Paradygmat rozwoju

Nigdy nie można zaprzestawać promocji postaw proobronnościowych!

 Nigdy nie można zaprzestawać promocji postaw proobronnościowych! Zwłaszcza w rzeczywistości geopolitycznej takiego kraju jakim jest nasz kraj, przy świadomości słabości struktur państwa, należy robić wszystko, żeby wyzwalać wśród obywateli postawy proobronnnościowe.

Uwaga postawa proobronnościowa znacząco różni się od chęci stania się mięsem armatnim za wszelką cenę, to dwa odrębne bieguny. Istotą postawy proobronnościowej, jest rozumienie czym jest zagrożenie wojenne dla państwa i popieranie, akceptowanie oraz wyrażanie postaw, które mają za wszelką cenę państwo wzmocnić. To znaczy, że postawa proobronnościowa wyraża się w zaufaniu do państwa, w tym w afirmowaniu podejmowanej przez nie działań na rzecz obronności. Nie chodzi po prostu o zgłoszenie się do wojska, chociaż to jest również cenna postawa i jeżeli ktoś chce bronić Ojczyzny z bronią w ręku, należy mu się nie tylko szacunek i wszelka pomoc, ale przede wszystkim dobra broń i bardzo dobre przeszkolenie, tak żeby wiedział na co się decyduje i miał szanse przeżyć przy skutecznym wypełnianiu powierzonych zadań. Kolejność jest bardzo istotna, albowiem ludzkie życie jest najcenniejsze i o jego ochronę w postawach proobronnościowych chodzi.

Sama promocja chęci do ubierania się w mundur i poddawania ćwiczeniom wojskowym, to zbyt mało. Liczy się takie wytworzenie akceptacji dla spraw obrony państwa w społeczeństwie, żeby każdy obywatel uważał obronę państwa nie tylko za swój zaszczytny obowiązek, ale przede wszystkich za najważniejsze przedsięwzięcie – najistotniejszy cel jaki ma w życiu, nawet przedkładając sprawy osobiste. Tylko w ten sposób możliwa jest skuteczna obrona państwa, jeżeli ludzie będą zaangażowani, będą godzili się na konieczność ponoszenia kosztów i ofiar oraz będą zjednoczeni w działaniach na rzecz powszechnej obrony. Bez akceptacji społecznej, a niestety obojętność jest cechą zdecydowanie dominującą, jest problem polegający na tym, że prowadzenie działań zbrojnych może oznaczać konieczność wymuszania siłą pożądanych postaw na własnym społeczeństwie, co jest w istocie sprzeczne z istotą i celowością budowy społeczeństwa obywatelskiego.

Naszym celem jest takie kształtowanie wzorców i postaw społecznych, żeby postawy proobronnościowe były afirmacją patriotyzmu, powszechnie akceptowaną przez wszystkich i przedkładane na plan pierwszy, nawet kosztem wspomnianych interesów własnych.

Nastawieni proobronnościowo obywatele, nie tylko mają prawo wymagać od państwa, żeby w sposób fachowy nimi kierowało, właściwie wykorzystując potencjał jaki składają na ołtarzu Ojczyzny, ale przede wszystkim – mogą stosowne interakcje stymulować. Petycje, stowarzyszenia i porozumienia to jedno, ale tak naprawdę najbardziej liczy się karta wyborcza. Obywatele świadomi proobronnościowo, w taki sposób głosują, żeby do władzy dochodzili tylko i wyłącznie politycy co najmniej przychylni na rzecz potrzeb obronności państwa! Jest to kluczowe dla całego procesu, żeby ludzie u steru władzy byli nastawieni w sposób pozytywny do tych kwestii.

Następnie liczy się planowanie, czyli promowanie takich rozwiązań, które w sposób optymalny wykorzystają istniejące zasoby, w sposób odpowiedni kształtując możliwości obronne państwa, przy czym trzeba być pod tym względem generalnie uczciwym wobec własnych obywateli. Jeżeli państwo ma świadomość, że nie jest w stanie się obronić przed inwazją pełnoskalową, ze strony jednego z sąsiadów lub nawet dwóch, to taki państwo powinno za wszelką cenę próbować uratować się przed konfrontacją.

Świadomi proobronnościowo politycy muszą oferować społeczeństwu alternatywę do okupacji. Okupacja nie może być jedyną opcją świadomego proobronnościowo i swojej własnej wartości społeczeństwa. Oczywiście nie chodzi o to, żeby ginąć pod grzybem własnej broni jądrowej, jednakże zupełnie inaczej walczy żołnierz i inaczej żyje zwykły obywatel, jeżeli wie że jego państwo nie jest bezbronne wobec bezwzględnej – niekonwencjonalnej agresji nieprzyjaciela. Państwo świadome proobronnościowo, ze świadomym proobronnościowo społeczeństwem musi temu społeczeństwu oferować proobronnościową alternatywę. Oznacza to, że warunkiem skuteczności całego systemu na rzecz obronności jest stosowanie takich narzędzi obrony, które są adekwatne do skali zagrożeń strategicznych wobec państwa, ale możliwe do stworzenia i wykorzystania przy jego możliwościach finansowych, technologicznych i logistycznych. Pańśtwo, które nie oferuje społeczeństwu alternatywy wobec okupacji w wyniku przegranej, nie jest państwem na serio.

