Ekonomia

Nowy pomysł gospodarczy dla rządu: emerytury pośmiertne

 Nie można dłużej oszukiwać podatników, to, że ktoś przez całe życie pracuje i płaci wszystkie obciążenia, to wcale nie oznacza, że na starość będzie mu przysługiwać prawo do emerytury adekwatnej do jego przyszłych potrzeb egzystencjalnych. Pełna porażka i niestety się nie udało, z narodowego tortu nie wystarczy dla wszystkich, ponieważ potrzebujących będzie więcej niż pracujących no i jak dotąd nikt nie ma racjonalnego pomysłu na odwrócenie tego stanu.

Wszystko, co dotychczas rząd, czy też w szerszym rozumieniu rządzące elity wymyśliły w sprawie rozwiązania problemu emerytalno-demograficznego to z jednej strony próba wprowadzenia systemu kapitałowego, następnie wycofanie się z niego bez ukarania winnych a w konsekwencji błędów – podwyższenie wieku emerytalnego połączone z jego zrównaniem dla oby płci. Dodatkowo wszelkie próby stworzenia Funduszu Rezerwy Demograficznej spełzły na niczym, nie udało się odłożyć żadnych poważnych pieniędzy, nie mówiąc już o tym żeby zaczęły pracować na tzw. procent składany. Podobnie osławiony dodatkowy filar – jak rozpoczął wypłacać pierwsze emerytury to szczęśliwie obdarowani nie wiedzieli, co począć z kilku dziesięciozłotowymi wypłatami! Na szczęście w zeszłym roku premier się zreflektował, że sześćset kilkadziesiąt złotych emerytury lub renty to prawie tyle, co nic i pozwolił na waloryzację kwotową, czyli bogaci emeryci otrzymali nieco mniej niż zwykle, natomiast dla kogoś, kto otrzymywał 700 zł – kolejne 50 zł podwyżki to bardzo dużo, zwłaszcza w wymiarze rocznym daje to dodatkowe świadczenie więcej.

Poza tymi zmianami zabrakło czegokolwiek, co przynajmniej przypominałoby jakikolwiek plan strategiczny. Rząd nie ma koncepcji nawet na powstrzymanie masowej emigracji, a co dopiero żeby mówić o dobrze pomyślanej inżynierii społecznej mającej na celu odwrócenie blisko 30-letnich trendów demograficznych. Jednakże niech powie to ludziom otwarcie – szanowni obywatele i obywatelki – nie wiemy, co możemy zrobić dla powstrzymania upadku państwa, nie mamy koncepcji jak poprawić wasze warunki życia – żeby się wam opłacało mieć dzieci, mieszkać i tworzyć w kraju! Przykro nam, dlatego musi być tak jak jest, a z czasem sytuacja będzie się pogarszać i Polska będzie krajem starych – biednych i schorowanych ludzi, mieszkających w rozpadających się blokach powoli przekształcających się w slumsy. Reszta populacji nie będzie w stanie utrzymać finansowo dominującej ilościowo niepracującej większości, co więcej kwestia podziału dochodu narodowego poprzez transfery społeczne będzie powodem nowego generalnego sporu politycznego.

Jeżeli do tego dodamy potencjalnie możliwe do zdarzenia się fakty tj. dalsze podwyższanie wieku emerytalnego dla społeczeństwa i utrzymywanie przywilejów emerytalnych dla grup uprzywilejowanych, to będziemy mieli do czynienia z systemem skazanym na generalną klęskę, to znaczy – pewnego dnia państwo nie będzie w stanie wypłacać swoich zobowiązań, albowiem suma odsetek od zaciągniętych kredytów przekroczy możliwości wypłacania czegokolwiek z budżetu. Ten dzień już dzisiaj można wyliczyć – wstawiając do równania demografię i raty odsetkowe. Jeżeli nie ulegną zmianie pryncypia konstrukcji całego systemu, to można jedynie ten dzień odwlec półśrodkami, ale on kiedyś nastąpi.

Rząd może zrobić wiele w samej konstrukcji składki emerytalnej, zmieniając ją po prostu w powszechny podatek emerytalny – z progami progresywnymi, tak żeby wszyscy płacili określoną stawkę dla swojego dochodu, a nie tak jak obecnie jedynie do wysokości maksymalnych wpłat, które w przypadku osób najbogatszych powodują zakończenie wpłat do systemu ubezpieczeń społecznych już w styczniu! Likwidacja, czy też uniemożliwienie podpisywania umów śmieciowych to osobna kwestia, na którą trzeba się zdecydować, albowiem zjawisko to staje się równie patologiczne dla funduszy publicznych jak inne naruszenia składek. Z drugiej jednak strony nie można się dziwić młodym pracownikom, że nie chcą płacić składek, – czyli solidaryzować się z będącymi w systemie, albowiem z perspektywy człowieka zaczynającego pracę – całe jej podatkowe i para podatkowe obciążenie to fikcja, zwykły ciężar, który muszą ponosić już na starcie swojego zawodowego życia.

