Wojskowość

Śmigłowce są niezbędne dla Wojska Polskiego

 Przeciętne koszty decydują…

To bardzo dobrze, że tak wiele się mówi i pisze na temat zakupów nowego sprzętu dla Wojska Polskiego. Przede wszystkim bowiem, sprzęt ten, musi spełniać wymagania i potrzeby naszych Żołnierzy, albowiem to oni będą narażać w nim codziennie życie przez kolejne lata jego eksploatacji. Byłoby dobrze, żeby był w nim zagwarantowany komponent produkcji krajowej, jak również żeby było nas stać na jego normalną eksploatację. Trzeba bowiem pamiętać o tym, że same koszty zakupu nowoczesnego „pojazdu” wojskowego, to dopiero początek zagadnienia i związanych z nim kosztów. Niezbędne jest przecież utrzymanie sprzętu w stanie zdatnym do eksploatacji oraz pokrywanie kosztów tejże. Tutaj są różne przeliczniki, najważniejsze z punktu widzenia laika, to ilość roboczo-godzin obsługi niezbędnych na jedną godzinę lotu oraz koszt przeciętny jednej godziny lotu, przy uwzględnieniu normalnego zakresu eksploatacji po uwzględnieniu kosztów maszyny, pracy ludzi, części zamiennych, paliwa itd., całej związanej z ruchem danej jednostki infrastruktury. Dopiero znając te koszty można się wypowiadać, oczywiście nie są one tajemnicą – w zakresie wartości przybliżonych, nawet o ile nie podadzą ich wprost producenci (przeważnie podają widełki), to w prasie fachowej – po pewnym okresie eksploatacji statków powietrznych oraz ich odpowiedników, pojawiają się stosowne oceny i można na tego typu estymacje natrafić. Oczywiście czym innym jest eksploatacja w warunkach pustynnych, czy innym w warunkach wysokogórskich, a jeszcze innym w przypadku klimatu wilgotnego i morskiego. Dla fachowców uwzględnienie tych i innych wytycznych nie jest żadnych problemem.

Po co w wojsku są śmigłowce?

Współczesne wojsko bez śmigłowców, nie może być uznawane za pełnowartościową armię, a w istocie nawet w ogóle za armię. Możliwość startu pionowego, zabrania na pokład znacznej ilości ludzi i sprzętu, wyładunek, załadunek w zasadzie w dowolnym miejscu z zawisu lub lądowania, przewóz sprzętu i inne zadania – to wszystko decyduje o niezbędności śmigłowców na dzisiejszym zapleczu armii i na polu walki. Odpowiednio uzbrojone śmigłowce to bardzo, ale to naprawdę groźna broń, której posiadanie w odpowiedniej ilości, może znacząco przyczynić się do uzyskania przewagi w polu walki, zwłaszcza jeżeli potencjalny przeciwnik dysponuje przewagą w ilości wojsk lądowych. Śmigłowce, szczególnie te bojowe mogą być dla nich niezwykle groźnym przeciwnikiem. Również śmigłowce transportowe mogą wspierać atak z powietrza po zamontowaniu odpowiedniego sprzętu, jak również i przede wszystkim, mogą służyć do przerzutu ludzi i sprzętu w miejsca kontaktu z nieprzyjacielem – narzucając mu nasze warunki walki.

Poza tym śmigłowce ratują życie – maszyny transportują rannych z pola walki, to najszybszy i najdoskonalszy sposób ewakuacji medycznej osób poszkodowanych. Takie śmigłowce przydają się również w stanach zagrożenia naturalnego, zwłaszcza jak załogi są odpowiednio wyszkolone i po prostu znają teren. Do samych tych misji, trzeba odpowiednio oznaczyć i wyposażyć co najmniej kilkanaście maszyn. Zwykła możliwość przewożenia rannych na noszach, to już dzisiaj za mało, to nie są już standardy wojny w Wietnamie. Dysponujemy możliwościami technologicznymi, znacznie zwiększającymi prawdopodobieństwo przeżycia nawet osób ciężko rannych. Dowiodły tego bohaterskie jednostki ratownicze armii amerykańskiej w Afganistanie. Rola jednostek tego typu poprzez pozytywny wpływ na morale żołnierzy JEST BEZCENNA I NIE DA SIĘ ICH ZASTĄPIĆ. Śmigłowce są niezbędne dla Wojska Polskiego.

