Polityka

Nowe znaczenie Rosji dla Europy jest już faktem (cz.1)

graf.red.

Nowe znaczenie Rosji dla Europy jest już faktem. Kraj nazywany “imperium zła”, bezlitośnie okradany, oczerniany, obrażany i chciwie wysysany z życiodajnych surowców, ponownie okazuje się nadzieją na stabilizację, dobrobyt i pokój.

Europa powiedziała co myśli, wyraziła swoje obawy. Słów pana Emmanuela Macrona, wypowiedzianych z nadzieją w kierunku Rosji, nie można lekceważyć. Francja, Niemcy a wraz z nimi cała stara Europa, doskonale wiedzą i rozumieją, gdzie jest prawda. Nie ma jej ani w Brukseli, ani w Waszyngtonie i na pewno nie ma jej w Kijowie. Skala ataku na pana Macrona, jaka przelała się przez media i wypowiedzi publiczne wielu polityków, jest porównywalna do najgorszych praktyk czarnego PR-u. Oto odezwali się liczni zwolennicy opcji – rusofobicznej, strażnicy systemu, którzy mają klapki zamknięte na pragmatyzm. Ujawnił się nawet jeden specjalista-wizjoner, od wizji rosyjskich czołgów pod Krakowem i Warszawą, ale to będzie tematem jednego z kolejnych artykułów.

Oczernianie i okradanie Rosji przez ostatnie lata, to przykład polityki proxy, mającej na celu zmianę równowagi strategicznej. Nie udała się kolejna “wiosna”, chociaż ludzi słabych i bez wyczucia geopolitycznego, nie brakuje i w sytej Moskwie, czy przepięknym Sankt Petersburgu. Rosja jak wszystko i zawsze przetrwała także sankcje, a nowy lider wspólnoty zachodniej po prostu Rosji potrzebuje. Wystarczyła zmiana w Białym Domu i od razu świat wygląda normalniej, chociaż na poziomie udawania.

Rosja jest potrzebna Europie jako partner na trzech płaszczyznach: handlowej, bezpieczeństwa i wspólnoty wartości. Najważniejsza jest ta trzecia i o nią będzie najtrudniej. W uproszczeniu chodzi o to samo, o co chodziło w maju 1945, czy na Kongresie Wiedeńskim. Nie ma współdziałania na polu bezpieczeństwa czy symetrycznej wymiany handlowej, jeżeli nie szanuje się partnera. Proszę zwrócić uwagę na to, że chociaż Zachód od lat pluje na Rosję i sączy jad z faszystowskiego gniazda żmij na Ukrainie, to Rosja ani razu, w żaden sposób nie odniosła się NIGDY do żadnego kraju z brakiem szacunku. Nie chodzi nawet o dyplomację która w Rosji jest najlepsza na świecie, ale o całą linię retoryki oficjalnych czynników państwowych i opiniotwórczych czynników w życiu publicznym.

Z punktu widzenia Europy, nie ma żadnego znaczenia jaki ma status polityczny Donbas. Co więcej, w ogóle się nie liczy jakie państwo na tym terenie istnieje. Liczy się czy jest tam stabilnie, na tyle że działa infrastruktura przesyłowa i nie więcej, niż 2 TIR-y na 1000 znikają bez śladu w skali roku. Taka jest prawda, brutalna ale realna. Proszę nie mieć złudzeń, jeżeli chodzi o nas, nie jest inaczej, tyko stawka jest inna, bo wymagają jeszcze ekologii. Nikt na Zachodzie nie ma zamiaru nie tylko ryzykować za kogokolwiek, czymkolwiek. Oni nie poświęcą nic ze swojego dostatku, nawet na zasadzie ryzyka, a na pewno nie będą poświęcali się dla naszych – nawet częściowo uzasadnionych fobii. Co to oznacza dla takich krajów jak my, jest chyba zrozumiałym? Jeżeli nie, to nazwijmy to po imieniu: podporządkowanie. Co zresztą, pan Macron sugerował w swoim wywiadzie, że porozumienie z Rosją jest niezbędne, obawy Polski nie mają dla nich realnego znaczenia.

