Polityka

Niewielu zapłacze po Donaldzie Tusku

Niewielu zapłacze po panu Donaldzie Tusku, Prezesie Rady Ministrów Rzeczpospolitej przez siedem długich lat! Siedem długich lat nadziei, niewykorzystanej szansy i zmarnowanego czasu! Właśnie w ten sposób większość z nas zapamięta pana premiera Donalda Tuska i jego rząd. Polityka ciepłej wody w kranie na zielonej wyspie to dla wielu konieczność wyjechania z kraju za chlebem, dla bardzo wielu egzystencja na poziomie biologicznego przetrwania, dla innych innego rodzaju zawiedzione nadzieje.

Jak pan Tusk obejmował władzę wielu miało nadzieję, że coś zmieni, że przede wszystkim zmieni kształt funkcjonalny naszego kraju – wpłynie na wewnętrzne relacje powodujące, że tutaj tak trudno jest żyć. Tymczasem lekarze jak brali tak biorą, armia jak była słaba nadal jest słaba, aparat skarbowy jak był nie do życia, tak dalej wielu uważa. Co więcej – z reform, jak osławione „67” dla zwykłych ludzi tak naprawdę wynika tylko udręka, a przynajmniej tylko w taki sposób to odbierają. Podobnie jak ograniczenie OFE, które jak widać po decyzjach ludzi nie spotkało się z powszechną akceptacją. Bardzo wielu Polaków postąpiło na odwrót od tego co proponował pan premier i jego rząd. Niestety tak jest chyba wszędzie poza wąskimi grupami uprzywilejowanych zawodowo lub klasowo, którzy żyją na koszt państwa, czy to dzięki hojnym wypłatom, czy to dzięki subsydiowaniu ich modelu życia, dzięki czemu państwo izoluje ich od rynku.

Przez siedem lat panu Tuskowi tak naprawdę nie udało się rozwiązać żadnego z wielkich wyzwań infrastrukturalnych, jego rząd potrafił nawet zepsuć prawo – nazwijmy to umowie – o energetyce odnawialnej. O elektrowniach jądrowych możemy sobie pomarzyć, dalej tkwimy przy węglu, dziwiąc się dlaczego zachorowania na raka są tak powszechne jak są w naszym kraju (chociaż to nie jedyna przyczyna). Niestety coś za coś, nigdy nie ma tak, żeby się udało w pełni uniknąć konsekwencji. Nawet sztandarowy gazoport się nie udał! Oddano kilka mostów, kilka kawałków autostrad, ale to także okazało się porażką, bo ludzie protestowali przeciwko idiotycznemu systemowi pobierania opłat, tak że rząd się ugiął i zmienił własne zasady na chwilę, żeby nie drażnić kierowców. O stadionach nie wspominamy, może chociaż ich mniejsze kopie się udały? Niech ocenią dzieci.

Wiele można wymieniać przykładów porażek rządu, ktoś jeszcze pamięta słynnych „Katarczyków”? Przecież już wówczas było wiadome, że coś w „systemie Tuska” jest nie tak, jak być powinno.

Niestety jakbyśmy chcieli podsumować te siedem lat pana premiera to trzeba powiedzieć, że to był premier ad hoc, Z NIEPOJĘTEJ PRZYCZYNY niezdolny do zaplanowania czegoś, przeprowadzenia i rozliczenia. Pan Tusk – w rozumieniu rządu i administracji – zaczynał jakieś działania, po czym pozostawała przeważnie “kamieni kupa”, żeby podeprzeć się słowami jednego z najważniejszych ludzi w państwie – na temat rzekomo najważniejszego pomysłu rozwojowego rządu na okres pomiędzy funduszami unijnymi. Nawet to się im udało popsuć – a przecież wiadomo, że nie da się rozwoju finansować tylko i wyłącznie z funduszy pomocowych, można było wykorzystać szansę i planować na przyszłe okresy. No, ale nie ważne – liczy się przecież „tu i teraz”, w tym z panem premierem trzeba się zgodzić.

Jest jednak tak, że jego „tu i teraz” nagle zamienia się w złotą klatkę wymoszczoną miękkimi poduszkami, a my nadal pozostajemy w ten nędzy i biedzie! Ponieważ ten człowiek bezczelnie przez 7 długich lat – marnował swój i nasz czas! Pan Tusk był premierem, zdolnym co najwyżej do zarządzania państwem i bilans jego rządów należałoby uznać za neutralny, albowiem w sumie nic nadzwyczajnie nie popsuł, gdyby nie jeden poważny problem. Niestety polityką zagraniczną, ten rząd przyczynił się do rozsadzenia status quo w powojennym i post zimno wojennym układzie sił w regionie. To jak bardzo spartaczono na wschodzie, to jest prawdopodobnie powód do postawienia pana Tuska i jego ministra sami państwo wiecie którego przez Trybunałem Stanu, a nie na wypuszczanie go na europejskie salony. Niestety bowiem ci panowie porwali się “z motyką na słońce”, zupełnie nie zdając sobie sprawy z możliwych konsekwencji ich działania. Skutki są przecież dramatyczne! Podjęto się ryzyka, bez ŻADNEGO zabezpieczenia! To jest coś niesamowitego, to jest po prostu ryzykowanie bezpieczeństwem państwa i życiem milionów Polek i Polaków. Nie da się po prostu zrozumieć w czyim interesie pan Tusk i jego minister podjęli się tego całego asystowania przy Ukrainie, która zresztą w sposób typowy dla siebie ich potraktowała zupełnie nie licząc się ze zdaniem naszego kraju przy negocjacjach.

No jest zatem tak jak jest, będziemy żyli w kraju bez Tuska, wielu na pewno nie będzie mogło się odnaleźć w nowej rzeczywistości, jednakże niewielu po nim zapłacze, a raczej chyba nikt.

Najgorsze co może nas spotkać, to ustawienie krajowej polityki pod jego powrót, ale wielu się postara o to, żeby był on już niemożliwy.

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj].

One Comment

  1. Właściwie zgadzam się z autorem artykułu, postaram się jednak udowodnić niemożliwe do udowodnienia czyli, że pan Tusk fajnym premierem był. Ci, którzy uwierzyli, że pan premier cokolwiek zmieni to frajerzy a to już nie jest wina premiera.Natomiast pan premier planował, zastanawiał się, brał na klatę i gałę(zupełnie nie znam tego języka więc nie wiem co pan premier miał na myśli) jednak te wypowiedzi zaliczam in plus.
    Przypomniało mi się tylko pewne stwierdzenie, kapitan schodzi ostatni, jednak kapitan Concordii też ewakuował się jako jeden z pierwszych, chyba więc dużo hałasu o nic.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.