Soft Power

Niewolnicy własnych fobii stają się problematyczni i niewiarygodni

 Nasza elita polityczna swoimi deklaracjami i działaniami podczas tzw. kryzysu ukraińskiego w zasadzie w całości udowodniła zupełny brak pragmatyzmu i myślenie życzeniowe, a nawet brak zdolności do myślenia scenariuszowego.

Nie wiadomo dlaczego cała klasa polityczna – rozpoczynając od przedstawicieli najwyższych władz państwowych a na znacznej części zwykłych polityków kończąc – zaryzykowała relacje naszego państwa ze wschodnimi i jak się okazało – także zachodnimi sąsiadami – za nic. Za darmo, za zero!

Prawdopodobnie zwyciężyły stare fobie – ideologia przedmurza zrobiła swoje na starannie pielęgnowanym trawniku rusofobii. Zanim nasi decydenci się zastanowili, zanim posłuchali doradców, zanim właściwie rozpoznali to, co się w rzeczywistości dzieje – już zdążyli zająć jednoznaczne stanowisko, tak daleko idące, że nie mogli się już potem nie tylko wycofać, ale nawet zatrzymać w swojej niepotrzebnie ostrej retoryce. Co więcej, niektórzy nawet uwierzyli w to, że są reprezentantami interesów sąsiedniego państwa, co więcej, że nasze interesy są rzekomo zbieżne z interesami tego państwa.

Gdyby nasza rzeczywistość składała się tylko z tego, co znajduje się na wschodzie, to prawie na pewno nie byłoby żadnego problemu. Być może po prostu by nas zlekceważono, sprawa by się rozmyła i przycichła, tymczasem jednak jest o wiele bardziej barwnie. Mianowicie – musimy pamiętać jeszcze o tym, że jesteśmy równolegle postrzegani także przez naszych przyjaciół na zachodzie. Niestety jak jesteśmy postrzegani mogliśmy się przekonać w środę po przemówieniu pani Kanclerz Merkel w Warszawie. Nie ma mowy, żeby ktokolwiek z Zachodu na poważnie chciał zaryzykować relacje z Federacją Rosyjską – trwale zmieniając klucz dotychczasowych możliwości współpracy.

Obserwując zachodnie media – nie widać w nich histerii rusofobicznej, podobnie nie dzieje się w mediach naszych południowych sąsiadów. Na tym tle biegunka ksenofobiczna – o nic i bez powodów, jaka ma miejsce w naszych realiach to coś wyjątkowego w skali świata, chyba tylko poza Litwą, gdzie przynajmniej dziennikarze starają się pisać o wiele ostrożniej niż w Polsce. Przy czym uwaga jedna wielka różnica – na zachodzie media głównie relacjonują wypowiedzi swoich polityków, natomiast u nas – można zauważyć przesłanki przemawiające za tezą, że to media „napędzają” polityków – z pewnością przynajmniej niektórych.

To wszystko totalnie obniża wiarygodność naszej klasy politycznej, ponieważ w zderzeniu z politykami z zachodu – mamy pełne rozwarcie poglądów i deklaracji od realnych działań. Przykładowo apele znacznej części naszych europosłów – są po prostu tak emocjonalne, jakby niezidentyfikowane siły stały już w centrum Warszawy grzejąc demonstracyjnie silniki swoich czołgów. Do tego dochodzi oficjalna retoryka naszej dyplomacji i szefa państwa – zupełnie przemawiająca za jedną opcją oraz Pan Prezydent, który zawczasu swoimi deklaracjami ogranicza możliwe pole do działania i rozgrywania polityki.

Sytuacja powoli staje się obciążająca, świadczą o tym sygnały ze wschodu, gdzie kolejni politycy lub publicyści – wskazują na polskie zaangażowanie w problem, podkreślając naszą jednostronną rolę. Równolegle nie ma „feedbacku” z zachodu, bo 12 F-16 nikt na poważnie nie bierze, jako argumentu, który zresztą nie wiadomo czemu miałby świadczyć.

Nie da się zrozumieć powodu, dla którego mielibyśmy ryzykować konfliktem – w świetle retoryki, jaką ujawniali publicznie przedstawiciele naszych władz w interesie przyjęcia innego państwa do politycznego porozumienia obiecującego członkostwo w Unii Europejskiej. Cała sprawa jest potwornie zagmatwana i składa się prawie z samych niewiadomych, – co ubezpiecza podjęte ryzyko? Te 12 samolotów? Artykuł 5 Traktatu? Telefon z Białego Domu?