Dzisiaj Rosja istotnie się wzmocniła. Rosyjskie rezerwy są gigantyczne. Produkcja rośnie. Kraj jest globalnym eksporterem surowców strategicznych, w tym zbóż. Jak na nasze standardy to u nich prawie nie ma podatków, a skala świadczeń socjalnych i społecznych przekracza nasze wyobrażenia o państwie opiekuńczym. To są fakty, proszę sprawdzić statystyki. Rosja na pewno nie jest socjalnym rajem, ale skala pomocy i opieki państwa nad obywatelem jest tam o wiele większa, niż u nas. Samo tzw. “becikowe” mają od dłuższego czasu i w o wiele wyższej kwocie.

Rosja ma istotne możliwości działania na rzecz wspólnego dobrobytu, bo wszystko czego potrzebują mogą dostać w Europie, a wszystko co Europa potrzebuje do funkcjonowania oferuje Rosja. Co trzeba mieć w głowie, żeby nie chcieć z tego korzystać? Co więcej czyją politykę realizujemy dotychczas? W czyim imieniu sami odcinamy się od takich możliwości i w zamian za co?
Zapraszamy w najbliższych dniach na część 2-gą felietonu.

16 komentarzy

  1. 2 tiry na 1000 …. żeby tylko, oj żeby tylko 🙂

  2. Znowu doskonały i słuszny artykuł.

    No i realistyczny.

    Realistyczna fraza: “Nikt na Zachodzie nie ma zamiaru nie tylko ryzykować za kogokolwiek, czymkolwiek. Oni nie poświęcą nic ze swojego dostatku, nawet na zasadzie ryzyka, a na pewno nie będą poświęcali się dla naszych – nawet częściowo uzasadnionych fobii. ”

    Amen.

  3. Prawda, ale ja bym Francuzowi nie wierzył, w jego retorykę. Bo to może być tylko gra, bo zachód tylko gra, a Słowianie się na to łapią, jak kiedyś Indianie na kolorowe paciorki.

  4. Szczęśliwie do tego czasu zdążyliśmy już okazać swoją wrogość: Rosjanom, Białorusinom, Niemcom i Francuzom. Byliśmy już “przedmurzem” watykańskich interesów w reformacyjnej Europie. Dzisiaj znów jesteśmy przedmurzem, ale odległego mocarstwa. Sami przeciw wszystkim sąsiadom. Tym gorzej, że to już nie tylko oportunistyczna polityka władz, ale windoktrynowany stan emocjonalny znacznej części społeczeństwa. Czy tym razem odniesiemy z tego większe korzyści?

    • Według najnowszego oświadczenia Sekretarza Generalnego NATO, Stoltenberga[i], najbliższy szczyt tej organizacji w Warszawie, podejmie decyzję o zwiększeniu liczby żołnierzy paktu, którzy będą dyslokowani na terytorium Polski i republik bałtyckich.
      Pretekstem do tej eskalacji ma być narastająca „agresja” rosyjska na wspomniane państwa. Curiosum to nie ma precedensu w całej dotychczasowej historii świata. Nigdy dotąd militarny atak jakiegoś państwa na inne nie był tak dobrze zamaskowany, że nie można by było przedstawić ani cienia twardego dowodu na poparcie tego twierdzenia. Nie przeszkadza to jednak obłąkanym z nienawiści „polskim patriotom” wierzyć w teorię niewidzialnych „zielonych ludków Putina”.
      Niezależni zagraniczni obserwatorzy nie kryją zadziwienia, jak państwo, które dwie dekady temu pozbyło się okupacyjnych wojsk ZSRR, dziś domaga się sprowadzenia jak największej ilości amerykańskich okupantów. Przy czym istotną różnicą między sowieckim i amerykańskim okupantem jest to, że ten pierwszy odszedł z naszej Ojczyzny pokojowo. Natomiast Amerykanie, jeśli już opuszczają jakieś okupowane terytorium, to tylko po uprzednim przemienieniu go w pustynię.