Czy lepiej mieć dużo tańszych śmigłowców (gorszych) czy mniej droższych (lepszych)?

Już samo postawienie pytania jak w podtytule jest błędne i może je zadać, co najwyżej laik. Nie ma czegoś takiego jak śmigłowce gorsze i lepsze, jeżeli już tak się wypowiadamy to tylko w kontekście zadań jakie mają wypełniać. Współczesny standard konstrukcji śmigłowców oczywiście zakłada wiele nowinek konstrukcyjnych, które powodują, że maszyny o podobnych parametrach będą się zachowywać zupełnie inaczej i dadzą różne możliwości w konkretnych sytuacjach. Kryterium ceny odnosi się głównie do klasy śmigłowca i go jego wyposażenia, jak również całej logistyki i części, jakie wraz z nim się kupuje. Generalnie jeżeli jest się państwem poważnym, to należy kupić sprzęt z ilością części zamiennych umożliwiających bezproblemową eksploatację śmigłowców w okresie objętym gwarancją, co jest oczywistością i jeszcze przez co najmniej dwa lata. Trzeba pamiętać o tym, że producenci zarabiają wielkie pieniądze na częściach i co jakiś czas wypuszczają podzespoły nowego typu, o poprawionych charakterystykach, jednakże wszystko kosztuje. Dlatego w interesie nabywcy leży przede wszystkim możliwość samodzielnego remontowania i naprawiania posiadanych maszyn, np. poprzez regenerację zakupionych pakietów części (należy kupić więcej silników, przekładni głównych, łopat wirników i innych ważnych części niż samych śmigłowców), wówczas mając zapas – można wymieniać najbardziej zużywające się części, a te zdemontowane poddawać regeneracji i ponownemu użytkowaniu (jeżeli reżimy technologiczne producenta to dopuszczają). Daje to duże bezpieczeństwo użytkownikowi, zwiększa współczynnik gotowości bojowej sprzętu i przede wszystkim umożliwia zachowanie niezależności w krótkich i średnich okresach czasu od producenta. Po jakimś czasie, jeżeli dany model jest znany na rynku, powstają zamienniki najważniejszych części, ewentualnie można coś dopasować, samemu wyprodukować. Można sobie z tym poradzić, jeżeli ma się wiedzę, pieniądze i odpowiednie zaplecze.