Należy z tego wyciągnąć wnioski i odpowiednio zmienić strategię, następnie przeprowadzić odpowiednie działania i procesy. W przypadku naszego kraju, jeżeli chcemy trwać w sposób niezakłócony na tym terytorium, musimy zagwarantować sobie i naszym dzieciom bezpieczeństwo. Biorąc pod uwagę doświadczenia historyczne, ciągle aktualne wyzwania geopolityczne oraz wyciągając pragmatyczne wnioski z minionych i obecnych sojuszy – nasze państwo MUSI posiadać broń niekonwencjonalną, ultranowoczesne środki jej przenoszenia oraz armię konwencjonalną, na tyle silną, żeby móc sprostać – UWAGA – sprostać, zagrożeniom jakie mogą się pojawić. Nie mówimy o pokonaniu tych zagrożeń, bo to nie jest możliwe, nawet chociażby ze względów geograficznych i różnic w możliwym do stworzenia potencjale broni niekonwencjonalnej. Jednakże jeżeli już by doszło do konfliktu, musimy być w stanie walczyć na równej płaszczyźnie, gwarantując przeciwnikowi w odpowiedzi użycie broni niekonwencjonalnej, jeżeli to on był agresorem i groziłby nam jej użyciem.

Proszę pamiętać, że Ukraina miała broń jądrową, ale była na tyle naiwna strategicznie, że nie pozostawiła sobie nawet 50 głowic najmniejszej mocy, które mogłaby przenosić prymitywnie jako bombę lotniczą lub wystrzelić jako pocisk artyleryjski. Oczywiście przypadły Ukrainie arsenał jądrowy po rozpadzie ZSRR był tak olbrzymi, że nie była go w stanie utrzymać, jednakże nic nie stało na przeszkodzie, żeby chociaż pozostawić wspomniane kilkadziesiąt głowic najmniejszej mocy, czy też pociski w silosach, których obsługa była możliwa praktycznie w pełni siłami ukraińskiego przemysłu. Ukraińcy nie wykazali się myśleniem strategicznym, teraz ponoszą tego konsekwencje.

Podobnie jest w naszym przypadku, minione 25 lat wolności to był okres deindustrializacji państwa i likwidacji jego sił zbrojnych. Chodzi o to, że suma działań na rzecz obronności przez te ćwierć wieku jest ujemna, zdecydowanie negatywna. To nie ma znaczenia, że mamy w zasadzie nowoczesną armię, typu zachodniego (na sprzęcie takim jaki mamy), liczy się to że ta armia nie jest w stanie zapewnić nam bezpieczeństwa jako odpowiedź na zagrożenia geostrategiczne, jakie nam grożą. Owszem, jeżeli weźmiemy pod uwagę zobowiązania Sojuszników, to sytuacja wygląda inaczej, jednakże proszę spróbować poszukać w pamięci, kiedy to ostatnio nasze państwo dobrze wyszło, albo chociaż nie straciło na sojuszu? 1683? Chyba trzeba szukać jeszcze wcześniej…

W naszych realiach opracowanie broni jądrowej jest bardzo trudne i byłoby długotrwałe. Natomiast broń biologiczną (samoreplikujący się, syntetyczny, zaawansowany wirus bojowy) jesteśmy w stanie opracować w zaciszach laboratorium i to jako element poboczny procesów inwestycyjnych w koncerny z sektora Life-Science (biotechnologia, medycyna, i inne pokrewne). Dysponując czymś takim, jako ostateczną bronią odwetową, której istnienie potencjalni przeciwnicy musieliby uwzględnić w rachunkach ataku na nasze państwo, bylibyśmy w zupełnie innej sytuacji strategicznej. Przede wszystkim, nasze bezpieczeństwo nie zależałoby od sojuszy. W zależności od tego, jak zaawansowany byłby opracowany wirus, tak bardzo bylibyśmy groźni. To można osiągnąć w okresie do 5 może 7 lat, przy czym nakłady to głównie kwestia inwestowania w sektor o zastosowaniach cywilnych – biomedycznych. Oczywiście nie można mieć żadnych wątpliwości, mówimy o broni w istocie straszniejszej od broni jądrowej, której punktowe użycie można zdyskontować. Tutaj mamy do czynienia z bronią, której użycie w praktyce jest o tyle niebezpieczne, że nie jest do końca pewny efekt. Teoretycznie można wirusa tak zaprogramować, żeby się wygasił po jakimś czasie, albo pod wpływem jakiegoś impulsu np. kontaktu z wodą lub wyższą lub niższą temperaturą. Istnieje jednak ryzyko, że raz uwolniony już pozostanie w środowisku i będzie się bez końca replikował, zwłaszcza jakby był obarczony błędem. Wówczas tak użyta broń byłaby w ostatecznym rozrachunku, niebezpieczna także dla tych, którzy jej użyli. Jednakże trzeba pamiętać, że mówimy o broni ostatecznego odwetu, a nie o broni możliwej do użycia przed dowódcę odcinka frontu…

