Polityka

Nijakość kandydatów pokazuje nam jakość naszej polityki

 Jak w tym kraju ma być dobrze? Dlaczego ciągle krytykujemy rządzących? Dlaczego jesteśmy tak bezwzględnie krytyczni, będąc wiecznymi narzekaczami? Może narzekamy, bo po prostu lubimy? Może się przyzwyczailiśmy? To dobrze, jeżeli zaczyna się ocenę problemu od szukania win i błędów we własnym zachowaniu i postrzeganiu, jednakże w przypadku naszej sceny politycznej, to widzimy właśnie w tych wyborach – jak na patelni, kto w naszym kraju garnie się do polityki!

Jakość, przepraszam – nijakość – kandydatów pokazuje nam jakość naszej polityki w praktyce. O dyskusji merytorycznej w ogóle możemy zapomnieć, ci ludzie nie potrafili się nawet skłócić w sposób generujący jakąś wartość dodaną, dwóch najbardziej antysystemowych okazało się być w zmowie! Jedynie słuszny – przy wszelkich wadach jego osoby i popełnionych błędów – na tle tej zbieraniny osobliwości politycznych, to zupełnie inna liga. Wielki pretendent popierany przez partię opozycyjną, sam pozbawił się części elektoratu ponieważ straszył Polaków Euro, poza tym za nim stoją tacy ludzie, którymi można straszyć nie tylko wieczorem i nie tylko dzieci. Dlaczego nie mamy na kogo głosować? Gdzie są te wszystkie gadające głowy, które tak ochoczo krytykowały prezydenta? Śmiało – co się takiego stało, że nie kandydują ci wszyscy wygadani znawcy wszystkiego? Co z liderami partyjnymi? Co z najbardziej popularnymi politykami? Gdzie w ogóle jest lewica? Przedsiębiorca z Lublina znany z częstej zmiany poglądów, ma z lewicą tyle wspólnego co Sejm kontraktowy z demokracją, a pani kandydatka wyjątkowej urody skompromitowała się tak bardzo, że nawet nie ma po co udawać, że ma ona cokolwiek wspólnego z lewicą. To wszystko jest przerażające i smutne.

Jeżeli zastanawiamy się, kto najbardziej psuje nasze państwo – to widać jak na dłoni, to przede wszystkim politycy. To oni doprowadzili do obecnej sytuacji, że nie tylko nie ma liderów, ale w ogóle nie ma ludzi, którzy prezentują sobą jakieś całościowe poglądy na państwo. Jak można było do tego dopuścić? Czy oni wszyscy są w zmowie – chodziło o to, żeby jedynie słuszny nie miał kontrkandydata? Jak nazwać inaczej taką rzeczywistość niż stan patologii? Nie opisujemy wyborów na Marsie, opisujemy wybory jakie mają się dokonać za dwa dni – tutaj – u nas, wszędzie dookoła. To nie tylko zwala z nóg, ale przede wszystkim zmusza do pogłębionej refleksji nad tym – czym jest dla nas państwo i jak je traktujemy w naszym codziennym życiu?

Formalnie mamy w niedzielę święto demokracji, wielki dzień będący kwintesencją naszego ustroju, w którym to cały Naród, jako suweren – gestor władzy najwyższej, decyduje się – kogo uczynić swoim najważniejszym przedstawicielem. Faktycznie – w niedzielę, jak będzie zła pogoda – wiele osób nie pójdzie głosować, ponieważ nie mają na to ochoty, nie czują takiej potrzeby, nie dostrzegają związku pomiędzy swoim głosowaniem – a realnie dokonującym się wyborem. Jakie to wszystko – zatrważająco smutne.

Czy zwróciliście państwo uwagę na okoliczność, że jak do tej pory – z wyjątkiem nielicznych wyjątków, żadna z osób kandydujących nawet nie pomyślała o tym, żeby apelować o udział w głosowaniu – czy frekwencja już nikogo nie interesuje?

Zamiast święta demokracji i utrwalania ustroju państwowego – mamy coś, co jest warte mniej od słynnej promocji wkładek do butów, zdaje się zdrowotnych. Nie da się tego wszystkiego do niczego zakwalifikować. Nawet nie wiadomo o co chodzi w przekazach tych wszystkich ludzi, którzy jeżeli nie są zafiksowani na jakichś niszowych problemach jak np. wprowadzenie kary śmierci, czy jednomandatowych okręgów wyborczych – to nawet pozwalają sobie na retorykę antysemicką!

W rzeczywistości politycznej – na tym poziomie odniesienia, po prostu nie ma przypadków. Trudno jest tutaj doszukiwać się sterowania i zewnętrznej inspiracji procesu wyborczego, jest o wiele gorzej – przeciętna percepcja klasy politycznej to bezkrytyczne samouwielbienie i pełny samozachwyt nad własną postacią, kreowanie się medialne i parcie na szkło, bardziej w formie niż w treści – całość to jakiś horror, mieszanka pełnej abstrakcji, już dla ludzi niezrozumiałej, albo poglądów, których po prostu nie można zaakceptować będąc uczciwym człowiekiem!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.