Odpowiadając jednak na pytanie – trzeba tak zrównoważyć zakupy, żeby dysponować flotą zdolną do wykonywania podstawowych zadań, kluczowych z punktu widzenia potrzeb i bezpieczeństwa państwa. Tak duży kraj jak Polska, stać na równoległe utrzymanie kilku typów śmigłowców. Bezwzględnie możemy mieć maszyny tańsze w zakupie, bo np. nie posiadające specjalistycznego wyposażenia, jak i śmigłowce wyposażone tak, jak jest to niezbędne do określonego typu zadań. Jedne będą tańsze, inne będą droższe. Dodatkowo chodzi o śmigłowce różnych typów, przy czym uwaga – na pewno zakup jednej platformy sprzętowej, zakładającej dużą unifikację części pomiędzy różnymi rodzajami maszyn – w długiej perspektywie czasowej obniża koszty eksploatacji. Jednakże postępując tak, pozbawiamy się również niezwykle ważnego zestawu korzyści, jaki wynika ze współpracy maszyn o różnych możliwościach i o różnej specyfikacji. Przykładowo, planowany zakup śmigłowców średnich – spowoduje, że będziemy mieli maszyny nie posiadające możliwości załadunku poprzez tylną rampę załadunkową. Tymczasem dzisiaj to jest standard dla Mi-8/17 najlepszego śmigłowca na świecie. Niestety jednak, te doskonałe maszyny nie są brane pod uwagę w zakupie. Produkowane u nas modele śmigłowców zachodnich, jak i wstępnie wybrany projekt europejski – to doskonałe konstrukcje, ale zbudowane na innych założeniach koncepcyjnych. Przykładowo maszyna pochodząca z USA byłaby doskonała dla wojsk specjalnych, ponieważ ten śmigłowiec posiada znakomite właściwości lotne, gdyż można go zamówić z silnikami o gigantycznej mocy, co powoduje że jest bardzo zwinny i szybki. Po prostu doskonały dla potrzeb wojsk specjalnych, które przerzucają głównie ludzi z lekkim wyposażeniem. Wybrana maszyna europejska również nie posiada rampy załadunkowej z tyłu, ale ma za to bardzo duży zasięg, poza tym jest doskonale sprawdzona jeżeli chodzi o eksploatację i z pewnością można powiedzieć, że to maszyna godna zaufania o dużej powierzchni użytkowej wewnątrz kadłuba. To będzie bardzo przydatne w praktyce funkcjonowania w jednostkach. Podobnie produkt włosko-brytyjski jest bardzo dobry, bo wywodzi się z konstrukcji sprawdzonych w całych wieloletnich liniach produkcyjnych, również tej maszynie nie można niczego zarzucić – jest w pewnych osiągach i parametrach pomiędzy maszyną europejską a amerykańską. Rząd nie zrobiłby błędu wybierając którykolwiek z tych śmigłowców, przy czym wybór maszyny europejskiej był politycznie optymalny i stanowił spełnienie wszystkich potrzeb poprzez ich uśrednienie. „Caracal” to doskonała maszyna, która przez lata będzie służyć w naszej armii i na pewno dokupilibyśmy ich więcej niż zamówione 50 sztuk. Dodatkowo można dokupić śmigłowce cięższe – z rampą załadunkową np. dwu wirnikowe, albo jedno wirnikowe ale o większych gabarytach i mocy. Nie zaszkodzi również kupić dosłownie kilka np. 8 śmigłowców średnich, amerykańskiego pochodzenia montowanych w Polsce dla sił specjalnych. Ponieważ w kraju mamy całe zakłady przemysłowe dedykowane temu rodzajowi maszyn – ewentualne naprawy i serwis będą bardzo ułatwione. Nie można także zapominać o śmigłowcach lekkich, potrzebnych do szkolenia pilotów, transportu na niewielkie odległości – głównie ludzi, czy też po uzbrojeniu do wypełniania wysublimowanych misji – już może nie zwiadowczych (jesteśmy w epoce dronów), ale na pewno wsparcia. Mówiąc wprost – przydałaby się maszyna zdolna do przenoszenia kilku pocisków przeciwpancernych i/lub rakiet niekierowanych ze zintegrowanym systemem ich naprowadzania. Taki sprzęt w określonych warunkach jest śmiertelnie niebezpieczny, a jeżeli ma modułową zabudowę uzbrojenia, to może normalnie pełnić zadania praktycznie cywilne i ogólne, a w wypadku zapotrzebowania – przenosić uzbrojenie, chociażby lufowe, co również jest jakąś formą wsparcia z powietrza.

Ile śmigłowców i jakich nam potrzeba?

Realnie potrzebujemy około 100 śmigłowców typu uniwersalnego, pełniących głównie role transportowe w wojsku, do tego „Caracal” jest doskonały. Również przydałoby się kilka-kilkanaście śmigłowców do transportu wojsk specjalnych na misje wysokiego ryzyka, to z istoty samej definicji powinien być sprzęt z wyśrubowanymi parametrami, zdolny do dokonywania cudów w powietrzu i wysoce wytrzymały. Można przyjąć, że minimum naszych potrzeb to 8 a przydałoby się 12 śmigłowców klasy UH-70 (w odpowiedniej wersji – bardzo dobry przykład dała nam Słowacja, zamawiając sprzęt zgodny ze specyfikacją US Army). Dodatkowo potrzebne są śmigłowce specjalistyczne do działań nad morzem. Pierwszy typ to do działań SAR (Search and Rescue / poszukiwawczo-ratunkowe). Tutaj nie ma żartów, to muszą być sprawdzone maszyny nadające się do długich lotów, niezawodne, po prostu od nich zależy życie ludzi, a one same są tak naprawdę ostatnią nadzieją na pomoc. Tą rolę doskonale mogą pełnić odpowiednio dostosowane „Caracale”. Również przydałoby się mieć ich co najmniej 8, ale ponieważ nasze państwo może być proszone o wsparcie inicjatyw sojuszniczych na wodach międzynarodowych w ramach NATO lub ONZ, warto tych niezwykle potrzebnych maszyn i ich załóg mieć jak najwięcej, ponieważ tego nie da się wyszkolić z dnia na dzień. To muszą być ludzie z zamiłowaniem, elita – elity, gotowi poświęcić życie dla ratowania innych ludzi. Dlatego tego typu śmigłowców również warto mieć co najmniej 12.