      ŹRÓDŁO: https://wolna-polska.pl/wiadomosci/perspektywy-iii-rp-w-sojuszu-ze-stanami-zjednoczonymi-2016-05

      PS1 … Jeżeli nadal chcesz trzymać głowę w kuble, jeżeli wiesz z całą pewnością, że Rosjanie to siermiężne kacapy żyjące w lepiankach, dla których Polska to wymarzony raj dobrobytu – nie czytaj dalej. Tępe lemingi, do których niewątpliwie należysz, mają własne gazety i „niezależne” witryny internetowe, gdzie mogą bez zakłóceń zewnętrznych przebywać w swym wirtualnym świecie i niczym kundelki obszczekiwać tego, kogo wskaże im palcem facet trzymający je na smyczy. Tu nie masz czego szukać.
      ŹRÓDŁO: https://marucha.wordpress.com/2014/04/11/co-zawdzieczaja-rosjanie-dyktaturze-putina-a-o-czym-polacy-moga-tylko-pomarzyc/
      PS2 … O tym , jak sankcje dały kopa rosyjskiemu rolnictwu i przemysłowi spożywczemu. Europa może pożegnać się z rosyjskim rynkiem spożywczym.
      Kiedy już sytuacja znormalnieje- EU stanie wobec innego wyzwania- rosyjska produkcja rolnicza runie na zachód, gniotąc wszystko. Polskich sadowników i paprykarzy najpierw.
      Obudzili niedźwiedzia.
      Razem z ukrami i szkopami będziemy dymać gdzieś pod Moskwę zbierać jabłka albo kapustę…