Proszę się zastanowić w imię czego i dla jakich zysków nasza klasa polityczna podjęła totalne ryzyko, którego koszty w ostateczności – przyszłoby zapłacić całemu społeczeństwu – nie ma znaczenia, czy w kategoriach politycznych, ekonomicznych czy najstraszniejszych militarnych. Po prostu będąc krajem BUFOROWYM Sojuszu, powinniśmy być w retoryce – przynajmniej naszych oficjalnych przedstawicieli o wiele bardziej powściągliwi i pragmatycznie. Ponieważ zawsze stwarza to nam możliwość zachowania twarzy i możliwość podawania ręki WSZYSTKIM.

Natomiast polityczna jednoznaczność i napastliwość motywowana pokładami własnych fobii powoduje, że stajemy się niewolnikami przyjętych i pryncypiów, nawet jeżeli zorientujemy się ze zdziwieniem, że sytuacja kilka razy zmieniła się wraz z układem odniesienia i skalą wartości. W ten sposób nie wiedząc, kiedy jesteśmy niewiarygodni i problematyczni, ponieważ w nie jednej europejskiej stolicy – poważni ludzie się zastanawiają, o co Warszawie chodzi?

Zresztą czy Polacy wiedzą, o co chodzi naszym politykom w ich działaniach odnośnie Ukrainy? To jest dopiero problem. Uwaga nie mówimy o powielaniu figur retorycznych powielanych beznamiętnie przez media, – kto jest dobry, a kto gorszy. Obserwując całość – jest prawdopodobne, że Ukraińcy prędzej się dogadają z Rosjanami niż w Polsce zrozumiemy, o co chodziło w tym w znacznej mierze medialnie i PR-owo wykreowanym konflikcie.

Najgroźniejsze jest to, że prawdopodobnie nikt a na pewno rząd nie ma pojęcia jak wyjść z twarzą z zajętych pozycji, w taki sposób żeby nie być przeszkodą w formalnej normalizacji stosunków Zachodu z Rosją, a zarazem nie być obciążeniem dla interesów naszych sojuszników, w czego konsekwencji jakaś forma lekceważenia może i upokorzenia byłaby nie do uniknięcia.

6 komentarzy

  1. Politycy są emanacją narodu. Tak jak polski katolicyzm ma charakter ludyczny, tak polska polityka ma charakter bezideowy. Jest to widoczne w skali mikro i makro. Przytoczę ciekawostkę. Maleńczuk jest nacjonalistą ukraińskim, który odmówił służby wojskowej w WP. Na rozprawie sądowej powołał się między innymi na swoje nacjonalistyczne ukraińskie korzenie. Obecnie polska młodzież zachwycona jest jego wulgarnymi – obscenicznymi tekstami atakującymi Rosję. Podobnie na tym forum. Sepleniący politycznie komentatorzy mieniący się „obserwatorami” – dobierającymi sobie anglosaskie ksywy. Z oślej ławki próbują dezawuować głosy rozsądku Krakauera. Widoczne jest też ich poirytowanie, gdy się wskaże jakiekolwiek źródło prawdy obiektywnej odbiegające od ich serwilistycznych i prymitywnych iluzji politycznych. Poniżej materiał do przemyślenia. Na temat przyjaźni polsko-banderowskiej.

    „Kto tego nie widział, nigdy w to nie uwierzy…”. Zbrodnia Wołyńska – historia i pamięć. Materiały edukacyjne do pobrania z portalu Pamięć.pl.
    http://pamiec.pl/pa/biblioteka-cyfrowa/publikacje/12560,Kto-tego-nie-widzial-nigdy-w-to-nie-uwierzy-Zbrodnia-Wolynska-historia-i-pamiec-.html

    1943 ZBRODNIA WOŁYŃSKA. PRAWDA I PAMIĘĆ

    http://pamiec.pl/pa/biblioteka-cyfrowa/publikacje/12601,1943-ZBRODNIA-WOLYNSKA-PRAWDA-I-PAMIEC.html

  2. Kiev Snipers Shooting from Building Controlled by Maidan Forces
    Mercenaries took part in Maidan violence

    “All the orders were given either by the US embassy or by Jan Tombinski, a Polish representative who worked in the EU mission in Kiev. Poland played an invaluable role in the coup. It has always dreamt of restoring its former power and the Polish-Lithuanian Commonwealth.”

