Niezależność banków centralnych już jest fikcją – jak nie pracować za darmo na innych? (cz.2)

fot. red.

Być może w obecnych warunkach można spróbować takiego mechanizmu luzowania ilościowego, bo to już nie jeden raz pomogło. Narodowy Bank Polski to robi za pośrednictwem innych instytucji. Niestety jest to ekstremalnie wygodne dla systemu finansowego, bo on nie musi się starać o pozyskanie funduszy, ani szczególnie ostrożnie lokować swoich pożyczek i kredytów. To uzależnienie powoduje, że system finansowy się psuje. Dlatego, konsekwencją masowego produkowania pieniędzy, powinno być doprowadzenie do zmiany struktury własnościowej banków. Chodzi o to, żeby zmusić je instytucjonalnie, do wprowadzenia do swoich zasad działania – kryterium interesu publicznego, a nie tylko kryterium zysku dla swoich właścicieli. To jest niesamowicie poważna sprawa, bez której nie może być mowy o tym, żeby państwo dawało komukolwiek, jakiekolwiek pieniądze, nawet – puste – za darmo.

Jeżeli władza nie rozumie istoty działania gospodarki kapitalistycznej, to działa zupełnie inaczej – pozwala sobie na zmuszenie banku centralnego, do wygenerowania pieniądza, który dosłownie „widać”. Klasycznie dzieje się to w formule wprowadzenia dodatkowych pieniędzy do obiegu, np. poprzez wypłaty środków socjalnych, spłaty długów, czy w najlepszym wypadku – inwestycje publiczne.

Problemem generowania środków w ten sposób (z pominięciem ważenia ryzykiem kredytowym), jest niesłychana łatwość generowania pieniądza i związane z tym pokusy. Niestety taki pieniądz, bardzo szybko się mnoży, bo nikt nie jest frajerem – wszyscy chcą więcej, a tracą na tym posiadacze oszczędności i pracujący, zarabiający w danej walucie.

Generalnie tylko zamówienia publiczne (inwestycyjne) mają istotne uzasadnienie w warunkach generowania fali inflacyjnej. Najbezpieczniejszym sposobem na wydawanie pieniędzy, których nie było, jest wydawanie ich na takie rzeczy, które bezpośrednio nie uczestniczą w grze rynkowej, a jedynie pośrednio umożliwiają finansowanie np. firm budowlanych, czy zakładów przemysłowych. Takimi sektorami względnie bezpiecznego wydawania inflacyjnych pieniędzy są roboty publiczne, inwestycje infrastrukturalne oraz – zbrojenia. Wydawanie pieniędzy na zbrojenia jest doskonałym sposobem, na wspieranie gospodarki (pod warunkiem, że kupuje się krajowe uzbrojenie), przy jednoczesnym ograniczaniu wpływu bezpośredniej fali inflacyjnej na gospodarkę. W dużym uproszczeniu, chodzi o to, że czołgów nikt nie sprzedaje w sklepach, a armata nie jest towarem, którym spekuluje się na giełdzie kwiatowej. Pieniądze wydane na zbrojenia, są zamrażane w kosztach uzbrojenia, ale zarazem pozwalają na przetrwanie całej infrastrukturze przemysłowej – pracującej na rzecz obronności. Dla wielu firm, mających równoległą produkcję dla rynku cywilnego, to może być sposób na przetrwanie i inwestowanie.

W obu modelach generowania pieniądza pojawia się inflacja, ale w tym pierwszym, będzie ona delikatniejsza i jej ujawnienie się będzie trwało dłużej. Ma to kolosalne znaczenie dla rynku walutowego, a przez to ma strategiczne znaczenie dla krajów zadłużonych w zagranicznych walutach (trzeba pamiętać o zadłużeniu sektora prywatnego). W przypadku ataku na Złotego, nasze rezerwy walutowe – wyparują w ciągu kilku sesji spekulacyjnych. Tu nie ma cudów, o wiele lepszą strategią od obrony waluty, jest pozwolenie na jej spadek, a później spowodowanie odbicia. Jest to jednak trudna gra, której przeprowadzenie może być niemożliwe w wydaniu instytucji kierowanych politycznie.

Bank niezależny od władzy publicznej, powinien mieć za zadanie pilnowanie stabilności waluty, którą emituje. Jednak to już dzisiaj jest za mało, ponieważ dzisiaj każdy bank centralny, ma obowiązki wobec społeczeństwa, któremu służy. Można się przychylić do twierdzenia, że jeżeli drukować pieniądze, to tylko wtedy, kiedy wszyscy inni drukują. Tylko wówczas ma to jakiś ograniczony sens, w ramach nowej normalności. Oczywiście trzeba będzie się pogodzić z inflacją i spadkiem wartości własnej waluty.

Warto zwrócić uwagę jeszcze na jeden aspekt omawianego zagadnienia – w istocie przecież chodzi tu o uzasadnienie, ściśle kontrolowanego drukowania pieniędzy. Jeżeli bank centralny z powodów politycznych będzie zwiększał ilość pieniądza w obiegu, a rząd będzie te pieniądze wydawał na wsparcie dla osób, które wypadły z rynku. To będzie w praktyce realizacja koncepcji dochodu podstawowego, w ograniczonym wydaniu, ale mimo wszystko jednak – funkcjonalnie byłoby to, dokładnie tym samym mechanizmem. Mówimy o dawaniu ludziom pieniędzy za darmo, bez obowiązku świadczenia pracy.