Wojsko, Straż Pożarna, Straż Graniczna, Obrona Cywilna i inne służby państwowe w tym gospodarka potrzebuje również śmigłowców o większym udźwigu, zdolnych do przenoszenia większych ładunków i ciężarów. Tutaj na tą chwilę mamy do wyboru tak naprawdę dwie wiodące konstrukcje – albo NH-90 albo CH-47, bo CH-53 jest bardzo drogi w eksploatacji. Wszystkie maszyny mają rampy załadowcze, druga jest dwu wirnikowa. Z tych trzech konstrukcji najciekawszy byłby CH-47, gdyby udało się go kupić w ilości 12 sztuk, to mielibyśmy wspaniałą flotę transportową na wiele lat. Ten śmigłowiec w zależności od konfiguracji może mieć nośność użyteczną przekraczającą 10 ton! To bardzo wiele – jak na nasze potrzeby. Kiedyś posiadaliśmy rosyjskie śmigłowce o jeszcze większym udźwigu, niestety to już historia.

Jeżeli chodzi o śmigłowce lekkie – to produkujemy bardzo ciekawą konstrukcję, jak również nabyliśmy znakomite maszyny dla Pogotowia Ratunkowego, więc jest i potencjał i doświadczenia. Jeżeli chodzi o maszyny rodzaju SW-4, jako śmigłowce docelowe, w tym także w wersjach bezpilotowych – można mówić o co najmniej 40 maszynach. To byłaby ilość do wykorzystania od zaraz. Warto również pomyśleć o kilku maszynach klasy Robinson, które są tanie w eksploatacji a w warunkach – do szkolenia, poszukiwania czy też naocznego obserwowania jakiejś sytuacji nadają się doskonale. Ponieważ można je dosłownie zmontować i rozmontować do skrzyni – doskonale nadają się jako potrzebne wsparcie na misje zagraniczne dla wojska i nie tylko. Problemem nie jest ani udźwig, ani brak opancerzenia – wiadomo, że to nie jest maszyna do walki. Pilot dysponujący goglami do lotów nocnych, może zawsze dostarczyć zaopatrzenie, czy też przewieść człowieka – co w konfliktach asymetrycznych, gdzie przeciwnik nie ma odpowiedniej broni może mieć ważne znaczenie. Dlatego celowym jest posiadanie chociażby kilku takich maszyn, żebyśmy mieli doświadczenie z ich eksploatacji i używania.

Jeżeli chodzi o konstrukcje typu „Sokół” i generalnie sprzęt tej rodziny, to również mogą one znaleźć zastosowanie. Przede wszystkim jednak należy je modernizować, ponieważ jak pokazała praktyka – wymiana niektórych elementów na nowego rodzaju daje im zupełnie nową jakość pracy. Jest opcja zastosowania w tych maszynach ukraińskich silników, co mogłoby w ogóle zrewolucjonizować ich dotychczasowe możliwości. Na pewno są to maszyny, które myśląc głową, można wykorzystać. Chociażby poczciwe „Anakondy”, po wycofaniu Mi-14, będą jedynymi statkami powietrznymi RP, zdolnymi do lądowania na wodzie (głównie awaryjnie). To i inne składowe stanowią poważny potencjał, powodujący, że takie śmigłowce na pewno będą nam potrzebne, trzeba umiejętnie modernizować to, co posiadamy.