    • Cytowany Jan Tombiński, to były ambasador IV RP w Paryżu. Fanatyczny PiSowiec, Radiomaryjny. Ma dziewiecioro dzieci tak, więc, uznał, że wielopokojowy pałac ambasady polskiej zbudowany przez Talleyranda jest zbyt mały dla jego rodziny i wielmożny rząd polski wtedy jemu wynajął luksusowy pałac w najbogatszej francuskiej dzielnicy Neuilly, na koszt polskiego podatnika.
      Widocznie Kijów dla niego to nie schodzenie niżej niż Paryż a potem Bruksela (jak to zwykle się uważało) to dalszy krok w jego karierze, co potwierdza, ze Kijów miał kluczowe znaczenie dla NATO jeszcze wcześniej – nim rozpoczął się euromajdan.

  3. inicjator_wzrostu

    Istotne jest rozumienie ustaleń sprzed 15 lat, a jest to akurat rocznica naszego wstąpienia do NATO.
    Rosja z NATO, a szczególnie z USA, gdy na forum OSCE Bill Clinton i Borys Jelcyn, jak już wytrzeźwiał po pijatyce z Wałesą – ustalili, że Polska, Czechy, Słowacja i Węgry mają być militarnie STREFĄ BUFOROWĄ!
    Stąd rozszerzenie NATO tak, ale bez instalowania się militarnego sojuszu na ww. terytoriach.
    Coś za coś.
    I w zasadzie tej umowy Zachód dotrzymywał, nie kłując nas w oczy tą BUFOROWOŚCIĄ.
    Powoli zaczęło to do Polski docierać, że nie istnieją nawet tzw. plany ewentualnościowe NATO do obrony tego BUFORA.
    Podnoszone nasze zaangażowanie w wojenki neokolonialne Wielkiego Brata spowodowały ze strony rdzenia sojuszu jakieś działania.
    Przy okazji powstał jakże denerwujący Rosjan projekt instalacji wyrzutni antyrakiet (niby irańskich) w Polsce.
    Trzeźwi Czesi szybko zrozumieli, ze to nie jest ich interes i o budowie duęej stacji radarowej dla obsługi tego systemu na swoim terenie – zrezygnowali.
    Zadziwia brak instynktu samozachowaczego u naszych elit, przy zapominaniu, że szosa zaleszczycka może być łatwo zablokowana przez np. aktywistów ukraińskiej Swobody …

  4. Słusznie “krakauer” prawi tylko broń masowego rażenia może trzymać na dystans potencjalnego agresora.

  5. 50-parolatek

    “Nasza elita polityczna swoimi deklaracjami i działaniami podczas tzw. kryzysu ukraińskiego w zasadzie w całości udowodniła zupełny brak pragmatyzmu i myślenie życzeniowe, a nawet brak zdolności do myślenia scenariuszowego.”
    Chaaa…!!! chaaa…!!! chaaa…!!!
    – widzę, iż Szanowny Pan używa delikatnych wyrażeń. Ale rozumiem, w sumie to oficjalny portal i możnaby było paść ofiarą procesów, pomimo, iż wyraziło się tylko prawdę. Taka to już ta nasza “wolność”
    W takim razie sam wyrażę własne zdanie, co o tym sądzę…
    Moim zdaniem WIęKSZOść “polytyków” to… XXXXXXXX, niemający pojęcia o większości spraw i aktualnych tematach, a na które, z racji piastowanych urzędów, czy funkcji mają decydujący wpływ!
    A to z prostej przyczyny, ludzie Ci w większości nie posiadają odpowiedniego wykształcenia i przygotowania. By zatuszować swoją indolecję, a zarazem, by móc “zaistnieć” powielają bzdury wyczytywane, czy słyszane w mediach mainstreamowych bez jakielkolwiek próby ich przeanalizowania, a przynajmniej zrozumienia…
    Precesy te można bardzo łatwo zaobserwować na przestrzeni ostatnich 25 lat. Wystarczy posłuchać/poczytać oficjalne wypowiedzi “wiodących polytyków” na dowolny temat. Prawie w 100% pokrywają się one z wcześniej “prezentowanymi” poglądami wiodących meinstreamów.
    Różni je jedynie stopień rozwinięcia treści. Zależnie od poziomu inteligencji jednostki, powielane “poglądy” pochodzą z GW, onetu, interii itp, a dla “zapracowanych”, wykładnią jest “Teleexpres”, lub inne “Wiadomości dnia”…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

fourteen − 9 =