Wybór należy do nas, dzisiaj, teraz, tutaj… Nie można wykluczyć, że inny kraj w pobliżu, czujący się równie zagrożony jak My, sięgnie po tą technologię, albowiem większość potrzebnych rzeczy jest do kupienia na rynku cywilnym, a wiedzę można albo odpowiednio rozwinąć, albo wysłać dzieci na uniwersytety za granicą…

Ps. Trzeba pamiętać, że nasi potencjalni przeciwnicy albo mają doskonale rozwinięty potencjał broni biologicznej, albo mają tak duży potencjał w zakresie nauk o życiu, że zmutowanie stosunkowo popularnego wirusa, do stanu wirusa nadającego się do zastosowań bojowych, to w ich przypadku kwestia mniej niż kilku miesięcy. Kwestie traktatowe oczywiście w naszych rozważaniach pomijamy, to osobne zagadnienie.

5 komentarzy

  1. W naszej wersji to broń biologiczną można zastąpić pistoletami kapiszonowymi. Na tyle stać naszych polityków, na tyle mają samodzielności.

  2. Nie ma czegoś takiego jak postawy proobronnościowe, do póki POLACY NIE BĘDĄ MIELI DOSTĘPU DO BRONI! BROŃ W KAŻDYM POLSKIM DOMU I ŻADEN OKUPANT TU NIE WEJDZIE, ALBO CHOCIAŻ ZGINIEMY Z HONOREM. POPRZEDNIO NIE MIELIŚMY BRONI BO PRAWICOWA JUNTA BAŁA SIĘ NARODU, CZY DZISIAJ INNA PRAWICOWA JUNTA TEŻ BOI SIĘ NARODU?

  3. Dzień Dobry.
    Nie lubię nowomowy. Co to znaczy “proobronnościowych”?
    Znaczy takich jestem za a nic nie robię? No to powinno być napisane PRO OBRONNYCH. A może chodzi po prostu OBRONNYCH?
    Język Polski to bardzo piękny język. Nie psujmy go tworami made in urzędnik okupant. Proszę.
    Udanego Dnia
    Pozdrawiam serdecznie

  4. Autor rozważa konieczność posiadania broni (niekonwencjonalnej) biologicznej jak mały Jasio, który znalazł się w sklepie z zapałkami i aż pali się ab jakąś z nich zapalić.
    Czym to się skończy dla Jasia wszyscy mogą wydedukować, czym to by się skończyło dla Polski mogą wszyscy przez analogię też wydedukować.
    A sprostanie zagrożeniom, jakie niosą obecne czasy to po pierwsze można osiągnąć przez zmianę polityki w stosunku do WSZYSTKICH sąsiadów, po drugie posiadanie wyspecjalizowanych sił antyterrorystycznych o dużej mobilności i po trzecie zastosowanie metody szwajcarskiej w militaryzacji kraju. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczegóż to Szwajacaria niewielkie państewko nie uległo do dzisiaj otaczającym ich hegemonom?

  5. Zbrojenie się może wynikać tylko z jednego – ze strachu. Pozycja strachu nigdy nie jest silną pozycją. Jasne, możemy przekonywać młode społeczeństwo, żeby chwycili za karabiny i strzelali do ludzi, których nigdy nie poznają. Może byśmy nawet w ten sposób obronili swoje granice. Szkoda tylko, że zwykli ludzie staliby się mordercami, myśląc o sobie jako o bohaterach.
    Jeżeli jakikolwiek zwierzchnik sił zbrojnych wydaje rozkaz ataku – dopuszcza się xxxxxxxxxxxxx, które nie może być usprawiedliwione żadnymi politycznymi działaniami.
    Na dzień dzisiejszy boję się tego ‘ducha walki’, którego się budzi u młodych. Bo gdy już sięgną po broń, bardziej poranią swoje sumienia i życia niż napastników.
    Jeżeli jesteś gotowy zabijać na czyjś rozkaz – to ktoś bardzo skutecznie wyprał Ci mózg, odbierając szacunek do własnego i cudzego życia. Jeżeli będziemy nauczać o wojnie w taki sposób, spaczymy pokolenia na kolejne wieki.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.