Poza tymi wszystkimi maszynami, potrzebujemy również konstrukcji typowo bojowych, nazywanych śmigłowcami szturmowymi. Na tą chwilę posiadamy Mi-24 w wielu odmianach, silnie zmodernizowane i niestety także zużyte na misjach zagranicznych. Nie ulega wątpliwości, że maszyny te trzeba pilnie wymienić. W tym zakresie producenci zachodnich oferują cały szereg różnych konstrukcji, z których bardzo ciekawymi są kuzyni naszego „Caracala”, chodzi o maszyny „Tiger”. Amerykańskie AH-64 stanowią klasę porównawczą dla innych maszyn tego typu i samych siebie. W naszym przypadku jednak, kluczowa jest cena i użyteczność na polu walki. Ponieważ swego czasu zdecydowaliśmy się na doskonałe izraelskie pociski przeciwpancerne, warto pomyśleć o maszynie, która przewidywałaby ich integrację (w nieco innej wersji o większym zasięgu). Odpowiednio wyposażony śmigłowiec może zwalczać cele lądowe i morskie nawet z około 20 km (lub nawet trochę więcej), na to pozwalają na dzisiaj izraelskie technologie rakietowe (Spike NLOS). Oczywiście mówimy o ekstremum, ale takie są możliwości i nawet strzelanie na 8 km, będzie dla nas czymś bardzo cennym, dzisiaj takie są standardy i możemy to mieć. W tym zakresie w grę wchodzi albo integracja ww. maszyn z tym uzbrojeniem, albo zakup śmigłowca włoskiego A-129 Mangusta (w wersji dedykowanej dla Wojska Polskiego – podobnie jak uczynili Turcy), w tym wyposażonej w doskonałe izraelskie pociski przeciwpancerne (Spike ER). Alternatywą jest Bell AH-1 Cobra, w wariancie dostosowanym do potrzeb naszej armii. Trzeba pamiętać, że te dwa ostatnie śmigłowce są zdecydowanie lżejsze, a co za tym idzie tańsze w eksploatacji i mają nieco mniejsze możliwości niż ich więksi konkurenci. Potrzebujemy co najmniej 24 takie maszyny, przy czym jeżeli wybralibyśmy nieco tańsze włoskie – byłaby szansa kupić ich np. 36, czyli mniej więcej trzy eskadry. To byłby duży potencjał – istotnie wzmacniający naszą armię, w niesłychanie ważnym zwalczaniu sił pancernych potencjalnego przeciwnika.

Wnioski

Śmigłowce są niezbędne – już, teraz, tutaj, natychmiast i to w o wiele większej ilości niż, to co chcemy zamówić w przetargu, którego losy się właśnie rozstrzygają. Przerwanie procedury przetargowej na „Caracale” wszystko totalnie przedłuży, jak również nie obejdzie się bez płacenia kary umownej i skandalu. Tego nie potrzebujemy, potrzebujemy nowych śmigłowców średnich, a w tej roli – ta maszyna jest dla nas optymalna. Zwłaszcza jakbyśmy kupili jej więcej – około 112 maszyn w różnych wersjach, zapewniłoby nam potrzeby transportowe wojska w stopniu znacząco podnoszącym jego wartość bojową, należy pamiętać, że logistyka wojskowa – MUSI MIEĆ ŚMIGŁOWCE. Kwestia zakupu innych maszyn, to również nagląca oczywistość, nie ma czasu na dywagowanie i kombinowanie, trzeba kupować to co kupują zachodnie armie lub armia izraelska, przecież nie kupują „złomu”. Oczywiście modyfikacje pod nasze potrzeby to inna kwestia, jednakże to wszystko musi się dziać, już teraz – ponieważ parametr czasu jest w tym wszystkim bardzo ważny. Trzeba pamiętać, że wraz z dostarczeniem sprzętu, jeszcze dużo wody upłynie w Wiśle, zanim jednostki osiągną pełną gotowość i ludzie będą umieli wykorzystywać wszystkie atuty posiadanego nowego wyposażenia. Na „Caracalach” się nie skończy – aczkolwiek dzisiaj, są one najbardziej potrzebne. Już i teraz! Nowe śmigłowce dla Wojska Polskiego są naglącą koniecznością! Są po prostu niezbędne!