    • DO WSZYSTKICH RUSOFOBÓW NA TYM FORUM !!!
      Różnica pomiędzy “okupacją” radziecką” a obecną jest taka, że ten pierwszy z “okupantów” nie nakazał nam likwidacji cukrowni, stoczni, kopalnń !
      Po tej “okupacji” zostaliśmy z polskim przemysłem, polskimi bankami, polską prasą. To jedno.
      Drugie to analogia do Polski przedwojennej. Wtedy zachowywaliśmy się tak samo. Obrażaliśmy sąsiada, wyśmiewaliśmy propozycję wspólnej ( także z aliantami zachodnimi ) rozprawy z Hitlerem. Prowadziliśmy swoją, polską politykę, łącznie z awantura czechodłowacką. Żeby historia się nie powtórzyła. Wtedy oszołomstwo doprowadziło niemal do unicestwienia nie tylko państwości, ale przede wszystkim narodu. Pewnie teraz byłoby podobnie, gdyby np. ISIS czy inny bandzior nas napadło, a “sojusznicy” okazali się niesłowni lub za słabi, też byśmy twierdzili że “zły rusek” i tak ma obowiązek ginąć za nas, ale pomnika i tak mu nie postwaimy, albo obalimy go po kilku latach, w imię naszej rusofobii i oszołomstwa.
      A CO MAMY TERAZ !!!
      Z dostępnych danych wynika, że już w okresie stowarzyszeniowym z UE straciliśmy więcej majątku niż w wojnie z Hitlerem. Oblicza się, że straty Polski w wyniku niemieckiej agresji z lat 1939-1945 wynosiły około 500 mld USD (można przyjąć, że przejęte przez ZSRR polskie ziemie z istniejącym na nich majątkiem stanowią stratę porównywalną). W wyniku akcesji do UE Polska straciła (wg różnych źródeł) od 600 mld USD do 2 bln USD. W wyniku akcesji do UE i spłat długów w latach 2004-2006 Polska ponosi straty w wysokości ok. 80 mld USD rocznie .
      Trudno pojąć ekonomiczny sens tego stowarzyszenia i akcesji do UE – komu rzeczywiście ma on przysporzyć korzyści? Czy możemy głosić poglądy, że obcy kapitał odbuduje nam gospodarkę?
      Do dziś obiektywna prawda o warunkach wejścia Polski do UE nie jest znana społeczeństwu polskiemu, gdyż nie może w pełni przebić się w mediach. Dotychczas nie sporządzono bilansu kosztów naszego członkostwa w UE za lata 2004 i 2005, nie wspominając już o braku bilansu kosztów w tzw. okresie stowarzyszeniowym z UE. Tę tragiczną prawdę o wejściu Polski do UE odczuwa już nasza gospodarka, a w konsekwencji także 85 proc. polskich rodzin.
      Ustalenia z traktatu akcesyjnego logicznie wkomponowują się w strategię niszczenia Polski, którą zgotowały nam ekipy liberałów i postkomunistów w ciągu ostatnich lat tzw. transformacji ustrojowej.
      === Hutnictwo – podano listę hut w Polsce do sprzedaży lub zamknięcia. Instalacje produkcyjne w tych ostatnich muszą ulec fizycznej likwidacji, żeby nie można było wznowić na nich produkcji. Obecnie pojawiła się koniunktura w przemyśle hutniczym, którego zostało nam 30 proc. ogólnej mocy przerobowej. Resztę sprzedano, łącznie z koksowniami, które w 40 proc. pokrywały potrzeby rynku europejskiego (mieliśmy 8 mld zł zysku rocznie z samych tylko koksowni, dlatego sprzedaż 4 hut za kwotę 6 mln zł nie mieści się w żadnej logice). Usilne starania o wstrzymanie tego niezwykle szkodliwego i haniebnego procederu w czasie rządów SLD – UP były rzucaniem grochem o ścianę.
      === Górnictwo – ograniczenie wydobycia i zatrudnienia (szyby są zatapiane, co uniemożliwia wznowienie wydobycia w przyszłości). Pojawia się koniunktura w górnictwie, a rządzący do 2005 roku je likwidują. Zespół krakowski, ostro sprzeciwiając się kolejnej, prowadzonej przez rząd UP prowokacji wobec Narodu, wykazał, że niszczenie kopalń Dolnego i Górnego Śląska jest niezgodne z naszą Konstytucją, która mówi o racjonalnym wykorzystywaniu bogactw przyrodniczych (likwidując 23 kopalnie węgla, zaprzepaszczono około 20 miliardów zasobów ton węgla), oraz przedstawił konkretne propozycje produkcji „czystej” energii elektrycznej i cieplnej z wyeksploatowanych kopalń (jako unikatową w skali światowej technologię, zwłaszcza z punktu widzenia antyterroryzmu).