5 myśli na temat “Niezależność banków centralnych już jest fikcją – jak nie pracować za darmo na innych? (cz.2)

  • 29 kwietnia 2020 o 11:23
    Permalink

    Jednym z sukcesów wirusa COVID-19 może być upadek doktryny neoliberalnej i jej przestępczego narzędzia, czyli prywatnych banków komercyjnych. Stworzone zostały w USA na podstawie ustawy Glass- Steagella, stały się narzędziem gigantycznego oszustwa, nędzy i rozwarstwienia społeczeństw, pociągając za sobą zgubne skutki kryzysów kapitalizmu.
    https://www.globalresearch.ca/five-banks-account-for-96-of-250-trillion-in-outstanding-us-derivative-exposure/27127

    Odpowiedz
  • 29 kwietnia 2020 o 14:58
    Permalink

    Banki centralne prawie wszystkich krajów, podlegają decyzjom BIS i MFW.
    A tam pracują LUDZIE, mający określone przekonania, obywatelstwa, preferencje polityczne, reprezentujący konkretne szkoły myślenia ekonomicznego, wywodzący się z konkretnych banków.
    Głównie- Goldman& Sachs…….

    I tacy ludzie maja kierować finansami poszczególnych krajów w trosce o obywateli, a nie zyski?
    Psychologicznie niemożliwe……
    Przecież przez kilkadziesiąt lat swojej zawodowej działalności, uczono ich czegoś innego.

    Odpowiedz
  • 29 kwietnia 2020 o 17:56
    Permalink

    Tak na marginesie, dodam kilka uwag do nieco marzycielskiego artykułu.
    1.
    Cytat: “… konsekwencją masowego produkowania pieniędzy, powinno być doprowadzenie do zmiany struktury własnościowej banków … zmusić je instytucjonalnie, do wprowadzenia do swoich zasad działania – kryterium interesu publicznego…”.
    O ile zysk to bardzo namacalny instrument, to ten “interes publiczny” to bardzo pojemne sformułowanie – można w nie wstawić wszystko, wystarczy mieć w ręku część mediów. Jak obserwuję polityków, “interes publiczny” jest tożsamy z interesem ich partyjnej (zwykle pokrętnej) ideologii, no i z ich własnym, ale zakamuflowanym interesem. Autor dając politykom takie wspaniałe narzędzie, może być zaskoczony jak kreatywnie elity partyjne to wykorzystają.
    2.
    Cytat: “Generalnie tylko zamówienia publiczne (inwestycyjne) mają istotne uzasadnienie w warunkach generowania fali inflacyjnej”.
    Zamówienia publiczne to fikcja (znam to z autopsji), ale jeśli nie ma już żadnych przesłanek, żeby jakieś głupoty przepchnąć, to zawsze są “zamówienia z wolnej ręki” lub podpięte pod jakieś spec-ustawy, np. związane z wychodzeniem z kryzysu. To też będzie tylko narzędziem w ręku kreatywnych polityków.
    3.
    Cytat: “Wydawanie pieniędzy na zbrojenia jest doskonałym sposobem, na wspieranie gospodarki (pod warunkiem, że kupuje się krajowe uzbrojenie)…”.
    Wszystkie pieniądze wydane na zbrojenia, to pieniądze wyrzucone w błoto. Dlaczego? Bo kolonializm dawno upadł, to przeżytek. Jaki sens okupować jakieś terytorium, którego ludność sabotuje okupacyjne władze, np. przez fatalną wydajność pracy, czy jakościowe niechlujstwo. Po co komu to? Teraz nikt nie okupuje niczego na siłę, bo pójdzie z torbami. Teraz obowiązuje neokolonializm! Neokolonialista nie chce ponosić wydatków okupacyjnych na kolonialną administrację oraz siły porządkowe i wojskowe, bo to studnia bez dna. Neokolonialista okupuje niewidocznie, a okupowane państwo jest niby samodzielne, ale uzależnione finansowo i ekonomicznie. Forsa wydana na zbrojenia nic nie pomoże, a nawet jeszcze bardziej uzależni. Wydatki zbrojeniowe nie są w stanie nic pomóc państwom, z wyjątkiem kilku supermocarstw, które akurat na sprzedaży strachu i broni dobrze zarobią.
    4.
    Cytat: “W obu modelach generowania pieniądza pojawia się inflacja, ale w tym pierwszym, będzie ona delikatniejsza i jej ujawnienie się będzie trwało dłużej”.
    Modele modelami, a furtki furtkami. Dając jakąkolwiek możliwość uruchomienia inflacji, możemy być pewni, że będzie uruchomiona. Od czego mamy polityków? To zdolni ludzie. Są w stanie generować pieniądze do woli, i udowodnić, że “ten dług” to nie dług, bo dług w myśl przepisów to co innego. 🙂
    Można popatrzeć jak to działało w USA: jak drobne poluzowanie regulacji finansowych pozwoliło wygenerować piramidalną górę zaksięgowanych zobowiązań.
    5.
    Cytat: “Bank niezależny od władzy publicznej, powinien mieć za zadanie pilnowanie stabilności waluty, którą emituje. Jednak to już dzisiaj jest za mało, ponieważ dzisiaj każdy bank centralny, ma obowiązki wobec społeczeństwa, któremu służy”.
    Jak widać, łatwo jest utożsamiać się z ideową fikcją. Nie ma banków niezależnych, bo np. kto w bankach centralnych mianuje ich szefów? Jakie mają być obowiązki banków wobec społeczeństwa. Poproszę katalog obowiązków wraz z sankcjami prawnymi. Zresztą, wszystko da się (koniunkturalnie) przegłosować, z korzyścią dla wodza, partii i siebie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.