4 komentarze

  1. Fasci di Combatimento

    Doskonały, ciekawie napisany i co najważniejsze dla przeciętnego odbiorcy artykuł. Bardzo panu dziękuję każę przeczytać – tu powiem otwarcie żonie i córce bo są ciekawe dlaczego Antek uważa się za speca od Caracali (mam nadzieję że miłośnicy lotnictwa zrozumieją aluzję). Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia życzę

  2. Popieram wnioski Autora, oparte na rzetelnym i patriotycznym rozumowaniu.

  3. Nie napisano z kim te śmigłowce maja walczyć. Czy z Białorusią lub Ukrainą. A może w Syrii?

  4. W WOJSKU POLSKIM POTRZEBNA JEST GŁOWA NIE TYLKO Z MÓZGIEM ALE POTRAFIĄCA RACJONALNIE MYŚLEĆ…
    AUTORZE DO OBRONY PRZED KIM TE ŚMIGŁOWCE SĄ TAK NIEZBĘDNE I TO JESZCZE W DUŻEJ ILOŚCI PRZEKRACZAJĄCEJ ZNACZNIE MOŻLIWOŚCI BUDŻETU POLSKIEGO MON-u ???
    JEŚLI DO DZIAŁAŃ OFENSYWNYCH TO NA JAKIM KIERUNKU ???
    PROSZĘ SIĘ OPAMIĘTAĆ ! JAK WIDAĆ TO NIKT NAS NIE MA NAJMNIEJSZEGO ZAMIARU ATAKOWAĆ A JEŚLI NAWET DO CZEGOŚ TAKIEGO BY DOSZŁO TO NAWET STO LUB I DWIEŚCIE TYCH ŚMIGŁOWCÓW ZDA SIĘ PSU NA BUDĘ.
    SAMA TYLKO ARMIA BIAŁORUSKA ROZJEDZIE TE ,,POLSKIE SIŁY ZBROJNE” GÓRA W CIĄGU DWÓCH TYGODNI…
    PS.
    Wielu ekspertów zajmujących się wojskowością w naszym kraju zwraca uwagę na to, że w przypadku konfliktu zbrojnego nasza armia nie będzie w stanie się obronić nawet przez tydzień. Popularne w tym kontekście jest zdanie byłego wiceministra obrony narodowej Romualda Szeremietiewa, że polskie wojsko z takim potencjałem nie jest w stanie obronić naszej Ojczyzny nawet przez kilka godzin, a co dopiero przez tydzień, czy więcej. Dobrze też sytuację bojową w naszym wojsku obrazuje zdanie na ten temat posła Przemysława Wiplera, które wypowiedział na jednym ze spotkań. Jego zdaniem gdyby Rosja umyśliła sobie najazd na Polskę weszłaby w nasze granice, jak nóż w masło i w miesiąc przeszliby z Suwałk do Świnoujścia, jeszcze w międzyczasie zaliczając wakacje w Międzyzdrojach. Może to wydawać się śmieszne, ale z perspektywy tego, co obserwujemy na świecie, ale i w Europie to może przerodzić się to w tragedię.
    Jak to wszystko wygląda w liczbach? Według danych przedstawionych przez MON Polska armia ma ok 100 tysięcy żołnierzy z czego prawie 46 tysięcy to wojska lądowe, 16,5 tysięcy to siły powietrzne, 8 tysięcy to marynarka wojenna, a 29,5 tysiąca to administracja wojskowa. Dodatkowo 20 tysięcy to siły rezerwy. Daje nam to 45. miejsce na świecie pod kątem liczebności armii według rankingu Global Fire Power. W Europie ,,zajmujemy” 18. miejsce. Przed nami jest Hiszpania (123 tys.), Ukraina (podobno 160 tys.bu,ha,ha,ha,haaaaa…), Grecja (177 tys.), Niemcy (183 tys.), Wielka Brytania (205 tys.), Francja (228 tys.), Włochy (320 tys.). Oczywiście nie mogło w tym zestawieniu zabraknąć Rosji z miażdżącą liczbą 780 tys. żołnierzy.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.