      === Rolnictwo – zostaliśmy zmuszeni do ograniczenia produkcji mleka do 7,2 mln ton rocznie, przy własnych potrzebach wynoszących 11-12 mln ton oraz zdolności produkcyjnej na poziomie 16-18 mln ton. Zmniejszono pogłowie krów, które już w 2003 roku było porównywalne ze stanem z 1945 roku! Z około 2 mln gospodarstw rolnych w Polsce ma zostać około 200 tys. (ostoję polskiej tradycji trzeba przecież zlikwidować w „postępowej” Unii Europejskiej).
      Społeczeństwo polskie powinno się dowiedzieć, że w ramach traktatu akcesyjnego ustalono, iż:
      1. Polska nie ma prawa prowadzić w państwach UE instytucji kredytowych (banków, firm ubezpieczeniowych).
      2. Polska została zobowiązana do przerobu śmieci z państw UE (dawnej „15”). Podano daty i określono zdolności produkcyjne, które musimy osiągnąć pod groźbą kar finansowych.
      3. Polska musi się podjąć magazynowania odpadów radioaktywnych z elektrowni jądrowych z państw UE.
      4. Musimy zlikwidować (złomować) na własny koszt 50 proc. tonażu naszej floty połowowej.
      5. Polska nie ma prawa udzielać pomocy publicznej swoim firmom (to prawo przysługuje tylko Niemcom na terenie byłej NRD!).
      6. Polska musi anulować wszystkie umowy handlowe z państwami spoza UE (około 190). Niewywiązanie się z tego zobowiązania wiąże się z nałożeniem na nas wysokich kar liczonych na miliardy dolarów, zgodnie z „prawem” międzynarodowym.
      W tzw. okresie stowarzyszeniowym (dostosowawczym?) za sprawą „planu Balcerowicza”, zgodnego z zaleceniami i nakazami UE, straciliśmy 80 proc. majątku produkcyjnego, otworzyliśmy rynek, niszcząc własny handel i producentów. Straciliśmy, według oficjalnych danych, około 5 mln miejsc pracy (w tym czasie UE zyskała 1,2 mln miejsc pracy). Konsekwencją takiej polityki była emigracja około 2 mln młodych ludzi, często po wyższych studiach. Ogromnie wzrosło zadłużenie kraju (obecnie wynosi ono już około 500 mld zł i stale rośnie).
      Zlikwidowano wiodące biura projektowe, ośrodki badawczo-rozwojowe, ośrodki doradztwa technicznego, zakłady doświadczalne, szkolnictwo zawodowe, niemal wszystkie ośrodki oryginalnej polskiej myśli naukowej, technicznej, medycznej i rolniczej (materiały branżowe GUS 1990-2002, Warszawa).
      To wszystko stało się w ramach wyrównywania poziomów gospodarek między Polską a Unią Europejską. W dziedzinie nauki i szkolnictwa wyższego dla Polski przewiduje się tylko pięć (!) wyższych uczelni (na podstawie biuletynu informacyjnego AGH z Krakowa z kwietnia 2003 r.).
      Towarzysze z opcji SLD – UP z Kwaśniewskim na czele oraz liberałowie spod znaku Unii Wolności, obecnej Platformy Obywatelskiej czy Partii Demokratycznej, oszukali nasz Naród w referendum. Według ich zapewnień, Unia Europejska miała być organizacją (wspólnotową) niezależnych państw. Tymczasem widzimy wyraźnie, że dzisiejsza UE zmierza do stworzenia superpaństwa z własną konstytucją, ze wspólną walutą, z jednym prezydentem, z jednym ministrem spraw zagranicznych i ze wspólną armią. Zgodnie z zapisami traktatu akcesyjnego Polska musi przyjąć euro w terminie ustalonym przez rząd i parlament RP, co w praktyce oznacza koniec jej suwerennego i samodzielnego bytu państwowego – prawdziwa władza należy zawsze do tych, którzy kontrolują obieg pieniądza.
      Literatura
      1. R.H. Kozłowski, Czego oczekujemy od nowego parlamentu, prezydenta rządu, „Nasz Dziennik”, 28.10.2005.
      2. A. Nowak, Przemiany gospodarcze w Polsce 1989-1999, Ruch Odbudowy Polski, Wrocław 1999.
      3. A. Nowak, Ile jeszcze pozostało Polski w Polsce 1990-2002, Stowarzyszenie Publicystów Polskich „Piast”, Wrocław 2002.
      4. D. Kosiur, Bilans kosztów członkostwa Polski w UE, „Myśl Polska”, nr 30-31, 23.07.2006.
      5. K.Z. Poznański, Obłęd reform – wyprzedaż Polski, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2002.
      6. R.H. Kozłowski, J. Sokołowski, J. Zimny, Wstrzymać sprzedaż polskich hut stali – List otwarty do Parlamentarzystów, Prezesa NIK oraz Rzecznika Praw Obywatelskich, „Nasz Dziennik”, 19.12.2003.

