43 dnia 2.12) – zbyt wiele wątków jak na jedno zdanie. O które zabijanie chodzi?? Jeden morderca powiedział przed sądem, że zabija, bo sprawia mu przyjemność patrzeć jak ktoś umiera (to fakt!). Czy o takim zabijaniu Pani myśli. czy o karze (smierci) dla takiego mordercy, jako o sprawiedliwości, której stało się zadość!!?? Serdecznie pozdrawiam, Czesław R.

    • Drogi Panie, jeżeli percepcji panu nie starcza “na zbyt wiele wątków” to sugeruję zamontować dodatkowy procesorek 🙂 Nie twierdzę o niższości mężczyzn pod kobietami, ale przynajmniej co niektórych 🙂 Państwo nie musi sięgać po karę ostateczną, albowiem na inne metody i dzięki temu pokazuje swoją wyższość (wyższość społeczeństwa) nad prymitywnymi charakterami co po niektórych członków społeczności.
      Znając zycie jest pan przedstawicielem “branży” żyjącej z bicia i zabijania – stąd pan pozwala sobie na takie poglądy bo bliższa ciału koszula.
      Pozdrawiam
      ps. Nie ma zgoduy na zabijanie kogokolwiek w imię czegokolwiek.

  5. Nie wiem kim Pan jest Czesławie, ale wygląda mi Pan na osobę, która wykonywała za niezłe pieniądze na zlecenie Naczelnika więzienia przy Montelupich, ostatni wyrok śmierci w latach 80-tych.
    Wówczas zrozumiem Pańskie argumenty za karą śmierci, bo przy jej przywróceniu miałby pan znowu niezłą kasę za niecałą godzinę roboty, łącznie z przygotowaniem miejsca kaźni. Do tego pełna anonimowość.
    Należy Pan niewątpliwie do klubu katowskiego.
    W każdym społeczeństwie jest zawsze tych kilka procent osób o takich skłonnościach.
    Skąd niby taki kulturalny naród jak Niemcy brałby załogi do obozów koncentracyjnych?
    Skąd braliby się przesłuchujący w katowniach UB “specjaliści” od wymuszania przyznania się do wszystkiego?
    Nie znam Pana i nie chcę znać, bo obecnie Państwa potrafią już skutecznie odizolować niepoprawnych przestępców od społeczeństwa.
    To co Pan i reszta klubu katowskiego, w tym minister Sikorski i cały PiS – proponujecie, to nie jest wymierzanie sprawiedliwości, tylko ZEMSTA.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.