Odrębnym problemem są rolnicy, czy też raczej mieszkańcy wsi wpisani do Kasy rolniczego Ubezpieczenia Społecznego – chroniczny deficyt systemu uniemożliwia jakikolwiek manewr, w tym urealnienie dochodów emerytalnych rolników, które są przerażająco niskie.

Potrzebujemy, zatem systemu, który spowodowałby o wiele sprawiedliwsze płacenie składek, bardziej pro społeczną indeksację kwot świadczeń, likwidację dziur w systemie, zmniejszenie obciążeń dla osób rozpoczynających pracę i dla przedsiębiorców, ponadto nie możemy zapomnieć o rolnikach a do tego wszystkiego żeby wytrzymał go budżet.

Rozwiązanie jest stosunkowo proste i w duchu wszelkich dotychczasowych reform i pseudo reform, mianowicie można zwykłym ludziom – pracującym i opłacającym haracz do ZUS – wypłacać emerytury po śmierci. To się jedynie wydaje irracjonalne, ale niby, dlaczego nie miałoby tak być? Przecież Sejm może uchwalić w zasadzie dowolne prawo – radosnej twórczości naszych reprezentantów nie ogranicza nikt i nic. Więc możemy sobie wyobrazić system emerytalny, w którym wypłacanie świadczeń rozpoczynałoby się po śmierci uprawnionego – oczywiście pod warunkiem, że tenże by się osobiście zgłosił.

Temat jest niestety przerażająco poważny i co jest najgorsze – nie ma wyjścia z tej dramatycznej sytuacji. Jeżeli stopy zastąpienia świadczeń emerytalnych dla obecnych 30-latków spadną do 30% ich ostatnich świadczeń, to naprawdę nie pozostanie im nic innego jak umrzeć przed emeryturą!

5 komentarzy

  1. Przenikliwy i jakze wstrząsający tekst. A w głównym mainstreamie informacyjnym królują wieści ze świata celebrytów lub dywagacje na temat katastrofy koło Smoleńska.

  2. moja emerytura to mój karabin.
    Na stare lata mam zamiar poużywać, jeżeli nie pod palmami ( z 2 i 3 filaru ) to na swojej ziemi i za swoje ostatnie grosze z filaru pierwszego.
    Jak mnie zastrzelą to ich zysk, jak wezmą żywcem to micha pod celą lub w domu wariatów.
    A jak nie złapią to ich strata. Każde rozwiązanie będzie lepsze od dogorywania pod mostem

    ONI to wróg ludzi tu mieszkających, umownie nazwijmy ich administracją RP nr 3/4.

    Warto rozaważyć ogłoszenie konkursu na zarządcę polskich ziem, naszych wspaniałych rodzimych polityków można wsadzić na barki i podholować w okolice Bałtijska, niech Rosjanie torpedami spłacą dług katyński…

    • Może nie będzie potrzeby strzelać Panie @Mariuszu.
      Są inne sposoby.
      Jest Pan młody – do roboty!
      Nie na co rozwalać KOMITETÓW, należy zakładać własne.
      Alternatywne państwo na przykład …

  3. Jan Stanisław Kowalski Nowak

    Autorze Dostojny, Rozwiń proszę w nowym wypracowaniu to co poniżej!
    Potrzebujemy, zatem systemu, który spowodowałby o wiele sprawiedliwsze płacenie składek, ( to znaczy jakie ) bardziej pro społeczną indeksację kwot świadczeń, ( jaką ) likwidację dziur w systemie, ( gdzie te dziury ) zmniejszenie obciążeń dla osób rozpoczynających pracę i dla przedsiębiorców,( zmniejszenia obciążeń nie wytrzyma budżet przez najbliższych 200 lat ) ponadto nie możemy zapomnieć o rolnikach ( trzeba zdefiniować rolnika po to aby odróżnić go od “działkowca”)( proponuję aby rolnikiem był tylko ten co założy firmę “gospodarstwo rolne imię, nazwisko, miejscowość, forma własności ) a do tego wszystkiego żeby wytrzymał go budżet.

  4. Jeżeli płacimy ok. 20% składek emerytalnych, to pracujący przez 45 lat uzbiera składek o równowartości 9-cio letnich zarobków.
    Przy 75% emeryturze, zapewni to uśrednioną emeryturę przez ok. 12 lat. A co potem? A koszty obsługi? A koszty pogrzebu emeryta?
    Czarno to widzę.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.