      I CO RUSOFOBY POKROJU krzyka 58 i jemu podobnym TEN OBECNY ,,DRUG” PEWNIE BARDZIEJ WAM ODPOWIADA???

      https://pp.vk.me/c626427/v626427955/38e9e/WQDiet6GSnY.jpg

      • “Razem z ukrami i szkopami będziemy dymać gdzieś pod Moskwę zbierać jabłka albo kapustę…”
        Doprawdy, nie rozumiem dlaczego by nie “dymać pod Moskwę”?
        Bez Niemców panie, to nie Niemcy zbierają, a zwykle dzieje sie to “u Niemca’, to tak gwoli wyjaśnienia….
        Da się dymać w okolice jeziora Bodeńskiego (Lindau) zbierać u bauera, czy podcierać bardzo starym esesmanom?
        Dlaczego by nie robić tego pospołu z cziurkami “gdzieś pod Moskwą”? 🙂
        Taka sut’ba po 1989 r. wolność od…. zapanowała i opanowała. 🙂

        “jerzyjj
        17 listopada 2019 at 14:42 ”
        Nieśmiało przypominam że “zaciąłeś się” jako masz we zwyczaju 🙂

        “I CO RUSOFOBY POKROJU krzyka 58 i jemu podobnym TEN OBECNY ,,DRUG” PEWNIE BARDZIEJ WAM ODPOWIADA??”

        Pogorszyło się?…. Ajjjajjjj – koniecznie należy zmienić lekarza… 🙂
        Jako alternatywa pozostaje (zawsze) modlitwa…o zdrowie.
        W twoim przypadku doprawdy, nie wiem co rekomendować.
        Wybór należy do Ciebie?
        I TU ( w tym momencie) nachodzi mnie taka wątpliwość – czy Wy “jerzyjj” na pewno posiadacie niczym nie skrepowaną zdolność do czynności prawnych?

      • Niestety ponura prawda! Nic dodać, nic ująć. Tak trzymać!

  5. …i na pewno nie ma jej w Kijowie.
    Jeszcze by!! 🙂
    Когда тебя послали к Путину
    https://www.youtube.com/watch?v=xKRcsBfXg3E&t=7s

    Польша призвала США шлёпнуть по России
    https://www.youtube.com/watch?v=xF_E8IX1ESM

    Znamienna fraza “Nikt na Zachodzie nie ma zamiaru….” polskojęzycznych
    nie dotyczy, ony (znowu) gotowi szafować naszym życiem tak jak bywało niejednokrotnie w ostatnich 250 latach…
    Sądzę, że ‘kryminalne podżeganie (zajawlenje)” nie pozostanie
    bez (retorsji) odpowiedzi ze strony rosyjskiej. Dodam że TO brzmi groźnie i straszliwie, myślę że
    za takie podpowiedzi “bekną kiedyś” ciemiężcy którzy pchają NAS
    POLAKÓW po raz kolejny w otchłań piekielną bez końca (chore i niepotrzebne NIKOMU, prócz…. miatieże XIX w.)
    Pamiętajmy zawsze i wszędzie że Rosjanie to nasi bracia “po krowi”, czego nie da się powiedzieć o Anglosasach…. czy innych Galijczykach!

    …i wspólnoty wartości. Najważniejsza jest ta trzecia i o nią będzie najtrudniej.”
    Rosja zawsze gwarantowała zachowawczość (konserwatyzm) w dobrym znaczeniu tego słowa – natomiast Zachód ‘również zawsze” lewackość, liberalizm itp. chore idee, i faktycznie TU będzie najtrudniej, dlatego że ‘inne wartości na szali”.

    Amen

  6. “Rosja ma istotne możliwości działania na rzecz wspólnego dobrobytu, bo wszystko czego potrzebują mogą dostać w Europie, a wszystko co Europa potrzebuje do funkcjonowania oferuje Rosja.”

    Niby tak, ale to zapewne Chiny odegrają tę rolę. Nie są tak zaawansowane jak Europa ale są bardziej wiarygodne i Rosji bardziej potrzebują.

    Chiny stały się ostatnio partnerem handlowym Rosji numer jeden, i wymiana rośnie błyskawicznie. Tego się już nie da cofnąć. W kolejce czekają Indie i reszta Azji.

