Nowa władza będzie rządzić „po staremu”?

graf. red.Fantastycznie jest oglądać zdziwienie na twarzach współobywateli, silnie zaskoczonych faktem, że nowa władza rakiem wycofuje się ze złożonych obietnic i widzi Polskę w słonecznych barwach. Coraz więcej osób jest przekonane, że nawet w przypadku zwycięstwa w wyborach prawicy, to ustanowiona w ten sposób nowa władza, również wycofa się ze swoich obietnic, czy też postrzegania kraju z perspektywy ruin i zacznie po prostu rządzić po staremu.

To słuszne przekonania, albowiem w istocie dokładnie tak będzie i w przypadku pana prezydenta jak i przyszłego rządu, gdyby zdarzyło się to nieszczęście i wpływ na niego miała prawica. Będzie tak, ponieważ pomiędzy nową a starą władzą, generalnie nie ma żadnej różnicy, postrzegając ją i oceniając z punktu widzenia klasowych i narodowych dogmatów. To są prawie dokładnie takie same typy ludzkie, myślące prawie takimi samymi kategoriami, które owszem co do formy i retoryki wyrażania mogą być bardziej lub jeszcze bardziej emocjonalne, ale co do meritum – nie będą się niczym różniły w praktyce, w tej rzeczywistości realnej, na horyzoncie zdarzeń.

Nie da się bowiem więcej wydać pieniędzy, niż ma się ich do dyspozycji. Jeżeli ktokolwiek oczekuje od jakiejkolwiek władzy, zmiany modelu finansów publicznych, to trzeba pomyśleć o przeprowadzeniu referendum na poważnie, w którym społeczeństwo dostałoby kilka istotnych pytań, w tym także takie – czy jest dalej za przynależnością do Unii Europejskiej i NATO, albowiem niestety – nie ma mowy o zmianie form własności, czy też nawet o wyższym opodatkowaniu własności zagranicznej w Polsce, bez prowadzenia realnej polityki, w pełni suwerennej, a przynajmniej bez możliwości grania z naszymi mocodawcami taką okolicznością. Poza tym, trzeba byłoby przekonać ludzi i zyskać ich przychylność do przeprowadzenia w średnim okresie szybkiej ewolucji systemu, która zakładałaby zmianę paradygmatu z neoliberalnego na klasowy. Jednak jak wytłumaczyć ludziom, że oczywiście znowu musieliby ponosić wyrzeczenia, a żeby to wszystko się udało, trzeba byłoby przez kilka lat zacisnąć pasa na poważnie, czyli de facto działać w warunkach, jakie zostały wytworzone w okresie neoliberalnej okupacji.

Ostatecznego efektu ewentualnych przemian i tak, nie dałoby się zagwarantować, to jest po prostu niemożliwe. Jak wytłumaczyć społeczeństwu, że lepiej już było? Przecież to nie jest możliwe w naszych realiach, ludzie doskonale pamiętają to, czym ich okłamywano w trakcie programowania pierwszej transformacji i że nikt nie poniósł najmniejszych konsekwencji za takie akcje jak np. Program Powszechnej Prywatyzacji.

W realiach naszej biedy, wszystko co nowa władza może dać społeczeństwu to emocje. Wiadomo, że Olimpiady już nie będzie, straszyć wojną lepiej nie w naszych realiach, pozostaje więc motywowanie pozytywne, poprzez dosłowne egzekucje polityczne symboli poprzedniego reżimu. Mamy w kraju bogate doświadczenia sejmowych Komisji Śledczych, z pierwszą – nie do zapomnienia na czele. Powtórzenie tego manewru z odpowiednim zaangażowaniem Trybunału Stanu i innymi „wodotryskami”, na pewno wystarczająco ubarwiłoby codzienne informacje medialne, do tego stopnia, że większość społeczeństwa, publicystów i komentatorów spraw publicznych miałaby czym się zająć.

Stara zasada, jak się nie ma chleba, to trzeba dać tłumowi igrzyska, to o wiele lepsze niż brak aktywności, który jest równoznaczny z brakiem inicjatywy w odbiorze u ludzi. W ostateczności przekłada się to na przekonanie, że władza jest słaba i nic nie ma już do zaproponowania. Ten mechanizm właśnie obserwujemy na przykładzie upadku obozu obecnie rządzącego.

Ponieważ nowa władza w swojej retoryce politycznej nie będzie dopuszczała w ogóle innej wizji rzeczywistości i innej wizji Polski i polskości niż własna wizja, to w praktyce przełoży się na kwestię przeniesienia wyborów granicznych na wszelkie warstwy i formy życia publicznego.

Nie oznacza to, że nic się nie zmieni w naszym życiu rzeczywistym. Wręcz przeciwnie, od samych werbli przy odczytywaniu wyroków np. przez plutony egzekucyjne bardzo szybko będziemy szczęśliwsi, bardziej syci, zadowoleni i radośni. Polska jest bowiem tam, gdzie stoją ONI, a nie tutaj, gdzie nam się wydaje, że wolno nam stać.

5 komentarzy do “Nowa władza będzie rządzić „po staremu”?

  • 20 sierpnia 2015 o 07:32
    Permalink

    Ciekawy i prawdziwy artykuł. Bardzo prawdopodobna jest realizacja przez “nową/starą” władzę myśli wyrażonej przez autora w ostatnim akapicie tekstu, a to bardzo utrudni organizację społeczeństwa alternatywnego przez świadome jednostki.

    Odpowiedz
  • 20 sierpnia 2015 o 07:54
    Permalink

    Zawsze tak było, jest i będzie. największe zmiany w stylu sprawowania władzy były między Gomółką a Gierkiem

    Odpowiedz
  • 20 sierpnia 2015 o 08:18
    Permalink

    Wiedziały gały ,co brały.Brawo Krakauer za ostatni niestety prawdziwy akapit!!!

    Odpowiedz
  • 20 sierpnia 2015 o 09:36
    Permalink

    Nic się nie zmieni, bo PO=PiS, takie DWA w JEDNYM, typowy sprytny marketing postsolidarnościowych ELIT.

    Na te werble przy ewentualnych egzekucjach to ja bym nie liczył za bardzo.

    O ile postarają się o udział duchownego w tej OSTATNIEJ DRODZE skazańca (aferzysty, czytelnika OP, członka ZL1, ZL2, itp. DEWIANTA) to już będzie dużo z ich strony.

    Odpowiedz
  • 20 sierpnia 2015 o 19:14
    Permalink

    Dlatego,ponieważ nowa władza jest/będzie tak naprawdę stara,
    tak jak stare pozostały problemy do rozsupłania z węzła
    gordyjskiego…czy znajdzie się ktoś, kto zdecydowanym ruchem
    przetnie ową plątaninę?

    Raczej – nie! Zwłaszcza gdy w nozdrza z “niedalekiej oddali”
    dochodzi zapach prochu i krwi,a “zapachy” podsycone megalomanią.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.