Niestabilne społeczeństwo

Wykluczenie społeczne jest faktem. Z roku na rok coraz większe części polskiego społeczeństwa są wykluczane z poza głównego nurtu życia społecznego ze względu na rzekome lub rzeczywiste zawinienia ewentualnie sami wybierają drogę wykluczenia zupełnego po prostu wyjeżdżając za granicę.

Kategorii wykluczonych u nas nie brakuje, przede wszystkim – najbardziej bolesne jest wykluczenie ze względów finansowych, stopniowo nabierające klasowego charakteru, czyli czegoś czego w Polsce od okresu międzywojennego już nie znano. Bogaci wydzielili się i żyją w swoich mikro światach, natomiast cała reszta segmentuje się na liczne podgrupy, jednakże podział ludzi na podstawie kryterium dochodowego – co 50 zł posiadanego świadczenia emerytalnego nie ma najmniejszego sensu. Liczy się własność realnie posiadana i zdolna do generowania renty kapitałowej. Na końcu procesów zawsze jest konsumpcja, wygrywa ten kto konsumuje najwięcej, a najwięcej konsumują ci z nas, którzy mają najwięcej i mogą konsumować także poprzez wydatki małżonka i dzieci. Do tego zawsze w ostateczności się wszystko sprowadza – nie ma znaczenia jaki się ma samochód, czy mieszkanie – liczy się to czy stać człowieka na przedłużenie gatunku. Ponieważ koszty z tym związane są porażające. Jest to więc chyba najważniejsza stratyfikacja społeczna polegająca na wydzieleniu tych, których stać na utrzymanie dzieci. Mamy również grupę, która ma dzieci – pomimo tego, że ich na nie, nie jest stać, jednakże nie dajmy się zwieść – to pasażerowie na gapę – często zwykłe pasożyty przerzucające koszty utrzymania swoich potomków na społeczeństwo. Aczkolwiek nie można i nie wypada tutaj wyrokować, ponieważ różnie układa się ludzkie życie.

Wykluczenie ekonomiczne przekłada się na wykluczenie edukacyjne, przejawiające się ograniczeniem horyzontów intelektualnych i kapitału intelektualnego części społeczeństwa oraz jego następujących pokoleń. Biednych rodzin nie stać na edukację z prawdziwego zdarzenia i nie mają szans na lekcje uzupełniające/profilujące jak również specjalne nauczanie – tak niesłychanie potrzebnych języków. W efekcie ich dzieci – uwaga nie wszystkie – ale z zasady – mają mniejsze szanse na rozwijanie własnych talentów od innych dzieci z bogatych domów, przez co po czasie dziecięcym i dorastania mają węższe horyzonty a ich ścieżki karier życiowych przybierają inne kształty.

To obciążenie ujawnia się zaraz po rozpoczęciu pracy zawodowej i trwa potem przez całe życie, a raczej trwałoby, gdyby ludzie nie uciekali z tego kraju za granicę, ponieważ tam pensje w pracach prostych i niezłożonych są wystarczające do życia na poziomie satysfakcjonującym dominującą część społeczeństwa. Nasze 1600 zł brutto pensji minimalnej to po prostu żenująca kpina z ludzi. Jednakże trzeba mieć świadomość, że w przyszłości znaczna część z nas będzie miała tej wielkości renty i emerytury – tj. świadczenia uniemożliwiające samodzielne bytowanie. Wówczas będziemy mówili o wtórnym wykluczeniu, ludzi którzy przez całe życie zarabiali w naszych realiach zbyt mało, żeby zaspokoić swoje potrzeby, ponieważ mieli niewłaściwą i marną edukację. Natomiast system społeczno-gospodarczy nie był w stanie wytworzyć dla nich nisz umożliwiających zarobkowanie, ponieważ w interesie posiadaczy kapitału – był import dóbr prostych i masowych z dalekiego wschodu a nie produkowanie ich na miejscu. Za 200 lat historycy dojdą do wniosku, że w ten właśnie sposób w Europie zlikwidowano „proletariat/prekariat” i pomimo ofiar społecznych nie było to działanie pozbawione sensu.

W tych warunkach czynnikiem stabilizującym społeczeństwo jest nadzieja, że będzie lepiej oraz wrażenia jakie dostarcza zaspokajanie potrzeb przemijających – w rodzaju wakacji za granicą, ewentualnie samochodu z odpadów z zachodu. To wszystko powoduje, że ludzie wyzbywają się tradycyjnych ram spajających społeczeństwo i utrzymujących ludzi w posłuszeństwie i równowadze. Może inaczej – te ramy po prostu się rozchodzą i zanikają, liczy się coś innego – przede wszystkim absolutny kult indywidualizmu, który powoduje ze człowiek nie myśli o niczym innym jak tylko o końcu własnego nosa i własnej wygodzie. Cała reszta interesuje ludzi coraz mniej.

W konsekwencji dojdzie do rozkładu – zupełnej entropii współczesnego społeczeństwa, w którym role są już tak wymieszane, a obyczaje tak odległe od tradycyjnych i ugruntowanych przez długie okresy czasu, że nawet uznał to Kościół Katolicki – zmieniając jedno ze swoich przykazań! To powinno stanowić najwłaściwszy znak czasu.

One thought on “Niestabilne społeczeństwo

  • 6 lipca 2013 o 18:29
    Permalink

    “Podstawową zasadą współczesnego państwowego kapitalizmu, jest to, że koszty i ryzyka są uspołecznione do granic możliwości, podczas gdy zysk jest prywatyzowany”.
    Noam Chomsky.
    Dlatego nie dziwię się zachowaniom Polaków, zwyczajnie próbują jakoś ten narzucony “dobrobyt” przetrwać.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.