  7. Ocena Zachodu wyrażona zdaniem: “Nikt na Zachodzie nie ma zamiaru nie tylko ryzykować za kogokolwiek, czymkolwiek. Oni nie poświęcą nic ze swojego dostatku, nawet na zasadzie ryzyka, a na pewno nie będą poświęcali się dla…” jest trafna.

    Takie podejście Zachodu jest jedynym sensownym i właściwym podejściem.
    Rządy państw są po to aby jak najlepiej dbały o własnych obywateli, a nie po to żeby dążyć do jakichś idei (a u nas najczęściej do “idee fixe”).

    W ogóle, zachowanie rządów odbiegające od tego standardu charakteryzuje syndrom państwa tymczasowego. Często jest to charakterystyczne właśnie dla państw, które potrafią jedynie na każdym kroku widzieć fatum utraty państwowości. W rezultacie zachowują się nieracjonalnie i traktują swoich obywateli nie jak ludzi, lecz jak potencjalne “mięso armatnie” przyszłych konfliktów. Realne dobro obywateli nie ma tu znaczenia, i nie ma też normalnej edukacji młodych pokoleń. Jest tylko wbijanie do głów obowiązku walki za te urojone idee, nie dla dobra ludzi, a dla podtrzymania jednej z niewielu wmówionych więzi łączących władze i obywateli.

    W takich państwach nie ma poczucia wspólnoty obywateli, a za to wyraźny jest syndrom oblężonej twierdzy (przez sąsiadów). Nie dostrzega się, że czasy i warunki się zmieniły, i te historyczne fobie ledwo istnieją w normalnym państwie, a u nas są podstawą do działania przywódców państwa jakby wyjętych z zapyziałej historii. W ten sposób nie zbuduje się nowoczesnego państwa, a co najwyżej enklawę historii.
    Jeszcze lepiej widać to (syndrom państwa tymczasowego) na Ukrainie, gdzie obywatele są nikim, a wyidealizowane pojęcie narodu jest wszystkim.

  8. Najlepsze jest to, że oto mamy sytuację w której Europa sama stała się klientem Rosji. Dodajmy na własne życzenie. Naprawdę to śmieszne. Czytam was od dość dawna, zawsze z przymrużeniem oka, jako kremlowską agitkę jednak wychodzi na to, że mieliście rację.

    • Bardzo celna uwaga.
      Klient Rosji, czy Chin, nie będzie klientem amerykańskim……
      światowy rynek zbytu jest ograniczony, więc walka o jego podział jest krwawa.
      Rynek europejski jest komplementarny w stosunku do rosyjskiego, konkurencyjny co do asortymentu, z amerykańskim.
      I to jest problem.

      Drugim, jest kwestia $ w rozliczeniach handlowych.
      Handel za euro surowcami, wypiera $ z obrotów.
      Te 500 miliardów w handlu z Rosją, to spora suma.
      Kto będzie kupował papier- obligacje- jeżeli może kupować towar fizyczny?

      Taryfa za pobyt armii USA na Okinawie skoczyła z 1,6 do 8 miliardów.
      Japonia nie chce płacić……
      Wasal buntuje się.

      Wracając do tematu.
      Rosja i Chiny, od 70 lat uczestniczą w niewielkim stopniu w działaniach wojennych.
      Te przypadki można zliczyć na palcach jednej ręki.
      Więc raczej stabilizują, niż dekomponują ład międzynarodowy.
      W przeciwieństwie do kilku innych krajów, ponoć demokratycznych i pokojowych.
      Trzeba oceniać “po owocach” nie po propagandzie?

  9. Dojrzały (były 50-parolatek)

    Tekst bardzo dobry i słuszny, a komentarzom nie można niczego zarzucić…

    No cóż…, trzeba by wyciągnąć chyba jakieś wnioski, a te nasuwają mi się bardzo smutne…
    – w obecnym stanie, im wcześniej nastąpią nowe “rozbiory”, tym lepiej będzie chyba dla biednego, polskiego Narodu…
    Przynajmniej kolejne “żondy” nie zdążą zadłużyć następnych pokoleń…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.